Domek Małej Mamy

dzikajablon214

Ile można pisać o zaletach plasteliny i podobnych mas, na które przepisy można znaleźć w internecie w dziesiątkach miejsc! Wiem, wiem, każdy rodzic to przerabiał :) Ja sama w dzieciństwie niezmordowanie lepiłam swój własny mikrokosmos, który potem latami zbierał kurz na szklanej półce w babcinym kredensie. Nietknięty, zakonserwowany, podziwiany. Znak, że praca została doceniona. Wiadomo, że lepienie, toczenie wałeczków, poszukiwanie w tej ciepłej miękkości wyjątkowych kształtów bardzo rozwija dziecięce rączki. Wiadomo. Co najbardziej jednak mnie uderza na samo wspomnienie wielu godzin „plastusiowej” pracy to skala przygody z własną wyobraźnią. Praktycznie nieograniczone możliwości. I niesamowite skupienie (żałuję, że dziś tak trudno mi osiągnąć taką koncentrację) wynikające z zaangażowania w pracę i bycia we własnym świecie.

Ale miało być o Domku Małej Mamy :)

dzikajablon209 dzikajablon212 dzikajablon216

Kto z nas jako dziecko nie miał sekretnych schowków i tajemnic nie uszczkniętych ciekawością dorosłych? Kto nie marzył o dalekiej podróży maleńką łódką z łupiny orzecha? O przygodach małych ludzi: Calineczki, Tomcia Palucha, a dziś – Hani i Jasia, których Kot Prot zachęca, by nacisnęli czerwony pstryczek! Guzik pomniejsza ich do takich rozmiarów, że z powodzeniem mogą odwiedzić świat mrówek, pszczół i świetlików… Więc ja dostałam wczoraj zaproszenie do małego domku z plasteliny: Mamo, ja będę Guliwerką, a ty Liliputką, Małą Mamą. I zamieszkasz w Małym Domku, w Małym Łóżeczku, a tu w Małej Miseczce masz jedzenie :)

Rozczuliła mnie skorupka orzecha wypełniona skarbami: sreberkami, cekinami, suchymi kwiatkami i nasionkami. Niesiona i chroniona w dłoni z największą ostrożnością. Przypomniały mi się moje ogrodowe skarby, suszki, znajdki-zguby, kamyki, błyszczące pancerzyki żuków śpiących snem wiecznym… zakopywane w haftowanej (podkradzionej mamie albo babci) chusteczce pod krzakiem porzeczki w upalne południe. Osobisty rytuał dzieciństwa. Piękny, prosty, cichy gest. A przecież nie mój tylko, bo, choć to doświadczenie z kategorii tych jednostkowych, intymnych, to w końcu uniwersalne, powtarzalne, znane wielu wtajemniczonym :) Niewiarygodne, jak uczestnictwo w świecie naszych dzieci przenosi nas w czasie i umożliwia dotknięcie własnego dzieciństwa jak gdyby na nowo. Rozsmakowuję się  podwójnie…

dzikajablon210 dzikajablon211b dzikajablon213 dzikajablon215 dzikajablon217

A gdy nadeszły plastelinowe zwierzęta z podniesionymi ogonami i zmieniły się w piratów, nastały pirackie czasy. Dwie platformy z „plastuśkami” – tekturowa i plastikowa – już teraz oficjalnie nazwane statkami, starły się na wzburzonym morzu w wielkiej bitwie. I ja, Mała Mama, tam byłam. Miodu ani wina co prawda nie piłam. A co widziałam, opisałam :)

3 komentarze

  1. […] Skarby to temat-rwąca-niekończąca-się-rzeka lub skrzynia bez dna. Pełne morze, szerokie wody, wiatr w żagle. Piracka, chłopacka, dziewczyńska przygoda. Epoka lodowcowa. Mapy i trasy odległe, pradawne. Wyprawa w nieznane, zagadka, syreni śpiew, kurs po złote runo i wieczna chwała… […]

  2. […] się kurzyły te moje fantazje za szybą babcinego kredensu. Nie tak dawno dostałam od Milo małe mieszkanko z plasteliny, teraz zaś motywem przewodnim są ludzie (patrz portret rodzinny: tata, córka i mama) oraz […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

The Imagination Tree

Creative play and learning for kids

JulWitki

Zabawy i atrakcje dla dzieci

%d blogerów lubi to: