Lotta Love

Nic na to nie poradzę – uwielbiam Lottę i towarzystwo z ulicy Awanturników, i mogłabym godzinami oglądać ilustracje Ilon Wikland, które mają moc przenoszenia w czasie!

W czasach poszukiwań alternatyw wobec oficjalnych, tradycyjnych, niedomagających systemów edukacyjnych, gdy na wagę złota stają się przestrzenie przyjazne dzieciom, wolne zabawy bez kierownictwa animujących dorosłych oraz proste, inspirujące gry z dawnych lat (czyli z czasów naszego dzieciństwa), zwykłe, dzikie dzieci stają się bohaterami masowej wyobraźni i wzorem do naśladowania. Czytając o pełnych zabawy dniach Lotty, Jonasa, Mia-Marii, dosłownie przeskakuję dekady mojego życia, cofam się do tej pierwszej, najbardziej intensywnej pod względem doznań, odkryć, doświadczeń i relacji… i wędruję niczym Alicja w Krainie Czarów mojej pamięci.

Mogłabym napisać pean pełen westchnień na temat zabaw, śmiechu dzieci wypełniającego zakamarki przyrody, dzikich domków, drzew zapraszających do wspinania i zmiany perspektywy, oraz leśnych wędrówek pośród krzaków malin, ogrodowych baz pachnących porzeczką, zabaw w sklep, w którym walutą były liście-banknoty, zabaw w Indian zaopatrzonych w samodzielnie wystrugane łuki, zabaw tuż po deszczu czy burzy, gdy świadomość zapachu ziemi i błyszczącego koloru każdego milimetrowego kamyczka była codzienną praktyką mindfulness…

Wiadomo, że dom bez dzieci jest taki spokojny, uporządkowany i stateczny. Tak też mówił tata Lotty o czasach „sprzed dzieci”. Wolę jednak dom w wersji opanowanej przez śmiech, dzikie wrzaski i ślady bytności dzieci, które napotkane nagle, w środku dnia, tak bardzo potrafią rozczulić. Też macie te wszystkie dziwne znaleziska jak instalacje rodem z wystawy sztuki nowoczesnej? Mała lalka schowana w kartonowej tubie pupą do góry, lalka z obciętymi włosami i parę kroków dalej pukle sztucznych włosów wetknięte pod dywan, oznakowane tłustą pastelą najlepsze drewniane zabawki, kilka par skarpet wciągniętych z uporem na łapy misia, stare rodzynki zastygłe pod poduszką…

Emocje! Moje własne przywołane w opowieściach Lotty oraz uczucia bohaterki. Złość dziewczynki, którą aż ciężko pomieścić. Z kulminacją w akcji z nożyczkami i pocięciem swetra na kawałki. Rozczarowanie brakiem uwagi rodziców, które skutkuje uknuciem ucieczki z domu – daleko, do sąsiadki! Radość i szczęście. Smutek i wściekłość. W tym zbiorowym wydaniu dwóch książek o przygodach cudownej Lotty jest przestrzeń na wszystkie dziecięce ważne sprawy.

Ilon Wikland, czarodziejka, wciąga swoimi ilustracjami w świat awanturniczej trójki i przywołuje wspomnienia starszego, zauroczonego czytelnika. Bez wątpienia, czaruje na poziomie rysunku (i koloru po raz pierwszy w tym wydaniu), co obserwuję w domu, gdy książka przechodzi z rąk do rąk. Mama wzdycha nad nią, z tajemniczym uśmiechem błądzącym na ustach i z zamglonym wzrokiem. Starsza córka czyta w kółko i wcale jej się nie nudzi, a potem częstuje rodzinę całymi fragmentami z pamięci. Dwulatka zaś, bez znajomości konkretnych opowiadań, pochyla się jak zaczarowana nad obrazkami i nie wypuszcza książki z rączek. Po prostu Lotta Love!

 

Przygody dzieci z ulicy Awanturników
autor: Astrid Lindgren
ilustracje: Ilon Wikland
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda
wiek: 6+
cena okładkowa: 36,90 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku :)

2 komentarze

  1. Bardzo żywe te dzieci ;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

The Imagination Tree

Creative play and learning for kids

JulWitki

Zabawy i atrakcje dla dzieci

%d blogerów lubi to: