Kacper w operze. O miłości do muzyki

Gdzie? Jak? Dlaczego? Kacper w operze Adama Święckiego (tego od hałasowania w lesie – znacie ilustrowaną przez niego serię leśnych kartonówek?) to książka, która płynie. Wraz z nią płynie czytelnik w takt muzyki, batuty dyrygenta, szumu sceny i burzy oklasków. Jak się domyślacie, nieocenione są walory edukacyjne tej publikacji i magia spotkania z muzyką w takiej przestrzeni jak opera, do której można zabrać już kilkuletnie dziecko, ale… ja polubiłam tę książkę właśnie za to, że jest pełna ruchu i muzyki! No dobrze, serce mi bije szybciej także z powodu pierwszego patronatu Dzikiej Jabłoni i na widok logo na okładce :)

Fabuła jest prosta. Rodzice zabierają Kacpra po raz pierwszy do opery. Tak jak mówiła mama, miejsce naprawdę okazuje się magiczne. Mały czarodziej świetnie odnajduje się w alternatywnej rzeczywistości, bo już sama scena i to, co się na niej dzieje, jest kreacją, która odsłania się w czasie na oczach widzów. Odrębnym światem, którym kieruje magik z różdżką, a bohaterowie czekają na śmiałka do przeprowadzeniu pewnej misji. Pomoc Kacpra okazuje się kluczowa – dzięki niemu czas może ruszyć naprzód, tancerka jest w stanie zatańczyć, a spektakl spokojnie dobiega końca. Chłopiec ma poczucie uczestnictwa w wyjątkowym wydarzeniu. To pierwsze głębokie przeżycie może mieć charakter inicjacji w drodze do fascynacji muzyką i operą. Początkiem pięknej pasji!

Książka porządkuje i ułatwia zapamiętanie słownictwa typowego dla opery. Czytelnik ma szansę wyłapać z tekstu i łatwo zapamiętać wyróżnione słowa: spektakl, widownia, dzwonek, scena, cisza, balkon, uwertura, dyrygent, batuta, libretto, kanał orkiestrowy, tancerka, aria, oklaski. Opowieść skrywa więc mini-słowniczek podstawowych pojęć :)

Ilustracje kołyszą i unoszą. Autor połączył wszystkie sceny w jedną graficzną pieśń. Pełną nocnych świateł miasta, oświetlonych okien budynku opery, rozgwieżdżonego nieba, roztańczonej sukni. Z ławicą nut w powietrzu, z nurtem dźwięków wypełniających pomieszczenia, z wirującą i wszechobecną muzyką, która dzięki Adamowi Święckiemu staje się widoczna. Kreska, kolor i magia! Przed Wami dużo zdjęć, więc poczujcie ją sami i dajcie się ponieść…

 

Gdzie? Jak? Dlaczego? Kacper w operze
tekst i ilustracje: Adam Święcki
Wydawnictwo TADAM
oprawa: twarda
wiek: 4+
cena okładkowa: 29 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na Facebooku :)

Reklamy

Wielkie niebo w Centrum Nauki Kopernik

dzika-jablon763b

Wspomnienie października, naszej wyprawy do Planetarium w Centrum Nauki Kopernik. Dzięki współpracy z CNK w ramach zeszłorocznego przedsięwzięcia Dziecko na Warsztat uczestnicy pierwszej edycji wraz z rodzinami mogli skorzystać za darmo z jednej wybranej atrakcji. Nieodkrytą przestrzenią było dla nas wciąż Planetarium, od razu stało się więc celem rodzinnej wycieczki. Tego dnia po raz pierwszy zobaczyliśmy wielki ekran sferyczny, a dzięki projekcji naprawdę wystrzeliliśmy się w kosmos.  Na wielkim niebie obejrzeliśmy film Sekrety kartonowej rakiety – przygody w kosmosie, dzięki którym młody entuzjasta astronomii ma szansę przyswoić lub utrwalić wiedzę o Układzie Słonecznym i poznać różne ciekawostki. Milo była momentami lekko przerażona skalą i efektami tuż nad naszymi głowami, a w czasie przelotów obok planet naszego układu słonecznego czy burz kosmicznych, łapała mnie kurczowo za rękę i zaciskała powieki. Dowód na to, że było wyraziście, sugestywnie i intensywnie jak dla 5-latki :)

dzika-jablon763a

dzika-jablon763e

dzika-jablon763k

Na chwilę przed rozpoczęciem seansu… Potem nie pozwolono robić zdjęć :(

dzika-jablon763l

Repertuar Planetarium jest przebogaty – w zależności od konkretnych zainteresowań i wieku dzieciaków można znaleźć dla każdego odpowiednią propozycję. Niektórzy skuszą się na koncerty muzyki poważnej pod wielkim niebem, inni wybiorą się na filmy dla maluchów czy pokazy na żywo dla starszych dzieci. Raz w miesiącu odbywają się spotkania z wybitnymi naukowcami. I jeszcze pokazy laserowe i koncerty jazzowe. Jest w czym wybierać. Zamierzamy wrócić, bo wrażenia niezapomniane. Tym razem sięgniemy po muzykę w kosmosie :)

dzika-jablon763g

Teren wokół CNK zachęca do eksploracji i interakcji. Są tam stanowiska i obiekty audio, dzięki którym dzieci mogą same wygenerować dźwięki czy nawet muzykę, albo zasłuchać się. Pogoda w październiku była rewelacyjna, więc nie spieszyliśmy się do domu…

dzika-jablon763j

dzika-jablon763f

dzika-jablon763c

dzika-jablon763h

dzika-jablon763d

dzika-jablon763i

Powrócimy! Tym bardziej, że w Centrum otwarto niedawno wspaniałe przestrzenie laboratoryjne do majsterkowania i wszelakich doświadczeń dla dzieciaków. Jeśli macie ochotę się wybrać, sprawdźcie aktualności :)

Siostry szamanki i Wilczy Pazur / Dziecko na warsztat

dzika-jablon748f

Witajcie w listopadowej odsłonie Dziecka na warsztat, projektu wymyślonego przez autorkę bloga Projekt Londyn 2014, i współtworzonego przez kilkadziesiąt mam z Polski i świata. W ponurości końcówki jesieni rozgrzewa i rozświetla nas Afryka, a konkretnie afrykańskie rękodzieło. Nie mam pojęcia czy to, co stworzyłyśmy z Milo podchodzi pod tę kategorię, ale na pewno podążałyśmy afrykańskimi ścieżkami, przynajmniej na początku, a dokąd nas zawiodły…?

Gdy nie trzymamy się tak mocno pierwotnych planów i odpuszczamy oczekiwania, dane jest nam nagle odkryć nowy smak, spojrzeć na otoczenie inaczej niż zwykle, dostrzec kształt szamanki w cieniu na ścianie… :) Dziękuję mojej Córce za te doświadczenia – bo takimi drogami mnie prowadzi – i sobie – że nauczyłam się nimi podążać i odkrywać!

Akcentów afrykańskich było w naszym życiu ostatnio kilka – pozwólcie więc, że zbiorę je w całość, jak kwiaty w bukiet. Od jakiegoś czasu towarzyszy nam dźwięk wspaniałego instrumentu (o wielu nazwach) rodem z Afryki – kalimby. Każdy z nas na niej sobie pogrywa – kiedy ma ochotę, kiedy ma nastrój, kiedy robimy afrykański teatrzyk albo czytamy bajki. Brzmienie jest niezwykłe! Łatwość jego wydobycia zachęca w zasadzie każdego przynajmniej do spróbowania. To wciąga, niektórzy długo nie mogą przestać grać! Nasze granie jest proste, ale posłuchajcie tego :)

Teatr cieni / Opowieści afrykańskie o zwierzętach / Warsztaty dla dzieci w wieku 3-6 lat

kpz2-1

Zorganizowałam w zeszłą sobotę warsztaty dla dzieci łączące teatr cieni i bajki afrykańskie, w dużej mierze inspirowane naszym warsztatem z Milo przeprowadzonym w domu wiosną w ramach projektu bajkowego. Na etapie przygotowań panowało skupienie i zaangażowanie; gdy farba schła, oglądaliśmy na rzutniku Ania starą bajkę o małpkach co uciekły z zoo. W finale dzieci same przedstawiały swoje bajkowe mini-spektakle z pomocą rodziców, z użyciem własnoręcznie wykonanych postaci. Muszę przyznać, że naprawdę poczułam magię teatru i urzekającą niezwykłość dziecięcej wyobraźni, gdy siedziałam na widowni, cichutko brzdąkając na kalimbie, zapatrzona w występy…

kpz2-5

kpz2-3

kpz2-2

kpz2-4

Mama Africa / Gorące rytmy w Teatrze Małego Widza

W październiku wybrałyśmy się na spektakl Mama Africa w Teatrze Małego Widza i była to pierwsza okazja do spotkania rozśpiewanej ekipy teatru dla najmłodszych, spróbowania rytmów i brzmień prawdziwych instrumentów afrykańskich. Najbardziej podobało się Milo występowanie na scenie i granie na wszystkich dostępnych instrumentach, o których aktorzy opowiedzieli dzieciom. Te kilkanaście minut aktywnej zabawy po zakończonym spektaklu były dla mojej córki bardzo ważne i zapadły jej w pamięć tak samo jak parę wyśpiewanych piosenek o Afryce i jej mieszkańcach. Ważne, że mali widzowie mogli nie tylko obejrzeć i usłyszeć, ale też dotknąć, spróbować, doświadczyć!

dzika-jablon-mama1

dzika-jablon-mama2

dzika-jablon-mama3

Siostry Szamanki i Wilczy Pazur / Bajka na ścianie

A skoro teatr, i cienie, i bajki afrykańskie, i rękodzieło… wszystko nam się połączyło w pewną opowieść o Siostrach Szamankach i Wilczym Pazurze. Tym razem improwizowaną w miarę tworzenia się spektaklu na naszych oczach – Milo miała swój wkład i swoje wątki, ja dokładałam co nieco od siebie, i tak się plotła nasza wieczorna bajka…

Nasze kukiełki to klasyczna robota typu „coś z niczego”, bo rzeczywiście niewiele było trzeba, aby dać naszym postaciom odpowiednio egzotyczny, a inspirowany afrykańskimi ozdobami wizerunek. Po chwili nasze lalki-szamanki pląsały już w tańcu. Wszystko zaczęło się od przedstawienia Milo postaci szamana/szamanki i jego/jej roli w życiu plemienia. Bardzo zaciekawiły ją szamańskie funkcje społeczne i umiejętności – z chęcią obejrzała ze mną stare zdjęcia szamanów i przedmiotów, które służyły im do budowania relacji ze zmarłymi przodkami, pełnienia opieki nad chorymi członkami plemienia czy pozostawania w harmonijnym kontakcie z przyrodą. Milo wymyśliła, że siostry są powiązane z przyrodą i życiem człowieka, co widać w imionach, które otrzymały:

dzika-jablon748a

Siostra Kości – szamanka pomocna w zapewnianiu ludziom zdrowych kości (nie ma nic wspólnego z piciem mleka).

dzika-jablon748g

Na pierwszym planie po lewej Siostra Krwi – szamanka, która potrafi wytańczyć dobrą, zdrową krew dla ludzi ;-)

dzika-jablon748h

Po środku Siostra Lawy – szamanka połączona z żywiołem ognia, trochę jej się boją zwierzęta.

dzika-jablon748i

Oto Siostra Słońca i Księżyca – szamanka pilnująca, aby ludziom nigdy nie zabrakło światła, ani w dzień, ani w nocy.

dzika-jablon748f

Siostra Sióstr – Siostra-Szefowa – Szamanka Całej Przyrody. Najważniejsza ;-)

dzika-jablon748d

Dziewczyny lubiły spędzać razem czas, bawić się, rozmawiać ze zwierzętami, pluskać w rzece i jeziorach, pilnować zdrowia i szczęścia ludzi.

dzika-jablon748b

Pewnego dnia Siostra Sióstr wraz z kilkoma szamankami wyruszyła w podróż. Postanowiły zrobić żart i schować się przed resztą sióstr. 

dzika-jablon748j

Nikt nie wiedział gdzie się ukryły, a ukryły się bardzo dobrze.  Siostra Krwi i Siostra Kości wołały je i wołały, ale na próżno. Nie było odpowiedzi.

dzika-jablon748e

Siostra Krwi zatańczyła najpiękniejszy taniec jaki tylko potrafiła i wołała przyrodę, aby ta pomogła jej odnaleźć zaginione siostry. Prosiła wiatr o pomoc. Prosiła wodę o pomoc. Prosiła ziemię o pomoc. Przyroda jednak nie zdecydowała się jej pomóc. Zrobiło się jej smutno. Druga siostra też tańczyła i wybijała rytmy, coraz szybciej wirując i tupiąc w ziemię. Nic to nie pomogło. Niebo i ziemia milczały.

dzika-jablon748s

Zawołały na pomoc Siostrę Lawy. Trochę się bały, bo przy niej zawsze robiło się gorąco, ale naprawdę potrzebowały jej pomocy. Przybyła trzecia szamanka, ale i jej tańce nie pomogły odnaleźć sióstr.

dzika-jablon748m

Zapytała żyrafę czy widziała dokąd poszły inne szamanki. Zwierzę nic nie widziało.

dzika-jablon748l

Szamanki zawołały zebrę i zapytały o wskazówki. Ta też o niczym nie słyszała. Wołały inne napotkane zwierzęta…

dzika-jablon748k

I tylko wilk coś wiedział. Tylko wilk chciał z nimi rozmawiać: „Jestem Wilczy Pazur. Jestem wilkiem i pisarzem. I chociaż jestem wilkiem, umiem pisać wilczym pazurem po ziemi!” Siostry oniemiały z wrażenia. Zmartwione o los pozostałych, spytały wilka czy widział dokąd poszły tamte szamanki.
Wilk prychnął: „No pewnie! Schowały się za tamtą górą, z drugiej strony.”
Siostry na to: „Jak to! Tak daleko szukałyśmy, przeszłyśmy przez pustynie i gorące wydmy, przez wyschnięte koryta rzek, wędrowałyśmy dniem i nocą, tańczyłyśmy i wołałyśmy do przyrody, aby nam pomogła… a one cały czas były tuż obok, w grocie?!”
„Tak! A dlaczego od razu tam nie sprawdziłyście?”
Zdziwione siostry podziękowały wilkowi i powędrowały za skałę.

dzika-jablon748r

Spotkały się z pozostałymi szamankami, które były bardzo szczęśliwe, że udało im się zrobić siostrom taki dobry psikus!

dzika-jablon748t

Nie było końca śmiechom i radości ze spotkania…

dzika-jablon748n

Nie mam pojęcia jaki jest morał tej historii (i czy opowieść musi mieć morał)… Być może pisarz Wilczy Pazur wyjawił nam największą mądrość…

dzika-jablon748p

… że nie trzeba szukać daleko, skoro można odnaleźć blisko! A wy jak rozumiecie tę bajkę?

dzika-jablon748u

Oto koniec naszej wspólnej opowieści. Aktorki Was żegnają :)

Miałyśmy mnóstwo radości z Milo, bawiąc się, wymyślając pieśni i tańcząc kukiełkami improwizowane afrykańskie tańce. Córka domagała się kolejnych historii z szamankami w roli głównej. Kto wie, może pewnego dnia znów będziemy wędrować, przemierzać pustynie, rozmawiać z wilkami :)

logoDnW-2edycja3

Zapraszam na blogi pozostałych uczestniczek Dziecka na warsztat. Mnóstwo inspiracji!

Muzeum wchodzi do domu / Dziecko na warsztat

dzika-jablon741t

Październik w projekcie Dziecko na warsztat to przystanek w Polsce, aby – na dobry początek ekscytującej wyprawy – przyjrzeć się wybitnej Polce lub Polakowi. Tym razem autorka bloga Projekt Londyn 2014 zaprasza nas do „chwalenia swego”, czyli poznawania kraju poprzez wyjątkową osobę. Tak się złożyło, że nasze warsztaty polegały głównie na przemierzaniu miasta i odwiedzaniu różnych fajnych miejsc związanych z ciekawymi postaciami. Relacja ma zatem charakter mozaiki wspomnień – z bogactwem wrażeń, pytań, odkryć i emocji… Złota polska jesień minęła intensywnie. Niektóre poznane postacie pozostały w pamięci na dłużej, a nawet wprowadziły się do naszego domu :)

Jan Pieńkowski / Ilustrator

dzika-jablon741l

Warsztaty rodzinne w Zachęcie stały się zaproszeniem do poznania osoby i twórczości polskiego ilustratora Jana Pieńkowskiego, a kanwą opowieści artysty i jego przyjaciela Davida Walsera była niedawno wydana w Polsce książka Baśnie polskie. Pieńkowski był jednym z pionierów ilustracji przestrzennej, dziś – znany i wydawany na całym świecie – słynie z intrygujących wycinankowych ilustracji. Kto chętny dowiedzieć się więcej, zapraszam do przeczytania wywiadu z artystą. Tymczasem dzieciaki tworzyły ilustracje – Milo rysowała grotę porośniętą tęczową trawą z ukrytym jedzeniem na zimę, a ja wycinałam rodzinę płomiennych wilków, mieszkańców groty ze spiżarką ;-) Na koniec pan Jan złożył autograf na rysunku Milo. Absolutnie wyjątkowym bonusem było spotkanie z Anią, autorką bloga Ach! Co za blog, i jej córką!

dzika-jablon741m

dzika-jablon742l

Pola Gojawiczyńska / Pisarka

dzika-jablon741n

Spacerując po Starówce, nie sposób nie natknąć się co krok na tablice upamiętniające wybitne postacie zamieszkujące pod danym adresem. Podczas jednej z tras wiodących ulicą Brzozową, jeszcze zanim wspięliśmy się Kamiennymi Schodkami i skręciliśmy w stronę Barbakanu, zatrzymaliśmy się na chwilę pod domem Poli Gojawiczyńskiej, jednej z moich ulubionych pisarek wieku młodzieńczego. Zdarzyło mi się nawet ilustrować w szkole książkę grafikami z linorytu jej drugą słynną powieść Rajska jabłoń, choć to jednak Dziewczęta z Nowolipek skradły w przeszłości moje serce. Pisarka napisała tę powieść, mieszkając przed wojną w mijanym przez nas domu. Historia dotyczy dziewczyn znacznie starszych od Milo, więc nie mogłam za bardzo wciągnąć jej w perypetie przyjaciółek u progu życia i świata stojącego przed nimi otworem, niedługo przed wybuchem wojny. Na Milo zrobiło wrażenie ugniatanie kapusty nogami odzianymi w białe gacie w wykonaniu Kwiryny, jednej z bohaterek (scena z filmu). Zaznaczyła nawet na mapie te nogi w zielonej kapuście ;-)

dzika-jablon741p

dzika-jablon741o

Maria Skłodowska-Curie / Naukowiec

dzika-jablon741r

Zmęczenie materiału i opór materii w czasie spaceru nie pozwoliły wgryźć się w temat zapodany na froncie domu narodzin Marii Skłodowskiej-Curie w postaci dość ohydnego muralu (bobas ściskający probówkę, z której wydobywają się promieniotwórcze pierwiastki…?!). Nie udało się zainteresować Milo tą postacią, ale z pewnością warto powrócić do tematu, np. promieniowania…

Fryderyk Chopin / Kompozytor

dzika-jablon741u

Wycieczka do Muzeum Chopina z lekką nutą rozczarowania. Pełni wyobrażeń na temat nowoczesności, interaktywności, świetności ekspozycji otwartej ledwie 4 lata temu, wyruszyliśmy na spotkanie z wyjątkowym miejscem i wyjątkową postacią. Ekscytacja jednak dość szybko opadała w miarę zwiedzania czarnych, ciemnych sal, a Milo zaczęła domagać się tak szumnie zapowiadanych atrakcji, aż w końcu zezłościła się, że oprócz jednej sali z przestarzałymi już ekranami dotykowymi i animacjami nie ma nic więcej dla dzieci w jej wieku. Musieliśmy się więc ewakuować!

Chociaż zbiory Muzeum są bogate i miejscami interaktywne (Milo najbardziej lubiła aktywować kartą różne ekrany bądź panele z muzyką), a wielkie wrażenie robi samo ulokowanie współczesnej ekspozycji w przepięknym, starym pałacu, to nie mogliśmy się otrząsnąć z przygnębienia w jakie wpędziła nas ta smutna wycieczka. Niejeden dorosły (a na pewno fan Chopina) byłby usatysfakcjonowany wizytą i przeżyciami, lecz rodzic z dzieckiem już niekoniecznie. Jak wiadomo, historia Polski ciężką była (rozbiory, zabory i powstania), klimat też nie lekki (suchoty, gruźlica i błoto), to i ekspozycja pewnie dlatego zanurzona w mrokach, punktowo rozświetlona, a już w pokoju śmierci obrazującym umieranie Chopina, gdzie zwiedzający z trudem się mieszczą, spacerując niczym w czarnym grobowcu – z puklem włosów kompozytora i odlaną dłonią – mieliśmy już dość. Nie wspomnę o pięciolatce. Trochę żałuję wielkiego potencjału tego miejsca. Urządzono je zdecydowanie zbyt poważnie, a utkany z kolorowych taśm fortepian witający gości tuż przy wejściu to jedyny tak optymistyczny akcent. Mało… Więcej by się chciało ;-)

Nie będziemy się jednak zrażać, bo zamierzamy zapisać się na warsztaty muzyczne w Muzeum Chopina, jako że Milo zainteresowała się ostatnio grą na pianinie. Można więc powiedzieć, że ma szansę spróbować tego, co bliskie było Chopinowi.

dzika-jablon741w

dzika-jablon741x

dzika-jablon741yy

dzika-jablon741y

dzika-jablon741yyy

dzika-jablon741z

W takich kapsułkach można posłuchać w spokoju utworów Chopina.

dzika-jablon741zz

Aktywacja! Interakcja!

Edward Krasiński / Artysta konceptualny

dzika-jablon742a

W ramach właśnie trwającego festiwalu sztuki Warszawa w budowie można odwiedzić niezwykłe miejsce, jakim jest mieszkanie po nieżyjącym już interesującym artyście, Edwardzie Krasińskim, zamieszkiwanym jeszcze wcześniej przez malarza Henryka Stażewskiego. Obecnie pod opieką Instytutu Awangardy i córki Krasińskiego. Mieszkanie na ostatnim piętrze wysokiego bloku w okolicy Placu Bankowego kusi nie tylko zapierającym dech w piersiach rozległym widokiem Warszawy, ale przede wszystkim śladami bytności jego ostatniego mieszkańca, który wraz z upływem lat przekształcał je w żywą galerię. Kiedy odszedł, wszystko pozostało na swoim miejscu w nietkniętej formie. Zwiedzanie takiej przestrzeni było niesamowitym, a zarazem krępującym doświadczeniem wejścia w czyjeś życie, tak dosłownie.

Edward Krasiński jest znany jako artysta niebieskiego paska, który anektował w ten sposób przestrzeń nie tylko swego domu, ale i wielu galerii i muzeów na świecie. Słynął też ze swoich żartobliwych interwencji w przestrzeni, rzeźb, artystycznych akcji i sytuacji… Milo była zaintrygowana tą podupadającą przestrzenią, wnętrzami pełnymi niespodzianek. Śmiała się jej buzia na widok sztucznych myszy „wędrujących” tu i ówdzie, wszędobylskiego paska, rozbitych skorupek jajka, dziwnych kostek pokrytych zdjęciami zwisających z sufitu… Pan Edzio musiał być w jej odczuciu bardzo zabawną postacią żyjącą w śmiesznym domu ;-)

dzika-jablon742b

dzika-jablon742c

dzika-jablon742d

dzika-jablon742e

dzika-jablon742f

dzika-jablon742g

dzika-jablon742i

dzika-jablon742h

Muzeum wchodzi do domu

W domu, gdy pył podróży już opadł i zostały wypite gorące herbaty z malinami, próbowaliśmy pociągnąć parę wątków. Nie było łatwo tym razem, bo panuje ostatnio klimat buntu wobec moich propozycji. Liczy się tylko czytanie książek, reszta spraw może się schować! Wątków i dalszego ciągu więc niewiele i dość luźno potraktowane.

1. Zabawy z Chopinem

dzika-jablon741g

Odkryłyśmy fajną stronę o Chopinie dla dzieci – są tam gry i zabawy typu ‚odkryj różnice’, puzzle, dzięki którym można się nauczyć jakie instrumenty tworzą orkiestrę (poziom trudniejszy oznacza odgadywanie na podstawie dźwięków poszczególnych instrumentów), kolorowanki do druku, wycinanki.

2. Muzeum w słoiku

dzika-jablon741a

Linnea z książki wysłała kiedyś w świat butelkę z wiadomością, która dopłynęła do innych dzieci. Milo spreparowała słoik do zadania specjalnego, który stał się z jednej strony pamiątką po wszystkich naszych jesiennych wycieczkach, a z drugiej małym, domowym muzeum pełnym uratowanych przed wyrzuceniem do śmieci eksponatów. Na ściankach dużego słoika naklejone fragmenty ulotek i map przypominają nasze trasy. W środku wylądowało pióro (Chopin musiał czymś zapisywać te nuty), maleńkie zwoje z nutkami zaznaczonymi przez Milo na pięciolinii, mapa Starówki z domem Poli Gojawiczyńskiej zwinięta w tajemniczy rulon, kolorowe koraliki, bilety z Centrum Interpretacji Zabytku i spektaklu w teatrze, karty do aktywacji ekranów z Muzeum Chopina i – oczywiście – z pół kilo brokatu!! Jak w magicznej kuli! Milo postanowiła, że albo pośle słoik wodami Bałtyku, aby trafił w ręce innych dzieci, albo zakopie go w ziemi. Jeszcze nie postanowione :)

dzika-jablon741b

dzika-jablon741c

dzika-jablon741d

dzika-jablon741f

3. Interwencja w łazience

dzika-jablon741h

Nie, nie chodzi o awarię rur i wizytę hydraulika, lecz szybką akcję artystyczną zainspirowaną zabawną sztuką w mieszkaniu Edzia Krasińskiego. Milo odkryła, że ma takie same taśmy klejące w domu i pochwyciła nożyczki. Skierowałam ją do łazienki, bo zrywanie z kafelków abstrakcyjnej kompozycji z pasków wydało mi się do przyjęcia. Pamiętając o myszach w domu Krasińskiego, zaprosiła do łazienki Gryzka. Na razie nie możemy zrywać taśmy – nasza toaleta jest żywym dziełem sztuki :)

dzika-jablon741i

dzika-jablon741j

dzika-jablon742k

dzika-jablon741k

dzika-jablon742j

dzika-jablon741e
logoDnW-2edycja3

Mam nadzieję, że moje dziecko dzięki tym kilku spotkaniom odkryło, że fajnie jest żyć z pasją :)
Zapraszam na blogi pozostałych uczestniczek Dziecka na warsztat. Mnóstwo inspiracji!

Za miesiąc Afryka :)