Chłopiec z książki

dzika-jablon873m

Lubicie wpadać do książek? Ja mam wrażenie, że całkiem często zdarzają mi się takie spontaniczne skoki z przygodami, szczególnie od kiedy buszuję z pasją w książkach dla dzieci :)

O chłopcu, który wpadł do książki autorstwa Petera Carnavasa to nastrojowa opowieść od Wydawnictwa Adamada, pięknie ukazująca poszukiwanie sensu życia. Lekko, sennie, w delikatnych akwarelowych ilustracjach toczy się historia bohatera, który czerpie garściami z życia. Co takiego robi? Żyje zwyczajnie, zajęty przeróżnymi czynnościami, a jednak żyje też twórczo, odkrywa, wyraża siebie, pomaga innym, kocha życie, zachwyca się światem, potrafi się cieszyć. Nie traci kontaktu ze swoim wewnętrznym dzieckiem nawet, gdy dorasta. Zajmują go trochę poważniejsze sprawy niż turlanie się z pagórka, lecz wciąż dostrzega innych wokół siebie, a w oczach swego nowo narodzonego dziecka odkrywa cały świat! Jego życie jest pełne twórczej energii – mężczyzna kocha, buduje, rozwija się, dba o rodzinę.

dzika-jablon873n dzika-jablon873o

Czasem jednak pewna myśl nie daje mu spokoju… Jaki jest powód jego istnienia? Czy da się pojąć takie zagadnienie i szukać odpowiedzi bez podjęcia ryzyka? Czy wyskoczenie z książki pomoże mu zmienić perspektywę? Dostrzec coś, czego się nie widziało… Docenić to, co się ma :) To jest najpiękniejsze przesłanie tej książki. Jej minimalizm w prowadzeniu fabuły oraz w szacie graficznej niczego nie upraszcza. Wręcz przeciwnie – autor pozostawia czytelnikowi dużo przestrzeni do własnych odkryć i przemyśleń. Chłopiec nie ma nawet imienia. Każdy z nas może nim być. Być bohaterem własnej historii. Książka bowiem staje się tutaj metaforą ludzkiego życia, pojedynczego indywidualnego losu.

Wątek ten wydaje mi się szczególnie pociągający z perspektywy kogoś, kto sam zajmuje się tworzeniem. Wielka siła witalności, instynktowny pęd do życia, tak dobrze czytelny w tej opowieści, może być równie dobrze odczytany jako energia twórcza, a fakt wpadania bohatera do książki i rozgaszczania się w książkowym świecie – jako akt twórczy i powołanie bohatera do życia. Początek przypomina przecież kreację świata. Pustka i biel kartek ustępuje miejsca pojawiającym się oznakom życia. Na początku niczego tu nie było. Ale powoli, powoli zaczął się wyłaniać cały świat. (…) Wszystko wokół zaczęło rosnąć…

Po lekturze Chłopca pozostaję z pulsującym obrazem życiowego i twórczego potencjału. Z bijącą z jej stron pochwałą życia! Nie przypuszczałam, że tak niepozorna książka adresowana do 4-latka może tyle w sobie pomieścić. Zaskoczyć dorosłego, a dziecko zachęcić do odwagi w spełnianiu marzeń i poprowadzić ku jasnej stronie życia :)

dzika-jablon873pp dzika-jablon873r

O chłopcu, który wpadł do książki
tekst i ilustracje: Peter Carnavas
Wydawnictwo Adamada
oprawa: twarda
wiek: 4+
cena: 24,90 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na facebooku :)

Memo Kwiaty polne

dzika-jablon875a

Kwiaty polne to moja ulubiona galeria gatunków z łąk i ugorów przydrożnych. Nie wyszykowane, nie traktowane ze specjalną uwagą, pozostawione same sobie, silne, z instynktem przetrwania w zupełnie surowych warunkach. Część z nich to formy totalnie efemeryczne, przepływające jak letnie widoczki, obrazy Schultzowskiej pełni i obfitości, o zapachu wakacji, z odgłosem bzyczenia pszczół i błyskiem skrzydeł wędrujących much. Kwiaty polne są wyjątkowe, choć zupełnie zwyczajne :)

Jacobsony startują z kolejną grą edukacyjną typu memory z wartościowej serii o przyrodzie. Niedawno cieszyłyśmy się Drzewami, a teraz, w środku jesieni o ponurych już odcieniach brązów, wspominamy zapachy i kolory lata. Podlaskie łąki pełne dziko rosnących, wolnych kwiatów, drogi leśne i nadrzeczne, godziny spędzone nad wodą. Sięgnijcie po memo Kwiaty polne, a na pewno przeniesiecie się w czasie, nauczycie się gatunków roślin, spędzicie fajnie czas z dziećmi.

dzika-jablon875b

Memo to niby ograna klasyka, a jednak można się całkowicie wciągnąć w grę z wielu edukacyjnych powodów. Jeśli Wasze dzieci interesują się przyrodą i są w takim wieku, że chłoną wiedzę z zakresu botaniki czy zoologii, pytając o gatunki i doskonaląc się w ich rozróżnianiu, to czas zagrać w karty z serii Świat wokół nas, kompletując stopniowo wszystkie części. Można je także wykorzystać na inne sposoby w ramach rozwijania pasji botanicznej. W najnowszym zestawie znajdziemy 20 gatunków kwiatów polnych do rozpoznania i pokochania! Projekt zyskał wsparcie Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego, co jest gwarancją jakości i poziomu merytorycznego przedsięwzięcia. Kartoniki są trwałe, z ładnymi zdjęciami roślin, zapakowane w estetyczne pudełko.

Bodziszek. Dziurawiec. Mak i krwawnik. Ostróżeczka i gwiazdnica. Farbownik, mniszek i wyka. Dziewanna i chaber. Mikołajek płaskolistny. Cykoria podróżnik… Magia z poezją. Dla mnie te nazwy zawsze będą brzmieć jak wyliczanki z dzieciństwa. Jak tajemnica, która powróciła po latach w starych książkach zielarskich i pasji mojego pradziadka. Jak pęczki suszonych ziół na poddaszu.

U nas ten komplet jest pod ręką. Wieczorami rozgrywamy sobie partyjkę, wspominając najpiękniejsze bukiety lata! Córka uwielbia memo z serii Świat wokół nas, pewnie też dlatego, że regularnie mnie ogrywa <3 Polecamy :)

dzika-jablon875c

dzika-jablon875gdzika-jablon875d dzika-jablon875e dzika-jablon875f

Gra Kwiaty polne. Świat wokół nas
producent: Jacobsony
wiek: 4+
cena na stronie producenta: 36 zł

Znasz tę grę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na facebooku :)

Klątwa dziewiątych urodzin

dzika-jablon872h

Jak ja się cieszę, że dzięki córce mogę poznawać dobre książki. Wiem, kiedy czyta z wypiekami na twarzy, kiedy nie skończy śniadania i przemyka się do pokoju, żeby choć na chwilę zajrzeć do książki przed wyjściem do szkoły. Uwielbiam moment, kiedy dzieli się ze mną swoimi odkryciami, kiedy błyszczą jej oczy i po prostu wszystko wskazuje na to, że książka robi na niej wielkie wrażenie!

Tak było z Klątwą dziewiątych urodzin Marcina Szczygielskiego, wydaną przed miesiącem przez Wydawnictwo Bajka. Jest to trzecia część z serii przygód Mai z Warszawy, której przytrafiają się niespotykane wprost historie z historią stolicy w tle oraz z konkretnym dreszczykiem emocji. Najlepiej mieć już przeczytane dwie poprzednie pozycje – Czarownicę piętro niżej i Tuczarnię motyli – aby gładko wejść w klimat trzeciej książki, rozpoznać występujące wcześniej postacie i bezbłędnie nadążać za zawiązaną w poprzednich tomach akcją. Można też czytać bez przygotowania, jak ja to zrobiłam, sięgając po Klątwę zupełnie spontanicznie, aby po skończonej lekturze odetchnąć z ulgą – nie ma co prawda jeszcze części czwartej, ale za to można sięgnąć do początków. Całe szczęście, bo książki Szczygielskiego są bardzo wciągające!

dzika-jablon872i

Klątwa wymaga od czytelników niezłej kondycji. Nie ma tu miejsca na rozbieg, powolne przygotowania i stopniowe przyspieszanie. Autor wrzuca nas natychmiast w akcję i wymaga uważności, utrzymania tempa od pierwszych do ostatnich stron. Odliczanie dni, jakie zostały bohaterce do wykonania zadania, dodatkowo podkreśla rytm przygody. Książka jest surrealistyczna – rzeczywistość zostaje poddana zawirowaniu już w pierwszym rozdziale i stan ten utrzymuje się aż do końca. Pomysły Szczygielskiego są wspaniałe, bezpretensjonalne, pełne wolności i lekkości jak ze snu, w którym przecież nie obowiązują zasady logiki jakie znamy z realu.

W mieście przyszłej czarownicy Mai wszystko może się zdarzyć. Szczególnie, gdy pewnego dnia puka do drzwi jej mieszkania dobrana para starszych pań z dziwną torbą i jeszcze dziwniejszą misją. Ciabcia Pola i Lili Monterowa informują dziewczynkę o wiszącej nad jej losem klątwie. Okazuje się, że jeśli w ciągu tygodnia Maja nie odnajdzie zagubionej czarownicy Niny, w dniu swoich dziewiątych urodzin nie tylko straci moce, ale też na zawsze zapomni o wszystkich magicznych wydarzeniach, które jej się przytrafiły. Misję zaś odziedziczy młodsza siostra Alicja. Maja nie chce do tego dopuścić i za wszelką cenę stara się odczytać wszystkie znaki na ziemi i niebie, które mogą ją doprowadzić do rozwiązania zagadki. Podczas gdy gdzieś nad miastem latają mieszkańcy, których porwała najsilniejsza w historii (magiczna) wichura, Maja ze swoimi czarownicami, kotem i wiewiórką przemierza Warszawę w poszukiwaniu wskazówek. Informacje uzyskane od bohaterów warszawskich legend pozwolą jej w końcu wytropić znaczący ślad.

Nic tu jednak nie jest takie jakie być powinno. Na tym jednak polega szaleństwo akcji Klątwy oraz talent Marcina Szczygielskiego do tworzenia wyjątkowo intrygujących postaci i wątków. Te kluczowe występują w parach i są naprawdę smakowicie zestawione pod względem literackim. Dopełniają się na zasadzie odmienności, pomimo różnic funkcjonują jak przyciągające się magnesy. Tak jest w przypadku cudownej i ciepłej ciabci oraz złośliwej Monterowej, której kąśliwe uwagi i bezczelne podejście do ludzi fajnie ożywia stonowany charakter jej siostry Poli. Jedna opanowana, druga impulsywna. Kolejna para to zabawni rodzice Mai, trochę zaczarowani przez Polę i Lili, aby nie przeszkadzali im zanadto. Albo się kłócą i obrażają na siebie jak dzieci, albo zaczytują w tanim romansidle, tracąc kontakt ze światem. Kot z wiewiórką Foksi podróżujący w przedziwnej torbie spełniają podobną rolę. Gdy egzaltowana Foksi wybucha, kot tonuje jej fochy i ogarnia ewentualne szkody. Fascynujący są pozostali bohaterowie tych piętnastu rozdziałów. Wizyty u każdego z nich to dla drużyny tropicielek takie koło ratunkowe albo telefon do przyjaciela. Uzyskane informacje są skąpe. Za to gwarantowane mnóstwo emocji, śmiechu, zdumienia, a czasem niebezpieczeństw :)

dzika-jablon872j

Oprócz bezbłędnie skonstruowanych bohaterów i wartko zawiązanej akcji, to humor sprawia, że o tej książce nie można zapomnieć ot tak. Wyraziste obrazy na długo zapadają w pamięć. Znając miasto, świetnie się czyta i ma się frajdę z rozpoznawania miejsc na mapie Warszawy. Ze względu na żywy, współczesny język opowieści, pełen gier słownych i przeróżnych smaczków, mam poczucie, że Marcin Szczygielski napisał książkę dla inteligentnych dzieciaków. Takich, które docenią jej bogactwo i kunszt, zauważą każdy szczegół w przemyślanej scenografii i wyczują niezwykłą energię pomiędzy słowami. Zachwyciłam się jak za dawnych lat. Teraz pozostaje mi czekać rok na czwartą część przygód Mai, aby przekonać się czy zagadka zostanie rozwiązana do końca…

dzika-jablon872k

Klątwa dziewiątych urodzin
tekst: Marcin Szczygielski
ilustracje: Magda Wosik
Wydawnictwo Bajka
oprawa: twarda, folia jedwabista
wiek: 6+
cena okładkowa: 34,90 zł

Znasz tę książkę? Zaciekawiła Cię recenzja?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na facebooku :)

Dziecko w procesie twórczym. Nie przeszkadzać!

dzikajablon43

Artykuł ten napisałam parę lat temu dla Dziecisawazne.pl. Postanowiłam go przypomnieć, rozpoczynając tym samym cykl wpisów na temat wspierania rozwoju twórczego dziecka. Chciałabym podzielić się z Wami moimi doświadczeniami i obserwacjami, zarówno wyniesionymi z domu, najbliższego otoczenia obu moich córek, jak i poczynionymi podczas warsztatów dla najmłodszych dzieci, które prowadzę w Warszawie od 2013 roku. Rusza kolejna edycja moich autorskich warsztatów plastyczno-sensorycznych dla 2-3-latków KREATYWNY PLAC ZABAW. Chętnie opowiem Wam na czym polega ich specyfika, na jakich wartościach je zbudowałam, czym się różnią od zwykłych zajęć plastycznych i jakie korzyści dają moim cudownym, ciekawym świata podopiecznym :) Gotowi? Zaczynamy.

  1. Pozwólmy zanurzyć się dziecku w procesie twórczym i doświadczać po swojemu

Rodzice w dobrej wierze pragną wspierać dziecko w przedsięwzięciach artystycznych, a niekiedy nawet współuczestniczyć w jego procesie twórczym. Zdarza się, że dorosłym niełatwo  porzucić własne oczekiwania co do efektów pracy ich pociech. Jeszcze trudniej – poczuć się jak dzieci, które z natury nie mają ochoty podporządkować się radom, planom i wytycznym. Jaka postawa rodzicielska rzeczywiście wspiera kreatywny potencjał dziecka? Czy warto oddawać inicjatywę maluchowi? Być może przyjęcie roli obserwatora umożliwi rodzicom przeżycie niejednego zaskoczenia!

Meandry przygody

Przyglądanie się twórczemu procesowi, który dzieje się na naszych oczach z dziećmi w roli głównej, niemal zawsze przynosi zaskakujące odkrycia. Ciekawa i zabawna bywa ta szczególna konfrontacja dorosłego, który w myślach widzi już efekt wykonanego przez dziecko zadania (prostą drogę od A do Z), oraz dziecka, niemal całkowicie zatracającego się w pracy. Właśnie ta dziecięca świeżość, zaangażowanie i skupienie na doświadczaniu tu i teraz, mogą zaowocować fantastycznymi zwrotami akcji. Pozwólmy na to, by raz pochwycony przez dziecko wątek swobodnie meandrował, rozdwajał się i troił, gubił i odnajdował, tak po prostu… Nie poprawiajmy, nie instruujmy, nie ingerujmy, nie martwmy się. Dziecko jest w procesie twórczym i… właśnie doświadcza!

wencel-kal5

Rodzicu, nie wtrącaj się!

Rodzice bez wątpienia mają słuszne intencje, a niejednokrotnie entuzjazm we wspieraniu pracy dziecka. Ale zdarza się, że nie wiedzą bądź zapominają o wartości inicjatywy dziecka. A znaczy ona więcej niż najsłuszniejsze rodzicielskie oczekiwania. To ona – siostra intuicji – jest przewodniczką dziecka w krainie wyobraźni, nie warto więc jej krępować. Zanim „skorygujemy” pracę dziecka, ugryźmy się w język i zastanówmy, czy takie lub inne słowa nie sprawią, że dziecko zamknie się w sobie lub zniechęci:

  • Rysuj prosto, nie wychodź poza krawędzie.
  • A dlaczego to koło takie nierówne?
  • Uważaj, nie pobrudź się…
  • Spójrz na siebie, jak ty wyglądasz?
  • Co tak brzydko kolory zmieszałaś?
  • Dlaczego zniszczyłeś pracę? To był taki ładny samolocik…
  • Ale to przecież tak nie wygląda!
  • Daj, pokażę Ci, jak to się robi!

Okazanie szczerego zainteresowania pracą dziecka, powstrzymanie się od oceny i krytyki oraz prośba, by maluch sam opowiedział o swojej pracy będą dla niego rzeczywistym wsparciem.

dzikajablon8-2

Wędrówka w krainie wyobraźni

Czasem oczywiście trudno się powstrzymać od wygłaszania uwag i udzielania wskazówek. Szczególnie, jeśli według kryteriów dorosłych praca dziecka może się wydawać niedoskonała… Zachęcam jednak tych rodziców, którzy bardzo chcą towarzyszyć dziecku w tworzeniu lub w jakimś stopniu kontrolować przebieg i rezultat zabawy, a także tych, którzy obawiają się, że dziecko się pobrudzi, żeby wzięli głęboki oddech i spróbowali spojrzeć na twórczą przygodę dziecka z innej perspektywy. Jaka wspaniała i wyzwalająca może być niewiedza dorosłego odnośnie kierunku, w którym zmierza jego kreatywne dziecko! Czym będzie powstająca właśnie praca – jeszcze portretem (w wyznaczonych przez nas ramach)? Czy też zmieni się i stanie obiektem, na przykład postacią skomponowaną z poszczególnych części ciała, samodzielnie wyciętych i sklejonych? Na szczęście dzieci mają niezawodną zdolność odchodzenia od „tematu” zadania i potrafią wędrować gdzieś ku swoim własnym krainom…

dzikajablon608i

Ile razy miałam przyjemność doświadczyć zaskoczenia z rzeczywistego zainteresowania mojej starszej córki „swoimi sprawami” w ramach zaproponowanej przeze mnie zabawy! Jej pomysł niekoniecznie pokrywał się z moją intencją. I choć z niej wyrastał, po chwili ewoluował:

  • ja: portrety z masy solnej; córka: żonglerka kulą solną
  • ja: rysowanie ryb (płetwy, łuski, ogon); córka: rysowanie syrenek (mitologiczna galeria portretów)
  • ja: biżuteria z darów jesieni; córka: układanki i mandale na podłodze

Towarzyszenie dziecku w procesie twórczym jest właśnie tym czasem, kiedy – przyjmując rolę obserwatora, a nie kierownika – bezpośrednio doświadczam kreatywnego przetwarzania i wyrażania się poprzez sztukę. W wielu przypadkach to córka staje się moją przewodniczką – czasem prowadzi mnie w nieznane, innym zaś razem do krainy wspomnień. Lubię więc schować mapę, zapomnieć o wyznaczonej trasie oraz zaplanowanych atrakcjach i zdać się na przygodę. Czego i Wam, drodzy dorośli, życzę:)

wencel-sensoryka-8

Co o tym myślisz? Coś Cię poruszyło lub z czymś się nie zgadzasz?
Napisz w komentarzu. Ślad Twojej obecności to szansa na inspirującą wymianę!
Wpadnij z wizytą do Dzikiej Jabłoni na facebooku :)
Jesteś zainteresowany warsztatami plastyczno-sensorycznymi w Warszawie
lub znasz kogoś, kto chciałby uczestniczyć w nich razem z dzieckiem?

Daj mu znać. Serdecznie zapraszam :)
Justyna Wencel

Praktyczny pan mruczy

dzika-jablon873a

Nie od razu jednak. Zanim zamruczy, w jego poukładanym życiu musi się zdarzyć mała rewolucja. Czy życie wypełnione powinnościami, praktycznymi czynnościami i poważnymi planami może być ekscytujące? Czy znajdzie się w nim trochę miejsca na szaleństwa i głupoty? Czy wypada czasem stracić głowę, by poczuć, że się naprawdę żyje? Jak opuścić matrix?

Roksana Jędrzejewska-Wróbel i Adam Pękalski stworzyli książkę doskonałą. Wydany przez Wydawnictwo Bajka Praktyczny pan jest opowieścią pozornie ułożoną, gładką i zabawną, a gdzieś głęboko, egzystencjalnie i psychologicznie niepokojącą. Zarówno w tekście, jak i warstwie graficznej, napotykamy wyraziste, poruszające wyobraźnię obrazy. Oto kilka z nich – namalowanych słowami. Pożyteczne sny o arkuszach Excela i zadowolenie praktycznego pana, że nawet w nocy nie marnuje czasu. W biurku tajemnicze sąsiedztwo nieskończonej ilości certyfikatów i dyplomów oraz leków uspokajających. Kalendarz-organizer wypełniony po brzegi planami na następny dzień. Przewidywalna i kontrolowana codzienność, w której nie ma miejsca na zapach ziemi i skoszonej trawy, zdrowy śmiech na cały głos czy puszczanie latawca. Portret praktycznego pana jest naprawdę poruszający.

dzika-jablon873j

dzika-jablon873k

W kwestii ilustracji zaś sprawa wygląda tak. Od czasu przygody z Sanatorium jestem fanką talentu Pękalskiego. W Praktycznym panu ilustrator nie zawiódł moich oczekiwań. Bohater ukazany z precyzją i humorem, w graficznym skrócie, a jednak pełnym cech charakterystycznych. Zastygły niczym więzień swoich przyzwyczajeń, nie wychyla nosa poza oswojoną rzeczywistość. Zaprogramowane pozy i miny niweczy jedynie konsternacja wymalowana na jego twarzy, gdy okazuje się, że nie da się postępować zawsze według wytycznych z instrukcji obsługi życia. Uwielbiam fakt, że nawet wnętrze jego mieszkania podkreśla jego osobowość – jest minimalistyczne i funkcjonalne. Pan praktycznie jest koneserem dobrego designu i sztuki modernistycznej – ceni tradycję Bauhausu, neoplastycyzm Pieta Mondriana i Theo van Doesburga, oraz założenia stylu międzynarodowego w architekturze lat 20-tych XX wieku. Tylko spójrzcie na obrazy wiszące na ścianach!

j8ddzika-ablon73

dzika-jablon873b

Co w tym wszystkim robi kot? Rozwala system. Sprawnie, pewnie i po swojemu. Kocie pazurki na nieskazitelnej kamizelce w romby… Piękna rewolucja :)

Końcówka jest cudowna. Warto mieć tę książkę z wielu powodów, o których wspomniałam. Do tego jest porządnie i smakowicie wydana. Mam wrażenie, że matowy papier świetnie uwypukla intensywność kolorów podstawowych, tak charakterystycznych dla modernizmu. Zostaję więc z tymi kolorami, ale też z przesłaniem: Bądźmy czasem zupełnie, całkowicie i okropnie niepoważni!

dzika-jablon873f

dzika-jablon873c

dzika-jablon873idzika-jablon873gdzika-jablon873e

Praktyczny pan
tekst: Roksana Jędrzejewska-Wróbel
ilustracje: Adam Pękalski
Wydawnictwo Bajka
oprawa: twarda
wiek: 5+
cena okładkowa: 24,90 zł

Znajdka

dzika-jablon872a

Jeszcze nie tak dawno witałyśmy się z Myszką, a już przybijamy piątkę jesiennej Znajdce. Wśród wielu nowości warto dłużej zatrzymać się przy autorskiej książce Dobrosławy Rurańskiej wydanej przez obiecujące Wydawnictwo TADAM. Artystka stworzyła tym razem książkę obrazkową, o zjawiskowych ilustracjach w stylu dobrze nam znanym z opowieści o Myszce. Niezwykłe jest to, że nie sięgając po ani jedno słowo, autorka w samym obrazie przekazuje tak dużo emocji skupionych wokół intrygującej postaci. Znajdka, książka o szukaniu i znajdowaniu, podbiła nasze serca!

dzika-jablon872b

Buszujemy w gęstwinach barwnych liści, w paprociach, wśród grzybów i krzaków jagód, między łodygami kwiatów łąkowych, w bordowym cieniu słonecznika. W nocnym, rozgwieżdżonym pejzażu z panoszącym się nad głową księżycem, samotność doskwiera najbardziej. Zagubione zwierzątko o czarnym futerku szuka miejsca dla siebie, moszcząc się w norkach, wypoczywając na miękkich posłaniach z liści, szukając ochłody w strumieniu. Wypatruje szczęścia? Obserwuje? Szuka czegoś lub kogoś nieustannie? Owszem, spotyka inne stworzenia, ale same pary. Niezainteresowane nim i jego losem, nieczułe na obietnicę przyjaźni. Bajkowe, senne pejzaże, nasycone po brzegi kolorami, niepokojąco kontrastują z ciężkim do zniesienia, pełnym smutku spojrzeniem bohatera.

Z każdą przewróconą kartką czytelnikowi robi się coraz ciężej na sercu i łza się w oku kręci, bo chcielibyśmy, aby czarny futrzak ułożył sobie życie, a jego oczy nie mówiły o braku tak przeszywająco i sugestywnie. Możecie być spokojni, w końcu jednak wydarzy się coś zaskakującego i… sympatycznego! Przekonajcie się sami jaką zagadkę kryje nieoczekiwane znalezisko. Sprawi ono, że bohaterowi zaśmieją się oczy, a twarz rozjaśni uśmiech. Najpierw pokocha siebie, ucieszy się sobą, poczuje swoją obecność w baśniowym lesie, aż stanie się gotowy na towarzystwo. Tego dnia wszystko się zmieni.

dzika-jablon872c

Leśno-łąkowy, liściasty, kolorowy majstersztyk bardzo działa na moją córkę, także zainteresowaną ilustracją dla dzieci. – Mama, jak Dobrusia Rurańska potrafi manipulować kolorami! Ile emocji opowiada w tej historii! – dzieli się swoimi odczuciami moja przejęta siedmiolatka. I dodaje – Ostatnia ilustracja jest najpiękniejsza!

Jestem pod wrażeniem, że w samych oczach, w głębi spojrzenia można tak budować opowieść, i to patrzenie, szukanie wzrokiem, obserwowanie, rozglądanie się, wypatrywanie staje się kanwą niepozornej opowieści. Tym bardziej szkoda, że tak dobra książka nie zyskała odpowiedniej oprawy. Śliski papier odbijający światło odbiera mi trochę wrażeń w bliższym kontakcie, a jako matka półtoraroczniaczki, śmiejącej się na widok czarnego zwierzaka wcinającego leśną malinę, żałuję tylko, że ta nowość nie jest porządną kartonówką. Nie przeszkadza mi ten fakt czekać na kolejną książkę Dobrusi Rurańskiej :)

dzika-jablon872d

dzika-znajdkadzika-jablon872e dzika-jablon872f dzika-jablon872g

Znajdka
tekst i ilustracje: Dobrosława Rurańska
Wydawnictwo TADAM
oprawa: twarda
wiek: 2+
cena okładkowa: 39,50 zł

Łóżko z baldachimem / Dziecko na warsztat 4

dzika-jablon871ss

Październikowe hasło w projekcie Dziecko na warsztat to plastik. Owszem, plastik nas zainspirował, ale stał się jedynie punktem wyjścia do dalszych nie-plastikowych działań. Kreatywność pociągnęła nas w inne rejony, związane ze snem, zdobieniem oraz szałem tkanin. Oto kolejny projekt Milo, który udało nam się rodzinnie zrealizować. W zeszłym miesiącu był to tekturowy domek, a tym razem baldachim nad zwyczajnym łóżkiem. Jak do tego doszło?

dzika-jablon871m

Pewnego dnia odkryłam projekt na ścianie. Przedstawiał baldachim nad łóżkiem. Po konsultacji z córką tata podjął się zaprojektowania i stworzenia konstrukcji nad łóżkiem Milo. Przytaszczył paczkę plastikowych rurek używanych jako osłona do przewodów. Poszły w ruch tretytki, którymi wszystkie elementy sprytnie połączył. Po jakimś czasie ujrzałyśmy szkielet baldachimu :) Wyglądało to tak. Cztery główne rurki przytroczone do czterech rogów łóżka, połączone w górze w prostokąt i wzmocnione po przekątnych. Całość lekka, choć trochę mobilna, ale trwała. Czas na ozdabianie!

dzika-jablon871mn dzika-jablon871n

Gdy plastikowa konstrukcja była już gotowa, razem z Milo zaczęłyśmy oklejać rurki kolorowymi taśmami. Te do izolacji kabli mają wielki potencjał i bardzo często są u nas w użyciu. Dostępne w marketach budowlanych. Tęczowa taśma z Tigera dodała jeszcze smaczku. Testując różne zestawienia kolorystyczne i techniki oklejania, posuwałyśmy się mozolnie naprzód. Partie wyższe okazały się zbyt męczące, a nawet niedostępne dla Milo, bo trzeba było cały czas pracować z zadartą głową. A i mnie mdlały już ręce. Jakoś dobrnęłyśmy do końca taśm. Po przerwie wezwałyśmy na pomoc bibułę-krepinę. Materiał sprawdził się idealnie. Zdobienie szło teraz o wiele szybciej!

dzika-jablon871no dzika-jablon871o dzika-jablon871oo dzika-jablon871p dzika-jablon871ppp dzika-jablon871pr dzika-jablon871r dzika-jablon871rr dzika-jablon871rs dzika-jablon871s

Widok z przedpokoju. Rzut okiem na całość przed przystąpieniem do kolejnego etapu. Plastikowa konstrukcja pięknie ozdobiona, na bogato, teraz pora na szmatki. Wyciągnęłam stare firanki, niektóre ręcznej roboty, inne pamiętające jeszcze zapomniane wnętrze skrzyni z posagiem pełnej maleńkich serwetek, bieżników, ręcznie haftowanych obrusów i bielutkich zazdrostek. Część zaś to zwyczajne sztuczne firanki, w całości jednak, w kompozycji baldachimu, umocowane na daszku z rurek, uzupełnione najtańszymi tiulami z ikei, wyglądały bosko. Białe i kremowe, a nawet pożółkłe odcienie przeplatały się, tworząc niesamowite wzory i sploty. Milo upinała spinaczami do bielizny firany, pękając z dumy i blednąc z zachwytu. Obie byłyśmy pod wrażeniem.

dzika-jablon871t dzika-jablon871tt dzika-jablon871tu dzika-jablon871u dzika-jablon871w

Teraz to szczególne miejsce. Nie tylko do spania – bo wyjątkowo jest tu spędzić noc, a łóżko nie jest już zwykłym łóżkiem. To także świetne, klimatyczne, przytulne i piękne siedzisko, które zaprasza, aby czytać tam książki. Biblioteczka tuż pod ręką, więc daleko szukać nie trzeba. Milo jest bardzo szczęśliwa. A ja cieszę się tym bardziej, że baldachim udało się zrobić stosunkowo niewielkim nakładem pracy, z wkładem finansowym praktycznie żadnym, a powstało miejsce wyjątkowe.

Młodsza córka, jak już tam się dostanie, wcale nie ma ochoty się wyprowadzać. Pokój starszej, który ma dla niej status raju o zamkniętych zazwyczaj bramach, w tym wypadku staje się jeszcze bardziej atrakcyjny. I wcale się nie dziwię. Od niemal półtora roku nie przespałam ani jednej nocy w całości, więc może sama skorzystam z rajskiego łóżka z baldachimem, aby choćby uciąć sobie piękną drzemkę :)

dzika-jablon871ww dzika-jablon871wz dzika-jablon871x dzika-jablon871yz dzika-jablon871zz dzika-jablon871zzz

Zapraszam do odwiedzenia pozostałych uczestniczek projektu!

Białe pudełko sensoryczne

dzika-jablon871l

Uwielbiam pudełka sensoryczne. W zeszłym miesiącu bawiłyśmy się brązami i kasztanami, a tym razem poprowadziła nas biel. Gdy młodsza córeczka oswoiła już większe formy, przyszła kolej na drobnicę, bo prawie już nie wkłada do buzi małych rzeczy. Szczęśliwie można więc zacząć Montessoriańskie przesypywanki :)

Wanienki sensoryczne były tak naprawdę dwie. Pierwsza stała się przestrzenią do zabaw z ziarnami fasoli. Zaproponowałam także małą degustację dotykową cukru i ryżu w filiżankach. Ech, kocham ten zachwyt dziecka w kontakcie z różnymi fakturami, badania nad konsystencją, fascynację pojedynczym ziarnem… Do filiżanek wpadły po chwili dwie styropianowe kulki. Córka bez końca wyjmowała je, przekładała i wkładała. Ćwiczenia, zabawy i odkrycia. Wchodzenie do wanny, czyli motoryka mała dopełniona praktyką motoryki dużej. To jest to!

Druga odsłona pudełka to zaproszenie do kąpieli w białej wacie. Rozpracowałyśmy cały worek wypełnienia do zabawek, które po chwili zmieniło wanienkę w puchatą chmurkę, w której młoda oczywiście musiała zanurkować. A nawet starsza wyrosła jak spod ziemi i też się chętnie zanurzyła w miękkiej bieli. Świetne zabawy i fajnie spędzony czas. Jak się domyślacie, kopciuszkowa część roboty została dla mamy – oddzielić ziarna od ziarenek i drobinek, uzbierać watę kłębek po kłębku i garść po garści, spokojnie, cierpliwie, jak to matka potrafi :))) Samo życie. Ale przynajmniej piękne. Jak Wam się podobają takie proste, rozwojowe zabawy? W przyszłym miesiącu kolejny kolor!

dzika-jablon871a dzika-jablon871b

dzika-jablon871edzika-jablon871cdzika-jablon871ddzika-jablon871fdzika-jablon871gdzika-jablon871hdzika-jablon871idzika-jablon871jdzika-jablon871k

Wpis powstał w ramach projektu Spoza tęczy organizowanego przez Bubę z Bajdocji :) Przez 5 kolejnych miesięcy pojawiają się u nas zabawy sensoryczne związane z wybranym kolorem spoza tęczy: białym, czarnym, szarym, brązowym i różowym.

Więcej o projekcie przeczytacie tutaj. Zajrzyjcie do innych uczestniczek po inspiracje :)

spoza-teczy-logo

Bądź eko i graj w karty!

dzika-jablon870ss

Trafiło do nas ostatnio takie oto skromne pudełeczko z zawartością 55 kart do gry. Po otwarciu wieczka czeka na Was talia oraz broszura z zasadami i pomysłami na 5 karcianych gier. Karty Eco playing cards są efektem współpracy Fabryki Kart Trefl-Kraków z Fundacją Nasza Ziemia. Mają zachęcać młodych odbiorców do działań na rzecz ochrony środowiska – segregowania odpadów oraz recyklingu. Fundację, która realizuje wiele programów i działań proekologicznych, kojarzę głównie z akcjami sprzątania świata, dlatego też idea kart wspierających postawę eko u dzieci i młodzieży to dla mnie intrygująca niespodzianka.

dzika-jablon870st

Karty przypominają układem standardową talię z czterema karcianymi kolorami i znanymi figurami. Zmiana polega na tym, że tradycyjne wizerunki dam, paziów i królów zastąpiły przedziwne „postacie” zbudowane z segregowanych odpadów – szkła, tektury, butelek plastikowych oraz puszek. Dżokery składają się ze wszystkich elementów naraz, a pozostałe karty mają dopasowany dany materiał do koloru wg liczb. Rewers jest wydrukowany w wzorzystą zieleń kojarzącą się z naturą.

W zasadach gry dowiemy się jak zagrać w makao, kierki, wista, remika i 66. Broszura czytelnie objaśnia przygotowanie i przebieg gry, dlatego bez trudu rozpoczniemy rozgrywkę. Druga mini-książeczka w bardzo przystępny dla dziecka sposób przybliża ideę recyklingu, sortowania odpadów i świadomości konsumenckiej. Zachęca do dawania drugiego życia starym przedmiotom, popularyzuje wymianę jako sposób pozbywania się rzeczy i przekazywania ich dalej. Zawiera nawet przydatną ściągawkę z zasad segregacji – co należy, a czego nie należy wyrzucać oraz do jakich pojemników. Plus parę słów o odpadach niebezpiecznych lub wielkogabarytowych, zmieszanych, roślinnych.

dzika-jablon870t

Jestem pod wrażeniem, że w taki prosty i przyjemny sposób można edukować i uświadamiać. Poruszać wyobraźnię i podawać wiedzę, która ma znaczenie dla nas, naszych dzieci i następnych pokoleń. Największa wartość tej gry to potencjał kształtowania świadomości i nawyków dbania o środowisko, zaczynając od samego siebie. Idea jest świetna, choć nie od razu mogłam ją odczytać od strony graficznej. Niektóre ilustracje wydają się tak delikatne, że ledwo czytelne. Dłuższą chwilę zabrało mi zorientowanie się co przedstawiają niemal abstrakcyjne wizerunki na awersach. Moim zdaniem większa czytelność i mocniejszy druk wzmocniłyby przekaz, a wyrazistsze portrety i obrazki segregowanych materiałów mogłyby stać się wspaniałą inspiracją do dalszych zabaw w temacie segregacji. Niech dzieciaki same stworzą podobne figury karciane w formie trójwymiarowych rzeźb! Skromne pudełko kart, a drzemie w nich spory potencjał :)

dzika-jablon870tt dzika-jablon870u dzika-jablon870uw dzika-jablon870w

ECO playing cards
Wydawca Fabryka Gier Trefl-Kraków i Fundacja Nasza Ziemia
55 kart + broszura informacyjna
cena: 24,90 zł

Mała biała rybka

dzika-jablon869f

Wasze maluchy zapoznały się już z Małą Białą Rybką? Moja młodsza córka przybiła z nią piątkę i chyba wiem dlaczego.

Na serię o ciekawej wrażeń rybce z Wydawnictwa Mamania składają się trzy książki: Mała biała rybka, Mała biała rybka ma wielu przyjaciół oraz Mała biała rybka ma urodziny. Krótkie i pełne uroku opowieści z głębin zachęcają, aby trzymać się blisko z sympatyczną bohaterką i razem z nią oswajać świat. Ten jest bogaty i różnorodny – brudna i czysta rozgwiazda, długi i krótki wąż morski, gruba i chuda ośmiornica, mały i duży jeżowiec. Ta wyliczanka to w rzeczywistości lista gości przybywających na przyjęcie. W tak pięknie zawoalowany sposób czytelnikowi przedstawia się przeciwieństwa. Wielki błękit jest pełen urodzinowych gości i tętniący spotkaniami z przyjaciółmi. W tej przygodzie dziecko poznaje znane, fajne zabawy. Bohaterowie bawią się w berka, w chowanego i w ciuchcię, tańczą czaczę, puszczają bańki. Mała biała rybka ma wiele powodów do radości!

dzika-jablon870j dzika-jablon870l

Tekstu w tych trzech książkach Guido van Genechtena jest mało, bo historia jest w zasadzie opowiedziana w obrazkach. Z małą białą rybką warto poćwiczyć. Na przykład kolory, szukając jej zgubionej mamy. Niech młoda nie płacze w podwodnym świecie, tylko rozejrzy się wokół i zacznie pytać! Czerwony krab, żółty ślimak i zielony żółw nie znają odpowiedzi. Inne kolorowe mamy nie przyznają się do rybki, tylko wielka tęczowa ryba pasuje do niej jak ulał. Mamy więc kolorowy happy end. Ta seria to oda do radości życia. Najmłodsze maluchy będą w siódmym morskim niebie!

dzika-jablon870m dzika-jablon870mn dzika-jablon870n dzika-jablon870o dzika-jablon870p dzika-jablon870pr dzika-jablon870s

Mała biała rybka
Mała biała rybka ma urodziny
Mała biała rybka ma wielu przyjaciół
tekst i ilustracje: Guido van Genechten
Wydawnictwo Mamania
oprawa: twarda
wiek: 1+
cena okladkowa: 19,90 zł

Poznajcie psy z Adamady!

dzika-jablon870a

Były sobie dwa psy z Adamady. Hipolit Kabel, jamnik, oraz kundelek, na którego wołano Nie. Przypatrzmy się im bliżej, bo każdy z nich ma swoją historię! Przesympatyczny rudy pupil nie jest świętoszkiem. Jak na aktywnego domownika przystało, angażuje się w życie rodzinne całym sercem i jest wszędzie tam, gdzie toczy się akcja. Bywa w kuchni z nosem przy ludzkim jedzeniu, pomaga w pracach ogrodowych, zagląda do sypialni, buszuje w śmietniku…

Historia rudzielca jest krótka i prosta, a przy tym zabawna, bo opowiedziana z perspektywy psiego bohatera. Wita się z czytelnikiem i wylicza dowody zaangażowania oraz miłości do swoich ludzi. Widać, że zna swoją wartość. Coś mu się jednak nie zgadza… Jednego tylko nie może rozkminić. Dlaczego na obroży wygrawerowano cudze imię? Prosty zabieg z zastosowaniem perspektywy psa sprawia, że uśmiechamy się pod nosem i patrzymy na niego z pobłażaniem, bo wiemy doskonale co oznaczają te psie aktywności. Wiemy, że pies widzi to inaczej. Na tym przeuroczym triku jest zbudowana cała historia, pełna ciepłego humoru.

dzika-jablon870b dzika-jablon870c

Nastroju dopełniają piękne, lekkie i zabawne ilustracje łączące akwarelę z ołówkową kreską. Autorka tekstu i ilustracji Marta Altes umiejętnie połączyła opowieść z oprawą wizualną, dając trzylatkom świetny pretekst do zabawy i rozmów o zwierzakach w domu. Co tu dużo pisać, książka zachwyca!

dzika-jablon870d dzika-jablon870e

A oto druga historia, tym razem z rodzimego podwórka. Roksana Jędrzejewska-Wróbel napisała, a Grażyna Rigall zilustrowała Humory Hipolita Kabla. Ciekawostką jest fakt, że pierwowzorem wymyślonej postaci był prawdziwy jamnik Kabel. W ośmiu rozdziałach poznajemy perypetie kapryśnego i refleksyjnego psa, który przyjaźni się z kotem Alojzym. Zwierzęta w tej opowieści są uczłowieczone – mieszkają w domach, wysyłają esemesy, myją okna i gotują makaron na obiad. W świecie Hipolita zwierzaki spotykają się zarówno w realu, jak i na popularnym portalu Pod Budą. Znajome psy wrzucają fotki eksponujące ich wyjątkowość, opatrzone krzykliwymi podpisami o wygranych, nagrodach, wyróżnieniach i zdobytych szczytach. Wow, wszystko takie atrakcyjne! Nie przypomina ten portal swym klimatem fejsbuka? W porównaniu ze znajomymi z portalu, normalnie można stracić dobry humor. I jamnik Hipolit traci. Zżera go zazdrość i zwątpienie. Samo życie!

dzika-jablon870f

Świetna para z tego Hipolita i Alojzego Kocioła. Nie dość, że przeczą swą przyjaźnią utartym schematom „życia jak pies z kotem”, to jeszcze tak są przez autorkę pomyślani, że dopełniają się charakterami i sposobem patrzenia na świat. Fakt, że każdy z nich jest z innej bajki, ma wielki twórczy potencjał do ukazania młodym czytelnikom czym może być przyjaźń. O ile jamnik jest humorzasty, marudny, a czasem irytujący w swym rozżaleniu wobec rzeczywistości, o tyle kot wnosi w tę melancholijną aurę bardzo ciepły, pozytywny akcent. Trochę jawi się jako magik odczarowujący złe humory i czarną pogodę. Potrafi omamić złe wspomnienia Hipolita i nadać im nową, jaśniejszą barwę. Wpada w odwiedziny, obdarowując przyjaciela jego ulubionymi serdelkami. Ma ambicję nauczyć Kabla manier podczas jedzenia przy stole, chętnie tworzy nastroje świąteczne, organizuje ochłodę w upalny dzień, zawsze dostrzega tę jasną stronę życia :)

To książka o przyjaźni dwóch różnych stworzeń i wspólnym spędzaniu czasu. Dzięki Roksanie Jędrzejewskiej-Wróbel obie postacie są wyjątkowo wyraziste i pełne życia. Tak jak zabawne ilustracje Grażyny Rigall podkreślające przekaz. Lektura tej książki może być dla dziecka budująca – dobry przyjaciel pomoże odnaleźć zagubiony humor!

dzika-jablon870g dzika-jablon870h dzika-jablon870i

Humory Hipolita Kabla
tekst: Roksana Jędrzejewska-Wróbel
ilustracje: Grażyna Rigall
Wydawnictwo Adamada
oprawa: twarda
wiek: 4+
cena: 24,90 zł

Nie!
tekst i ilustracje: Marta Altes
Wydawnictwo Adamada
oprawa: twarda
wiek: 3+
cena: 34,90 zł

Guido van Genechten. Odmienność da się lubić / Przygody z książką 4

dzika-jablon869g

Guido van Genechten gości nie tylko w październikowej odsłonie Przygód z książką. Już od 27 do 29 października można go spotkać w Polsce na Krakowskich Targach Książki. Będzie tam można otrzymać autograf, porozmawiać z autorem o tworzeniu książek, wziąć udział w warsztatach plastycznych i obejrzeć przedstawienie inspirowane jego najbardziej rozpoznawalną książką Rikuś. Nagroda Illustrator’s Award City of Hasselt za ilustracje do Rikusia przyspieszyły tempo międzynarodowej kariery van Genechtena. Książki belgijskiego pisarza i ilustratora są obecne na całym świecie. W Polsce głównie Adamada zajmuje się przybliżaniem jego twórczości dzieciom i, trzeba przyznać, że wydawnictwo ma w ofercie piękne, mądre, ciepłe i pełne humoru propozycje dla przedszkolaków. Jeśli jeszcze jakimś cudem ich nie znacie, popatrzcie na ilustracje van Genechtena, którymi będę się dzielić w ciągu najbliższych kilku dni – może wybierzecie coś odpowiedniego dla swoich dzieciaków :)

Rikuś / Rikuś i Anusia

dzika-jablon869b

Zainteresowałam się bliżej twórczością tego artysty, gdy dostrzegłam różnorodność jego ilustracji, lekkość w przechodzeniu od jednej techniki do drugiej, żonglowanie nimi w klimacie dobrej zabawy. Przy Rikusiu zatrzymałam się na dłużej – ilustracje przypominają obrazy namalowane z gestu, nonszalancko, szerokim pędzlem. Miejscami sprawiają nawet wrażenie niedbałych – spod warstwy koloru przebija drobno kratkowany wzór papieru-tła wydarzeń. Styl obrazków jest lekki, a kompozycje na stronach dynamiczne, co przy małej ilości tekstu dodatkowo podkreśla ruch, akcję i wydarzenia. Postać głównego bohatera jest duża i wyrazista; autor nie poświęca zbyt wiele uwagi na szczegóły. Łatwo rozpoznawalny i charakterystyczny królik jest z gatunku tych postaci, z którymi małe dziecko może się szybko zidentyfikować i od razu polubić. Uproszczenie zaś kształtu i wyeksponowanie mocnego, czarnego konturu w niczym nie zubaża odbioru. Ilustracje są świeże, radosne i bardzo kolorowe. Króliczków w książkach dla dzieci spotkałam już wiele. Zwierzaki od van Genechtena nie są wymuskane, za to charakterne.

dzika-jablon869d

dzika-jablon869adzika-jablon869c

Wartością Rikusia oraz Rikusia i Anusi są też tematy, z którymi mierzy się twórca. Sięga po wątki budowania relacji, przyjaźni i odmienności. Rikuś, który czuje się inny od rówieśników z powodu klapniętego ucha, robi wszystko, aby je „naprawić”. Swoimi staraniami budzi jeszcze większy śmiech w grupie królików. Bądźcie jednak spokojni, nawet ukazując problem inności i złe samopoczucie zrozpaczonego bohatera, autor stopniuje i łagodzi wydźwięk trudnych relacji i napięcia. Nie ma tu miejsca na okrucieństwo czy złośliwość. Wyśmiewanie się z Rikusia jest i tak podszyte humorem. Owszem, królik marzy o normalnym uchu i jest mu przykro, że inni się z niego śmieją, ale akcja przebiega w dość sympatycznej atmosferze. Co więcej, Rikusia ratuje jego poczucie humoru. Zaraża nim innych i odczarowuje sytuację na korzyść dla siebie. Wraz ze szczerym, dobrym, uwalniającym śmiechem przychodzi akceptacja.

dzika-jablon869h

Część druga przygód niesfornego królika także została stworzona, by bawić i śmieszyć. Zabiegi Rikusia, pragnącego za wszelką cenę przyciągnąć uwagę pewnej króliczki, wywołają uśmiech na twarzy malucha i rodzica. Sympatia dla bohatera wpisana jest więc w treść i styl opowiadania. Każdy przecież chciałby dostać w prezencie naszyjnik ze słodkich marchewek!

dzika-jablon869i dzika-jablon869j

Nie chcę być duży

I jeszcze jedna rodzinna, pełna ciepła książka. Ciepła od uczuć i gorąca w palecie barw. Brawa za podjęty temat – bliskości typowej dla dzieciństwa, z której z czasem się wyrasta. Tym razem zwierzęcym bohaterem jest Mama Kangurzyca i jej maluch w torbie. Czytając o kangurku za dużym już na pomieszkiwanie i podróże w maminej kieszeni na brzuchu, oczyma wyobraźni widziałam moją młodszą córkę, wiercącą się na moich kolanach przy każdej nadarzającej się okazji albo cierpliwie wyciągającej łapki, żeby tylko pobyć w moich ramionach. Podobnie jak Kangurzyca czekam, aż dziecko posmakuje więcej samodzielności. Razem z maluchem i jego mamą zwiedzamy kawał (afrykańskiego? australijskiego?) świata, przyglądając się zwierzętom. Spokojnie, nadchodzi w końcu ten moment, gdy młody zainteresuje się nim bardziej niż ciepłą kieszonką u mamy ;-)

Prostota tej opowieści jest urzekająca. Bliski każdemu rodzicowi temat upływającego czasu w kontekście dorastania dziecka ukazany został z wyczuciem. Cała książka przygotowuje dziecko na finał, pozwalając mu stopniowo oswoić się z samodzielnością, dojrzeć do niej, zrozumieć bohatera i jego emocje. To sympatyczna terapeutyczna historyjka z zachętą do tego, aby dać dziecku czas na gotowość podjęcia ważnego kroku zgodnie z własnymi potrzebami. Piękny przekaz!

dzika-jablon869l dzika-jablon869m dzika-jablon869n

Kolorystyka ilustracji jest bardzo spójna, określona gamą ciepłych kolorów. W piaskowych krajobrazach bohaterowie wędrują skąpani w czerwieniach i pomarańczach. Słońca, ziemi i skał. Podobnie jak w Rikusiu styl ilustracji jest zamaszysty, syntetyczny i wyrazisty, choć osiągnięty dzięki nieco innym zabiegom. Cieniowane postacie wyglądają jak narysowane pastelami, a pejzaż w tle przypomina miejscami wycinankę z elementami wydartymi z papieru. Pojawiają się też w tych obrazkach faktury – w liściach, korze drzew, masywach skalnych czy na ciele żyraf. Nie wiem jak reagują inne dzieci, ale moja córka uśmiecha się szeroko na widok zwierzaków w książkach van Genechtena.

dzika-jablon869o

Mała biała rybka / Mała biała rybka ma wielu przyjaciół / Mała biała rybka ma urodziny

Tę serię przedstawię w oddzielnym wpisie, tutaj więc tylko zaanonsuję Małą Białą Rybkę, jedną z moich ulubionych postaci stworzonych przez autora. Ilustracje przypominają mi osobiście nieco styl Erica Carle. Rybka jest wyjątkowo szybko wpadającą w oko bohaterką, żyjącą w podwodnym świecie zwyczajnych spraw. Zajmują ją przyjaciele, zabawy, przyjęcia urodzinowe. Każda z tych prostych książeczek opiera się na fajnym pomyśle angażującym dziecko w aktywne poznawanie otaczającego je świata. Szkoda tylko, że to nie kartonówki – twardy papier zapewniłby tej serii dłuższe życie :)

dzika-jablon869f

W Wydawnictwie Adamada znajdziemy jeszcze inne pozycje autorstwa Guido van Genechtena: seria Odkryj co/kto/gdzie, I co teraz?, Gustaw – niestraszny duch oraz Jakie to szczęście, że cię znalazłem. Cieszę się, że znajomość z tymi książkami jeszcze przede mną. A Wy, które znacie, lubicie, i za co najbardziej?

Rikuś / Rikuś i Anusia
tekst i ilustracje: Guido van Genechten
Wydawnictwo Adamada
oprawa: twarda
wiek: 3+
cena: 34,90 zł

Nie chcę być duży
tekst i ilustracje: Guido van Genechten
Wydawnictwo Adamada
oprawa: twarda
wiek: 3+
cena: 37,90 zł

Mała biała rybka
tekst i ilustracje: Guido van Genechten
Wydawnictwo Mamania
oprawa: twarda
wiek: 1+
cena: 19,90 zł

Tymczasem zapraszam do pozostałych uczestniczek projektu!

Print

Hej, Jędrek! Masz cykora?

dzika-jablon868m

Rafał Skarżycki i Tomasz Lew Leśniak to jeden z moich ulubionych duetów twórczych. Poprzednie części Jędrka przyzwyczaiły czytelnika do wysokiej jakości humoru, rysunku i pomysłów, tak i tym razem nie można się zawieść. Czwarty tom przygód Hej, Jędrek! Masz cykora? niedawno wydany przez Naszą Księgarnię znów ma szansę wprawić młodszego, jak i starszego odbiorcę w lekki dygot i dobry nastrój jednocześnie. W klimacie zielonej szkoły i wyjazdowych strachów pozostaje moja czarna sesja zdjęciowa.

Raz w roku, tydzień bez rodziców, kumple na głowie przez całą dobę. Tata Jędrka zastanawia się nad udzieleniem zgody, a chłopak rozkminia niuanse semantyczne języka rodzicielskiego w tłumaczeniu na polski. Czy da się jednak przeżyć wyjazd z dala od kłopotów? To chyba nie w stylu Jędrka ;-)

dzika-jablon868n

Lubię tę serię z kilku powodów. Urzeka mnie charakter bohatera. Wybuchowy, wyrazisty, niesamowity, nie do wytrzymania, niezapomniany, irytujący, bombowy. Dziesięcioletni Jędrek to prawdziwy zdolniacha w temacie grubszych afer. Nie wiadomo jak i kiedy niezmiennie ląduje w centrum wydarzeń. Koniec końców niektóre jego przygody i tak przynoszą światu coś dobrego. Tak jest i tym razem, gdy trójka przyjaciół – Jędrek, Witek i Gruby – oraz reszta klasy przyjeżdżają do zamku zanurzonego w przyrodzie. Miejscem akcji jest leśny gąszcz pełen węży i pajęczyn oraz zamkowe lochy znaczone zbrojami w kierunku tajemnego wyjścia. Bez dwóch zdań w powietrzu wisi klimat nieznanego. Czy w tak inspirującej do działania atmosferze można spać spokojnie?

Druga sprawa to pomysł połączenia książki z komiksem, przeplatanka tekstu rodem z powieści ze wstawkami rysunkowymi i kartkami z notesu, na których Jędrek bazgroli wnioski z sytuacji-niewypałów i mnożących się porażek. Co poszło nie tak? Wnioski na przyszłość. Uwielbiam!

Mój trzeci zawrót głowy spowodowany tą serią to genialny rysunek. Jak dwaj artyści nadążają za sobą i swoją wyobraźnią? Nie wiem. Jestem za każdym razem pod wrażeniem tego, że czego to Skarżycki nie wymyśli, to Leśniak i tak da radę narysować. I robi to stuprocentowo porażająco. Portrety bohaterów, syntetyczne sylwety kolegów-prześladowców z szóstej klasy, fizjonomie reprezentantów ciała pedagogicznego, poszukiwacz Sylwester Dziki, detal miejsc nawiedzanych przez niesforne dzieciaki, nie mówiąc już o samych przygodach i wachlarzu emocji eksplodujących na każdej stronie!

Czytajcie, bo czeka Was dużo dobrego i… strasznego. Piekło Zapomnianych Dusz i wielki akt odwagi. Nic więcej już nie pisnę o akcji. Najważniejsze, że Jędrek zostanie bohaterem, a nam pozostaje czekać na piątą część. Już wkrótce kolejny tom Hej, Jędrek! Szukasz guza?

dzika-jablon868o dzika-jablon868p dzika-jablon868r dzika-jablon868s

Hej, Jędrek! Masz cykora?
tekst: Rafał Skarżycki
ilustracje: Tomasz Lew Leśniak
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: papierowa
wiek: 6+
cena okładkowa: 24,90 zł

Samotność w zielonych martensach

dzika-jablon868j

Zielone martensy Joanny Jagiełło jest powieścią szkolną dla młodzieży, której wbrew pozorom nie czyta się tak gładko. Historia czternastoletniego Feliksa i o rok młodszej Opty jest bowiem przesycona samotnością i smutkiem. Pomimo typowo szkolnej otoczki – kolegów i koleżanek, wrednych nauczycieli i czepialskiej dyrektorki, zebrań, pał, szpanu i smartfonów – w powieść wkrada się wyjątkowo dużo dorosłego życia pełnego poważnych problemów.

Głównemu bohaterowi jest ciężej niż innym, ale nie ma czasu się nad tym zastanawiać. Wychowywany bez ojca, o tymczasowym statusie eurosieroty, ma na głowie młodszą siostrę i chorą babcię. Nie chce zawalić szkoły i próbuje wszystko ogarnąć tak, by przetrwać do powrotu mamy z pracy w Niemczech. Sporo obowiązków i wyzwań jak na jednego pogubionego chłopca. Przyjaciółka, która z dnia na dzień staje się jego pierwszą miłością, też nie ma łatwo. Jej mama zginęła w wypadku jakiś czas temu, tata próbuje sobie ułożyć życie na nowo, choć nie ma szczęścia do kobiet. Odkąd ich ścieżki skrzyżują się w szkole, chłopak z dziewczyną znajdą wspólne zainteresowania, zaczną się poznawać i wspierać w trudnych chwilach. Przyjaźń ma tutaj mocny wydźwięk, a czasem brzmi jak wspólnie zagrana piosenka Beatlesów.

dzika-jablon868i

Książka jest napakowana wątkami. Problem „znikających rodziców”, samotność dziecka, dom „jak rozpadający się szałas”, nietrafione przyjaźnie i trudne relacje z najbliższą rodziną, niebezpieczeństwo czyhające w sieci, opieka nad starym człowiekiem, pierwsza miłość, lęk i odwaga, indywidualizm i wolność. Autorce udało się włożyć bardzo dużo treści do „tak małego pudełka” – wciąż zastanawiam się czy nie za bardzo obciąża młodego czytelnika tą wielowątkowością. Pod koniec powieści, gdy mam już ochotę odetchnąć od zawiłości, ma miejsce jeszcze jeden bardzo mocny incydent, a zaraz potem w życie obu rodzin wkrada się niemal zapomniana historia z przeszłości. Klasyczna liniowa narracja jest nieco rozbita i przepleciona fragmentami opowieści każdego z bohaterów. Spojrzenie Feliksa, jego siostry oraz Opty przedstawione jest w odrębnych rozdziałach. Ten kubistyczny zabieg wzbogaca ogląd sytuacji z wielu perspektyw.

A tytułowe zielone martensy? Przypisane niezwykłej dziewczynie o ujmującej osobowości, stają się symbolem wolności, indywidualizmu, siły wewnętrznej, optymizmu i życia. Sięgając po nowość z Naszej Księgarni, otwiera się puszkę Pandory. Ze względu na ciężkie wątki polecam ją dla zdecydowanie starszego czytelnika. Warto pamiętać o Opcie, najciekawszej postaci tej zagmatwanej powieści.

dzika-jablon868k

Zielone martensy
tekst: Joanna Jagiełło
wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: papierowa
wiek: 10+
cena okładkowa: 24,90 zł

Baśnie i legendy polskie

dzika-jablon868a

Wspaniała ta książka pełna diabłów, czortów i aniołów! Trzymam w rękach kompilację polskich legend i baśni, w których można spotkać zarówno obywateli świata ludowej wyobraźni – Belzebuba, Borutę, Lucyfera – jak i najbardziej charakterystyczne postacie z podań sięgających początków państwa polskiego jak Popiel czy też Lech, Czech i Rus. Nie zabrakło legend związanych z historią największych polskich miast: Warszawy, Poznania, Torunia, Gdańska. Oddzielną grupę stanowią legendy Podhala. Reprezentowane są też Wigry i Śląsk.

Na stronach książki spotkamy wiele osobistości dobrze nam znanych z krainy fantazji oraz z historii Polski jak chociażby Bazyliszek, Madej, Janosik, Wanda, co nie chciała Niemca, święta Kinga, król Władysław Łokietek. Pełno tu baśniowych stworów, rycerzy i zbójców. Imponującego wyboru opowieści dokonała Elżbieta Brzoza, a słowem wstępu opatrzyła Marta Ziółkowska-Sobecka, pięknie wprowadzając czytelnika do świata baśni zrodzonych z marzeń o lepszym życiu i niezwykłych czynach.

dzika-jablon868b

Mam wrażenie, że Baśnie i legendy polskie z Naszej Księgarni pozwolą każdemu dziecku poczuć czym jest Polska, jeśli tylko chętnie się w nich zasłucha. Ponad pięćdziesiąt baśni i podań odkrywa przed młodym odbiorcą masę historycznych szczegółów, faktów, język, przebogatą kulturę ludową i fascynującą galerię bohaterów. Elegancka oprawa i wydanie dobrej jakości sprawia, że nie mamy ochoty rozstawać się z książką. Świetnie się czyta te historie, pewnie dlatego, że zostały zebrane i opracowane przez największych speców od baśni. Mamy tu teksty Janusza Korczaka, Artura Oppmana, Wandy Chotomskiej, Janiny Porazińskiej, Mariana Orłonia, Marii Kruger, Miry Jaworczakowej, Gustawa Morcinka i wielu innych autorów. Nawet starodawny język, niekiedy pełen archaizmów, nie przeszkadza w zrozumieniu treści. Trudniejsze słowa są zresztą wyjaśnione.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o ilustracji. Dla mnie to jeszcze jedna, niezaprzeczalna, wartość tej książki. Mirosław Tokarczyk, uczeń samego mistrza Szancera, daje prawdziwy popis! Prosty rysunek wypełniony intensywnym kolorem, roztańczony, dynamiczny, jakby w ciągłym ruchu, wydaje się pełen muzyki i lekkości. Gdy oglądam te obrazki z córkami, mam wrażenie, że mocno przemawiają już do ponadrocznego dziecka. Autor ilustracji do ponad dwustu książek dla dzieci, wielokrotnie nagradzany za swoją twórczość wnosi cudowny powiew najlepszej polskiej jakości z dziedziny ilustracji. Jednym słowem, tak dobrze zrobioną książkę warto po prostu mieć w domu.

dzika-jablon868c

dzika-jablon868gdzika-jablon868d dzika-jablon868e dzika-jablon868fdzika-jablon868h

Baśnie i legendy polskie
wybór: Elżbieta Brzoza
ilustracje: Mirosław Tokarczyk
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda
wiek: 6+
cena okładkowa: 49,90 zł

Wczoraj, dzisiaj, jutro

dzika-jablon867g

Cudownie jest żyć w bezczasie. Nie przywiązywać wagi do wczoraj, nie wybiegać myślami w jutro, będąc całym sobą tu i teraz, w dniu dzisiejszym, w chwili obecnej. Po prostu zen w czystej postaci. Dzieci tak mają, więc może dlatego nie za bardzo przejmują się poleceniami dorosłych – trzeba posprzątać dziś biurko, zanieść książki do swojego pokoju, a jutro rano wyjść z psem. Tajemnica polega na tym, że one naprawdę mają dobre intencje i wcale nie robią nam na złość, co więcej, one nie biorą sobie do serca tych naszych oczekiwań, bo mają ważniejsze sprawy na głowie. Poczucie czasu? Bez przesady. Życie to zabawa, czasem nieznośnie przerwana na sen ;-)

Nowość Wczoraj, dzisiaj, jutro z Naszej Księgarni to zabawna opowiastka o dziewczynce wypatrującej po ciemku Jutra i odkrywającej rano, że niespodziewanie nadeszło Dzisiaj. Grzegorz Kasdepke zręcznie bawi się dziecięcym brakiem poczucia czasu, z lekkością żonglując nieporozumieniami między dziewczynką i jej mamą dotyczącymi sprzątania. Mama ze zmarszczoną brwią, symbol logicznego i rozsądnego świata dorosłych, nie odpuszcza, trochę się gniewa, przypomina. Dziewczynka postanawia odszukać Wczoraj, żeby wszystko wyjaśnić i dowiedzieć się, gdzie się podział czas i jak odeszło Dzisiaj. W coraz większym bałaganie, czekając na Jutro, bohaterka zaczyna się już powoli gubić, ale na ratunek przychodzi wyobraźnia i twórcza ekspresja!

dzika-jablon867h

W klimacie zupełnej beztroski, wśród porozrzucanych skarpet, wysypujących się z szafy ubrań, a jednocześnie z mocnym postanowieniem, że uda się jej sportretować Dzisiaj, dziewczynka poszukuje ciepłej barwy leniuchowania. To nic, że przy okazji pojawia się kilka plam na podłodze. Jak się domyślacie, mama nie jest zadowolona. To straszne, ona jest taka poważna, poukładana i niewrażliwa! Nie zdradzę Wam, ale końcówka tej historii okaże się zaskakująca i nieco refleksyjna.

Niezmiernie mi się podoba taka kreatywna bohaterka. Nie sięga po standardowe rozwiązania, lecz z wielką determinacją szuka własnego sposobu na poradzenie sobie z czasem. Jej pomysły są genialne i świetnie zilustrowane przez Dianę Karpowicz, która prostym rysunkiem i kilkoma plamami koloru ukazuje zarówno przestrzeń dziecięcego pokoju, jak i bogate życie wewnętrzne oraz fantazję bohaterki. Od dziś to jedna z moich ulubionych dziewczynek – pozytywna, twórcza, otwarta, z dużym poczuciem humoru. Bierzmy z niej przykład. Liczmy na Dzisiaj i nie żałujmy, że Wczoraj minęło :)

– Wiedziałam, że bawisz się, zamiast sprzątać!
– To nie zabawa, to sztuka. Wynalazłam właśnie kolor nadziei!

dzika-jablon867i dzika-jablon867k

dzika-jablon867mdzika-jablon867l

Wczoraj, dzisiaj, jutro
tekst: Grzegorz Kasdepke
ilustracje: Diana Karpowicz
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda
wiek: 6+
cena okładkowa: 29,90 zł

Mój tato jest niedźwiedziem

dzika-jablon867a

Nie ma wcale tak dużo książek o ojcach i tatusiach, chociaż parę znamy i lubimy. Do tej ojcowskiej kolekcji dołączamy dziś pozycję z Wydawnictwa Adamada Mój tato jest niedźwiedziem. To lekka i przyjemna książka dla młodszych przedszkolaków ukazująca relacje między synkiem i jego tatą w formie przypominającej prostą wyliczankę. Każda rozkładówka przedstawia tatę-niedźwiedzia wykonującego zwyczajne niedźwiedzie czynności bądź opisuje jego wygląd. Dowiadujemy się po kolei, że ma wielkie łapy, jest duży i okrągły, ma miękkie futro i lubi się czochrać. Zakończenie jest pełne ciepła i miłości!

Autorka Nicola Connelly postawiła na niewielką ilość tekstu, w sam raz dla trzylatka, który dzięki temu łatwo zapamięta najważniejszy przekaz. Duża czcionka i krótkie zdania są wyraziste jak tropy na świeżym śniegu, a w bieli literkom towarzyszą delikatne ilustracje Annie White. Nie ma w tych akwarelowych obrazkach zbyt wielu barw, stąd stonowana kolorystyka sprawia, że podróż z niedźwiedziem jest jak senna wędrówka. Duża dawka humoru utrzyma jednak uwagę dziecka na sympatycznym bohaterze, a być może zachęci nawet je do zabawy z rodzicem w naśladowanie zachowań misia. To bardzo fajna propozycja na wspólnie spędzony czas :)

dzika-jablon867b dzika-jablon867c dzika-jablon867d dzika-jablon867e

Mój tato jest niedźwiedziem
tekst: Nicola Connelly
ilustracje: Annie White
Wydawnictwo Adamada
oprawa: twarda
wiek: 3+
cena: 24,90 zł

Gry i zabawy z dawnych lat

dzika-jablon866pp

Wielkie wybetonowane podwórko wśród kamienic. Rząd garaży, zaraz obok przejście do śmietnika, potem tajemniczy gołębnik na dachu bez opiekuna ptaków. Jedno drzewo – rozłożysty kasztanowiec. Brama i wyjście na ulicę, jak tunel, w który dorośli zabronili się zanurzać pod groźbą kary. Tętniąca samochodami ulica i tak nikogo nie interesowała, bo życie bandy toczyło się na podwórku. Trzepak, to było nasze centrum dowodzenia, nasza baza, szkoła przetrwania, stałe miejsce spotkań, nasz wykop, nasz pudelek i fejsbuk. Gdy zadarliśmy głowy do góry, mieliśmy całe niebo dla siebie. I czas, mnóstwo czasu! Kapsle, rejs w kałuży, jesienne kasztany, zwisy i plotki na trzepaku, ziemniak, dwa ognie, piłka parzy, łapane-klaskane, ciuciubabka, skakanka, klasy, pikuty…

dzika-jablon866w

***
Pamiętam duży park odwiedzany codziennie po szkole. Razem z dzieciakami zachodziliśmy na plac zabaw otoczony drzewami, rzucaliśmy plecaki na ziemię i pędziliśmy na drabinki. Gdzieś obok starsi panowie grali w szachy na parkowych stolikach w kratkę, pani Waga siedziała w budce z wagą i wydawała maleńkie druczki z datą i liczbą kilogramów, w pobliskiej kawiarni powoli dopijano kawę, przy głównej drodze wróżyły Cyganki, fontanny chłodziły czerwcowe powietrze, a my skakaliśmy po drabinkach zwinnie jak małpy, bez dotykania ziemi. Kto spadł na ziemię, odpadał. Królowie parku! Najlepszy, gwarny czas. Berek, baba jaga patrzy, szczur, guma, wojna rysowana patykiem…

dzika-jablon866tu

***
Weekendowe spotkania w podmiejskiej miejscowości pachnącej lasem sosnowym i malinami. Znajomi rodziców, mnóstwo dzieciaków w naszym wieku, w większości dziewczyny. Huśtawka, konie, woda za młodniakiem, i wyjście w las takie zwyczajne, przez furtkę. Podchody, ja jako jedna z młodszych marzyłam, żeby mnie wzięli do drużyny. Chciałam w las, chciałam tropić ślady i strzałki, czytać sekretne wiadomości. Do dziś czuję dreszcz na samo wspomnienie. Podchody wakacyjne w nieco innej odsłonie. Przestrzeń ograniczona i pilnowana pod rodzicielskim okiem, już nie tak dziko, bo w ogrodzie. Entourage za to zwariowany, inspirujący do zabaw z darami ziemi i wykorzystaniem stworzeń mieszkających w liściach. Najohydniejsze wiadomości do przeczytania kryły się pod liściem w starej misce, po którym wędrowały tłuste gąsienice bielinka kapustnika. Nie przeczytasz, nie idziesz dalej bez wskazówki! Zabawy w chowanego i berka, guma grana i skakana aż po uszka, pod warunkiem, że w czeszkach :)

dzika-jablon866r

***
Najwcześniejsze wspomnienia z kasztanowo-orzechowego przedszkola niedaleko domu. Magiczne miejsce mojego wczesnego dzieciństwa. Imiona, nazwiska i twarze dzieci zapamiętane do dziś. Kraina wyobraźni bez granic. Opowiadania o diabłach i pierwsze straszenie się nawzajem duchami. Stary mur, na którym naprawdę widzieliśmy dziwne znaki. Ukochane huśtawki i karuzela, na której toczyła się niekończąca się rozmowa, wymiana myśli i opinii. Przejęte, szczęśliwe dzieci. Mam chusteczkę haftowaną, jaworowi ludzie, anse kabanse flore, fanty, papier kamień nożyce, pomidor, stary niedźwiedź, chodzi lisek koło drogi, ojciec Wirgiliusz, piekło-niebo, gąski gąski do domu!

dzika-jablon866rr

dzika-jablon866ssdzika-jablon866rrrdzika-jablon866s

Książka Gry i zabawy z dawnych lat jest podróżą w czasie dla kogoś z roczników 70-tych tak jak ja. Dla mnie okazała się wzruszającym przeżyciem. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, gdy wertowałam kartki, a starsza córka nie mogla się nadziwić, że pamiętam i znam te wszystkie zabawy. Można tłumaczyć dzieciom, że nie mieliśmy telefonów komórkowych, komputera ani internetu, ale tak naprawdę kto nie przeżył tamtej dziecięcej wolności bez technologii i wszędobylskich oczu rodziców, ten nie poczuje o czym mowa.

Książka z Naszej Księgarni jest po prostu wspaniała. Radosna i pełna życia. Róg obfitości w temacie pomysłów na zabawy. Idealna dla zakochanych we własnych wspomnieniach sentymentalnych dorosłych. Pokaźna kolekcja ponad pięćdziesieciu inspiracji dla współczesnych dzieciaków, które mogą z niej czerpać garściami, zapominając na chwilę o zdobyczach i ograniczeniach cywilizacji, oddając się bardziej naturze. Opuścić swoje ciasne pokoje pełne prac domowych i wyskoczyć z planów lekcji wypełnionych zajęciami dodatkowymi. Zejść bliżej ziemi, poczuć pod nogami podwórko, trawę, błękit nieba. Być w zabawie, którą nie zarządza żaden dorosły moderator, animator czy koordynator. W zabawie, w której jest się wolnym dzieckiem, dzikim, samostanowiącym o sobie, budującym relacje z równieśnikami, szukającym własnego miejsca w grupie, uczącym się współdziałania, gdy kształtują się podwaliny charakteru i późniejszego spojrzenia na świat.

dzika-jablon866ttdzika-jablon866uw

Katarzyna Piętka skrzętnie zebrała, a ilustratorka Agata Raczyńska zabawnie i lekko narysowała pomysły na gry i zabawy. Ocalone od zapomnienia, bedą żyć własnym życiem, jeśli tylko my dorośli ukażemy dzieciom ich wielki potencjał. Wystarczy drzewo do wspinania, wspólna przestrzeń gdzieś pomiędzy blokami, kawałek chodnika i kolorowa kreda, patyk, kamień, piłka. Niby niewiele. Autorka odwołuje się do własnych wspomnień, do zabaw ludowych z charakterystycznym motywem korowodu i koła, przywołuje zabawy plenerowe i te postrzegane jako niebezpieczne (z użyciem noża czy szkła). Efektem jej pracy jest pochwała wolnej, nieskrępowanej zabawy, apoteoza i afirmacja dzieciństwa pozbawionego ścisłej kontroli i troski rodziców typowej dla dzisiejszych czasów. Zgadzam się. Dajmy dzieciom święty spokój!

dzika-jablon866p

Gry i zabawy z dawnych lat
tekst: Katarzyna Piętka
ilustracje: Agata Raczyńska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
oprawa: twarda
wiek: 6+
cena okładkowa: 36,90 zł

Bajka o wojnie

dzika-jablon866jj

Wojna to konflikt i niezgoda. Wojna to też imię dziewczynki, córki wojskowego. Uwielbia swego tatę, nie kocha matki i zazdrości małemu braciszkowi, że zostanie kiedyś dzielnym żołnierzem. Gdy tata wyjeżdża po nowe medale za walkę w dalekich krajach, w kraju Wojny życie powoli zmienia się w koszmar. Bomby, pożary, głód, który doskwiera tak bardzo, że sen miesza się z rzeczywistością. Aż pewnego ranka nadlatuje samolot siejący zniszczenie i wywraca życie dziewczynki do góry nogami.

Być może wojna rodzi się w tajemniczych okolicznościach myśli i silnych uczuć. Całkiem możliwe, że wojna zaczyna się od słów cicho pomyślanych albo wypowiedzianych na głos. Od pragnienia, aby komuś stało się coś złego. Wojna jest też wtedy, gdy chce się cofnąć czas, a już na to za późno, gdy wcale nie jest się złym, a jednak poczucie winy nie odpuszcza. Straszny obraz wojny zasypia w pamięci. Nad rzeką puszcza się świetliste lampiony na pamiątkę tych co odeszli. Pokój wówczas ma gorzki i lekko słony smak.

dzika-jablon866jk

Gdyby Bajka o Wojnie z Wydawnictwa Bajka była opowiedziana bez słów, jedynie w ilustracjach Piotra Fąfrowicza, brzmiałaby wystarczająco groźnie i niepokojąco. Minimalistyczne i oszczędne jak plakaty, z wyważonym każdym szczegółem obrazki towarzyszące opowieści autorstwa Joanny Rudniańskiej mówią o wojnie w bardzo sugestywny sposób. Samoloty niczym czarne ptactwo, ciemna noc i sny o prawdziwym głodzie, bomba wypełniająca kartkę jak wielka, budząca lęk czarna kropla, plątanina rąk i nóg, postaci zdeformowanych wybuchem, krew, dym i płomienie…

To wszystko sprawia, że nie jest to zwykła bajka o zwyczajnym dziecku. Na lśniących bielą kartkach tej niepozornej książki maluje się opowieść w ciemnej i poważnej tonacji. Tekstu jest niewiele, słowa – zdecydowane, ostre i konkretne – subtelnie są doprawione azjatycką egzotyką. Mimo że sposób opowiadania jest skrótowy i skondensowany, oddana w nim rzeczywistość dosłownie zwala z nóg, bez owijania w bawełnę. Myślę, że to książka na specjalne okazje. Do osobistego wyczucia kiedy dziecko jest gotowe na tak trudny temat jak wojna.

dzika-jablon866k dzika-jablon866l dzika-jablon866n dzika-jablon866o

Bajka o wojnie
tekst: Joanna Rudniańska
ilustracje: Piotr Fąfrowicz
Wydawnictwo Bajka
oprawa: twarda
wiek:
cena okładkowa: 29,90 zł

Wszyscy ziewają

dzika-jablon866j

Gdybym miała wskazać ulubioną książeczkę mojej półtorarocznej córki ostatnimi czasy, będzie to z pewnością interaktywne dzieło sztuki z okienkami Wszyscy ziewają. Hit nad hity – mówi wyraz jej twarzy i ten błysk w oku, gdy nie wypuszcza jej z rąk, naśladuje moje ziewanie, co brzmi oczywiście komicznie. Kończy i za chwilę zaczyna od początku, niekiedy wkładając kartki w moje dłonie, abym i  ja była trochę bardziej interaktywna. I tak sobie razem ziewamy, oglądając paszcze i buzie, wielkie zębiska i małe, drobne, ostre ząbki, ziewając raz nieśmiało i cichutko, by za chwilę ziewnąć z łoskotem, chrumkaniem i głębokim echem.

Wydawnictwo Adamada robi kawał dobrej roboty, wprowadzając na polski rynek nieznanych szerzej autorów. Tak jest i w przypadku tej książki, gdyż Anita Bijsterbosch, holenderska autorka i ilustratorka książek dla dzieci, gości w Polsce po raz pierwszy. Publikacja jest tak trafiona, że warto teraz czekać na kolejne projekty Anity, które, mam nadzieję, zawitają u nas niedługo dzięki kierunkowi obranemu przez Wydawnictwo Adamada. Chcemy więcej, wiadomo ;-)

dzika-jablon866a dzika-jablon866b dzika-jablon866c

Co tu dużo mówić, ta książka dla najmłodszych jest świetna. Ponoć pomaga w zasypianiu. Pełen humoru tekst wydawcy zauroczył mnie całkowicie, więc pozwolę sobie zamieścić fragment: „Książka polecana do czytania przed snem. Bardziej skuteczna niż Aaa, kotki dwa, ciepłe mleko, smoczek, relaksacyjna muzyka, samochodowe przejażdżki po mieście, głaskanie i drapanie razem wzięte.” U nas, co prawda, nie sprawdza się czytanie do zaśnięcia, przeciwnie – córeczka się rozbudza i niebezpiecznie o tej porze ożywia, więc raczej praktykujemy czytanie i ziewanie w dzień.

Pokochałyśmy sympatycznych, śpiących i słaniających się ze zmęczenia bohaterów. Kto idzie spać? Kot, wąż, szop, królik, świnia, krokodyl, hipopotam, lis polarny, żółw. No i dzidziuś z dwiema jedynkami na dole i dwiema na górze. Na koniec sowa-mądra głowa daje znak do wyciszenia się i… po chwili wszyscy śpią :) Ech, jakie to proste! Trochę utopii jednak wcale nie zaszkodzi, a i tak najbardziej liczy się dobra zabawa. Tę macie zagwarantowaną :)

dzika-jablon866gdzika-jablon866d dzika-jablon866e dzika-jablon866f

dzika-jablon866idzika-jablon866h

Wszyscy ziewają
tekst i ilustracje: Anita Bijsterbosch
Wydawnictwo Adamada
oprawa: twarda
wiek: 0+
cena: 34,90 zł