Obrazy malowane chlorofilem i nie tylko

dzika-jablon737

Chlorofil opuszcza liście, pejzaż schnie w oczach, blask złota gaśnie. Tak, niedługo listopad, za którym nie przepadam. Ze szczególnym więc upodobaniem przypominam pewne piękne, kolorowe, dziewczyńskie spotkanie w letni dzień i… pewną chlorofilową historię. Zaczęła się niewinnie, od doświadczeń i obserwacji liścia, delikatnego wyciskania życiodajnych soków w moździerzu, przeniesienia ich na papier… Aż Iza z Emilowowarsztatowo pokusiła nas i zamarzyłyśmy o rozmachu i nieskrępowanych działaniach w ogrodzie. Podobieństwo zainteresowań naszych dzieciaków skłoniło nas do założenia stowarzyszenia kultu chlorofilu – choć oficjalnie niezarejestrowana, organizacja luźno działa w bliżej niezdefiniowany, spontaniczny sposób, opierając się na porywach pasji!

Długo oczekiwany dzień nadszedł! Oto zapiski z gry na cztery ręce, spotkania dusz sobie bliskich, wakacyjnej przyjaźni… Ciąg dalszy zabaw z chlorofilem, farbami domowej roboty z naturalnych składników, kręcenia zieleni w maszynce do mięsa, paprania się, malowania i stemplowania na tkaninie… Szczytem moich marzeń była girlanda, która zawisłaby w ogrodzie do końca lata, ale dziewczyny prysnęły już do innej zabawy :)

dzika-jablon737a

dzika-jablon737b

dzika-jablon737c

dzika-jablon737d

dzika-jablon737e

dzika-jablon737f

dzika-jablon737g

dzika-jablon737h

dzika-jablon737k

dzika-jablon737i

dzika-jablon737j

Bio art i badania nad chlorofilem / Przyroda pod lupą

dzika-jablon714a

Przy okazji badań nad chlorofilem zdarzyło się spontaniczne połączenie biologii i sztuki w nurcie „bio art”. Zaproszeniem do zabawy było parę wyskubanych liści z balkonowego ogródka podanych na talerzu oraz mocno zaimprowizowane kuchenne stanowisko młodego botanika-badacza. Milo bezzwłocznie przystąpiła do eksperymentów w duchu poszukiwania odpowiedzi na jedno z podstawowych pytań Dlaczego liść jest zielony? Na początek oglądała przez lupę listki z wierzchu i od spodu, dzieląc się ciekawymi obserwacjami przyrodniczymi w mikrokosmosie (nerwy liścia, włoski na powierzchni, wypukłości, brzeg liścia).

Tłukąc, ucierając, zgniatając i przecierając, Milo poznała metodę ekstrakcji, a wydobyty chlorofil wspaniale zademonstrował swoje właściwości barwiące. Przy okazji rozmawiałyśmy o naturalnych i sztucznych barwnikach, rozcieńczałyśmy ekstrakt i przelewałyśmy do naczynek. A kiedy spadła kropla zieleni na papier, Milo była już tylko o krok od odkrycia, że chlorofilem można pisać i malować.

Przydał się więc patyk bambusowy i kroplomierz do stworzenia malunków z chlorofilowych plam łączących się w tajemnicze kształty. Doświadczenie tak się dziecku spodobało, że po 3 dniach usłyszałam prośbę o powtórkę :) Eko-praca malarska znalazła miejsce we własnoręcznie zrobionej książce o przygodzie w przyrodzie, o której napiszę w następnym odcinku z cyklu Przyroda pod lupą :)

dzika-jablon714b

dzika-jablon714c

dzika-jablon714d

dzika-jablon714f

dzika-jablon714g

dzika-jablon714e

dzika-jablon714h

dzika-jablon714i

dzika-jablon714j

dzika-jablon714k

dzika-jablon714l

dzika-jablon714m

dzika-jablon714o

Wpis powstał w ramach projektu przyrodniczego Przyroda pod lupą. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej pomysłów na zabawy przyrodnicze, sprawdźcie co słychać u innych uczestniczek projektu. Wakacyjnych inspiracji z pewnością nie zabraknie :)

1