Warsztaty w plenerze

dzikajablon28

W słoneczny dzień aż się prosi, by przenieść się z zajęciami w plener. Kilka dni temu współorganizowałam warsztaty plastyczne w przedszkolu ZdrowoJeż w Warszawie. Dla dzieci – świetna odmiana i zaskoczenie. Pozostawiony na widoku kosz z niespodziankami skutecznie nęcił i kusił towarzystwo. Dzieciaki zaciekawione i gotowe do pracy zasiadły przy stole na placu zabaw.

dzikajablon25

dzikajablon27

dzikajablon29

dzikajablon26

Celem warsztatów było dać dzieciom możliwość doświadczenia różnorodności materiałów i tworzenia prac na zróżnicowanych formatach (każde dziecko miało inny, niepowtarzalny kształt kartonu). Było miejsce na pracę zarówno indywidualną jak i grupową, czego efektem końcowym były dwie duże wspólne układanki złożone z gotowych „puzzli”. Świetne połączenie zajęć artystycznych i zabawy na powietrzu :)

dzikajablon22

dzikajablon24

dzikajablon23

Słownik wyrazów obcych

dzikajablon17

Dalej nadaję językowo. Pamiętacie ten czas, pełen wzruszenia, kiedy dziecko zaczyna mówić i stara się opisywać świat tak jak potrafi (najczęściej po tym jak już padnie legendarne mama)? Obserwujemy i doceniamy jego starania, chwalimy i wspieramy, a czasem najzwyczajniej pękamy ze śmiechu. Nowe słowa w ustach naszego dziecka są absolutnie PIĘKNE, NIESAMOWITE, TAJEMNICZE… Nasz pierwszy „słownik wyrazów obcych” i „rozmówki” (bo trzeba przecież przetłumaczyć to „na nasze”, żeby się dogadać) zawiera takie słowa jak: brumba (po polsku ptak), ugigu (plac zabaw) czy – moje ulubione czarodziejskie – alila (konik).

Dzieciakom w starszym wieku też nie brakuje inwencji. Radzą sobie z czasownikami (trombować czyli grać na trąbce) czy zawodami (lamperz czyli elektryk). Słowotwórstwo kwitnie. Młodszak vs. starszak. Gra figularska – gra w robienie różnych figur. Sklep lodziarski. Wiadomo o co chodzi:) Tak mi się przypomniało w głowie, że lubię tą czekoladową budyń. Ćwiczenia z logiki: Wiadomość to jest takie coś, co się wiadomi.Tata coś zrobił i Milo jest z niego dumna: Tato, ale jesteś naucznik!

Łapmy takie odkrycia i znaleziska, bo mają to do siebie, że szybko przemijają! Dziecko się rozwija i co chwila przyzwyczajamy się do kolejnego osiągnięcia. Ja obsesyjnie zapisuję różne takie. Aż pewnego dnia wkrada się abstrakcyjne myślenie: Słyszę w twoim uchu krasnoludki. Robią właśnie miodowe przyjęcie :)

Zabawy słowami

dzikajablon16

Praktycznie codziennie wygłupiamy się ze słowami, ich brzmieniem i znaczeniami. Milo uwielbia gimnastykować język i chętnie podejmuje różne lingwistyczne tropy. A czasem to my podążamy za nią. Zwykłe rymowanki (tu sprawdza się zasada, że im bardziej bez sensu, tym zabawniejsze) świetnie rozwijają kreatywność dziecka, a także wyklaskiwanki rytmów i sylab, wspólne klaskanie, tupanie i inne hałasy idące w parze ze słowami wypowiadanymi na głos piszczącym lub grzmiącym tonem. Z młodszymi można ćwiczyć proste wyrazy dźwiękonaśladowcze (np. pamparampam, trututu, bambambam, szaszasza, etc., czy inne, charakterystyczne w umuzykalnianiu metodą Gordona).

Słowne akrobacje i rytmiczanki nie tylko wpływają na zdolności językowe i muzyczne, ale rozwijają w dziecku poczucie humoru i dystansu. Przydaje się ta właściwość w cięższych bojach i sytuacjach konfliktowych – dziecko zaprawione w zabawach słowem jest bardziej skłonne rozwiązać daną trudność za pomocą żartów i… mina rozbrojona. Można się razem pośmiać :)

U nas do kanonu weszły „gry tożsamościowe”, co polega na przyjmowaniu na krótszą (kilka minut czy godzin) lub dłuższą (do kilku tygodni) chwilę innej tożsamości, należącej do postaci z bajki lub kompletnie wymyślonej postaci. Nie wiem jak u Was, ale nasze mieszkanie jest „zaludnione” wyimaginowanymi postaciami. Kiedy Milo staje się kimś innym, należy się wówczas do niej zwracać np. mała czerwona wyścigówko, literko A, gadający psie, stworzenie, piękna istoto, Piotrusiu, mały koteczku. Czasami zapominam do kogo mówię…

Niezmiernie bawią mnie „rozmowy w poprzek”. Dwa przykłady:

  • – Chodź, położymy się spać do łóżeczka kochanego…
  • – Nie kochanego. Strasznego!
  • – Do cieplutkiego…
  • – Nie cieplutkiego. Zimnego!
  • – A może zwierzaki pobawią się w Stary niedźwiedź mocno śpi?
  • – Może pobawią się w Nowy niedźwiedź się obudził.

Elegancka porcelana

dzikajablon14

Ozdabianie naczyń dla domowej restauracji to jedna z naszych wieloetapowych zabaw. Najpierw wizyta w kuchni – czujnie oglądamy wzory i zdobienia. Plastikowe dziecięce naczynia posłużą do odrysowania kształtów – im bardziej zróżnicowane i nietypowe, tym lepiej.

dzikajablon12

dzikajablon13

Wycięte naczynia z kartonu dowolnie ozdabiamy: mazakami, kredkami, wydzierankami, jak kto woli. Na koniec najlepsze! Wizyta w restauracji – uroczysty obrus i elegancka porcelana. Podano do stołu…

dzikajablon15

Domowe galerie

dzikajablon11

Chcę Was zachęcić do eksponowania prac Waszych dzieciaków w całym domu, o ile to możliwe :) Oprócz tego, że to napawa je dumą, to sprawia, że bardziej się identyfikują ze swoją pracą i ją szanują, szczególnie gdy biorą aktywny udział w tworzeniu ekspozycji. Mają poczucie, że robią coś ważnego, że ich głos się liczy.

Nasze domowe galerie mają roboczy charakter i są dość nietrwałe. Prace czasami się nawarstwiają albo są zastępowane nowszymi. Niektóre wystawy są okresowe, np. związane ze świętami czy innymi specjalnymi okazjami. Potem znikają. U nas do mocowania sprawdza się papierowa taśma, ale być może patafix jest najlepszy, bo nie brudzi ścian i nie zrywa tynku :) Wersja elegancka – można oprawić w kolorowe passe partout, ramy, antyramy, (byle nie z szybą – ze względów bezpieczeństwa lepsza będzie plexi). Jeśli im pozwolimy, maluchy mogą samodzielnie zarządzać swoją galerią prac. Montujemy sznurek wzdłuż ściany na całej jej długości i wysokości osiąganej przez małą rączkę. Prace można wieszać za pomocą klamerek/żabek do bielizny. Zabawa i satysfakcja gwarantowana.

dzikajablon9

dzikajablon10

dzikajablon8

Na koniec zupełnie rozbrajająca prośba mojej córki: „Mamo, chciałabym, żebyś kupiła mi prawdziwy mikrofon”. Odnalazłam ten wątek na jednej z jej prac. Marzenia :)

dzikajablon12