Dolina Gór Foliowych / Dziecko na warsztat 4

dzika-jablon887a

W styczniu do zabawy inspiruje nas folia. Z okazji dziecka na warsztat wyciągnęłyśmy więc zapasy folii remontowej schowanej na zajęcia plastyczne, dokopałyśmy się też do skrawków folii bąbelkowej, zanurkowałyśmy też w szufladzie szafki kuchennej po folię aluminiową. Aby nie być tak ortodoksyjnym w doborze materiału, do zbioru śliskości i przezroczystości włączyłyśmy też plastik, tiul, koc, futro, tekturę, a nawet figurki Lego i Schleich. Zabawy w mały świat właśnie takimi zasadami się rządzą – nie ograniczać się, dodawać, twórczo przetwarzać. Podążać tam, gdzie wędruje wyobraźnia…

Pudełko sensoryczne z folią

Dla każdego coś dobrego, czyli każda córka miała swoją zabawę dostosowaną do indywidualnych możliwości i etapu rozwoju. Na początek stworzyłyśmy z Milo pudło sensoryczne, ślisko-transparentne, wielozadaniowe. Wanienka pełna szeleszczących dźwięków i faktur do odkrywania bardzo zaangażowała malutką. W środku znalazły się: cienka folia, folia bąbelkowa, karty ze zwierzętami Antarktydy, tuba tekturowa obciągnięta folią spożywczą, kule o różnych rozmiarach w sreberku oraz trzy dinozaury do wydobycia z foliowej osłonki. Wszystkie elementy przyciągnęły uwagę młodszej córeczki, próbowała wszystkiego po trochu, ćwiczyła małą motorykę, poznawała różnorodne kształty, bawiła się. Milo uświetniła tę część foliowym tańcem. Mała, zafascynowana, siedziała w nią wpatrzona. Folia zdała egzamin. Okazało się, że pomimo pozornej zwykłości, folia jest bardzo inspirującym materiałem.

dzika-jablon887s

dzika-jablon887wuw

dzika-jablon887w

dzika-jablon887p

dzika-jablon887tu

dzika-jablon887xy

dzika-jablon887rss

dzika-jablon887rr

dzika-jablon887stt

Dolina Gór Foliowych

Przyszedł czas Milo. Sama wymyśliła swoją zabawę, a ja raczej służyłam pomocą od strony technicznej. Miejscem akcji stało się łóżko, a cienka folia posłużyła za budulec. Milo uformowała pasmo górskie wraz z doliną, w której popłynęła Kryształowa Rzeka. Na wędrowców czyhały tam liczne pułapki i spękane Lodowe Jezioro. Były też groty i skarby. Dodam tylko, że miejsce było złowrogie, a nad pejzażem dominowała czarna wieża wykonana z tektury z pomocą Taty. Pełne grozy iglice zawisły nad doliną wbite w niebo. A wszystko co wydawało się na pierwszy rzut oka ładne i przytulne, też okazywało się efektem czarów. Wędrowcy przeżyli tam swoją niebezpieczną przygodę, a ja tam byłam, z boku się przyglądałam i co ujrzałam, na zdjęciach zdokumentowałam!

dzika-jablon887b

Lodowe Jezioro

dzika-jablon887c dzika-jablon887d dzika-jablon887e dzika-jablon887f

Czary Mary Abrakadabra

dzika-jablon887g dzika-jablon887h dzika-jablon887i

Czarna Wieża, pełna niebezpieczeństw.

dzika-jablon887j dzika-jablon887k dzika-jablon887l

Przeprawa przez góry

dzika-jablon887m

Pasmo górskie

dzika-jablon887n

Taniec foliowy

dzika-jablon887oo dzika-jablon887op

Mściwa wiedźma Ragana ze swą armią… Wyczuwam inspiracje trylogią Tolkiena ;-)

dzika-jablon887r    dzika-jablon887zz

Zapraszam do odwiedzenia pozostałych uczestniczek projektu!

Domek i domek / Dziecko na warsztat 4

dzika-jablon861g

Startujemy w projekcie Dziecko na warsztat już po raz czwarty, ale po raz pierwszy w trójkę. Zobaczymy co z tego wyjdzie, na pewno będzie wesoło :) Tektura króluje w naszym domu, zawsze jest pod ręką jeśli jej akurat potrzebujemy, często wykorzystuję ją też na warsztatach z dziećmi w pracy. Pierwszy temat przyszło nam więc zrealizować całkiem naturalnie, bez spinki i nadmiernego wymyślania. Działania recyklingowo-plastyczne połączyliśmy z rodzinnym wyjazdem do Warszawskiego Muzeum Domków dla Lalek. Starsza córka wróciła zachwycona, mimo że jest wybitnie nie-lalkową dziewczynką. Pomysł domku dla lalek tak naprawdę chodził za nami już od dawna, a teraz trafiła się świetna okazja. Na dom czekała zresztą cała kolekcja maskotek zwanych Niebieskimi Noskami, podczas gdy projekty domu z tektury wisiały sobie na ścianie i czekały na swój czas. Domek nie został ukończony, jest wciąż na etapie wykańczania i meblowania, pokazujemy jednak tyle ile udało się osiągnąć. Plus efekty specjalne :)

Domek do rysowania

Zanim przystąpiliśmy do właściwej akcji, która zaangażowała całą rodzinę, zaimprowizowaliśmy skromne preludium. Domek dla młodszej córeczki. Na szybko. Wiele radości. Obie dziewczyny i tak przepadły na dłuższą chwilę, bawiąc się w chowanego, a-ku-ku i rysowanie na tekturze.

dzika-jablon860r

Domek do rysowania to po prostu duże, wygodne pudło tekturowe, w którym maluch zajmuje miejscówkę, łapie kredki i rysuje po ścianach, podłodze i suficie. Czysta radocha i żadnych ograniczeń! Jak mu się znudzi w środku, może tworzyć maziaje na zewnętrznych powierzchniach.

dzika-jablon860mdzika-jablon860ndzika-jablon860odzika-jablon860p

dzika-jablon860nnn

Tekturowa muzyka

Wątek pojawił się nagle i równie tajemniczo szybko znikł. Ale warto go było wychwycić pośród ogólnego zamieszania. Tata działał z gorącym klejem, mama pilnowała kolacji na kuchence i dokumentowała jednocześnie akcję, zachęcając obie córki do skrzypienia.

dzika-jablon860oo

Trafiła im się bowiem niezwykła tektura, subtelnie prążkowana w drobne pasy, twarda i mocna, a co więcej, przy nacisku kredki wydająca nieoczekiwane dźwięki. Młode jak tylko podłapały o co chodzi, zaczął się koncert nowoczesnej muzyki skomponowanej z przeróżnych zgrzytów, trzasków, trzeszczeń,  stuków, pstryków i szumów. Fajne i ekscytujące okazało się odkrycie, że tektura wydaje dźwięki.

dzika-jablon860pp

Muzeum Domków dla Lalek

Dwie sale w Pałacu Kultury i Nauki, a tyle emocji w podróży do świata, który tchnie magią, dzieciństwem, książkami, zabawą i wyobraźnią. Muzeum jest czynne codziennie, można więc w każdej chwili wpaść i popatrzeć na te cuda. Ponad sto domków, pokoi, łazienek i sklepików. Apteka Trzech Sióstr, domki plażowe, klinika dla zwierząt, stragan, dom panny Julii i wiele innych. Nostalgia nie zna granicy wieku odbiorców. Każdy może się udać w tę podróż. Także po inspiracje :)

dzika-jablon860a dzika-jablon860b dzika-jablon860c dzika-jablon860d dzika-jablon860e dzika-jablon860f dzika-jablon860g dzika-jablon860h dzika-jablon860j

Domek dla Nosków

Najpierw powstał projekt wielopiętrowego domu z poddaszem i podwórkiem. Tata pomagał przy stworzeniu struktury domu ze wspaniałego pudła po paczce z pieluchami. Gdy już konstrukcja nabrała kształtu, zabrałyśmy się z Milo za wykończeniówkę. Trochę nas ten etap wykończył, a przy okazji rozłożył się w czasie. Podział pokoi za nami, a tworzenie tapet, budowa schodów i mebli jeszcze w planach. W głowie Milo wciąż nowe pomysły. Potrzeba więcej czasu ;-)

dzika-jablon860k

dzika-jablon860l

dzika-jablon861c

dzika-jablon861f

dzika-jablon861a

dzika-jablon861k

dzika-jablon861idzika-jablon861e

dzika-jablon861ddzika-jablon861hdzika-jablon861jdzika-jablon861lldzika-jablon861m

Pudełko z kulą

I jeszcze jedne „domek”, czyli pudełko z kulką :) Genialna pomoc edukacyjna dla dziecka, które zaczyna rozumieć, że przedmiot znikający z oczu jest trwały, co może się przydarzać już koło 6-9 miesiąca. Z tej pomocy skorzysta w pełni siedzące dziecko, które doskonali koordynację oko-ręka i ćwiczy myślenie logiczne. Znalazłam ten pomysł na jakiejś włoskiej stronie związanej z Montessori, postanowiłam od razu skorzystać i zrobić zabawkę. Trochę musiała zaczekać na odpowiedni moment, aż moje dziecko pokazało swoją pełną gotowość.

dzika-jablon860u

Pudełko występuje w wersji z tacką oraz szufladą. W tej pomocy Montessori chodzi o eksplorowanie stałości przedmiotu. Do pudełka dziecko wrzuca piłkę przez otwór, a obiekt na chwilę znika, by zaraz ukazać się oczom dziecka. Taką zabawkę możemy zrobić z pudełka po butach, zasada Montessori jest zachowana, a oszczędność mega! W najlepszym wypadku nie wydamy ani złotówki, w najgorszym całość wyniesie nas parę złotych.

Maluch już rozumie, że mama znikająca w zabawie a-ku-ku!, pod chustką czy za poduszką, tak naprawdę wcale nie znika. Podobne dzieje się, gdy bawimy się zakrywając twarz dłońmi i ukazując buzię z powrotem zaskoczonemu i rozbawionemu dziecku. Jeszcze inną możliwość badania trwałości przedmiotu oferują popularne książeczki z okienkami, za którymi coś znika i znów się pojawia.

Poniżej instrukcja, która pomoże Wam wykonać pudełko z kulą krok po kroku.

dzika-jablon860rs

Rozcinamy część pudełka z jednej strony tak jak na zdjęciu.

dzika-jablon860s

Nie wyrzucamy pokrywki. Będzie ona naszą tacką, na której zamontujemy drugą część zabawki.

dzika-jablon860ss

Mamy tu 5 ścianek, przy czym w górnej, największej powierzchni, wycinamy otwór trochę większy od kuli. Jedna z bocznych ścianek jest podcięta tak, żeby mogła z niej swobodnie wylecieć kula.

dzika-jablon860sss

W ten sposób montujemy za pomocą gorącego kleju obie części.

dzika-jablon860t

My używamy naturalnej kuli z nielakierowanego drewna. Pod pokrywką trzeba jeszcze dokleić wąski pasek tektury, który uniesie tackę po stronie pudełka z otworem, czyli po prawej stronie na zdjęciu. Wówczas piłka wrzucona przez dziecko do środka, będzie swobodnie turlać się na tackę.

dzika-jablon860tu

Jakiś czas temu mała testowała także takie opcje. Pompony i zakrętki sensoryczne do wrzucania, czyli pudełko z kulą zmieniło się w prosty sorter :)

dzika-jablon860w dzika-jablon860ww

Zapraszam do odwiedzenia pozostałych uczestniczek projektu!

Dziecko na warsztat Namaluj mi Latorośle Borsuczkowo Schwytane chwile I&K w domowym zaciszu Jake, jeże nici i inne takie Animart - animacje z twojej bajki Tymoszko Dzwoneczkowa Karolowa mama Co robi Robcio Dzika Jabłoń Gugusiowo Cały świat Karli Elena po polsku Sopelkowo Igranie z Tosią Świat Tomskiego Ina i Sewa On ona i dzieciaki Czytoczary Kreatywnie z dzieciakami Kreatywna dżungla Mama Aga sztuka i dzieciaki Więc bawmy się My home and heart Myshowelove Słowo mamy Kusiatka Zakręcony Belfer Kreatywna mama Kreatywnym Okiem Pomysłowe Smyki Kreatywnie w domu Kinderki Worldschool Explorers Nasza szkoła domowa Jej cały świat Nasza przygoda DIY

Magiczne istoty z Podlasia / Dziecko na warsztat 2

dzika-jablon725b

Ponownie wyruszamy na przygodę w projekcie blogowym Dziecko na warsztat. W drugiej edycji znów spotykamy się z autorką bloga Projekt Londyn 2014, a ponadto z niemal 80 blogującymi mamami, które zdecydowały się wziąć udział w projekcie. Masa krytyczna i moc! Bardzo się cieszę, że przystąpiłyśmy z Milo, bo z wypiekami na twarzy wspominam jak wiele się wydarzyło i zostało odkryte, znalezione, stworzone dzięki udziałowi w zabawie! Jak wiele znajomości nawiązałam, z początku internetowych, międzyblogowych, które z czasem materializowały się w realnych spotkaniach. Przede wszystkim zaś dotknęłam w tej wspólnocie wspaniałych inspiracji, mocy kreatywności! Mojej Córce i mnie najbardziej zależało na dobrej zabawie, po prostu :)

Dzisiejszym wpisem otwieramy nowy cykl podróżniczy 2014/2015. Oto harmonogram wspólnie stworzony podczas czerwcowego spotkania uczestniczek Dziecka na warsztat:

29 września – LOKALNOŚĆ / temat przewodni: legenda/opowieść/historyjka/bajka
27 października
– POLSKA  / temat przewodni: znana/wybitna osoba
24 listopada – AFRYKA / temat przewodni: rękodzieło/sztuka ludowa
22 grudnia – AMERYKA POŁUDNIOWA / temat przewodni: święta/tradycje/zwyczaje
26 stycznia – AMERYKA PÓŁNOCNA / temat przewodni: muzyka/piosenka
23 lutego – ANTARKTYDA / temat przewodni: świat przyrody
30 marca – AUSTRALIA / temat przewodni: sztuka
27 kwietnia – AZJA / temat przewodni: język
25 maja – EUROPA / temat przewodni: kulinaria
22 czerwca – ulubiony kraj / temat przewodni: zabytki

podlasie1

źródło: adamfalkowski.eu

Na warsztat wzięłyśmy ukochane Podlasie, skąd pochodzę :) Magia Podlasia to jednak nie tylko bocian, żubry i babka ziemniaczana. To pogranicze kultur, stare puszcze i bory, oszałamiające piękno przyrody na wyciągnięcie ręki, folklor. Powspominałyśmy sierpień spędzony w sercu Puszczy Knyszyńskiej i nasze okoliczne wycieczki. Zaproponowałam Milo, żeby zapoznać się z owymi magicznymi istotami zaludniającymi dawną wyobraźnię ludową. Kiedyś opowiadałam jej o Leśmianie i jego upodobaniu do pisania wierszy o rusałkach, rzekach i malinach, więc mała skojarzyła klimat. Przy okazji naoglądałyśmy się zdjęć legendarnego fotografa Podlasia – Wiktora Wołkowa – oraz jego godnego następcy Adama Falkowskiego, dokumentującego cerkwie, życie miasteczek, ludzi i krajobrazy.

Kiedyś zabiorę Córkę do Krynek, Kruszynian i na Grabarkę, żeby pokazać jej niezwykłe miejsca na styku odmiennych religii i tradycji, a może powędrujemy nawet do zapomnianych wsi tuż przy granicy… dawnymi szlakami moich pieszych wędrówek ;-) Na razie cieszę się, że otwiera się na te drobiny Podlasia, które jest mi bliskie i gdzie uwielbiam powracać.

wolkow1

źródło: wrotapodlasia.pl

wolkow3

źródło: plamkamazurka.blox.pl

Spotkałam godną reprezentację demonów podlaskich na stronie Co licho za piecem szepce dokumentującą projekt poświęcony podlaskiej demonologii, ilustracji oraz wspomnieniom starszych mieszkańców Podlasia. Najbardziej przypadły nam do gustu: baba jagodowa, diabeł błotny, domowicha, kikimora, rusałka polna, dziad leśny i konopielka. Milo najpierw losowała nazwy, po czym narysowała ich portrety i podpisała każdego stwora, a ja pomogłam gotowe obrazki oprawić w książeczkę pt. Magiczne istoty z Podlasia.

dzika-jablon725a

Milo dziwiła się dlaczego ludzie wierzyli w takie głupoty. Czyli rozróżnia fantazję od rzeczywistości ;-) Trochę żartem odpowiedziałam, że ludzie lubili się straszyć różnymi opowieściami, przy okazji dorośli chcieli, żeby dzieci były im posłuszne, więc najłatwiej było je postraszyć babą jagodową czy diabłem błotnym. Sama pamiętam z dzieciństwa takie babcine straszenie towarzyszące mi przy okazji każdego wyjścia do lasu czy nad rzekę. Moja dzika córka stwierdziła, że to bez sensu, że dzieci nie wolno straszyć i dołączyła do książeczki portrety dzieci, które się nie boją!

Oto nasze skromne dziełko Magiczne istoty z Podlasia – ilustracje z podpisami. Plus krótka prezentacja wybranych przez nas stworów-demonów-duchów z Podlasia. Ten warsztat to także ciekawa przygoda z językiem (Milo po chwili wymyślała własne nazwy nieistniejących stworków) i zabawa z wyobraźnią (przekładanie opisu postaci na rysunek).

dzika-jablon725c

dzika-jablon725d

diabeł błotny – chochlik, mieszkaniec bagien, psotnik chętny zawsze spłatać ludziom figla, co się czasem źle kończyło, np. wciągnięciem w bagna lub utopieniem.

dzika-jablon725e

domowicha – małe stworzenie przywiązane do ludzi. Wraz z mężem nazywanym domownikiem-ojczulkiem opiekowała się ogniskiem domowym – on pilnował uli, sadów i gospodarstwa, ona przędła i doglądała dzieci. Najbardziej lubili mieszkać u gospodarzy-pszczelarzy (rysunek zaczęła mama, dokończony przez Milo).

baba wodna – nie grzesząca urodą kobieta przesiadująca nocą tuż przy brzegu. Zajęta praniem bieliznę kijankami, chlapaniem się w wodzie, ludziom krzywdy nie robiły.

dzika-jablon725f

kikimora – szkodliwe dusidło nocne, nawiedzające śpiących domowników w nocy. Zsyłała złe sny, szczególnie wroga wobec mężczyzn.

dzika-jablon725g

baba jagodowa – nasza ulubiona postać (ze względu na nazwę i „funkcję”). Stara baba w sukni plecionej z leśnych roślin, zamiast włosów nosząca pęki zielska. Włóczyła się po lasach, groźna dla napotkanych w lesie dzieci zbierających jagody lub grzyby. Straszyła je i wyprowadzała na manowce.

dzika-jablon725i

konopielka – mieszkanka pól i ogrodów, zajęta pilnowaniem warzyw, lnu i konopi. Kto podeptał rośliny, mógł zostać załaskotany na śmierć.

dzika-jablon726h

logoDnW-2edycja3

Zapraszam na blogi pozostałych uczestniczek Dziecka na warsztat. Będzie się działo!

Dziecko na warsztat spotyka mamy / Relacja ze spotkania

dzika-jablon707a

Nasza relacja ze spotkania mam-blogerek-uczestniczek w projekcie Dziecko na Warsztat, który – już za chwileczkę, już za momencik – będzie miał drugą edycję… Minęło już trochę czasu, a ja wciąż noszę w sobie ekscytację towarzyszącą tej wyjątkowej chwili – po dziesięciu miesiącach wspólnych działań edukacyjnych, wymiany pomysłów i opinii, wzajemnych inspiracji, mamy miały w końcu okazję się poznać i porozmawiać! Bezcenne :)

Spotkanie podsumowujące projekt odbyło się 14 czerwca 2014 w Warszawie, w sklepokawiarni Formy Kolory. Prawdziwe odkrycie! Miejsce to nie tylko przestrzeń do różnorodnych warsztatów i spotkań, ale także księgarnia kusząca wyborem ciekawych książek, kawiarnia i sklep, a samo zwiedzanie wszystkich kolorowych zakamarków z dzieckiem staje się niezapomnianą przygodą.

dzika-jablon708k

dzika-jablon708j

dzika-jablon708u

dzika-jablon707b

Dzięki Sabinie, organizatorce projektu i spotkania Dziecka na Warsztat oraz autorce bloga Projekt Londyn 2014, udało nam się rozgryźć wstępnie pomysł na drugą edycję. Burza mózgów – moc inspiracji :)

dzika-jablon708o

Uczestniczki projektu zaproszono na kilka wystąpień. Oferta firmy Canca na długo przyciągnęła uwagę. Nazwa firmy pochodzi od słowa wymyślonego przez dwuletnią Zosię, która tak określała marchewkę, a ta z kolei dała początek serii „genialnie prostych zabawek” produkowanych przez Cancę. Interesujący wydał się pomysł na spersonalizowane książki dla dzieci z wykorzystaniem ich zdjęć i książki do nauki czytania. Dużym powodzeniem wśród dzieci i rodziców cieszyła się gra planszowa Kolorowe ryzyko – rozrywka dla całej rodziny.

dzika-jablon708b

dzika-jablon708c

dzika-jablon708h

Sklep Kabum – zabawki z pomysłem zachwycił swoją ofertą dorosłych i dzieci w każdym wieku. Młodsi sięgali po drewniane jabłko z robakiem na sznurku czy samochodziki na magnesy, starsi przepadali na długo, zapatrzeni w mieniącą się klepsydrę i zafascynowani kolorowymi szkiełkami. Propozycje Kabum to duży wybór edukacyjnych pomocy Montessori, wspaniałych zabawek drewnianych Grimm’s, puzzle Goki, figurek zwierząt i zabawek sensorycznych. Nasze szkiełka z Kabum cieszą się w zabawach nieustającym powodzeniem, a na spotkaniu dostałyśmy jeszcze drewniane kolorowe sześciany do wypróbowania w domu :)

dzika-jablon708n

dzika-jablon707c

dzika-jablon708d

Ostatnia prezentacja to Epideixis / Pus.pl i przebogata oferta edukacyjna: klocki Dienesa, Memo przestrzenne, Paleta, Labirynt, Domino, Drążki edukacyjne, Studnia Jakuba… i wiele innych. Jest w czym wybierać!

dzika-jablon708r

dzika-jablon708s

dzika-jablon708t

dzika-jablon708z

dzika-jablon707f

dzika-jablon708z3

dzika-jablon708x

dzika-jablon708zz

Sponsorzy poczęstunku: Sirocco – ekologiczne i certyfikowane herbaty, Smaki Warszawy – przepyszne babeczki i eklerki, Niezłe Ziółko – ciastka suche,
OlivoCap – napoje. Na dodatek Ilona z Kreatywnym Okiem i Bożena z Mamą po raz trzeci zdobyły zniżkę na pizzę w czasie ulewy jaka przeszła w porze obiadowej nad Warszawą :)

dzika-jablon707d

dzika-jablon708m

W czasie, gdy mamy zbierały najświeższe dane o zabawkach dla dzieci, ich pociechy warsztatowały twórczo i historycznie z: (świetne warsztaty malowania temperą jajową), Instytutem Pamięci Narodowej – Przystanek Historia („Nie ma cwaniaka nad dziecko z trzepaka” czyli zabawa w czasy dzieciństwa rodziców w PRL-u) oraz gospodarzami spotkania (Formy Kolory zaprosiły dzieci na warsztaty robienia mydełek glicerynowych – piękna robota!). Milo jedynie czarowała farby z jajka, z pozostałych propozycji nie chciała skorzystać, wybierając miejscówkę na kolanach mamy ;-)

dzika-jablon707e

dzika-jablon708z5

dzika-jablon708w

dzika-jablon708z6

Autorki blogów otrzymały torby pełne prezentów. Sponsorzy upominków: Centrum Nauki Kopernik (darmowe wejściówki dla każdej rodziny), Rabaty Rodzinne, Buziak Style, Birko, Kominowo To i Owo, Osmoza Care, wydawnictwa Babaryba i Matras (oferuje obecnie najtańsze podręczniki szkolne na rynku). Nagrywało nas Happy TV.


dzika-jablon708g  dzika-jablon708i

Atrakcje i wrażenia – jest co wspominać! Sabinie należą się wielkie podziękowania za determinację w przeprowadzeniu przedsięwzięcia do końca, mamom, ojcom i dzieciakom za wspaniałą energię tego spotkania. Na mnie osobiście największym przeżyciem był fakt zmaterializowania się uczestniczek Dziecka na Warsztat, z którymi do tej pory przez wiele miesięcy spotykałam się w sieci, których wpisy komentowałam, które inspirowały mnie swoimi pomysłami, aż w końcu, pewnego dnia… zdarzyło się spotkanie twarzą w twarz, z uściskiem dłoni i błyskiem w oku. Żałuję, że nie wszystkie dziewczyny mogły przybyć, ale być może w drugiej edycji spotkamy się w komplecie :)

dzika-jablon708l

dzika-jablon708z4

Detektyw Lego / Dziecko na Warsztat

dzika-jablon-660y

Już od dawna chodziło za nami wykorzystanie klocków lego do celów innych niż czysto konstrukcyjne – niezmiennie bawimy się w baśniową architekturę i wszystkie zabawy otwarte, rozwijające wyobraźnię… Czasem odgrywamy scenki, jak w teatrze. Lubimy też aspekt współpracy, bo często bawimy się wspólnie, realizując jakiś projekt! Okazuje się, że – i tym razem to sprawdziłyśmy – lego można wykorzystać zarówno w zabawach matematycznych, jak i warsztatach logicznego myślenia. Zaskakująco inaczej niż zwykle. W lutowej edycji Dziecka na Warsztat dzielimy się pomysłami na zabawy wspierające logiczne myślenie. Jak wiadomo, logika czasem się w życiu przydaje :)

Pomysłów mamy więcej, więc lego jeszcze na pewno powróci! A tymczasem Detektyw Lego i jej zagadki logiczne :)

dzika-jablon-660a
„Kombinować” – jak mówi Milo – można na różne sposoby i kilka takich tropów pokazujemy. Wystarczy dostosować stopień trudności poszczególnych propozycji do wieku i umiejętności dziecka. Milo szybko przekonała się, że tym razem nie czeka ją spacer w ogrodzie wyobraźni, a konkretna robota do wykonania – osiąganie celów i rozwiązywanie problemów. Na szczęście, w Wydziale Zagadek mile widziane jest twórcze i nieszablonowe podejście do sprawy, więc obie sfery w podejściu Milo wyraźnie się przenikały… No, ale czas oddać się logice!

Sprawa Tajemniczych Wzorów

Trzymanie się zasad czasem bywa trudne. Przyjęłyśmy kilka i podporządkowałyśmy im działania, ucząc się przewidywania następstw, wyciągania wniosków, ćwicząc koncentrację i spostrzegawczość.

1. Porządkowanie elementów według wielkości

dzika-jablon-660b

dzika-jablon-660c

2. Porządkowanie elementów według grubości i wysokości

dzika-jablon-660d

dzika-jablon-660e

3. Sekwencje i szeregi, czyli uzupełnianie lub kontynuacja wzoru (Co będzie następne?)

dzika-jablon-660f

dzika-jablon-660g

dzika-jablon-660h2

dzika-jablon-660n
4. Odwzorowanie układu elementów

dzika-jablon-660i

dzika-jablon-660k

dzika-jablon-660m

dzika-jablon-660l
5. Rozwiązywanie problemów (Jaki klocek jest potrzebny, żeby…?)

dzika-jablon-660o

dzika-jablon-66

dzika-jablon-660r

dzika-jablon-660s

dzika-jablon-660t

Sprawa Symetrii

Właściwie to zadanie na odwzorowanie, ale utrudnione koniecznością zbudowania układu w lustrzanym odbiciu. Okazja, aby zapoznać się z pojęciem symetrii!

dzika-jablon-660u

dzika-jablon-660w

Sprawa Niedopasowanych Elementów

Najzabawniejsza część naszych warsztatów i nasze odkrycie! Zabawa typu „Co tu nie pasuje?” jest jedną z ulubionych Milo, ale do tej pory przerabiałyśmy tony ćwiczeń w papierowej wersji, czasem korzystając z gotowców, a częściej jednak rysując własne zadania, jedna dla drugiej :) Poszukiwanie elementu, który wyłamuje się z grupy rządzonej jakąś zasadą – tutaj wersja przestrzenna.

dzika-jablon-660x

dzika-jablon-660y

dzika-jablon-660z

dzika-jablon-660zz

dzika-jablon-660zzz

Sprawa Kształtów

Ćwiczenie na grupowanie elementów według kształtów. Super dla młodszych – Milo powiedziała, że jedynie pokazuje maluchom jak to się robi, bo dla niej to za proste… Detektyw nie samą pracą żyje, od czasu do czasu szkoli młodszych partnerów do roboty :)

dzika-jablon-661a

dzika-jablon-661b

Sprawa Matematyki i Tropów Liczbowych

Tutaj otarłyśmy się o matematykę, co jest całkiem logiczne. Klocki lego aż same się prosiły o to, aby użyć ich do zabawy w przyporządkowanie ilości elementów do odpowiedniej liczby w ciągu ułożonym na dywaniku.

dzika-jablon-661c

dzika-jablon-661d

dzika-jablon-661e

dzika-jablon-661f

I jeszcze wersja rozszerzona – to samo w połączeniu z grupowaniem według kolorów.

dzika-jablon-661g

dzika-jablon-661h

Sprawa Kolorów i Kształtów

Właściwie to propozycja też dla młodszych dzieci. Ćwiczymy kolory i kształty. Po prostu! Można włączyć szczypce i będzie sortowanie w stylu Montessori.

dzika-jablon-662i

dzika-jablon-662l

Sprawa Wagi Domowej

Bardzo fajna zabawa, którą Milo przyjęła z wielkim zainteresowaniem. Zadanie: Ile lego waży przedmiot po drugiej stronie wagi? Robota przetykana stanami skupienia i wybuchami śmiechu. Baardzo polecam – jak lekko i przyjemnie ugryźć sprawę ciężaru? Jednostką pomiaru jest klocek lego oczywiście, choć czasem sytuacja nie jest taka jednoznaczna i trochę zaczyna wymykać się logice… :)

dzika-jablon-662m

dzika-jablon-662o

dzika-jablon-662r

Bardzo inspirujące w tropieniu lego-zagadek były blogi:

Za miesiąc zapraszam na warsztat matematyczny, a tymczasem udajcie się w odwiedziny do pozostałych uczestniczek Dziecka na Warsztat, bo czeka tam na Was kopalnia pomysłów :)

glowne_logo_1

Sponsorzy i partnerzy

plakat_patron3

Dziecko na warsztat w Dzikiej Jabłoni:

Kosmiczny lot / Dziecko na warsztat

dzikajablon604

Dziś druga odsłona międzyblogowego projektu edukacyjnego Dziecko na warsztat, który rozpoczął się na blogu Projekt Londyn 2014 we wrześniu. W tym miesiącu prezentujemy warsztat naukowo-eksperymentalny. Moja dziecko samo wybrało temat – astronomia! Wspólnie zaplanowałyśmy przygodę z zamiarem poznania wszechświata, Układu Słonecznego, rakiet kosmicznych i nowych wspaniałych światów. Właściwie z poważnymi naukami mam obecnie niewiele do czynienia, a za najbardziej fascynujący eksperyment uważam życie we wszystkich jego przejawach. Do tego większość moich działań nieuchronnie zmierza zawsze w stronę sztuki, więc nasz warsztat naukowy został zdominowany przez plastykę :) Postanowiłam, że wiedza naukowa zyska plastyczną oprawę, a najmocniejszy akcent położymy na dobrą zabawę, która zagwarantuje przyswojenie nowej wiedzy na wesoło. Do jej utrwalania bardzo przydała nam się całkiem sensowna książka Cudowny świat kosmosu z serii Disney uczy (wyd. AMEET, 2013). W przystępny dla przedszkolaka i przyjazny sposób (bohaterowie disneyowscy przedstawiają planety) uporządkowała nasze poczynania. Zapraszam na Kosmiczny lot!

dzikajablon604a

Ziemia w ruchu

Model Słońce-Ziemia-Księżyc pozwala zobrazować ruch naszej planety wokół słońca oraz księżyca wokół Ziemi. Przygotowanie pomocy dydaktycznej zakłada aktywny udział dziecka i składa się z dwóch etapów. Na początek wspaniała zabawa plastyczno-sensoryczna, która jest niesamowitym doświadczeniem samym w sobie. Najbardziej będą zadowolone z niego małe rączki, a oczy nacieszą się widokiem mieszających się kolorów. Po odrysowaniu na brystolu trzech kół o zróżnicowanej wielkości wycinamy je i pokrywamy różnymi kolorami. Podpowiem, że nie lada atrakcji przydadzą farby w dużych butelkach, świetne do wyciskania i polewania farby na papier – czyli dodatkowe ćwiczenie dla dłoni dziecka. Ponadto szansa na pokazanie barw zimnych i ciepłych – wybieramy żółć, pomarańcz i czerwień dla gorącego słońca, a paletę chłodnych błękitów i zieleni czy biel rezerwujemy dla Ziemi i księżyca. Gdy nasza kolorystyczna „pizza” na każdym kółku jest gotowa, zakrywamy je szczelnie cienką folią transparentną (ja wykorzystałam przecięte torebki śniadaniowe), którą można przykleić taśmą do podłoża, aby koła się nie ruszały podczas doświadczenia. To jest ten moment, gdy doświadczają ręce – bardzo przyjemne jest to rozmazywanie, rozciapywanie, rozsmarowywanie farb! W niebrudzący sposób :) Zrywamy folię i odstawiamy ciała niebieskie do wyschnięcia.

Zanim przejdziemy do prezentacji naukowej, na chwilę inicjatywę przejmuje rodzic. Z tektury wycinamy dwa podłużne prostokąty przypominające paski – do umocowania Ziemi, słońca i księżyca. Różnią się długością prawie o połowę. Pomalowałam je na czarno i połączyłam z naszymi ciałami niebieskimi za pomocą małych wkrętów z podkładkami i plasterków korka od wina. Gotowy model powinien umożliwić także prezentację zaćmienia, więc upewnijmy się, że księżyc swobodnie się mieści między Ziemią a słońcem ;-) Proste i fajne działanie do wytłumaczenia odkrycia Kopernika.

Materiały: tektura, brystol, farby, taśma klejąca, cienka folia (torebki śniadaniowe), 3 wkręty z podkładkami, śrubokręt, 3 plasterki korka
Słownictwo i pojęcia: ruch Ziemi wokół słońca i księżyca wokół ziemi, zaćmienie słońca, planeta, noc i dzień, barwy ciepłe i chłodne, wielkości: mały / duży / średni, kształt okrągły / kula
Wiek: od 4 lat

dzikajablon604b

dzikajablon604c

dzikajablon604e

dzikajablon604f

dzikajablon604g

dzikajablon604h

dzikajablon604i

dzikajablon604k

dzikajablon604l

dzikajablon604m

Słowa w przestrzeń

Z tektury wycięłyśmy rakiety. Prosty, niemal ikoniczny kształt, bez żadnych konstrukcyjnych bajerów. Całość pocięta na dwie lub trzy części (pod kątem wyrazów dwu- i trzysylabowych). Na ozdobionych według gustu pojazdach napisałam proste sylaby składające się na słowa związane z kosmosem. Córka najbardziej była skłonna pracować z rakietami-wyrazami stworzonymi przez siebie, moimi zaś wzgardziła na pewien czas. Potem nastąpiła jej ulubiona część – nie zestawianie sylab w słowa napisane na kartonikach dla podpowiedzi, lecz wymyślanie nowych, nieistniejących w żadnym języku słów. Bardzo ją ten kosmiczny język bawił, a ja dokonywałam lingwistycznych akrobacji, odczytując jej pomysły :) Prosta układanka, rozmowy o podróżowaniu w kosmosie oraz ćwiczenia z sylabami w jednym.

Materiały: tektura, kredki, nożyczki
Słownictwo i pojęcia: słowa związane z tematyką kosmosu (planeta, woda, rakieta) czy nazwy planet (Wenus), sposoby podróżowania w przestrzeni kosmicznej, pojazdy kosmiczne
Wiek: 4-6 lat

dzikajablon604n

dzikajablon604o

dzikajablon604p

dzikajablon604r

dzikajablon604s

dzikajablon604t

dzikajablon604u

dzikajablon604w

Doświadczanie grawitacji

Ta część składała się głównie z maminych opowieści i kilku drobnych działań dotyczących siły grawitacji. Milo zrozumiała, że to siła naszej planety pozwala nam chodzić po ziemi z „przyczepionymi” nogami i sprawia, że jak podskakujemy, to nie odlatujemy w niebo, lecz zawsze wracamy na ziemię. Porównania i demonstracje:

  1. Jesienią liście spadają na ziemię, a nie lecą w kosmos, i potem na spacerze możemy szurać butami w kolorowych szeleszczących dywanach.
  2. Wykonujemy podskoki i wyciągamy wnioski co do powrotu na ziemię.
  3. Robimy skłon i schylamy się, a długie włosy (kto ma!) także opadają ku ziemi.
  4. Sprawdzamy dokąd popłynie woda, gdy przechylimy kubek.
  5. Sprawdzamy jak spadają na podłogę piłki różnej wielkości.
  6. Sprawdzamy jak spadają rzucone z wysokości obiekty o różnej wadze (kilka rzeczy cięższych i kilka lekkich).

Wiem, że to bardzo proste „eksperymenty”, za którymi kryje się proste rozumowanie, ale cieszyłam się, że Milo wszystko sama sprawdziła, chętnie doświadczając, rozmawiając i wyciągając własne wnioski. Na tyle na ile potrafiła pojąć grawitację zobrazowaną przeze mnie w tak nieskomplikowany, wzięty z kontekstu codzienności sposób. Natomiast niecodziennie już zabrzmiało hasło „stan nieważkości”. Brak siły przyciągającej i jego skutki okazał się dla córki sporą fascynacją. Pomogła nam tutaj nasza książka o kosmosie i kilka filmów w internecie. Szczególnie mieszkańcy i pracownicy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ze swoimi praktycznymi problemami typu jedzenie z pudełek pokarmów stałych, picie przez słomkę z zamkniętego pojemnika czy sikanie w specjalnej zasysającej toalecie na długo przyciągnęli uwagę Milo. Ot, życie w stanie nieważkości :)

dzikajablon606p

Ale kosmos!

We wczesnej młodości byłam fanką planszówek o kosmosie i odkrywaniu planet, niestety trochę osamotnioną w swojej pasji. Często grałam w nie sama, co było – w tamtych czasach bez internetu i możliwości współczesnej grafiki w grach komputerowych – samo w sobie totalnym odjazdem wyobraźni :) Naturalnie więc moja odpowiedź na sugestie córki była bardzo entuzjastyczna. Recyclingowo-plastyczna zabawa w stworzenie Układu Słonecznego okazała się doskonałym pretekstem do przyswojenia wielu informacji poprzez zabawę właśnie.

dzikajablon605c

Na początek zmieniamy kawał tektury w czarną, niezmierzoną otchłań kosmosu, w której po chwili rodzą się gwiazdy (kółeczka wylatujące z dziurkacza pożerającego kartkę białego papieru oraz kolorowe sypkie brokaty – dużo!). Po wyschnięciu planszy rysujemy / odrysowujemy orbity 8 planet i przyklejamy słońce – centrum naszej galaktyki. Idea jest taka, aby pomyszkować w domu, poszperać w różnych kątach i zakamarkach, wydostać różne znajdki z głębi szuflady i skompletować rodzinę planet (tak przedstawiałam córce ideę „układu słonecznego”, obco brzmiącego pojęcia, którego dziecko nie ma z czym utożsamić; ‚rodzina’ lub ‚sąsiedzi’ brzmi już swojsko!). Wykorzystujemy niepotrzebne lub zapomniane obiekty typu nakrętki, zamknięcia, pokrywki, filcowe podkładki czy szydełkowe serwetki, etc., dając im drugie życie (idea recyclingu wcielona w życie we własnym domu), utrwalamy pojęcie koła i kształtu okrągłego oraz wielkości (wcześniej musimy obejrzeć gdzieś te różnice w wielkości planet – cztery mniejsze skaliste i cztery „gazowe olbrzymy” – i odnieść ich skalę do wielkości słońca). Wcześniejsza „lekcja” o planetach (lektura czy film na youtubie) umożliwi dziecku samodzielne usytuowanie każdej planety na właściwej orbicie. Ćwiczenie na liczenie. Utrwalanie słownictwa (nazwy planet). Ja dodatkowo w ramach przerwy dałam Milo kartki z wykropkowanymi nazwami planet do „narysowania” liter – zadanie nie bardzo jej się spodobało ;-)

dzikajablon605a

dzikajablon605b

dzikajablon605d

dzikajablon605e

Gdy już wszystkie ciała niebieskie znalazły dom, w kosmiczną podróż udały się wszelkiej maści ludziki, kucyki, ulubione zwierzątka, podróżując w kasku rowerowym zaaranżowanym na statek. Każdy wybrał sobie planetę do eksplorowania, a przy okazji przypominałyśmy sobie fakty z naszej książki – pogoda, temperatura i warunki panujące na każdej z planet, odległość od słońca, księżyce. Przygodom nie było końca. Mam wrażenie, że angażując się bez reszty w zabawę, dziecko przyswoiło naprawdę sporo konkretnej wiedzy. Co więcej, polubiła książkę o kosmosie i co jakiś czas prosi mnie o wspólne czytanie i rozprawianie na temat wszechświata. Szczerze powiem, banalna praca plastyczna połączona z przygodą i kreatywną zabawą, a tyle dała nam możliwości edukacyjnych i radości! Na Jowisza wprowadziła się Pani Kwiatkowa, choć jak wiadomo nie spełnia on warunków do podtrzymania życia, ale co tam! Planszę można zawiesić na ścianie albo przekazać do zabawy.

dzikajablon605f

Materiały: tektura o wymiarach co najmniej 50×50 cm, czarna farba, komplet sypkich brokatów, kartka i dziurkacz do zrobienia „gwiazd”, znalezione domowe niepotrzebne nikomu skarby w kształcie koła o zróżnicowanych wielkościach, klej CR lub wikol, kreda lub pastela do narysowania orbit (ewentualnie talerze i tace do odrysowania)
Wiek: od 4 lat
Słownictwo i pojęcia: galaktyka, wszechświat, Układ Słoneczny, planety (Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Uran, Neptun), ciała niebieskie, słońce, księżyce, orbita, ruch planet wokół słońca, wielkości planet, warunki do życia, podróż w kosmos, lot kosmiczny, gwiazda i życie gwiazdy
Dodatkowe info: Bawiło mnie stosowanie porównań, aby wytłumaczyć czterolatce skomplikowane sprawy, np. Co to jest orbita? To taka droga planety, po której się porusza, tak jak ty chodzisz swoją drogą przez park do przedszkola i do domu, tak planety też mają swoje drogi. Albo: Ile to jest 365 dni, kiedy Ziemia obraca się jeden raz wokół słońca? To tyle ile mija u ciebie czasu do następnych urodzin. Jak ziemia znów przewędruje całą orbitę, minie 365 dni i będziesz miała urodziny, i skończysz pięć lat. Co to jest Międzynarodowa Stacja Kosmiczna? To takie duże latające mieszkanie, w którym kosmonauci z różnych krajów i kontynentów robią różne eksperymenty i obserwują kosmos. Pojęła w mig kosmiczne sprawy, z uśmiechem :)

dzikajablon605g copy
Róża nie z tej ziemi

Znany wszystkim eksperyment z barwieniem białych kwiatów na inny kolor fajnie się wpasował w klimat naszego warsztatu i, powiem szczerze, nieco wypełnił lukę w warstwie eksperymentalnej przedsięwzięcia ;-) Córkę bardzo zainteresowała tajemnicza przemiana róży, która stała się bardziej zrozumiała, gdy uchyliłam rąbka tajemnicy, tłumacząc działanie podstawionego w słoiczku niebieskiego atramentu zamiast wody. Milo pokiwała głową ze zrozumieniem, że kwiat po prostu „napił się” nie tego płynu co zwykle, atrament popłynął w jego „żyłkach” od łodygi aż do płatków i spowodował przebarwienie. Proste, a efektowne. Efekciarskie!

Materiały: naczynie, biały kwiat, kolorowy atrament
Wiek: od 4 lat
Dodatkowe info: Efekt można obserwować już po kilku godzinach, ale optymalny czas to 24 godziny

dzikajablon606u

dzikajablon606w

dzikajablon607t

dzikajabln607u

Odkrywcy nowych światów

Wybaczcie, że się powtórzę, ale tu inspiracją znów była stara planszówka o takiej właśnie nazwie i wielkim potencjale dla zajętego przygodami młodego umysłu :) Wczoraj plany miałam wielkie – zamienić całą łazienkę w obcą planetę, na której będziemy z Milo szukać śladów życia… Wyszło inaczej, bo inicjatywę przejęła córka i zamiast makroskali uzyskałyśmy miniaturowy świat. Było warto, bo cała zabawa była wieloetapową i wielowątkową fantastyczną przygodą. Przez wiele godzin byłam jak dziecko, bez świadomości czasu, potrzeb, obowiązków, nudnych spraw dorosłych – totalnie oddałam się zabawie. Mój umysł dorosłego przebudzał się jedynie w momentach naciskania spustu migawki w aparacie.

dzikajablon606r
Głównym moim założeniem było połączyć wiedzę o kosmosie z poprzednich działań, doświadczenia sensoryczne, elementy Montessori, kreatywność (tworzenie wg otwartego scenariusza, nie odtwarzanie czy działanie wg wskazówek), eksperymentowanie w zakresie tworzenia scenerii zabawy i oczywiście maksimum dobrej zabawy. Zaczęłyśmy od scenerii właśnie, tworzenie świata od podstaw, a właściwie dwóch nieznanych, niezdobytych planet. Jedną Milo nazwała Wiruijo – została skolonizowana dość szybko przez petszopy z Polski – załogę statku kosmicznego, która wetknęła w obcą ziemię polską flagę i postawiła w tempie, którego deweloperzy mogliby pozazdrościć, osiedle Magiczne Domki wraz z kosmicznym placem zabaw. Potem to już tylko były imprezy, przyjęcia urodzinowe, a na koniec Festiwal Lampionów.

Do rzeczy! Gdy łazienka została wykluczona jako pole do eksperymentu stworzenia, zaproponowałam wanienkę plastikową, ukrywającą się w piwnicy od czasów niemowlęctwa Milo. Nie sądziłam, że wyciągnę ją z czeluści zapomnienia z innej okazji niż narodziny drugiego dziecka, a jednak! Do budowy planety potrzebny był nam specjalny piasek księżycowy. Genialna zabawa sensoryczna plus przyjemność dla dłoni (także spracowanych dłoni matki!) i nosa :) Wystarczy mąka pszenna i oliwka dziecięca. Plus dużo, dużo sypkiego brokatu. Działamy na wyczucie, aż utworzy się masa przypominająca konsystencją wilgotny piasek, z którego można nawet zrobić kosmiczne błyszczące, mieniące się, absolutnie odjechane babki. Wyszło nam więc klasyczne pudełko sensoryczne – do środka powędrowały kulki szklane, korale, srebrne i złote wstążki, kryształki z rozwalonych koralików oraz liczne elementy konstrukcyjne, np. trampolina (pokrywka od słoika od kawy) i srebrne belki (korki od wina owinięte srebrną folią do pieczenia).

dzikajablon606

dzikajablon606a

dzikajablon606b

dzikajablon606c

dzikajablon606e

dzikajablon606f

dzikajablon606h

dzikajablon606i

dzikajablon606j

dzikajablon606m

dzikajablon606n

Masa I – Piasek księżycowy
7 miarek mąki pszennej
1-2 miarki oliwki dziecięcej
dużo kolorowego sypkiego brokatu

dzikajablon606s copy

Druga planeta, Kurura, powstała z nieco innej materii. Na warsztat poszła masa, którą od jakiegoś czasu planowałam wypróbować – z mąki pszennej i pianki do golenia. W oddzielnym pojemniku połączyłyśmy składniki – totalny odjazd! Nadaje się już dla najmłodszych dzieciaczków, a i starsze babki się jarają ;-) Tym razem w powietrzu rozszedł się zapach mężczyzny, a nie – jak poprzednio – niemowlaka… Dodatkową frajdą było wyciskanie pianki z pojemnika pod ciśnieniem. Eksperymentowałyśmy dalej z masą i, po pierwszych wrażeniach z puszystą, śmieszną konsystencją pianki (Milo bardzo żałowała, że nie jest to bita śmietana!!!) zaczęłyśmy dążyć do bardziej stałej formy. Dodałam więcej mąki, żeby masa się zbiła, i trochę oliwy z oliwek, żeby dodać jej sprężystości. Na koniec farby akrylowej dla uzyskania koloru. Tym samym przełamany został zapach pianki do golenia :) Choć masa przypominała ciastolinę, trochę ciężko nam się ją ugniatało, więc rodzic był raczej niezbędny na tym etapie.

Tak powstało drugie pudełko sensoryczne, do którego wrzuciłam foremki do ciastek, drewniany sprzęt kuchenny (łopatki, ubijak), wszystko, co robi fajne wzorki, plastikowe sztućce, patyczki do śledzia lub koreczków, a także w pojemnikach ziarna soczewicy i ziela angielskiego (można oczywiście dołożyć całe mnóstwo innych). Na tej planecie odbywały się głównie kosmiczne warsztaty kulinarne, powstawały torty urodzinowe, choć także zdobywano najeżone skały. Było też trochę transferowania nasion i sortowania kulek w pojemniku do robienia lodu. Super! Odkrywcy nowych światów szybko stali się mieszkańcami obu planet, podróżowali sprawnie między nimi, prowadząc bogate życie towarzyskie. Trochę drżałam o kuchnię, ale na szczęście obyło się bez szkód i zniszczeń :)

dzikajablon606x

dzikajablon606y

dzikajablon608

dzikajablon608a

dzikajablon608c

dzikajablon608d

dzikajablon608e

dzikajablon608f

dzikajablon608g

dzikajablon608h

dzikajablon608i

Masa II (z mąki i pianki do golenia)
mąka
pianka do golenia
oliwa z oliwek
farba akrylowa o płynnej konsystencji lub barwnik spożywczy

dzikajablon608kŚwięto Lampionów i pożegnalne przyjęcie przed powrotem na Ziemię

Odcisk Obcego

Bardzo przyjemna zabawa z masą solną, której przepis zna pewnie każdy. Nasze trzecie doświadczenie sensoryczne z masami w ramach październikowych warsztatów. Uformowałyśmy dwa grube placki, w których każda z nas zrobiła odcisk kończyny nieznanej istoty :) Wypiekały się odciski naszych Obcych w piekarniku w temperaturze 100 stopni przez 3 godziny. Po wyschnięciu pomalowałyśmy je plakatówkami rozrobionymi oczywiście z… brokatem! Niezła pamiątka z kosmicznej podróży :)

dzikajablon605h

dzikajablon605i

dzikajablon605j

dzikajablon605k

dzikajablon605l

dzikajablon605m

dzikajablon605n

Bardzo przydatne okazały się trzy fajne blogi, do których zaglądałam po inspiracje:
The Imagination Tree
Play at Home Mom
Mrs Karen’s Class

Wycieczka do Centrum Nauki Kopernik

Podobnie jak ostatnim razem uznałam, że wizyta w miejscu związanym z tematem warsztatu i emocje towarzyszące wyprawie będą świetnym dopełnieniem zrealizowanych do tej pory działań. Żadne z nas nie było jak dotąd w Centrum Nauki Kopernik, więc wrażenia były potrójnie intensywne :) Muszę przyznać, że oferta jest tak szeroka i ambitna, że trzeba mierzyć siły na zamiary i bardzo racjonalnie wybierać, żeby nie odlecieć. Tak jak z dobrym muzeum – będzie się wracać wielokrotnie, bo nie można wszystkiego ogarnąć za jednym razem. Dla najmłodszych (2-6 lat) największą atrakcją może okazać się Galeria BZZZ!, będąca wielkim placem zabaw oraz centrum doświadczania i eksperymentowania w jednym. Milo aktywnie uczestniczyła w mini-warsztacie Gdzie się ukrywa powietrze? i próbowała różnych atrakcji w odwiedzanych przez nas galeriach: Korzenie cywilizacji, Świat w ruchu, Wszechświat i cząstki (wystawa czasowa, zdecydowanie najmniej porywająca) i Strefa światła. To i tak aż nadto. Odpuściliśmy sobie galerie: Człowiek i środowisko, Re: generacja, Teatr Robotyczny i Teatr Wysokich Napięć (dla starszych dzieciaków). Najbardziej szkoda mi Planetarium, ale to już przygoda na inny raz :) W skrócie – bardzo warto tam się wybrać! Przy okazji, z budynku Centrum, wzdłuż całej jego rozciągłości – piękny widok na Wisłę :)

dzikajablon607p

dzikajablon607n

dzikajablon607r

Kolejny warsztat – kulinarny – już 25 listopada. A tymczasem zapraszam do odkrywania pomysłów wszystkich uczestniczek projektu na ich blogach i poczytania o naszym wrześniowym warsztacie Ryby mają głos:

DZIECKO NA WARSZTAT

Jest moc!

glowne_logo_1

Sponsorzy i partnerzy

plakat_patron3

Ryby mają głos / Dziecko na warsztat

dzikajablon584-01

W ramach nowego projektu blogowego Dziecko na warsztat zainicjowanego na blogu Projekt Londyn 2014 rozpoczynamy cykl warsztatów edukacyjnych. We wrześniu przyglądamy się przyrodzie. W naszym przypadku inspiracją i motorem działań była książka Błękitna planeta. Historia naturalna oceanów (wyd. BBC i Muza są, 2001). Kiedyś ja ją bardzo polubiłam, a teraz sięgnęła po nią moja córka :) Motywem przewodnim planowanych warsztatów stała się kolorowa rafa koralowa, a chwilę potem głębina i mroki oceanów. Pomysłów na zabawę było tak wiele, że z konieczności zrobiłyśmy kilka mini-warsztatów.  Oto poszczególne części naszego warsztatu przyrodniczego Ryby mają głos!

dzikajablon584

Jak rybę zbudowano

Puzzle z tektury zapoznaje dziecko z zewnętrzną i wewnętrzną budową ryby. Na przykładzie jednej pokazujemy i nazywamy podstawy: głowa, tułów, ogon, płetwa (grzbietowa, brzuszna, piersiowa) oraz łuski, oko, otwór gębowy i nosowy (tu już miałam wątpliwości czy nie za poważnie jak dla czterolatka). Z młodszymi można bawić się w pokazywanie nawet na własnych ciałach gdzie ryba ma płetwy, etc. Same układanki są proste – każda składa się z 4 części. Druga z kolei odsłania wnętrze ryby. Pokazujemy kręgosłup i ości, serce, wątrobę, nerki, żołądek, jelita, skrzela, pęcherz pławny, a przy tym opowiadamy w prosty sposób o oddychaniu w wodzie, poruszaniu się przy pomocy płetw, porównujemy życie ryby w wodzie z życiem człowieka na lądzie.

Materiały: tektura, mazaki, kredki, długopis, nożyczki, nożyk do cięcia, tablica poglądowa z budową ryby (np. z internetu) do przerysowania na tekturze
Słownictwo i pojęcia: budowa zewnętrzna i wewnętrzna ryby, oddychanie, pływanie w wodzie
Wiek: 3-4 lata (z możliwością stopniowania złożoności informacji)
Wykonanie: inspiracja – oglądanie obrazków w książce lub w internecie, potem rozmowa wciągająca malucha w temat. Następnie dziecko pomaga w przygotowaniu układanki, np. koloruje ryby (ćwiczy sprawność rąk, koncentrację, koordynację wzrokowo-ruchową).

Przebieg
Rozmowa o budowie ryby przebiegła dość luźno. Milo chętnie przygotowywała układanki, ale wymiękła przy łuskach i od tego momentu kończyłam pracę sama. Uaktywniła się na powrót przy układaniu ryb w całość, choć moim zdaniem puzzle okazały się oczywiście zbyt łatwe jak dla niej. Wartością była jednak własnoręczna robota i zabawa. Z pewnością można kupić gotowe układanki. Ja mam jednak osobistą misję przekonywania dziecka, że warto i fajnie jest robić rzeczy samemu :)

dzikajablon584a

dzikajablon584b

Wędrówka ryby w przestworzach pokoju dziecinnego

dzikajablon584c

dzikajablon584d

dzikajablon584f

dzikajablon584g

Galeria ryb głębinowych

Ten mini-warsztat nie był planowany. Po prostu wyszłam na chwilę do kuchni, a po powrocie znalazłam się w galerii ryb głębinowych. Wątek głębiny i strefy mroku, zamieszkiwanej przez „straszne ryby” wytwarzające własne źródła światła, aby zwabić ofiarę w ciemnościach bardzo Milo poruszył i zafascynował. Nie przestraszyła się nawet najbardziej „hardcorowych” wizerunków, oglądając rozwarte, najeżone zębiskami paszcze diabłów morskich tuż przed zaśnięciem. Właściwie nie jest to typowy warsztat, a prezentacja rezultatów wyżej wspomnianej fascynacji – w postaci galerii prac. Co dziecko ujrzało, zapragnęło narysować!

Wspomnę tylko o tym, że w temacie oceanu i życia oceanicznego skupiłam się na tym, aby wytłumaczyć fakt, że różne stworzenia zamieszkują różne strefy. Jasnym i zrozumiałym porównaniem okazała się metafora domu z piętrami, na których urzędują różni mieszkańcy. Więc na przykładzie rysunku omówiłyśmy poszczególne piętra „wodnego domu”, schodząc coraz niżej i niżej… aż do głębin najgłębszych :) Naturalnie wypłynął temat braku słońca w oceanicznej „piwnicy” i dłuższą chwilę przyglądałyśmy się różnym fizjonomiom rybim oraz sposobom przystosowania się do życia na właściwym im piętrze oceanu (np. kolory dostosowane do otoczenia, sposoby obrony przed innymi rybami).

Materiały: papier, mazaki, kredki, książka ze zdjęciami stworzeń morskich (tu ryb głębinowych)
Słownictwo i pojęcia: strefa mroku, przystosowanie się do otoczenia, barwy ochronne, światło ryb
Wiek: 3-6 lat

Przebieg
Zdołowane brakiem światła wkrótce powróciłyśmy na płytsze wody i odpłynęłyśmy w stronę rafy koralowej. Zachwyt nad kolorami i wymyślanie śmiesznych rymowanek z nazwami różnych ryb – lekkie ćwiczenie na utrwalanie nowego nazewnictwa. Po chwili do mieszkańców rafy dołączyły stwory mitologiczne – syreny. Niektóre Milo pocięła na kawałki, aby stworzyć puzzle do układania na wzór naszego pierwszego ćwiczenia. W tej części córka robiła co chciała… Głównie ćwiczyła małą motorykę i uprawiała gry językowe. Wiedza zdarzała się przy okazji :)

dzikajablon585

dzikajablon585a

dzikajablon585b

dzikajablon585c

dzikajablon585d

dzikajablon585e

Sekwencje z rafy koralowej

Płynne przejście z poprzedniej części. Inspiracja – rafa koralowa. Zabawa – sekwencje (ćwiczenie układów elementów w określonej kolejności, przygotowujące do nauki sylab i czytania). My wiemy, że to świetna gimnastyka dla mózgu, ale dziecku wystarczy zachęta do zabawy w układanie wzorków! Karty ze stworzeniami żyjącymi w środowisku rafy (można zrobić samemu, razem z dzieckiem lub wydrukować gotowce z internetu) układamy według trzech zasad: naśladowania (dziecko odtwarza wzór), kontynuowania (rozbudowuje szereg poprzez powtarzanie odpowiednich elementów) i uzupełniania. Oprócz kart z obrazkami przyda się karta ze znakiem zapytania (tłumaczyłam córce, że to takie zapytanie-zagadka dla niej Co tu pasuje?). Więcej o rytmach, szeregach, sekwencjach, materiale tematycznym i atematycznym oraz tajnikach przygotowania malucha do czytania, poczytacie na stronie www.sylaba.info przedstawiającej metodę symultaniczno-sekwencyjną prof. J. Cieszyńskiej.

Materiały: karton, mazaki, ołówek, nożyczki
Słownictwo i pojęcia: życie mieszkańców rafy koralowej, kto gdzie mieszka, ćwiczenie kolorów lub nazw ryb (improwizacja)
Wiek: 3-5 lat
Wykonanie: Wyciąć ok. 15-20 kartoników o wymiarach 7×10 cm (każdy obrazek powtarza się co najmniej 3 razy) i 1-2 karty ze znakiem zapytania. Rysunki/ malunki własnej roboty lub wydrukowane i naklejone obrazki z internetu. Komplet posłuży na dłużej.

Przebieg
Zabawa odbywała się wieczorem, więc skupienia trochę już brakowało po całym dniu wrażeń. Udało nam się ułożyć kilka sekwencji, a potem Milo przejęła inicjatywę. Stworzyła własną wersję gry łączącej elementy memo, domina, sekwencji… po prostu free style. Pomieszanie z poplątaniem :)

dzikajablon586

dzikajablon586a

dzikajablon586b

dzikajablon586e

dzikajablon586f

dzikajablon586g

dzikajablon586i

dzikajablon586h

dzikajablon586j

Free style!

dzikajablon586k

Uzupełnianie sekwencji

dzikajablon586l

Kontynuowanie sekwencji

dzikajablon586m

Delfin. Ryby z rafy koralowej o wymyślonych barwach i wzorach wg Milo.

dzikajablon586n

Dominujący motyw syreny :)

Fartuch z rybich łusek

Wesoła i lekka praca plastyczna umożliwiająca przyswojenie bardzo wąskiego wycinka wiedzy biologicznej jakim jest układ dachówkowy łusek na rybim ciele. Ten ręcznie wykonany łuskowy ciuch sprawi, że dziecko – poprzez układanie i klejenie łusek – będzie bezpośrednio doświadczać i przyswajać o co chodzi z tymi łuskami. Przyjemne z pożytecznym. Kupa śmiechu. Na deser rewia rybiej mody :)

Materiały: kolorowy papier, klej do papieru, papier pakowy do wykroju fartuszka, tasiemki do zawiązywania, dziurkacz, nożyczki
Słownictwo i pojęcia: dachówkowy układ łusek u ryb
Wiek: 3-6 lat
Wykonanie: Odrysować kształt łuski i wyciąć z papieru (kilkanaście-kilkadziesiąt w zależności od wielkości pojedynczej łuski). To dobra okazja by poddać recyclingowi niechciane gazety czy inne papiery, np. kserówki czy stare wydruki. Na papierze pakowym odrysować kształt fartuszka – ja posłużyłam się tym z Ikei (biało-brązowy fartuszek do kuchni dla dzieci). Wytłumaczyć dziecku zasadę – łuski przyklejamy od dołu fartuszka, idąc do góry, w rzędach jedna obok drugiej tak, aby na siebie nie zachodziły z boku. Nie ma potrzeby smarować klejem całej łuski, wystarczy jedynie pasek szerokości palca (dorosłego) wzdłuż boku. Następnie robimy dziurkaczem dziurki po bokach fartuszka i na górze (na wysokości klatki piersiowej), aby przewlec tasiemki do zawiązania wokół szyi oraz w pasie. Ubieramy :)

Przebieg
Bardzo przyjemnie spędzony wspólnie czas. Milo aktywnie kleiła łuski (w zasadzie można włączyć dziecko już na etapie cięcia). Po skończonej robocie paradowała w nowym stroju, a mi przyszło do głowy, że może kiedyś – jak będzie mi się chciało – uszyję strój z materiału pokrytego małymi filcowymi łuskami w różnych kolorach… Ale to jak już naprawdę nic nie będę miała innego do roboty :)

dzikajablon587

dzikajablon587a

dzikajablon587b

dzikajablon587c

dzikajablon587d

dzikajablon587e

dzikajablon587f

dzikajablon587g

Akwarium

Jakoś męczyła mnie świadomość, że tak na sucho działamy, że fajnie byłoby zobaczyć prawdziwe ryby. Stąd spontaniczna niedzielna decyzja wycieczki do zoo! Rzeczywiście, wspaniały akcent na koniec warsztatów. Milo była pod wrażeniem rybek, które kilka dni wcześniej „tylko” rysowała, a w akwarium objawiły się jej na żywo. Biegała od okienka do okienka, pełna emocji :) A jak już nacieszyliśmy się rybami, to jeszcze czekały na nas słonie, żyrafy, tygrysy i… cały zwierzyniec. Chociaż wizyta w zoo mnie zawsze przygnębia i – nie ma co ukrywać – daje po kieszeni, przeżyłam to finansowe i emocjonalne poświęcenie dla uśmiechu Milo :)

I to by było na tyle.

dzikajablon588

dzikajablon588a

dzikajablon588b

dzikajablon588c

dzikajablon588d

dzikajablon588e

dzikajablon588f

Kolejny warsztat już 28 października. Będzie nauka i eksperyment. A tymczasem zapraszam do odkrywania pomysłów wszystkich uczestniczek projektu na ich blogach:

DZIECKO NA WARSZTAT

Jest moc!

Dziecko_na_warsztata_-_logo_bez_blogow

Dziecko na warsztat

dzikajablon581

Dzika Jabłoń z radością przystępuje do nowego projektu blogowego Dziecko na warsztat, którego źródłem jest blog Projekt Londyn 2014. Od czasu ogłoszenia projektu źródło to przeobraziło się w rwącą rzekę – swój udział w warsztatach ogłosiło 35 blogujących mam :) To może oznaczać tylko jedno: mnóstwo inspiracji! Projekt polega na wymyśleniu i przeprowadzeniu cyklu 10 warsztatów tematycznych dla swoich dzieci.

Dziecko_na_warsztata_-_logo_bez_blogow

Start 23 września, a finał w czerwcu 2014. Co miesiąc 35 relacji z domowych warsztatów. Na każdy miesiąc przypada inny temat:

WRZESIEŃ – warsztaty biologiczne
PAŹDZIERNIK – nauka i eksperymenty
LISTOPAD – warsztaty kulinarne
GRUDZIEŃ – świąteczne rękodzieło
STYCZEŃ – warsztaty muzyczne
LUTY – logiczne myślenie
MARZEC – matematyka
KWIECIEŃ – historia bliższa i dalsza (rodzinna, lokalna, światowa)
MAJ – sztuki plastyczne
CZERWIEC – warsztat warsztatów na dowolny temat oraz podsumowanie cyklu na spotkaniu wszystkich uczestniczek

Blogi uczestniczące w projekcie:

www.bajdocja.blogspot.com
www.biesydwa.blogspot.com
www.chabazie.blogspot.com
www.dwujezycznosc.blogspot.com
www.dziecidwujezyczne.blogspot.com
www.dzikajablon.wordpress.com
www.gagatkitrzy.blogspot.com
www.godzillapozera.blogspot.com
www.grzesiowy.blox.pl
www.herbata-ze-szklanki.pl
www.julkaijejmiejscenaziemi.blogspot.com
www.karolowamama.blogspot.com
www.kinderki.eu
www.kreatywnik.bloog.pl
www.kreatywnymokiem.blogspot.com
www.laschejunk.blogspot.com
www.mama-bloguje.com
www.mama-trojki.blogspot.com
www.mamuska24.pl
www.madredziecko.blogspot.com
www.miastodzieciom.com
www.myhomeandheart.wordpress.com
www.naszerodzinnepodroze.blogspot.com
www.optymistycznamamma.wordpress.com
www.pomyslowamama.pl
www.projektczlowiek.blogspot.com
www.projektlondyn2014.wordpress.com
www.strong-mamong.blogspot.com
www.tominowo.blogspot.com
www.wkrainiewesolychlobuzow.blogspot.com
www.wpodrozyprzezzycie.wordpress.com
www.wypaplani.pl
www.vikisiezna.blogspot.com
www.zabawyizabawki.blogspot.com

oraz nieblogująca mama Ilona Bożejewicz gościnnie na Kreatywnym Okiem

Drogie Mamy, powodzenia!