Trzy zabawy z tekturą

dzika-jablon-651

Tektura wymiata! Kto jest fanem tego niezastąpionego, łatwo dostępnego i pobudzającego wyobraźnię materiału, ten z pewnością rozumie moją słabość do tektury. Ten wpis to przypominajka – trzy niezapomniane zabawy z tekturą w pigułce. Z wybory trzy, ale jak poszperacie na blogu o tekturze, znajdziecie masę inspiracji :)

1. Magiczny las

To najtańsza wersja kostki edukacyjnej. Gwarantowany rozwój małej motoryki. Uczta kolorów. Żadnych migoczących światełek. Zero męczących dźwięków, które przestymulują dziecko po 3 minutach. Bateria nie siada. Funkcje się nie kończą. Po prostu tekturowe pudło! Wyobraźnia wita i zaprasza…

Nakłute pudło (np. długopisem) plus słomki do picia, druciki kreatywne, pompony… Po chwili wyrasta las pełen pnączy i tajemniczych przejść, w którym zabawki odbywają podróż życia. Dla maluchów sprawdzą się nawlekanki z makaronów rurek i dużych korali (np. drewnianych) i wciskanie słomek i drucików do środka. Wówczas powstaje prawdziwa puszka Pandory, pudło-niespodzianka, do którego koniecznie trzeba zajrzeć. Nie wydawajcie na cuda, zróbcie sobie sami cudo :)

dzika-jablon-651b

dzika-jablon-651i

dzika-jablon-651d

dzika-jablon-651h

dzika-jablon-651e

2. Magiczna jaskinia

Jeśli nie schowaliście jeszcze zbyt głęboko lampek choinkowych, przydadzą się Wam do stworzenia groty lub jaskini rozświetlonej magicznym światłem. Kiedyś natknęłam się na ten prosty i efektowny pomysł na blogu Play at Home Mom, który pięknie nam rozświetlił niejeden wieczór. Milo uwiła sobie kolorowe, magiczne gniazdko w łazience. Do jego zbudowania potrzeba nam było  jedynie pudła tekturowego i kompletu lampek, które umieszczamy w dziurach nakłutych w tekturze.

dzikajablon597t

dzikajablon597n

dzikajablon597o

dzikajablon597p

3. Tekturowa architektura

Wycięty w pudle kształt domu posłużył za okienko biura, w którym powstawały ważne rysunkowe projekty architektoniczne czy plany dzikiej zieleni miejskiej – porośnięte pokrzywami podwórka. W biurze Milo trzymała psa oraz kota, który pilnował schowka ze słomkami. W biurze niezbędny był komputer, a konkretnie najnowszy model laptopa wykonany z rzadkiego gatunku tektury. Do tego solidne biurko z podpórkami i długi blat – wszystko własnej konstrukcji, oraz trendowy fotel z wiaderka. Swego czasu biuro rozpanoszyło się w dużym pokoju na wiele dni.

Porządny kawał tektury (pudła po rowerach czy meblach) może przydać się do stworzenia jakiejkolwiek architektury. Zaprośmy dzieci :)

dzikajablon624

dzikajablon624i

dzikajablon624b

dzikajablon624b1

Reklamy

Potwory na dywanie

dzika-jablon-655

Było o potworach matematycznych pożerających liczby, było o dziadach ze Skarpy, a dziś o całkiem przyjaznych potworach na dywanie. Niegroźne te stwory, bo znajomo wyglądają. Jeden – komiksowo-Tytusowy – budzi raczej sentyment i sympatię (właściwie to potwora w spódnicy, z lokami z kijów deszczowych), drugi zbudowany z ubrań, z lwią grzywą ze skarpet i ustami z pojemników po lekarstwach do inhalacji, które Milo wdycha od tygodnia…, a trzeci jegomość, trochę wzburzony i jakiś niewyraźny, powstał z materiałów kreatywnych (słomki, kawałki krepiny, kubki, spinacze), a nawet gotowych prac plastycznych (dwa serca!)…

Obcy obcymi, ale przypomniało mi się z dzieciństwa układanie ludzików z ubrań :)

Nie było mnie przy stworzeniu – potwory spotkałam po powrocie z pracy. Akcja była z tych efemerycznych, bo zaraz po zrobieniu zdjęć zarządziłam sprzątanie. C’est la vie!

dzika-jablon-655a

dzika-jablon-655b

dzika-jablon-655c

dzika-jablon-655d

dzika-jablon-655g

dzika-jablon-655e

Ile zwierząt w jednym domu?

dzikajablon615

Pokazujemy dziś zabawę, która opiera się w głównej mierze na improwizacji i wyobraźni, a nie konkretnym zadaniu do wykonania. Wystarczy przygotować proste materiały, zaprosić dziecko do zabawy i oddać mu inicjatywę. Lubimy tak się bawić. Po chwili role się odwracają – Milo tworzy, opowiada, zaprasza, a ja wcielam się w wymyślonych przez nią bohaterów i razem przeżywamy przygody :)

dzikajablon615a

Jako przynętę można użyć kilka papierów (ewentualnie tektury) wyciętych w kształty (u nas to były domki) i przygotować materiały do malowania. Mniejszemu maluchowi zaproponujmy farby w miseczkach, stemple z myjki, gumek recepturek, warzyw, owoców czy patyków lub kulek gniecionego papieru. Zabawa w doświadczanie faktur i kształtów gwarantowana. Czterolatek zabawę poprowadzi z pewnością już sam, gdy przyjdzie mu ciekawy wątek do głowy. Czasem jedno hasło wystarcza i uruchamia cały proces opowiadania nowej opowieści. Można w ten sposób opowiadać znaną już dziecku bajkę, dając mu kształty przypominające bohaterów z jego książeczki (np. postać bohatera, zwierzęcia lub samochodu). Razem, przy pomocy tworzonych przez dziecko obrazków-prac plastycznych, przechodzić przez bajkę raz jeszcze, a inaczej niż w lekturze książki. Bardzo rozwijająca zabawa.

dzikajablon615b

Nie robiłyśmy akurat żadnych odniesień do znanych nam bajek, Milo wymyśliła coś sama. Domki dla zwierząt! Każdy zaprojektowała dla innej grupy mieszkańców i przypisała mu odpowiednią liczbę. Tak powstały: psiarnia, kociarnia, akwarium, dom dla świń oraz ul. Jak zwykle wplotłyśmy w rysowanie odrobinę matematyki i ćwiczeń językowych (przepisywanie wyrazów: woda, pies, kot, miód i świnie, charakteryzujących każde domostwo). Jeśli dom miał numer sześć, Milo szukała wśród narysowanych czy też rzeczywistych postaci dokładnie tyle zwierzątek. Sporo się działo :) Było bardzo inspirująco i zabawnie. Spróbujcie.

dzikajablon615c

dzikajablon615e

dzikajablon615f

dzikajablon615i

dzikajablon615j

dzikajablon615l

dzikajablon615m

dzikajablon615o

dzikajablon615p

Zauważyliście wystrojone koty? I pszczoły z torebkami na miód? Niezła impreza :)

Nocna anarchia

dzikajablon592c

Tylko na chwilę zaglądam, bo i akcja jest momentalna. Późny powrót, miasto w deszczu, dzieci już dawno powinny być w łóżkach… Czekamy niecałe 10 minut na frytki. Mam jeszcze tysiąc energii!!! – zapewnia mnie Milo i razem z koleżanką biorą na warsztat luźno stojące, oczekujące już na powrót do magazynu skrzynki, okupowane w ciągu dnia przez miejskich frytkożerców. Totalna improwizacja, nocna anarchia, kreacja i ekspresja zjednoczona, land art, city art i street art – 3 w jednym, musical w ciemnościach, deszczowa piosenka normalnie… Przestępujemy z nogi na nogę, już prawie czujemy sól frytek w gardłach, a dziewczyny robią szybką wrzutę na mieście. Lecimy dalej! Joł :)

dzikajablon592

dzikajablon592e

dzikajablon592b

dzikajablon592d

dzikajablon592a

dzikajablon592f

Ściana muzyczna

dzikajablon583

Znowu piątek! Kolejna odsłona projektu Zmysłowe Piątki autorki bloga Projekt: Człowiek współtworzonego przez kilkanaście blogujących mam ;) Dziś o tym jak tworzyć warunki, w których zmysł słuchu reaguje na dźwiękowe bogactwo. Można równie dobrze udać się na spacer po mieście, które też rozbrzmiewa całą gamą specyficznych dźwięków.  Jednak w ciszy „peryferii”, przerywanej co godzinę biciem dzwonu, otulonej w ćwierkanie, krakanie, klekot i inne ptasie pieśni, zdecydowaliśmy się na muzykowanie w ogrodzie.

Letnie reminiscencje: napowietrzna orkiestra, plenerowa ściana muzyczna, jam session pod chmurką, wariacja symfoniczna, koncert rodzinny… Albo tak: kociokwik, kakofonia, szczęk, zgrzyt, szept, chrzęst, jęk, szur, gwizd, brum, szelest, rap, stukot, pęd! Sam Witold Lutosławski uśmiechnąłby się ze zrozumieniem, słysząc taki eksperyment :)

Pomysł na ścianę muzyczną chodził za mną od dawna, niezbędne były jednak maksymalnie sprzyjające warunki (blok pełen mieszkań nie jest niestety przyjazną przestrzenią w wypadku poważniejszego muzycznego szaleństwa). Idealny do zbudowania naszego warsztatu okazał się wakacyjny dom z ogrodem. Najpierw odbyło się gromadzenie materiałów (mania grzebania i poszukiwanie inspiracji w zapomnianych rejonach), następnie zaawansowane testy dźwiękowe (jak powierzchnia, struktura, faktura, gabaryty i sposób używania wybranego obiektu generuje różnorodne dźwięki), a po przetworzeniu przez aparat słuchu masy informacji – konstruowanie. Na koniec zaproszenie do współtworzenia zespołu i snucie planów popołudniowego turnee…

dzikajablon583a

dzikajablon583b

dzikajablon583c

dzikajablon583e

dzikajablon583f

dzikajablon583d

dzikajablon583g

dzikajablon583h

dzikajablon583i

dzikajablon583j

dzikajablon583l

dzikajablon583k

dzikajablon583m

Co mnie urzeka w tej zabawie to fascynujące połączenie możliwości obcowania z różnymi – stwarzanymi przez siebie – dźwiękami ze swobodą wyboru narzędzi, a wszystko to dzieje się w warunkach świetnie nadających się do doświadczania. Przez ułamek wakacji przy muzycznej ścianie pojawiali się twórcy w różnym wieku i każdy odnajdował się w przestrzeni eksperymentu na swój sposób i na miarę swoich możliwości. Dzieci płynnie przechodziły z roli kompozytora do roli wykonawcy, dyrygenta czy gwiazdy rockowej. Świadomość sprawczości malująca się na twarzach najmłodszych muzyków gratis :)

dzikajablon583o

 

Działaliśmy sobie na Podlasiu, a okazało się, że w dalekiej Australii też powstają improwizowane warsztaty muzyczne „z niczego”. Koniecznie zajrzyjcie na stronę Let the Children Play po jeszcze więcej odjazdowych pomysłów muzycznych. Genialne inspiracje :)

Styrozamek

dzikajablon455 copy

Dziwne styropianowe formy, które na nieszczęście mają zdolność rozrywania się i ścierania na kulki, pył, puch, śnieg, drobny mak, białe ziarno, mannę z nieba, oferują – prócz gwarantowanej frustracji matki – niesamowitą zabawę w konstruowanie. Przy małych białych konstruktorach-mistrzach styropianu Bob budowniczy to jest pikuś :)

Weszłam do pokoju zawołać Milo na obiad. Już w progu zamurowało mnie! Zamek? Skąd tu się wziął zamek? Krużganki, blanki, bramy wjazdowe… W centrum budowli moje dziecko pochylone nad drobnicą. Zrobiłam dwa kroki i moim oczom ukazał się miniaturowy świat: ławeczka, pieniek, bukiecik, szczeniaczek, torcik… Na wielkim dziedzińcu w kolorowe kwiaty odbywał się pikniczek. Niesamowite stopniowanie skali. Zaangażowanie. Emocje. Ciekawość. Milo grała paznokciami na pianinie, które dało się zamknąć w dłoni. Nie słyszała jak kilka razy zawołałam… Zresztą – jedzenie w takiej chwili – co się będę czepiać :) Wycofałam się na kuchenne pozycje. W takiej magicznej chwili postanowiłam zrezygnować z oblężenia.

dzikajablon456 copy

dzikajablon457

dzikajablon458

dzikajablon459

Pieśń Brudnych Dzieci

dzikajablon360

Tego poematu po prostu nie da się nie przytoczyć! Jedziemy na wakacje, skatowani upałem i zlani potem w dusznym przedziale, koła tak miarowo stukają, a pola tak za oknem leniwie uciekają, woda w butelkach się kończy, zastygamy, opadamy, tężejemy, już tylko fatamorgany przed oczami migają… Niektórzy jednak mają imponujący zapas energii na trudniejsze chwile :) Córka robi jam session, Wielką Improwizację, koncert i balety w jednym, po prostu poetycki SLAM! Ledwo powiekę unoszę i pobieram nowe dane z otoczenia, ale, słysząc pierwsze wersy, ożywiam się nieco, a moje ciało zaczyna delikatnie wibrować w rytm rapowanego utworu, a noga sama chodzi wcale nie nerwowo, a radośnie, we współpracy z córką… taki wspierający akompaniament…

Spisuję wieczorem, więc może już tak nie dokładnie słowo w słowo, ale i tak warto się o tym dowiedzieć. Prawdziwa erupcja wakacyjnej wolności, zrodzona z tygodni oczekiwania na upragniony wyjazd, czysta radość. Przed Państwem Milo! Pieśń Brudnych Dzieci!

My jesteśmy Brudne Dzieci
w głowach tylko nam oposy
połamiemy sobie nosy
mamy głowy z liści
w których mieszkają gąsienice
zielone głowy liściaste
i we włosach patyki
bo jesteśmy z lasu
i spadamy z płota
chodzimy do błota
łamiemy gałązki zbieramy orzeszki
nie dzielimy się łopatką
i drapiemy strupki
nie myjemy włosów
jesteśmy Brudaski
i włosy nam śmierdzą
skaczemy w pokrzywy
i mamy bąble
i drapiemy się
i jeszcze bardziej nas swędzi
Wyrzucamy szkiełka
i kłujemy się w nogi
Zbieramy patyki i kamyki
mieszamy nimi błoto
i robimy czarne babki
i wołamy Krasnoludy
bawimy się w śmieciach
Lubimy brudaskowo i rozwalankę
nie sprzątamy w pokojach
na dywanach pełno kurzów
u nas pełno kurzów jest
a pająki robią pajęczynę
My jesteśmy Brudaski
i robimy bałagany
nie myjemy się wieczorem
i bakterie w zębach mamy
włosy i zęby nam śmierdzą i czarne nogi mamy
jemy zupę z patyków i zgniłych liści
z posypką z patyków
I straszymy kota
drapiemy się w nos
Skaczemy do brudnej wody
Bueee!