Różdżka życzeń

dzikajablon634-2

Niech nasze dzieci zawsze będą sobą, a my pamiętajmy, by je w tym wspierać Niech lęku w nas będzie mniej, a więcej otwartości na różne smaki życia
Pomimo trudnych doświadczeń bądźmy jak trawa, która wciąż odrasta ku niebu
Niech nie opuszcza nas uważność w zakamarkach codzienności, która czasem pozwala dotknąć mijającego czasu i poczuć jak rosną nasze dzieci
Kochajmy siebie i swoje życie, bo każdy jest absolutnie wyjątkowy i potrzebny w świecie ze swoim spojrzeniem i pasją
Niech nasze marzenia nie blakną jak stare widokówki w zapomnianym albumie
Niech wieczorami nawiedzają nas obrazy wypełnione wdzięcznością za przeżyty dzień i wyrozumiałością dla samych siebie
Niech topnieją ściany lodu i ustępują napięcia, by zrobić miejsce miłości i radości, nawet jeśli potrwa to dłuższą chwilę, a spotkanie z drugim człowiekiem niech zawsze będzie nam niezbędne jak oddech do życia :)

Szczęśliwego Nowego Roku 2014!

dzikajablon634a  dzikajablon634c

dzikajablon634d

dzikajablon634b

dzikajablon634e

dzikajablon634i

dzikajablon634f

Bransoletki matematyczne

dzikajablon611m

Zrobiło się matematycznie. Chciałam sylabowo, ale wyszło matematycznie. Dobrze więc. Szykuję pomoce w liczeniu i ćwiczeniu dodawania. Dziś taki zestaw matematyczny, który ma potencjał stać się warsztatem projektowania biżuterii :)

Bransoletki matematyczne. Ćwiczenie małej motoryki – nawlekanie korali ceramicznych i drewnianych na druciki kreatywne. Liczenie do 10. Dodawanie. Karty pracy. I wierszyki matematyczne własnej roboty :) Posłuchajcie, a co się przyda, to zabierajcie! Dziecko dostaje bransoletkę i kartę pracy. Czytam wierszyk (kupa śmiechu!), dziecko liczy na bransoletce, dodaje, a na koniec wpisuje wynik w kratki na karcie pracy. Na dzisiaj kilka rymowanek:

W domu dwa liski
Jadły z jednej miski.
Przyszły jeszcze dwa.
Ile gości domek ma?

[2 + 2 = 4]

Wracały z łąki
dwie biedronki.
Pięć dołączyło.
Ile razem było?

[2 + 5 = 7]

Były sobie trzy króliczki,
co nie chciały gąsieniczki.
Za to chciały dwa zające.
Ile zwierząt jest na łące?

[3 + 2 = 5]

Jedna kura,
co zgubiła pióra,
spotkała kurki trzy.
A wszystkie policz ty!

[1 + 3 = 4]

Szedł pies przez wieś.
Spotkał piesków sześć.
Poleciały balonem
Ile psów merdało ogonem?

[1 + 6 = 7]

Powiem Wam – super zabawa. Może trochę trudna z racji tego, że wyniki końcowe były różne. A można poćwiczyć np. tylko do 5 i używać jednej bransoletki z pięcioma koralikami. Milo trochę się zmęczyła. Ale podobał jej się i zaskoczył ją pomysł na ćwiczenie dodawania :) Po dokonaniu obliczeń na podstawie moich wierszyków użyła bransoletek do niekonwencjonalnego pokazu biżuterii :)

dzikajablon611a

dzikajablon611b-2

dzikajablon611d

dzikajablon611e   dzikajablon611h

dzikajablon611j

dzikajablon611n

dzikajablon611l

dzikajablon611o copy

dzikajablon611p

dzikajablon611r

dzikajablon611g

dzikajablon611f

Projektantki wnętrz

dzikajablon591c

Dzisiaj kolejny pean, pochwała kreatywności, szacun, power dziecka i chapeaux bas! Oczekiwałam mniej, a dostałam więcej. Rzuciłam temat „zadania”, a uczestniczki zajęć w Polu Widzenia – 10-12-letnie dziewczyny – pokazały, że tworzą, a nie realizują odtąd dotąd :) Niby nic nowego, oczywista prawda, że dzieci twórcze są, ale z moich obserwacji wynika, że te podstawówkowe i gimnazjalne często tkwią w schematach (plastycznych / artystycznych) już na dobre. Trudne więc bywają próby przekonania ich, że można coś narysować / wykonać / zakomponować inaczej. Ale i tak próbuję, bo nie potrafię inaczej :)

Uwielbiam być zaskakiwana taką różnorodnością, indywidualnymi rozwiązaniami, których kierunku sama nie przewidywałam. Zadanie zaprojektowania wnętrza przeobraziło się w projekt, który całkowicie pochłonął młode projektantki… Punkt wyjścia: stos pudełek po butach oraz istne materiałowo-koronkowo-filcowe targowisko próżności. W przypadku niektórych pokoików niesamowita wręcz miniaturyzacja obiektów przypomniała mi pewną intrygującą książkę o myszach i ich domku zrobionym w realu przez autorkę, następnie sfotografowanym na potrzeby ilustracji mysiej opowieści :)

Zabawa z powodzeniem nadaje się dla przedszkolaków, ale przyda się asysta rodzica oraz proste, przyjazne rozwiązania i pomysły. Niezawodna (ukochana przeze mnie) tektura, kolorowe papiery, tkaniny. W klejeniu nietypowych powierzchni lepiej się sprawdzi klej wikol niż zwykły biurowy czy szkolny. Na widok zdjęć Milo stwierdziła: Chcę!! Więc albo złapiemy pierwsze z brzegu pudełko albo powrócimy do naszego tekturowego domku, który zdążył się już porządnie zakurzyć. Stan surowy, wykańczanie elewacji, teraz czas na wnętrza :)

dzikajablon591

dzikajablon591b

dzikajablon591e

dzikajablon591r

dzikajablon591f

dzikajablon591j

dzikajablon591g

dzikajablon591k

dzikajablon591h

dzikajablon591d

dzikajablon591i

dzikajablon591l

dzikajablon591m

dzikajablon591o-2

dzikajablon591r-2

dzikajablon591p

dzikajablon591s

Miniaturka z wakacji

dzikajablon514

Nagle dopadła mnie melancholia! Przecież trzymałam się ulic pełnych światła, brzegów skąpanych w słońcu, jasnej polany, a i tak zostałam złapana. Patrzyłam w niebo, twarze ludzi i linie papilarne liści – nie w żadne zakamarki, nie pod nogi. Na nic. Przecież oddychałam głęboko, chciało mi się tańczyć, a tu taki cios! Od kilku dni czuję się porwana i uwięziona. Przetrzymywana, bez widoków na przyszłość. To już takie czarnowidztwo, taki listopad, bez szans na przesmyk światła i lśnienie w długim tunelu na końcu drogi. Taka cela z małym oknem o wymiarach pięści, pod ścianą w kucki, tępy wzrok, i nic się nie chce… Ale to będzie w listopadzie, grudniu, koniec świata, a na razie jestem wyprowadzana. Wolno mi jeszcze obejrzeć się za siebie, popatrzeć na lato, na ten ostatni błysk, ostatni raz…

No dobrze, może trochę przesadzam:) Sierpień był taki dla mnie dobry. Rozświetlony, przejrzysty, intensywny w smaku. Pełen córki… Po prostu szkoda mi żegnać się z latem. Jutro już przedszkole, praca, komunikacja miejska i tak dalej. Wspominamy więc lato jeszcze przez moment, zamykając je w małych obrazkach. Tuż przed wyjazdem Milo zebrała rośliny z ogrodu i ułożyła je w miniaturowe kompozycje. Przykryte szybką, oprawione w drewniane ramki i powieszone w naturalnym otoczeniu przypominały wakacje, niczym ołtarzyk ku czci lata, ku pamięci pięknych chwil…

dzikajablon515

dzikajablon515b

dzikajablon515c

dzikajablon515d

dzikajablon515e

dzikajablon515f

dzikajablon516

dzikajablon516b

dzikajablon516d

Polowanie na muchy

dzikajablon509

Niech Was nie zwiodą długowłose splątane fryzury. To nie rodzina podstarzałych hipisów. To nie księżniczki szykujące się na bal. To muchy przeznaczone na cele konsumpcyjne.

Lecz w trakcie przygotowań, gdy zyskały więzi rodzinne, ludzkie imiona (tata Jurek, ciocia Jonta, siostra Windy, siostra Natalia), modny fryz, zrobiło się ich szkoda, żeby tak na zatracenie szły. Milo zmieniła decyzję, a tym samym bieg wydarzeń. To będą muchy pomagalskie! Będą pomagać pająkowi tkać pajęczynę! Ambitne te muchy. Po paru chwilach sprawdziłam czy towarzystwo rzeczywiście pracuje, ale chęci się rozeszły po kościach. Muchy leniwie zawisły w sieci, mrużąc oczy od słońca, zajęte plotkowaniem. Duch pracy uleciał do nieba :) Pająk nie nadchodził, lato trwało jeszcze przez chwilę w najprzyjemniejszej postaci nicnierobienia …

Skład: tektura, mazaki, kredki, żabki do bielizny, sieci z włóczki.

dzikajablon509b

dzikajablon509c

dzikajablon509d

dzikajablon509e

dzikajablon510

dzikajablon510b

dzikajablon510c

Pajęczyn czar

dzikajablon501

Lato pajęczyn… Ale co się dziwić ponadstuletniemu domowi, nagrzanemu od słońca, którego drewniane żebra studzą się dopiero w wieczornym chłodzie? Wypada uszanować kaprysy staruszka –  i tajemnicze trzaski, i wędrówkę trocin za deskami. I zaplątane drogi koncertujących świerszczy na poddaszu. Lato skwapliwie i niestrudzenie powracających pająków, z planami budowy w pajęczych głowach, konstruktorów stabilności, propagatorów stałego adresu zamieszkania. Latam z miotłą jak czarownica, naruszam to ich terytorium, bezczelnie ingeruję, a one swoje. Rano droga wolna, wieczorem dom utkany dokładnie w tym samym miejscu. Przed nocą przetrącę sieci, a te nawet w ciemności nie próżnują – cały ganek na rano opleciony… Ręce opadają :)

Milo bardzo przeżywa sprawę pajęczyn, ale okiem przyrodnika i filozofa. Obserwuje, podziwia, przypuszcza i wnioskuje z prawdziwym zacięciem naukowca. W ten oto sposób pająki zainspirowały nas do przestrzennej gry w ogrodzie. W życiu bym nie przypuszczała, że z kłębkiem nici i sznurkiem napuszczam dziecko na taką zabawę! Odjazd!

Mamo, mamo, jestem pająkiem! Nie, Królową Pająków! Niech tylko przylecą jakieś tłuste muchy… :)

dzikajablon502

dzikajablon503b

dzikajablon504b

dzikajablon505

dzikajablon506b

dzikajablon506c

dzikajablon507

dzikajablon507b

dzikajablon508

Budujemy nowy dom

dzikajablon497 copy

Zabrzmiało poważnie, ale nie chodzi oczywiście o hawirę czy hacjendę, tylko zwykły letni domek. Poproszę daczę. Dom na jeden sezon i to najlepiej w porze suchej. Niech zamieszka w nim wiatr, niebo, liście i owoce, np. pękate kiście winogron… Niech znajdzie się w nim czas i miejsce na spokojną poobiednią kawę czy herbatę z przyjaciółmi…

Ogród pełen wrażeń, pełen inspiracji. Tym razem obowiązuje naprawdę minimum: chusty, szale, sznurki, żabki do bielizny. I zaczynamy tradycyjnie od wygrodzenia przestrzeni. Dzieci lubią mieć sprawę terytorium postawioną jasno – moje znaczy moje! Budowanie zaś to jedna z podstawowych potrzeb każdego człowieka. Milo mówi, że szkoda czasu na gadanie. Robota pali się w rękach… Jest zwiewnie, tajemniczo i bardzo owocowo :) Odpoczynek w tej rajskiej przestrzeni oferuje cały bukiet smaków lata na wyciągnięcie ręki. Namiętnie próbujemy tę intensywność zapamiętać, unieść na powierzchni skóry, zamknąć pod powiekami… Niech ciepło i światło mieszka w nas przez cały rok!

dzikajablon498

dzikajablon498b

dzikajablon499

dzikajablon499b

dzikajablon499c

dzikajablon499d

dzikajablon499e

dzikajablon500 copy

dzikajablon500b

Zbiory i potwory

dzikajablon474

Płyniemy na fali zainteresowania liczbami i liczeniem. Przydomowa matematyka :) Dziś w osobliwym połączeniu – zabawa plastyczno-matematyczna z elementami story telling. Miałam dość istotną rolę do odegrania w naszym kredowym performensie – byłam od rysowania zębów. Reszta – na głowie Milo. Radziła sobie tak dobrze we wszystkich trzech odsłonach akcji, że aż skakała z radości. Dosłownie :)

Zestaw stary jak świat. Kreda i chodnik. Kolorowa to już wypas. Zaczęło się od próby kredy, która wypadła pozytywnie i satysfakcjonująco. Gdy pojawił się autoportret, wiedziałyśmy, że mamy już bohaterkę. Przemyciłam pojęcie zbioru, zachęcając do zapełniania pustych kółek i elips kolejnymi fragmentami opowieści. W jednym ze zbiorów pojawiło się osiem pierścieni, po które Dziewczynka M. miała wyruszyć, gdyż zostały skradzione przez potwora. Milo liczyła pierścionki i potworne zęby jak szpikulce, przyprawiała gęby, mordy i łapy podłym kreaturom, piszczała ze śmiechu, podskakiwała, wykrzykiwała przygody Dziewczynki… Mała bohaterka ścigała złodziei, to znów uciekała przed nimi, a było czego się bać, bo stwory miały po cztery, osiem, dziesięć, a nawet dwanaście zębów! Historia toczyła się zbiorem… aż wieczorem deszcz popadał i… spłynęła w niepamięć. Niemal, bo w ostatniej chwili uratowała ją Mama Dziewczynki i schowała tutaj :)

dzikajablon472

dzikajablon473

dzikajablon475

dzikajablon476

dzikajablon477

dzikajablon478

Styrozamek

dzikajablon455 copy

Dziwne styropianowe formy, które na nieszczęście mają zdolność rozrywania się i ścierania na kulki, pył, puch, śnieg, drobny mak, białe ziarno, mannę z nieba, oferują – prócz gwarantowanej frustracji matki – niesamowitą zabawę w konstruowanie. Przy małych białych konstruktorach-mistrzach styropianu Bob budowniczy to jest pikuś :)

Weszłam do pokoju zawołać Milo na obiad. Już w progu zamurowało mnie! Zamek? Skąd tu się wziął zamek? Krużganki, blanki, bramy wjazdowe… W centrum budowli moje dziecko pochylone nad drobnicą. Zrobiłam dwa kroki i moim oczom ukazał się miniaturowy świat: ławeczka, pieniek, bukiecik, szczeniaczek, torcik… Na wielkim dziedzińcu w kolorowe kwiaty odbywał się pikniczek. Niesamowite stopniowanie skali. Zaangażowanie. Emocje. Ciekawość. Milo grała paznokciami na pianinie, które dało się zamknąć w dłoni. Nie słyszała jak kilka razy zawołałam… Zresztą – jedzenie w takiej chwili – co się będę czepiać :) Wycofałam się na kuchenne pozycje. W takiej magicznej chwili postanowiłam zrezygnować z oblężenia.

dzikajablon456 copy

dzikajablon457

dzikajablon458

dzikajablon459

Loka zaklęta w węża

dzikajablon448
Tektura idzie w parze z wyobraźnią. Są takie dni, kiedy postanawiam posprzątać kartonowe opakowania walające się w domowych przestrzeniach drugiej kategorii i… nagle z pomocą przychodzi dziecko. Zabrania wyrzucać. Rzuca pomysł. Mnóstwo pomysłów. Wymyśla nową postać i opowiada historię… Bierzemy się do pracy. Do zabawy!

Nie pamiętam co było na początku: nazwa czy kształt. Loka. Loka… wąż. Widziałyśmy węża z tektury w zasobach wizualnych Teatru Małego Widza i zachciało nam się zrobić takiego ruchomego, z kilkuczłonowym ciałem, a części jego mocowane na guzikach. Więc tektura poszła w ruch, wycięte prostokąty z zaokrąglonymi rogami wypełniły małe obrazki, w większości abstrakcyjne wzory i mazy. Jeden przedstawiał dziewczynę, być może Lokę właśnie. Kolejny etap to nakłucie tekturek, zszycie po dwie sztuki mocną nitką na brzegach i przymocowanie guzików (poszukiwanie ich w czeluściach ponadstuletniego domu to jeszcze odrębna historia, prawdziwa wyprawa, a piszę to ja – wielka fanka guzików). Pracy z wężem niedużo, ale pole do popisu dla dziecięcej wyobraźni ogromne!

  • Ruchomy gad – wykorzystanie ruchomości struktury
  • Wąż-girlanda – zabawa w ozdabianie ścian (brr!)
  • Ciało węża jako środek transportu – wagony zasiedziały kurczaki, kucyki i wesoła ferajna o wielkich oczach (nie wiem dokąd pojechali!)
  • Wężowa joga i akrobacje pod sufitem – ulubiony set :)

Przeniosłyśmy się z zabawą do ogrodu – historia węża zyskała wówczas bardziej adekwatny kontekst. Zasłuchałam się w baśniowy wątek improwizowany przez Milo na żywo… Loka zaklęta w węża to w rzeczywistości dziewczyna, która została zaczarowana za swą ciekawość. W dzień jest wężem. Noc zaś przywraca dziewczynie jej dawną postać. Smutna to opowieść. Nie dowiedziałam się bowiem jak można zdjąć czar. A mina węża nietęga, nieprzyjazna. Na ostatnim zdjęciu dziewczyna-gad zwija się w kłębek i szykuje do snu… aż do momentu przemiany. Normalnie mam dreszcze :)

dzikajablon445

dzikajablon446

dzikajablon447

dzikajablon447b

dzikajablon449

dzikajablon450

dzikajablon451

dzikajablon452

dzikajablon452b

dzikajablon453

dzikajablon454

Lodowy skarb

dzikajablon415

Skarby to temat-rwąca-niekończąca-się-rzeka lub skrzynia bez dna. Pełne morze, szerokie wody, wiatr w żagle. Piracka, chłopacka, dziewczyńska przygoda. Epoka lodowcowa. Mapy i trasy odległe, pradawne. Wyprawa w nieznane, zagadka, syreni śpiew, kurs po złote runo i wieczna chwała…

Dziś kolejny rozdział naszej wakacyjnej odysei, a w nim opowieść zaczerpnięta z bloga kreatywnik.bloog.pl, o skarbach zamkniętych w bryle lodu. Postanowiłyśmy przygotować dwie „zmarzliny”. Moją inspiracją stała się głównie przyroda za oknem, Milo natomiast postawiła na świat przedmiotów i zapragnęła zamrozić różne znajdki-zguby. Ten tajemniczy zbiór zawierał drewnianą pisankę, pudełko na szpilki, spinki do włosów, cztery plastikowe kurczaki (pamiętające jeszcze moje dzieciństwo), kudłatego kurczaka na druciku, sztuczne kamienie szlachetne i inne popierdułki. Mój zestaw składał się z wiórków herbaty hibiskusa, suchych kłosów ozdobnych, żywych łodyg, gałązek, traw, jabłka. Aby podkręcić doznania sensoryczne, napchałam jeszcze listków mięty i bazylii :) Noc w zamrażarce zaczarowała bohaterów naszej bajki. Zastygli jak mieszkańcy zamku ojca pewnej śpiącej królewny.

Obserwowałam córkę w pełnym słońcu, zajętą zdejmowaniem zaklęcia, z pędzlem jak różdżką. Nie, mama, nie! Przeganiała mnie ze swego terytorium jak natrętną muchę, gdy tylko zbliżałam rękę do bryły lodu. Pozostało mi upajać się bogactwem jej doznań – nie tylko temperaturowych. Nad stołem unosił się zapach mięty i bazylii… Dawno czegoś takiego nie widziałam :) Szybki rachunek sumienia – jeśli zdarzyło mi się ostatnio wspomnieć o braku koncentracji u Milo, to odszczekuję faux pas publicznie!

dzikajablon411

dzikajablon412

dzikajablon416

dzikajablon417

dzikajablon414   dzikajablon418

dzikajablon419

dzikajablon427

dzikajablon421

dzikajablon426

dzikajablon422

dzikajablon423

dzikajablon424

dzikajablon420

dzikajablon425

Post scriptum. Banda kurczaków kontynuowała przygodę, wskakując na łódki i udając się na południe. Niestety Kudłatemu się nie udało :(

Błotnicy

dzikajablon405

Brzmi niemal jak „pątnicy” :) Z tym że członkowie tej grupy nie podróżują do miejsc świętych, lecz afirmują życie w najczystszej postaci, czyniąc świętym miejsce przebywania. Są pielgrzymami w teraźniejszości. Jedynym uznawanym przez nich rytuałem jest błotowanie, a hymnem Pieśń Brudnych Dzieci. Nie interesuje ich życie po życiu, bo planują nigdy się nie starzeć. U Olgi Tokarczuk Bieguni musieli być w ciągłym ruchu, aby świat nie zatrzymał się w miejscu, natomiast błotnicy swoją postawą i gestem ratują świat przed powagą. Są wszędzie. Istnieje wiele powodów, dla których warto ich wspierać w ich pasji i misji dla ludzkości :)

dzikajablon409b

dzikajablon410

dzikajablon403  dzikajablon406

dzikajablon407

dzikajablon408

dzikajablon404

dzikajablon410b

Szeherezada

dzikajablon379

Przebieranki – zabawa stara jak świat. Kilka wzorzystych tkanin rozpala wyobraźnię. Kolorowe chustki, szale i apaszki pomagają Milo wyczarować występ w bliskowschodniej scenerii! Preludium – żabki do bielizny i sznurek. Stworzenie najeżonego naszyjnika jest dobrą okazją to poćwiczenia chwytu szczypcowego. Przymierzanki. Tańcowanki. Układanki z kształtów w trawie, słoneczne wygibasy, sznurkowe esy floresy… Orzeźwiające podskakiwanki w wodzie… Aż powstaje TEN strój, komponowany w skupieniu, z rozmysłem i uwagą całkowicie zogniskowaną na swoim ciele, w sposób doskonały, nie rozproszony żadnym kompleksem, zmartwieniem czy oczekiwaniem. W czystej harmonii z samą sobą. Oszołomiona, podziwiam piękno każdego ruchu tchnącego życiem… tu i teraz…

Moja Szeherezada ma włosy złote od słońca. Tańczy dla siebie, dla świata, bo jest w tej chwili cała… tańcem! Moja Szeherezada pachnie bujnym latem, miętą w ogrodzie, jej łokcie zarumienione ziemią, a opuszki palców mają smak agrestu. Jestem tylko widzem w teatrze, nie chcę przeszkadzać, podziwiam w milczeniu… Tylko dlaczego tak mocno ściskam dłonie, aż kostki bieleją? Dlaczego nagle zatyka mnie w gardle?

Moja Szeherazada ma dla mnie co wieczór jedną opowieść. Jedyną, niepowtarzalną, wyjątkową jak nasze bycie razem tego dnia. Dlatego chcę się zapatrzeć i zasłuchać w każdą jej baśń, nie uronić ani słowa, gestu czy spojrzenia. Wszystko zapamiętać, wszystko pomieścić, choć wiem, że to niemożliwe. Zamykam oczy. Ta intensywność czasem boli… Mimo to próbuję. Dzisiaj już się nie powtórzy :)

dzikajablon380

dzikajablon381

dzikajablon382

dzikajablon382b

dzikajablon383

dzikajablon384

dzikajablon385

dzikajablon386

dzikajablon387

dzikajablon388

dzikajablon389 copy

dzikajablon390

Szyszki hipiski

dzikajablon370

Sącząc w cieniu cytrynową lemoniadę, zapoznałyśmy grupę wesołych hipisek. My pod parasolem, z palcami stóp nurkującymi w wodzie, a one bezczelnie, prosto w słońce… Całe w kwiatach, ozdobach, biżuterii hand-made, szeleszczące takie, opalone, na wiór spalone, meksykańskie wzory i kolory… Śmieją się, rozmawiają i wyciągają bębny! I na tych bębenkach aż do południa hipisowskie rytmy, Janis Joplin normalnie, Woodstock jakiś, rozmarzyłyśmy się z nimi, odleciałyśmy, aż rozgrzane powietrze przecięło nagłe bicie dzwonu! Dwunasta. Samo południe. Czar prysł. Pójdziemy popływać :)

dzikajablon371

dzikajablon372

dzikajablon373

dzikajablon378b

dzikajablon376

dzikajablon377

dzikajablon378

dzikajablon375

dzikajablon374

Pieśń Brudnych Dzieci

dzikajablon360

Tego poematu po prostu nie da się nie przytoczyć! Jedziemy na wakacje, skatowani upałem i zlani potem w dusznym przedziale, koła tak miarowo stukają, a pola tak za oknem leniwie uciekają, woda w butelkach się kończy, zastygamy, opadamy, tężejemy, już tylko fatamorgany przed oczami migają… Niektórzy jednak mają imponujący zapas energii na trudniejsze chwile :) Córka robi jam session, Wielką Improwizację, koncert i balety w jednym, po prostu poetycki SLAM! Ledwo powiekę unoszę i pobieram nowe dane z otoczenia, ale, słysząc pierwsze wersy, ożywiam się nieco, a moje ciało zaczyna delikatnie wibrować w rytm rapowanego utworu, a noga sama chodzi wcale nie nerwowo, a radośnie, we współpracy z córką… taki wspierający akompaniament…

Spisuję wieczorem, więc może już tak nie dokładnie słowo w słowo, ale i tak warto się o tym dowiedzieć. Prawdziwa erupcja wakacyjnej wolności, zrodzona z tygodni oczekiwania na upragniony wyjazd, czysta radość. Przed Państwem Milo! Pieśń Brudnych Dzieci!

My jesteśmy Brudne Dzieci
w głowach tylko nam oposy
połamiemy sobie nosy
mamy głowy z liści
w których mieszkają gąsienice
zielone głowy liściaste
i we włosach patyki
bo jesteśmy z lasu
i spadamy z płota
chodzimy do błota
łamiemy gałązki zbieramy orzeszki
nie dzielimy się łopatką
i drapiemy strupki
nie myjemy włosów
jesteśmy Brudaski
i włosy nam śmierdzą
skaczemy w pokrzywy
i mamy bąble
i drapiemy się
i jeszcze bardziej nas swędzi
Wyrzucamy szkiełka
i kłujemy się w nogi
Zbieramy patyki i kamyki
mieszamy nimi błoto
i robimy czarne babki
i wołamy Krasnoludy
bawimy się w śmieciach
Lubimy brudaskowo i rozwalankę
nie sprzątamy w pokojach
na dywanach pełno kurzów
u nas pełno kurzów jest
a pająki robią pajęczynę
My jesteśmy Brudaski
i robimy bałagany
nie myjemy się wieczorem
i bakterie w zębach mamy
włosy i zęby nam śmierdzą i czarne nogi mamy
jemy zupę z patyków i zgniłych liści
z posypką z patyków
I straszymy kota
drapiemy się w nos
Skaczemy do brudnej wody
Bueee!

Pułapka na Czarnego Atakosa

dzikajablon342

Plenerowa pajęczyna to jedna z najbardziej banalnych i zarazem efektownych zabaw, z wszechdostępnych i tanich materiałów: szeroka taśma klejąca (może być dwustronna) i papier kolorowy oraz elementy natury. Tego po prostu trzeba spróbować własnymi rękami: zanęcić, zachęcić, pokazać dziecku o co chodzi i… zostawić z wypiekami na twarzy :)

Pomysł podpatrzony w internecie (nie pamiętam źródła), na który może wpaść w zasadzie każdy. Będę się upierać, że genialny w swej prostocie! Działa na wyobraźnię już w chwili, gdy mówimy o pająku i tkaniu pajęczyny… Milo natychmiast podchwyciła wątek i nazwała swoją nową robotę Pułapką na Czarnego Atakosa. A jak już rozeznała się w celu, z zapałem zabrała się do pracy. Czarny Atakos to dość mroczny bohater przez nią wymyślony, zamieszkujący rejony czarnego humoru, ekscytacji, opowieści dziwnych treści. Do dziś nie wiem czy jest z tych pozytywnych czy też wzbudza odrobinę lęku. Od czasu do czasu – kojarzony z tatą, szczególnie, gdy planuje napad na ostatni kawałek pizzy czy tarty, albo drażni się, że porwie ukochaną zabawkę do sypialni :) W podobnych sytuacjach Milo przyjmuje postawę obronną: dom, honor, własny pokój! Miejsce pobytu Czarnego Atakosa – nieznane. Wciąż poszukiwany…

dzikajablon321

dzikajablon323

dzikajablon324

dzikajablon325

dzikajablon326

dzikajablon327

dzikajablon328

dzikajablon329

dzikajablon340

dzikajablon341

dzikajablon343

dzikajablon344

dzikajablon345

Królewna Lilia

dzikajablon316

Drugi dzień odrealnionych wakacji w mieście, jak nie w mieście. Żadnych betonów, tramwajów, klaksonów, pielgrzymek po zakupy w piekącym słońcu. Tylko przyroda i chłodny wiatr na czole…, kanapka, woda, morele i pestki lądujące w upalnym kosmosie pod krzakiem porzeczki, Mamo, a dlaczego te ważki są tak dziwnie zczepione? Planeta mrówek pod plecami, włosie z pędzli zastygłe w malowanych portretach… aż po zachód słońca.

Portrety! Najpierw pojawiła się Królewna Lilia, ułożona z kamieni, w trawie, w pantofelkach z patyków, w sukni w groszki i z roztańczonymi włosami. Miały przyjść jeszcze jej koleżanki: Królewna Sarna i Królewna Jarzębinka, ale utknęły w korku :) Ale skoro goście, to ustrojenie! Królewski namiot zyskał magiczną, misterną oprawę w postaci girlandy z kwiatów koniczyny i pobliskich roślin przypiętych do sznurka żabkami do bielizny. Wielofunkcyjny sznurek posłużył jeszcze tego dnia do ekspozycji prac, powiewających w słońcu jak chorągwie. A w natłoku spraw starczyło nawet czasu na nowe wakacyjne doznania – pierwszy w życiu manicure :) Argument Milo:

– Mamo, chcę takie paznokcie jak ty…
– Po co? Skąd taki pomysł u małej dziewczynki?
– Chcę! Bo… nigdy nie miałam!
 dzikajablon311

dzikajablon312

dzikajablon313

dzikajablon314

dzikajablon315

dzikajablon318

dzikajablon317

dzikajablon310

dzikajablon320

Adins ma urodziny

dzikajablon156

Wszystkiego dobrego, Adins! – obudziły mnie życzenia urodzinowe składane jednemu ze zwierzaków przez resztę ekipy. Zasłuchałam się w wyliczance życzeń, jeszcze na wpół senna:

– Żebyś latał w kosmosie!
– Żebyś uważał na siebie i daleko nie pojechał, bo my cię lubimy i kochamy!
– Żebyś miał długie włosy jak Zola!
– Żebyś miał krótkie włosy i długie jak chcesz!
– Życzę ci, żebyś nie chorował i był bardzo szczęśliwy, a twoja rodzina nie płakała!
– I żebyś nie jadł lodów jak jesteś chory!
– Życzę ci, żebyś wychodził na spacery i dobrze się czuł w przedszkolu!

Potem wyliczanka prezentów. Narrator nawijał dalej:

Wszyscy się dobrze bawiliśmy. Adins był zachwycony i rozdawał niespodzianki. Wszyscy dali mu prezenty, które na długo starczą: kość, balony, basen i kwiatuszki.

Jak już udało mi się zwlec z łóżka, rzuciłam okiem na przystrojone miasto i zasobnik z niespodziankami, i… nie mogłam go nie sfotografować :) Od kilku dni nasze poranki właśnie tak wyglądają – budzą nas odgłosy imprez urodzinowych, wycieczek, konkursów. Szczęście po prostu!

dzikajablon158

dzikajablon157

Zakręcony numer

dzikajablon133

Każdy przerabiał numery z zakrętkami, prawda? Materiał do niezliczonych zabaw w kategorii ‚tani i łatwo dostępny’. Tyle dni żmudnego zbierania zakrętek na warsztaty, a Milo przyszła i przejęła kolekcję: Teraz to jest moje. Chcę! Mina mi zrzedła, cóż, będziemy negocjować. Powodzenia, rzekłam do siebie w myślach :)

Potencjał zakrętek jest wprost nieograniczony. Układanie konturów i wypełnianie wnętrza zakrętkami, zabawa w kształty i ich odgadywanie, liczenie i budowanie zbiorów (można do nich wkładać zabawki i inne elementy), dopasowywanie kolorami, układanie liter i cyfr, postaci, labiryntów, spiętrzanie w trójwymiarze. Można przewiercić dziurki i ćwiczyć nawlekanie (komplet biżuterii na wyjście czy ozdoby na okno), można posklejać w dziwne ‚bąblujące’ formy (zabawa w rzeźbę współczesną), można powkładać do środka maleńkie smakołyki (orzeszki i ciasteczka). Smacznej zabawy :)

dzikajablon134

 

dzikajablon130 dzikajablon131 dzikajablon132

Wieści z Tekturowego Domku

dzikajablon96

Obiecałam, że napiszę o Tekturowym Domku. Przygoda z nowym domem dla koni przebiega etapami, skokowo, a jej tempo jest raczej niespieszne, by nie powiedzieć nawet rozlazłe. Ale od początku. Zamarzył się domek zrobiony własnoręcznie z kartonu. Rodzice pomogli z koncepcją i konstrukcją: parter i pierwsze piętro (poddasze) ze skośnym dachem. Materiał wyjściowy: tektura. Ścianki sklejone skoczem – mocno, by przetrwały niejedną zawieruchę w dziecięcym pokoju :) Okna wycięte po obu stronach. W planach schody, meble, wystrój wnętrz – wiadomo.

No i popłynęliśmy w stronę koloru. Skrawki wycięte nożyczkami z ząbkami anektują powierzchnię ścian dzień po dniu. Kumulacja wrażeń wizualnych, feeria barw. Wspólna zaczarowana praca…

dzikajablon91 dzikajablon92 dzikajablon93 dzikajablon95

I wzór na perskie dywany do living roomu :)

dzikajablon94