Dzień od serca

dzika-jablon-657 copy

Mamo, kocham cię jak stąd do kosmosu!
Poranny obrazek budzi mocniej niż kawa – na kartce przygody Mamy, kaktus w oknie i długie włosy, których dawno nie mam…
Szkoda, że umarł ten ilustrator, co tyle bajek ozdobił, Mamo, w twoim dzieciństwie!
Na pięciolinii rysowane wielkie nuty jak tajemnicze konstrukcje z ukrytą muzyką w sercu: Mamo, ja będę chyba piosenkarką!
Zdrowe jedzenie puszczone w niepamięć. Jedziemy kupować pralinki na walentynki, chociaż nie obchodzę. Wskazane palcem w skupieniu, wybrane zza szyby osiem smaków. Pocałunek czekolady na ustach :)
Nogi wyrosły, aż bolą. Pochwycone naprędce nowe spodnie (bo jedna para została). Granatowe, w serca!
Średnia latte i łapanie oddechu. Tęskniłam za sobą tyle lat, niedawno to zrozumiałam…
Kilka olśnień w powolnej wędrówce, pielgrzymce do miejsc świętych… w sobie!
Zaszklone oczy, gdy mówię sobie: Mogę być piękna.
Tańczymy razem. Z kobietami i dziewczynkami przeciw przemocy. Beautiful creatures!
Jesteś kochana, mamo! Jakbyś była surową matką, to bym uciekła jak Merida.
Słodki, zmęczony dzień… Jeszcze motyl z płatków kosmetycznych i przygody Psotnego Balonika…  Jeszcze klucz wiolinowy. Zgubione skarpetki i pięty wyłuskane z kołdry. Trzymam je w dłoniach aż oddech się wyrówna…
Dobranoc, Córeczko!

dzika-jablon-657b

dzika-jablon-657l

dzika-jablon-657d

dzika-jablon-657c

dzika-jablon-657e

dzika-jablon-657j

dzika-jablon-657g

dzika-jablon-657i  dzika-jablon-657k

dzika-jablon-657a  dzika-jablon-657n

Inspiracja znaleziona na blogu The Imagination Tree.

Potwory na dywanie

dzika-jablon-655

Było o potworach matematycznych pożerających liczby, było o dziadach ze Skarpy, a dziś o całkiem przyjaznych potworach na dywanie. Niegroźne te stwory, bo znajomo wyglądają. Jeden – komiksowo-Tytusowy – budzi raczej sentyment i sympatię (właściwie to potwora w spódnicy, z lokami z kijów deszczowych), drugi zbudowany z ubrań, z lwią grzywą ze skarpet i ustami z pojemników po lekarstwach do inhalacji, które Milo wdycha od tygodnia…, a trzeci jegomość, trochę wzburzony i jakiś niewyraźny, powstał z materiałów kreatywnych (słomki, kawałki krepiny, kubki, spinacze), a nawet gotowych prac plastycznych (dwa serca!)…

Obcy obcymi, ale przypomniało mi się z dzieciństwa układanie ludzików z ubrań :)

Nie było mnie przy stworzeniu – potwory spotkałam po powrocie z pracy. Akcja była z tych efemerycznych, bo zaraz po zrobieniu zdjęć zarządziłam sprzątanie. C’est la vie!

dzika-jablon-655a

dzika-jablon-655b

dzika-jablon-655c

dzika-jablon-655d

dzika-jablon-655g

dzika-jablon-655e

Las Bambarambabum

dzika-jablon-651

Co tam kosztowna kostka edukacyjna i hałasujące fiszerprajsy! Łapmy tekturę, słomki do picia, druciki kreatywne i… rozwojowa zabawka gotowa! Zarówno dwulatek jak i czterolatek wyciągnie z niej wiele dobrego. Gwarantowany rozwój małej motoryki. Uczta kolorów. Żadnych migoczących światełek. Zero męczących dźwięków, które przestymulują dziecko po 3 minutach. Bateria nie siada. Funkcje się nie kończą. Po prostu tekturowe pudło! Wyobraźnia wita i zaprasza…

Nakłuwamy pudło (np. długopisem) – starszaki same sobie poradzą! Szykujemy różności do kreatywnej zabawy. Można skonstruować dziwną architekturę nowoczesną, która wciąż się przeobraża, albo stworzyć Las Bambarambabum pełen pnączy i tajemniczych przejść, w którym zabawki odbywają podróż życia. Dla maluchów sprawdzą się nawlekanki z makaronów rurek i dużych korali (np. drewnianych) i – sprawdziłam – wciskanie słomek i drucików do środka. Wówczas powstaje prawdziwa puszka Pandory, pudło-niespodzianka, do którego koniecznie trzeba zajrzeć. Nie wydawajcie na cuda, zróbcie sobie sami cudo :)

dzika-jablon-651a

dzika-jablon-651b

dzika-jablon-651c

dzika-jablon-651d

dzika-jablon-651e

dzika-jablon-651g

dzika-jablon-651h

dzika-jablon-651i

Towarzystwo Bałwanów Domowych

dzika-jablon-649

Można w domu założyć własną organizację pożytku domowego, np. Towarzystwo Bałwanów Domowych.
Można stworzyć członków tej grupy od podstaw, zupełnie po swojemu.
Można zebrać w salonie: brystol, tekturę, talerzyki papierowe, nożyczki, trochę krepiny i papieru kolorowego.
Można wyciąć kształty, które udają, sugerują lub przypominają części twarzy, ale mogą to też być zwykłe, podstawowe kształty.
Można komponować wizerunki nieskończoną ilość razy i nie nudzić się wcale a wcale.
Można bawić się w okazywanie i pokazywanie emocji na twarzach bałwanków.

Nie wiem jaki pożytek z bałwanów w domu – w kuchni i nudnych pracach domowych z pewnością nie pomogą – ale za to dostarczają wspaniałej zabawy, pomagają w rozwijaniu małej motoryki i wyobraźni, uwrażliwiają na kolory i emocje, uczą kształtów i części twarzy, no… zajmują się dziećmi, a jednak bywają pożyteczne :) I nie roztapiają się, gdy wychodzi słońce.

Nie trzeba daleko szukać sztuki. Sztuka jest w domu!

dzika-jablon-649a

dzika-jablon-649b

dzika-jablon-649c

dzika-jablon-649d

dzika-jablon-469g

dzika-jablon-649e

dzika-jablon-649h   dzika-jablon-649i

dzika-jablon-649k

dzika-jablon-649l copy

dzika-jablon-649f

Światło pod stołem

dzikajablon643

Podświetlany stolik jeszcze będzie u nas hitem! A na razie impresja, prolog, preludium i zapowiedź… Przygoda ze światłem w wersji podstawowej – pudełko z ikei plus lampki choinkowe – oficjalnie rozpoczęta! Tata dostał zamówienie na wykonanie bardziej profesjonalnego stołu, a tymczasem zrobiłyśmy rozpoznanie terenu, znosząc do światła wszystko, co się nadawało do podświetlania i co było pod ręką. A że w domu nie było akurat kolorowych szkiełek, postanowiliśmy się wybrać po nie w mroźny wieczór do Kabum. Rozwojowo: krepina w paskach, transparentne plastiki z kuchni, stare zbiory guzików, kulki szklane, słomki do picia pocięte na kawałki, spinacze biurowe, szkiełka. Mieszanie kolorów, układanie kształtów, a także historii podwodnych, doświadczanie… Właśnie, pozwólcie, że w ten sposób podsumuję wartość tej zabawy, cytując Milo podczas wizyty w Kabum: Chciałabym tego doświadczyć :)

Inspiracją do podjęcia wątku był blog Mama Bliźniacza, prawdziwa Montessoriańska skarbnica.

Pierwsze koty za płoty! Tymczasem rozkręcamy się! Mamy ochotę na więcej. Stay tuned :)

dzikajablon643b

dzikajablon643h

dzikajablon643a

dzikajablon643d  dzikajablon643c   dzikajablon643g

dzikajablon643f  dzikajablon643i

dzikajablon643-1

Lodowa planeta

dzikajablon639

Zaklinamy zimę. Wzywamy śnieg i lód. Więc nadal u nas lodowo, a przy okazji malarsko i kosmicznie :) Jeśli macie ochotę na nieznaczny spadek temperatury w Waszym domu, docenicie niesamowite efekty tej prostej, pięknej zabawy (jak to ostatnio na tym blogu bywa – sensorycznej). Po raz kolejny zapraszam do malarskiego tańca na lodzie…

Dzień wcześniej zamrażamy wodę w misce lub głębokim talerzu (plastikowym). W dniu zabawy przygotowujemy zestaw do malowania: farby rozrobione z wodą – w kilku kolorach, kroplomierz oraz pędzle. Milo zaczęła działać na lodzie jeszcze w miseczce. Próby kolorów, mieszanie, płynniejsza obsługa kroplomierza, zabawa w tęczę. To było preludium!

dzikajablon639a

dzikajablon639c

dzikajablon639d

Parę minut później Milo wyłożyła bryłę lodu na blachę (tak się złożyło, że czarna jak odległe niebo, stąd nasze kosmiczne skojarzenia), by w ciągu pół godziny nie tylko stworzyć przepiękną planetę, ale także przypomnieć sobie przy okazji wiadomości z naszych wrześniowych warsztatów Dziecka na Warsztat Kosmiczny lot (planety skaliste i gazowe olbrzymy, ich odległość od Słońca i ekstremalnie niskie temperatury tych najdalej położonych) oraz poobserwować, z prawdziwą fascynacją, w miarę topnienia planety, wewnętrzną strukturę lodu. W zachwyt wprawiły ją drobniutkie spękania, tajemnicze linie, lodowe kreski jak zadrapania wewnątrz lodu, oraz uwięzione maleńkie bąbelki powietrza… Ten mikrokosmos domowej roboty okazał się być dla niej magicznym światem :)

Milo poruszała się lekko, w kolorach, czas leciał, wody przybywało, a dla mnie liczyło się jej doświadczanie, nie efekt końcowy.

dzikajablon639e

dzikajablon639f

dzikajablon639g

dzikajablon639h

dzikajablon639j

dzikajablon-planeta

Zakrapiana mozaika lodowa

dzikajablon638

Kostki lodu – temperaturowe doświadczenia sensoryczne i szybko przemijający budulec dzieła. Odrobina nauki – przemiana ciała stałego w ciekłe. Sztuka – mozaikowa układanka wieloelementowa z kolorem w roli głównej plus praktyka mieszania kolorów (podstawowe i pochodne). Wisienka na torcie – Montessoriańskie ćwiczenia z kroplomierzem wspierające małą motorykę. Polecam tę mieszankę inspiracji. A przede wszystkim – ekscytującą przygodę :)

  • zamrozić kostki lodu, np. w różnych kształtach (byle dużo)
  • wlać do naczyń wodę i rozrobić dość rzadkie farby w kilku kolorach
  • pokazać jak działa kroplomierz i dać dziecku poćwiczyć
  • wyłożyć kostki lodu na tacę
  • dowolnie układać, zakraplać kolorami, eksplorować…

dzikajablon638a

dzikajablon638b

dzikajablon638c

dzikajablon638d

dzikajablon638e

dzikajablon638f

dzikajablon638h   dzikajablon638i

dzikajablon638j

dzikajablon638k

dzikajablon638l

dzikajablon638m

dzikajablon638n

Montessori „po swojemu” / Uciekające kolory

dzikajablon635

Czasem rozbawia mnie postawa córki, która niemal każdą moją propozycję przerabia na własny pomysł – co jest oczywiście radosne, spontaniczne i zaskakujące – i przy okazji twórczo odbiega od naszkicowanego zamysłu. Dryfujemy więc sobie po oceanie wyobraźni, dając się znosić w różne ciekawe zakątki. A już zabawy w duchu Montessori, kiedy chodzi o wykonanie określonej czynności czy przyswojenie konkretnej umiejętności, stają się najbardziej nieprzewidywalne… Przygoda może zdarzyć się codziennie, a dzięki mojej córce staję się odkrywcą…

Zaprosiłam Milo na zajęcia z czynności praktycznych. Hasło: przelewanie. Trzy podejścia, każde z akcentem na coś innego (dlatego podzieliłam wydarzenie na 3 rozdziały). Nazwałam podejście Milo do tematu Montessori „po swojemu”. Zobaczcie jak to się zaczęło i dokąd nas zawiodło :)

Standardowy zestaw: dzbanki do przelewania, pojemniki, lejki (gąbka przydała się w drugiej odsłonie) i woda (zabarwiona dla ciekawszego efektu). Ćwiczymy koordynację, spostrzegawczość i skupienie. Tego ostatniego nie starczyło na długo, bo po kilku minutach mniej lub bardziej wprawnego przelewania…

dzikajablon635a

dzikajablon635b

dzikajablon635c

dzikajablon635d

dzikajablon635e

dzikajablon635-1
Milo zapragnęła ROZLEWAĆ :) Czerwona woda podkręcała jeszcze jej ciekawość i potrzebę sprawdzenia efektu. Taki eksperyment zrobię! Powódź zalała wszystkie choinki na tacy…

dzikajablon635h

dzikajablon635i

Zatopiony pejzaż aż się prosił, żeby coś w nim umoczyć. Rzuciłam na stół garść kolorowej krepiny pociętej w paski. Mamo, teraz będzie mój pomysł! Zaczęło się! Sprawdzanie i poszukiwanie kolorów. Mieszanie kolorów. Kolor wody wędrujący po krepinie w górę i pożerający jasne odcienie. Przy okazji badania nad chłonnością. Tłumaczenie czym jest i jak działa wprost na naszych oczach. Uciekające i tonące kolory. Namakający papier. Gęstniejąca ciecz. Ujednolicanie. Nie ma już kolorów. Zdziwienie, że bibuła zabrała prawie całą wodę. Klepanie, dociskanie, a na koniec wyżynanie. I ostateczny rzut kulką do kosza!

Na koniec dziecko wydało pomruk satysfakcji, a ja jęknęłam i zabrałam się za sprzątanie…

dzikajablon635k

dzikajablon635lZalany pejzaż górski.

dzikajablon635m

dzikajablon635n

dzikajablon635o

dzikajablon635p

dzikajablon635r

Rzut woreczkiem i inne numery

dzikajablon633

Pamiętacie woreczki i szarfy z czasów dzieciństwa, z dawnych przedszkolnych lat? Dobrze więc, będzie nieco klasycznie i sentymentalnie… Myśl o prezencie pod choinkę, który zaoferuje walory sensoryczne i będzie jednocześnie sympatycznym znakiem własnoręcznej roboty Matki, a pośród gwiazdkowych książek zaszeleści nie papierem, a ziarnem właśnie…, ta myśl z(a)wiodła mnie na manowce wspomnień z przedszkola :) I tam, w tej oddali, otchłani, intensywnie przeżywanego codziennego tu i teraz (tak wpisanego w pamięć, że do dziś pamiętam imiona i nazwiska dzieciaków z naszej bandy, i głos pani Lodzi wołającej nas do domu przez mikrofon z jadalni na parterze, i jeszcze zapach drzew orzecha i kasztanowców obrastających tajemniczo budynek przedszkola schowany w zieleni jak chatka w lesie…), ujrzałam woreczki z naturalnym wypełnieniem, które nosiło się na głowie dla zachowania równowagi lub chwytało palcami stóp, którymi rzucało się do celu, albo które po prostu przyjemnie było dotykać i ściskać w garści. Pamiętacie?

Tak powstał komplet kolorowych woreczków sensorycznych wypełnionych różnymi ziarnami, które akurat w domu były pod ręką: ryż, kasza gryczana, czarna fasola, soczewica i fasola mung. O wymiarach ok. 10cm x 10cm. I świat pokazał nie pierwszy raz, że proste rzeczy mogą być największą inspiracją do niezliczonych przeobrażeń i poszukiwań. Wiele się zadziało!

dzikajablon633b

Milo dostała „szarfy” czyli kolorowe wstążki i taśmy ozdobne zawiązane na supeł. Na początek układała z nich koła-zbiory, do których ćwiczyłyśmy rzut woreczkiem. Na płasko (na podłodze), ale także w przestrzeni (musiałam się tylko pilnować, by zawodniczka nie trafiła mi w zęby). Stopy także sobie pochwytały i porzucały gdzie popadnie :) Potem budowa toru skoków w kształcie koła i skakanie „po kałużach”.

dzikajablon633c

dzikajablon633e

dzikajablon633n

dzikajablon633g

dzikajablon633h-3

dzikajablon633h

Część druga – propozycja Matki. Zbiory z liczbami. Każdy zbiór dostaje cyfrę od 1 do 10. Dziecko spaceruje z papierowymi kółkami z napisanymi liczbami i wrzuca do zbiorów odpowiednie liczby, np. jedynkę do jedynki, dwójkę do dwójki, etc.

dzikajablon633i

dzikajablon633j copy

dzikajablon633j-2

Zbyt banalne i za mało własne. Więc: część trzecia – propozycja Córki! Gra w kolory. Do każdego kółka znosimy z przedmioty z całego domu i grupujemy według kolorów… I tu już, szczerze mówiąc, odpadłam, obserwując migrację gratów i zbierając siły na późniejsze przywracanie porządku :) Nie mam nawet zdjęć z ostatniego etapu o najwyższym stopniu nagromadzenia elementów życia codziennego…

Jestem pewna, że woreczki uda się wykorzystać jeszcze na wiele nieprzewidzianych sposobów!

dzikajablon633k-2

dzikajablon633k-3

dzikajablon633l

dzikajablon633m

dzikajablon633a

Mały magiczny morski świat

dzikajablon626

Powracamy do magicznego piasku! Tym razem kolorem rozświetlamy szarości i mroki pierwszej połowy grudnia. Schodzimy na dno oceanu, by uczynić głębinę nieco bardziej swojską i przytulną. Zapraszamy motywy podwodne: muszle, koniki morskie, fluorescencyjne ryby… Dodatkowo pod ręką: wykałaczki, ozdobne i koniecznie kolorowe patyczki do zakąsek, filiżanki z zestawu do herbaty, grabki, korale, słomki, patyczki kreatywne, ławka z tektury, kieliszek do jajka, łańcuszek, zabawkowe sztućce, korki od wina, foremki do ciastek, pióra, zabawkowe lokówki i koraliki do robienia prasowanych obrazków – w tym wypadku niezbędne, aby zwiększyć jeszcze doznania sensoryczne i wizualne po wymieszaniu z piaskiem.

Przepis na piasek w domowym zaciszu, bez spotkania z huraganem Ksawerym, banalny i tani:

  • mąka w dowolnej ilości
  • oliwka dla dzieci w takiej ilości, aż konsystencja masy zacznie przypominać piasek :)
  • brokat lub barwnik spożywczy (dałam różowego, ale trzeba sporo sypnąć, żeby masa nabrała rumieńców)

Same wartości takiej przygody! Dziecko rozwija wyobraźnię (otwarta zabawa typu „mały świat”), małą motorykę (nawet wyciskanie oliwki z butelki jest dobrym ćwiczeniem dla mięśni dłoni), wzbogaca doznania sensoryczne (mieszanie, ugniatanie, robienie babek, budowanie dowolnych konstrukcji) i daje dużo radości. Przyjemnie pachnie… Piasku nie trzeba zakrywać na noc (u nas wanna z piaskiem stoi do około tygodnia w kuchni), a po zdemontowaniu małego świata można masę przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku i wyciągnąć, kiedy przyjdzie ochota :) Jeśli jednak trochę podeschnie, można dodać odrobinę oliwki. Do wielokrotnego użytku. Bardzo polecam takie przyjemności :)

dzikajablon626a

dzikajablon626b

dzikajablon626c-3

dzikajablon626i

dzikajablon626d

dzikajablon626g

dzikajablon626h

dzikajablon626e

dzikajablon626j

dzikajablon626k

dzikajablon626l

Błysk światła

plastyka-sensoryka4

Taki błyszczący dzień jeszcze mi się w listopadzie nie trafił! Wyjątkowo dużo światła, odblasków, nasycenia kolorami i swobodnego doświadczania – a wszystko za sprawą prostego zestawu materiałów zapraszających do twórczej zabawy. W roli głównej folia aluminiowa; drugi plan – farby, bibuła, brokat, złote i srebrne nitki, cekiny i confetti. Taki dzień – zaczęłam od dwulatków, a skończyłam na dwunastolatkach :) Poszukajcie własnych inspiracji w srebrze oszronionych poranków!

A późnym wieczorem przytrafiło mi się coś zaskakującego, dobra energia przebiła się przez szarość i sama trafiła do mnie! Jestem wdzięczna za ten błysk światła na koniec dnia :)

dzikajablon625b

dzikajablon625d-2

dzikajablon625c

plastyka-sensoryka6

plastyka-sensoryka5

dzikajablon625j

dzikajablon625e    plastyka-sensoryka7

Kalendarz niespodzianek

dzikajablon623a

Pierwszy raz zdarzył nam się kalendarz adwentowy pełen niespodzianek, własnoręcznie wykonany, wspólnymi siłami, na szybkiego, totalnie recyklingowy, inspirowany projektem pierwotnie znalezionym w przepastnym internecie (zgubiłam źródło) i twórczo zinterpretowanym. Cieszy i budzi ciekawość. Nie było innej opcji niż napakowanie go niespodziankami. W okienkach czają się dziewczyńskie skarby (gumki, spinki, figurki, balony, koraliki do nawlekania, brokat sypki, kilka lizaków). Z dzisiejszym porankiem oficjalnie zaczęłyśmy odliczanie do świąt. Jedynka już trafiona :)

Pewnie już macie swoje kalendarze, ale spóźnialskim tylko przypomnę, że ta opcja jest jedną z najtańszych: tektura, rolki po papierze toaletowym, spinacze, cienka bibuła, papier pakowy, klej, piórko (na dym z komina), no i niespodzianki według uznania i możliwości!

dzikajablon623a2

dzikajablon623c2

dzikajablon623e

dzikajablon623d

dzikajablon623f

dzikajablon623g

dzikajablon623k2

dzikajablon623i

Grzechotnicy

dzikajablon622

Oto świeża porcja zdjęć z dzisiejszych warsztatów plastyczno-muzycznych w przedszkolu „ZdrowoJeż”. Dzieciaki bawiły się głośno i cudownie, z wielką ochotą tworząc grzechotki. Wystarczy puszka, dopasowane do otworu tekturowe wieczko, trochę ziaren lub kasz oraz komplet taśm klejących – ozdobnych lub po prostu kolorowych. Grzechotki nie tak dawno wykonane przez nas w domu nie miały potencjału koncertu w wykonaniu kilkunastoosobowej orkiestry, a te dzisiejsze – owszem! Przyniosły prawdziwe dźwiękowe szaleństwo! Najpierw transferowaliśmy ziarna łyżkami i sprawdzaliśmy na bieżąco jakość i osobliwość dźwięków (fasola jaś i mung, kasza manna i jaglanka), a potem nastąpił etap dekorowania z pasją. Zobaczyłam i usłyszałam dziś dużo radości :)

Pobawcie się w grzechotników w Waszych domach :)

dzikajablon622a

dzikajablon622b

dzikajablon622c

dzikajablon622d

dzikajablon622e

dzikajablon622g

dzikajablon622h

dzikajablon622i

dzikajablon622j

dzikajablon622f

dzikajablon622k

Ogród z ziołowej ciastoliny

dzikajablon617

Bogata dokumentacja niepozornej, lecz przebogatej akcji. Pół dnia wspaniałej zabawy – nawet chorowanie tak nie dokucza i odchodzi w niepamięć, gdy wyobraźnia szaleje, a ręce zajęte pracą… Jeśli o mnie chodzi – odpłynęłam i dałam się nieść pomysłom Milo, zauroczona jej precyzyjnymi rozwiązaniami w kwestii formowania krainy, urządzania zakątków magicznego ogrodu i zasiedlania go zwierzyną :)

Zacznijmy od początku. Ciastolina domowej roboty to sensoryczny wstęp. Sprawdzony przepis pożyczyłam od Ewy, kreatywnej mamy dwóch chłopców, delikatnie zmodyfikowany:

  • 1 szklanka soli
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka wody
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • kilka kropli zapachu waniliowego

Marzyły mi się nie tyle kolorowe, co pachnące kulki masy. Nie tylko ziołowe, po prostu barwione naturalnie i wciągające w świat przypraw. Sięgnęłam więc do ulubionej szuflady, aby wydobyć:

  • kurkumę
  • tymianek
  • herbatę rooibos
  • czerwoną paprykę

Nie miałam akurat kakao, ale z jego dodatkiem możemy uzyskać apetyczny, czekoladowy brąz :) Nie muszę dodawać, że dla dziecka już samo wyrabianie ciasta jest wspaniałym ćwiczeniem mięśni rąk (a przy okazji odmierzanie wg miarki określonych produktów), a dotykanie, dodawanie i rozprowadzanie przypraw i ziół w masie funduje dodatkowe sensoryczne atrakcje. Poczujcie delikatny zapach oliwy z oliwek i nutę wanilii… Ech, pełnia doznań… Milo była zachwycona…

dzikajablon617a

dzikajablon617b

Druga część: magiczny ogród. Czyli spontaniczna zabawa typu „small world”. Na podstawkę wędruje pokrywka z pudełka od butów – najlepsza ze względu na mocne boki, które nie pozwolą rozłazić się ciastolinie po domu. Zestaw wyjściowy do konstruowania według inwencji własnej plus podpowiedzi dziecka! Niech także na tym etapie będzie współtwórcą. Po pięciu minutach zgromadziłyśmy:

  • kolorowe plastikowe słomki (pocięte na moduły)
  • patyczki do szaszłyków (pocięte na moduły)
  • plastry korka
  • kolorowe pióra
  • suchy makaron
  • ziarna różnych gatunków fasoli
  • pestki śliwek
  • płatki kosmetyczne
  • waciki do higieny uszu

Ugniatanie. Tworzenie równiny, stepu szerokiego, wyniosłych pagórków, zakrętów rzek, stawu, łagodnych brzegów… Sadzenie drzew. Budowanie mostów łączących dwa brzegi. Kopanie nor dla maleńkich zwierząt. Składowanie zapasów na zimę w ciastolinowych norkach. Tworzenie ścieżki zdrowia do biegania i skakania z pieńka na pieniek. Stawianie ogrodzenia – płotu z makaronowych sztachet. Ozdabianie klombów wokół czarodziejskich pni. Szykowanie paszy ukrytej w woreczkach. Zaproszenie zwierząt do zasiedlenia. Uczta! Przygoda! Zapachy i kolory. Spróbujcie. Koniecznie stwórzcie wasz „mały świat” :)

dzikajablon617c

dzikajablon617e

dzikajablon617f

dzikajablon617dFormowanie ziemi.

dzikajablon617gStaw z kaczkami :)

dzikajablon617h

dzikajablon617i

dzikajablon617l
Zbiory i plony.

dzikajablon617m

dzikajablon617n

dzikajablon617o

dzikajablon617p
Budujemy mosty…

Deser na ostrzu noża

dzikajablon616e

Czterolatka pod czujnym okiem mamy i z jej niewielką pomocą jest w stanie przygotować sama deser dla rodziny :) Pamiętam pierwsze próby krojenia na spotkaniach dla dwulatków, których zachęcano do eksplorowania tajemnic stołu, zastawionego dobrami do konsumpcji oraz „narzędziami pracy”. Jedne i drugie były dla nich równie fascynujące :) Zaciekawione maluchy odkrywały materię ogórka i gotowanych warzyw. Na miękkiej marchewce czy ziemniakach ugotowanych wcześniej w domu i przyniesionych przez mamy doskonale mogły ćwiczyć krojenie plastikowymi nożykami, bez obawy, że zrobią sobie krzywdę. Najważniejsza była zachęta ze strony rodziców i akceptacja własnego lęku, że coś się może złego stać! Na początku samej było mi trudno oswoić się z faktem, że tak małe dziecko w ogóle używa noża. Ale w zasadzie wystarczyło stworzyć odpowiednie warunki i… być obok. Ryzyko oswojone, ale nie wyeliminowane.

Lubię Milo w kuchni, a jej obecność odbieram jako naszą wspólną przygodę. Tak też staram się jej ukazać „kuchnię” – miejsce pełne tajemnic smaku, wzroku i węchu, miejsce przemiany, zabawy, improwizacji, odkryć i eksperymentów. Nie jako pole walki, krainę przykrych obowiązków, margines kreatywności. Ok, nie jestem tzw. „idealną panią domu” – nie cierpię sprzątać, prasować i myć okien. W kuchni działam raczej z doskoku, a czasem wyskokowo; jestem w tym trochę nierówna, ale się nie przejmuję. A córce daję znać, że choć to całkiem ciekawy teren, to poza kuchnią czeka na nas wielki wspaniały świat :)

O matko, miało być o montessoriańskich inspiracjach w dziedzinie życia praktycznego, a wyszedł mi chyba prolog do warsztatów kulinarnych, które w ramach Dziecka na Warsztat odpalamy za tydzień :) Już dziś zapraszam w imieniu wszystkich szykujących się uczestniczek.

dzikajablon-smacznego

dzikajablon616a

dzikajablon616b

dzikajablon616c

dzikajablon616j

dzikajablon616d

dzikajablon616f

dzikajablon616g

dzikajablon616h

dzikajablon616i

Ile zwierząt w jednym domu?

dzikajablon615

Pokazujemy dziś zabawę, która opiera się w głównej mierze na improwizacji i wyobraźni, a nie konkretnym zadaniu do wykonania. Wystarczy przygotować proste materiały, zaprosić dziecko do zabawy i oddać mu inicjatywę. Lubimy tak się bawić. Po chwili role się odwracają – Milo tworzy, opowiada, zaprasza, a ja wcielam się w wymyślonych przez nią bohaterów i razem przeżywamy przygody :)

dzikajablon615a

Jako przynętę można użyć kilka papierów (ewentualnie tektury) wyciętych w kształty (u nas to były domki) i przygotować materiały do malowania. Mniejszemu maluchowi zaproponujmy farby w miseczkach, stemple z myjki, gumek recepturek, warzyw, owoców czy patyków lub kulek gniecionego papieru. Zabawa w doświadczanie faktur i kształtów gwarantowana. Czterolatek zabawę poprowadzi z pewnością już sam, gdy przyjdzie mu ciekawy wątek do głowy. Czasem jedno hasło wystarcza i uruchamia cały proces opowiadania nowej opowieści. Można w ten sposób opowiadać znaną już dziecku bajkę, dając mu kształty przypominające bohaterów z jego książeczki (np. postać bohatera, zwierzęcia lub samochodu). Razem, przy pomocy tworzonych przez dziecko obrazków-prac plastycznych, przechodzić przez bajkę raz jeszcze, a inaczej niż w lekturze książki. Bardzo rozwijająca zabawa.

dzikajablon615b

Nie robiłyśmy akurat żadnych odniesień do znanych nam bajek, Milo wymyśliła coś sama. Domki dla zwierząt! Każdy zaprojektowała dla innej grupy mieszkańców i przypisała mu odpowiednią liczbę. Tak powstały: psiarnia, kociarnia, akwarium, dom dla świń oraz ul. Jak zwykle wplotłyśmy w rysowanie odrobinę matematyki i ćwiczeń językowych (przepisywanie wyrazów: woda, pies, kot, miód i świnie, charakteryzujących każde domostwo). Jeśli dom miał numer sześć, Milo szukała wśród narysowanych czy też rzeczywistych postaci dokładnie tyle zwierzątek. Sporo się działo :) Było bardzo inspirująco i zabawnie. Spróbujcie.

dzikajablon615c

dzikajablon615e

dzikajablon615f

dzikajablon615i

dzikajablon615j

dzikajablon615l

dzikajablon615m

dzikajablon615o

dzikajablon615p

Zauważyliście wystrojone koty? I pszczoły z torebkami na miód? Niezła impreza :)

Zabawy z mąką cz. I

dzikajablon613

Dzisiaj kolejna zabawa samograj. Twórcza, rozwijająca i śmiesznie prosta w przygotowaniu. Mąka często pojawia się w naszej kuchni, nie tylko w kontekście kulinarnym. Milo ma czasem kaprysy i zachciewanki co do mąki, ma nawet na półce „swój” słój z mąką na wypadek gdyby chciało jej się poszaleć… A że zabawy sensoryczne ogromnie cenimy, raz dwa stwarzamy odpowiednie warunki – na scenę przybywają wszelkiej maści sprzęty kuchenne z przebogatych, głębokich, pełnych tajemnic szuflad! Muszę tylko zadbać o drobny szczegół – zabezpieczenie „placu zabaw” w taki sposób, abym nie musiała spędzić reszty dnia na sprzątaniu :) A więc wysypujcie mąkę na tacę, bierzcie co tam macie pod ręką i zajmijcie się sobą.

Jedna biała sesja, a tyle się zadziało dla małych rąk :)

  • dmuchanie przez słomkę
  • równanie i uklepywanie powierzchni
  • odciskanie obiektów o różnych wielkościach i powierzchniach
  • zabawa z orzechami laskowymi
  • sprawdzanie faktur i struktur obiektów
  • wgniatanie i ugniatanie
  • obtaczanie, memłanie, masaż rąk
  • układanki z nakrętek do butelek (dowolne kształty, litery lub cyfry)
  • liczenie
  • napełnianie nakrętek
  • wałkowanie wałkiem do ciasta

dzikajablon613a

dzikajablon-wrozka

dzikajablon613b

dzikajablon613c

dzikajablon613d

dzikajablon613e

dzikajablon-szalona

dzikajablon613f  dzikajablon613h

dzikajablon613i

dzikajablon613g

dzikajablon613j

dzikajablon613k

Ciąg dalszy nastąpi…

Bransoletki matematyczne

dzikajablon611m

Zrobiło się matematycznie. Chciałam sylabowo, ale wyszło matematycznie. Dobrze więc. Szykuję pomoce w liczeniu i ćwiczeniu dodawania. Dziś taki zestaw matematyczny, który ma potencjał stać się warsztatem projektowania biżuterii :)

Bransoletki matematyczne. Ćwiczenie małej motoryki – nawlekanie korali ceramicznych i drewnianych na druciki kreatywne. Liczenie do 10. Dodawanie. Karty pracy. I wierszyki matematyczne własnej roboty :) Posłuchajcie, a co się przyda, to zabierajcie! Dziecko dostaje bransoletkę i kartę pracy. Czytam wierszyk (kupa śmiechu!), dziecko liczy na bransoletce, dodaje, a na koniec wpisuje wynik w kratki na karcie pracy. Na dzisiaj kilka rymowanek:

W domu dwa liski
Jadły z jednej miski.
Przyszły jeszcze dwa.
Ile gości domek ma?

[2 + 2 = 4]

Wracały z łąki
dwie biedronki.
Pięć dołączyło.
Ile razem było?

[2 + 5 = 7]

Były sobie trzy króliczki,
co nie chciały gąsieniczki.
Za to chciały dwa zające.
Ile zwierząt jest na łące?

[3 + 2 = 5]

Jedna kura,
co zgubiła pióra,
spotkała kurki trzy.
A wszystkie policz ty!

[1 + 3 = 4]

Szedł pies przez wieś.
Spotkał piesków sześć.
Poleciały balonem
Ile psów merdało ogonem?

[1 + 6 = 7]

Powiem Wam – super zabawa. Może trochę trudna z racji tego, że wyniki końcowe były różne. A można poćwiczyć np. tylko do 5 i używać jednej bransoletki z pięcioma koralikami. Milo trochę się zmęczyła. Ale podobał jej się i zaskoczył ją pomysł na ćwiczenie dodawania :) Po dokonaniu obliczeń na podstawie moich wierszyków użyła bransoletek do niekonwencjonalnego pokazu biżuterii :)

dzikajablon611a

dzikajablon611b-2

dzikajablon611d

dzikajablon611e   dzikajablon611h

dzikajablon611j

dzikajablon611n

dzikajablon611l

dzikajablon611o copy

dzikajablon611p

dzikajablon611r

dzikajablon611g

dzikajablon611f

Koło liczb

dzikajablon609

Prosta pomoc w liczeniu i przyporządkowaniu cyfry do ilości elementów. Wykonana spontanicznie razem z Milo wczoraj wieczorem. Bo liczyć się dziecku chce na każdym kroku, więc podążam :) Matematyka kołem się toczy… Materiały: tektura, drewniane klamerki do bielizny, kolorowe papiery lub folia samoprzylepna. Drobne elementy można wykonać za pomocą dziurkaczy dekoracyjnych. Naprawdę przydatne! Ćwiczenia chwytu pęsetkowego gratis :)

dzikajablon609a

dzikajablon609b

dzikajablon609d

dzikajablon-serce-200

dzikajablon609e

Opowieść jesienna / Sztuka z pestek

dzikajablon603d

Dziś o sztuce z owoców i pestek w trzech wersjach. Sztuka komponowania obrazów. Sztuka liczenia. Sztuka sporządzania konfitury. Za wszystko zaś odpowiadają śliwki, a konkretnie 3 kilo węgierki. W naszej jesiennej kuchni śliwki nie schodzą ze stołu już od jakiegoś czasu, wrzesień i październik bowiem niosą dla mnie, oprócz wielu innych smaków, także smak śliwek. W jedno z takich popołudni każda z nas znalazła sobie coś do zabawy: mnie porwała typowo kulinarna, zmysłowa przygoda, a Milo, po udzieleniu mi pierwszej pomocy w odpestkowaniu owoców, zaczęła bawić się w pestkowe kompozycje. Palce, najpierw zajęte wydłubywaniem wnętrzności z owoców, z przyjemnością ćwiczyły się we wzorach i kształtach. Powstało parę uroczych pejzaży :)

Pestki powróciły jeszcze w matematycznej odsłonie, bo nastał czas liczenia wszystkiego wokół, przeliczania rzeczywistości, doszukiwania się kształtów liczb na terenie domu i podczas spacerów… Milo sama wymyśliła zabawę: A może zrobimy liczenie pestek? Na pociętych kartonikach napisała liczby od 1 do 10 i przygotowała plastikowe miseczki. Do każdej wpadł kolorowy kwadracik, a za chwilę z dźwiękiem dołączały pestki zgodnie z widniejącą na dnie liczbą. Pestkowa matematyka! Fajna zabawa, w której dziecko może utrwalać wiedzę w lekki, niezadaniowy i smakowity sposób.

W przerwie, na deser były oczywiście śliwki. A konfitura usnęła z imbirem w słoikach :)

dzikajablon603a

dzikajablon603b

dzikajablon603c

dzikajablon603e

dzikajablon603h

dzikajablon603f

dzikajablon603g

dzikajablon603j

dzikajablon603k