Mobil Munari

dzika-jablon791b

Nasz pierwszy Montessoriański mobil. Kontrastowy. Pełen gracji. Hipnotyzujący. Po prostu piękny :)

Pierwsza zabawka

Niemowlę widzi niewyraźnie; jego wzrok potrzebuje czasu, aby dojrzeć. Na początku widzi dwuwymiarowo, a największą atrakcją jest twarz mamy (tak, potwierdzam!). W ten sposób budujemy więź, wpatrując się w siebie nawzajem i utrzymując kontakt wzrokowy. Skoro wzrok malucha jeszcze przez jakiś czas pozostaje niedoskonały, zaczynamy od pokazywania mu obrazków kontrastowych, na których jest mu łatwiej skupić uwagę. Mobil Munari to przykład kontrastowej zawieszki, którą możemy umieścić nad łóżeczkiem lub przewijakiem. Nie dość, że różnorodne kształty, mocny kontrast, odbijające się w szklanej bańce światło, ale jeszcze delikatny ruch może zaciekawić dziecko na długie minuty.

Dla aktywnego, ciekawego świata i rozglądającego się wokół niemowlęcia mobil w zasięgu wzroku to najcenniejsza zabawka.

dzika-jablon-krole

Maria Montessori spotyka Bruna Munari

Od kilku lat czerpiemy inspiracje i sięgamy po bliskie nam wartości płynące z pedagogiki Marii Montessori, ale nie żyjemy stricte „montessoriańsko”. Bez dwóch zdań jednak mobile skradły moje serce. Może m.in. dlatego, że widzę w nich ruchome rzeźby, zabawę z formą i światłem… Taki zawodowy skręt ;-)

Nie było więc dla mnie dużym zaskoczeniem, gdy okazało się, że pierwszy mobil zalecony przez M. Montessori do pokazania dziecku po wstępnym okresie adaptacyjnym został zaprojektowany przez włoskiego artystę Bruna Munari. Jest to szalenie interesująca postać nie tylko ze względu na wkład w sztuki wizualne, design, poezję konkretną, ale także dorobek w postaci książek i zabawek dla dzieci oraz działalności w obszarze dydaktyki. Jego książki miały uczyć małych odbiorców wrażeń dotykowych, oferując bogactwo faktur i kształtów. To prawdziwe przykłady wizjonerstwa idącego w parze z kreatywnością.

bruno-munari1
źródło: Munari Politecnico

W dziedzinie nauczania Munari był zwolennikiem metody kinestetycznej – poprzez dotyk, ruch i wykonywanie raczej niż słuchanie i oglądanie. Stąd zapewne bliskie związki projektanta ze sztuką kinetyczną, a w szczególności tworzonymi przez niego mobilami, które nazywał maszynami powietrznymi lub bezużytecznymi maszynami. Łączył kawałki lakierowanej tektury wyciętej w różnorodne kształty (oraz innych lekkich materiałów) tak, aby powietrze wprawiało je w ruch. Jego prace i projekty można zobaczyć na stronie MunArt, a poczytać o jego twórczości w artykule absolwentki wrocławskiej ASP.

Dziś jeden z mobili artysty jest częścią materiału Marii Montessori. Według jej zaleceń pokazuje się go niemowlakom będącym w fazie aktywnej. Obserwując obiekt-zabawkę, maluch ćwiczy skupianie wzroku, wodzenie oczami za przedmiotem, rozwija koncentrację i uwrażliwia się na barwy (więcej kolorów w przypadku innych mobili). Pierwszy miesiąc życia dziecka jest idealnym czasem na wprowadzenie mobilu Munari.

Harmonogram wprowadzania mobili Montessori

Montessoriańskie blogi donoszą, że po etapie obrazków kontrastowych mobile wprowadza się w odpowiedniej kolejności. Zainteresowanym przedstawiam schemat:

  • mobil Munari / wiek: 3-6 tygodni
  • ośmiościany / wiek: 5-8 tygodni
  • mobil Gobi / wiek: 7-10 tygodni
  • tancerki oraz falujący rytm/ wiek: 8-12 tygodni
  • motyle, kolibry oraz wieloryby/ wiek: 10-16 tygodni

dzika-jablon791h

Tutoriale

W internecie jest wiele tutoriali pokazujących krok po kroku jak zrobić samemu mobil Munari. Zajrzyjcie na stronę Villa Maria (english) po klarowne i wypasione tutoriale do ściągnięcia w pdf po angielsku lub francusku. Dokładnych wskazówek dostarcza także autorka bloga Little Red Farm, korzystając z ilustracji z książki Bruna Munari Design as Art. Z polskich blogów mogą się przydać: Skacząc w kałużach i Biele Morele.

Jeśli chodzi o materiały do zrobienia kształtów, można wybierać:

  1. karton biały i czarny
  2. folia samoprzylepna
  3. brystol malowany farbami
  4. druk wzoru i laminowanie

Wybrałam folię. Na drążki idealna jest balsa, a do połączenia elementów żyłka (w naszej wersji akurat zwykła biała nitka).

Zamiast szklanej bańki użyłam plastikową bombkę z allegro. Potrzeba precyzji, aby obliczyć i sporządzić kształty, oraz cierpliwości, aby zrównoważyć odpowiednio całość.

Średnica bombki jest punktem wyjścia do zrobienia obliczeń – u nas był to odcinek długości 6 cm i na tej podstawie powstała reszta.

Drążek czarno-biały okleiłam taśmą izolacyjną. Wiązania dodatkowo wzmocniłam gorącym klejem, aby nic się nie przesuwało.

dzika-jablon791f

dzika-jablon791g

dzika-jablon791e

dzika-jablon791a

dzika-jablon791i

dzika-jablon791c

dzika-jablon791d

To była przygoda! Teraz mam ochotę na kolejne mobile M. M. :)

dzika-jablon791k

dzika-jablon791l

Strefa nad łóżeczkiem. Nasz „pałąk” do zawieszania mobili :)

Mobile ze zwierzętami

dzika-jablon789a

Wpadłyśmy po uszy. Zakochałyśmy się w mobilach!

Lubię rzeźby kinetyczne Alexandra Caldera. Proponuję inspirowane jego twórczością działania w ramach warsztatów plastycznych dzieciom w różnym wieku. To nieskończona zabawa z wyobraźnią oraz ćwiczenie zręczności w tworzeniu nigdy nie powtarzających się kompozycji. Ostatnio wpadły mi w oko mobile Montessori, więc wszystko jeszcze przed nami. Na razie kompletujemy materiały i… improwizujemy z kształtami i kolorami.

Pomysł Milo to mobile ze zwierzętami. Pięknie prosty w wykonaniu i wykorzystujący ścinki z papieru. Minimum środków, a spora dawka ekspresji :) Dosyć abstrakcyjne sylwety Milo ozdobiła tak, że przypominają zwierzęta. Zabrała do swojego pokoju. Następne za to będą dla maluszka.

Otwieramy cykl ręcznie robionych mobili, m.in. dla niemowlaka oraz Montessori. Pokażemy też łatwe w wykonaniu pomysły za grosze, czyli to co lubimy najbardziej!

Kto chętny, niech zostanie z nami.

dzika-jablon789b

dzika-jablon-m1

dzika-jablon789c

dzika-jablon789d

dzika-mobile-zw

dzika-jablon789f

dzika-jablon789e

dzika-jablon789g

dzika-jablon789h

dzika-jablon789i

Opowieści z lasu w ruchomych rzeźbach przekazane

mpz36

Przy okazji mojej wystawy Ziemia, ziemia w Miejscu Projektów Zachęty w Warszawie odbyły się dziś warsztaty rodzinne Opowieści z lasu w ruchomych rzeźbach przekazane. Zdjęć nie żałowałam, bo dzieci i rodzice wspaniale wykorzystali inspiracje płynące z przyrody. Stworzone prace były piękne i zaskakujące, techniczne i użyteczne, ozdobne lub szamańskie… Kamienie, patyki i nieprzewidziane ścieżki wyobraźni! Do tego świeciło słońce. Byłam szczęśliwa. I dzielę się z Wami :)

mpz1

mpz4

mpz7

mpz8

mpz9

mpz3

mpz10

mpz11

mpz12

mpz14

mpz15

mpz16

mpz18

mpz20

mpz24

mpz17

mpz21

mpz27

mpz19

mpz31

mpz28

mpz29

mpz33

mpz32

mpz37

Sztuka dla każdego / Dziecko na Warsztat

dzika-jablon694-0

Witamy w przedostatniej odsłonie Dziecka na Warsztat, projektu blogowego zapoczątkowanego przez autorkę bloga Projekt Londyn 2014, na majowym warsztacie plastycznym, który (ponieważ nie przepadam za określeniem „plastyka”) nazwałam warsztatem Sztuka dla każdego. Prawdę mówiąc, u nas wszystkie warsztaty okazują się plastyczne – nie bardzo wiedziałam co nowego mam serwować. Postanowiłam więc nie silić na nowości, lecz zaprosić Milo do fajnych, rozwojowych i kolorowych zabaw plastyczno-sensorycznych.

Zwierzęta wciąż się córce nie nudzą. Ostatnio otwarcie przyznaje się do tego, że za to księżniczki tak. Nie będzie jednak już projektantką ubrań ani konstruktorką. Planuje zostać weterynarzem! Nie kombinując, sięgnęłam po sprawdzony temat. Do pierwszej zabawy zainspirowały nas ukochane książki (tak mniej więcej sprzed 3 lat) autorstwa Erica Carle (znanego w naszym domu z pozycji Bardzo głodna gąsienica, Czy chcesz być moim przyjacielem?, Od stóp do głów). Zawsze chciałam wypróbować uprawiany przez autora styl ilustrowania jego opowiastek. Krok po kroku – gdyż praca jest wieloetapowa – pokazujemy z Milo jak to zrobić.

dzika-jablon694d

Obrazki ze zwierzętami

1. Malowane tło
Na początek zamalowujemy kartki, które posłużą za tło do wycięcia kształtów zwierząt. To świetny moment, aby pokazać dziecku, że możemy malować nie tylko szkolnym pędzelkiem, że w ogóle możemy nie malować „tradycyjnie” ;-)

Przyda się więc szeroki pędzel remontowy i twarda szczotka. Można stemplować, wcierać, głaskać, malować zamaszyście, szybko, jak kto woli. Jest to świetne lekcja mieszania kolorów, i na palecie, i na papierze. Poruszamy wyobraźnię!

dzika-jablon694

dzika-jablon694a
Stemplowanki, nakrapianki i rozbryzgi.

dzika-jablon694b
Żółty i niebieski tworzą… zielony!

dzika-jablon694cWydrapywanki końcówką pędzla fantastycznie udają sierść i futro.

dzika-jablon694eOdbitki-lustrzane odbicia to zawsze dobra okazja, aby pobawić się z pojęciem symetrii. Ale bez przesady!

dzika-jablon694f

dzika-jablon694g

Można szczotką czy rękami – co kto lubi :) Wszystkie te działania uczą o fakturze, otwierają na nowe sposoby malowania, rozwijają poczucie sprawczości dziecka, pod warunkiem, że za bardzo nie przeszkadzamy w procesie twórczym.

2. Wycinane kształty
Po wyschnięciu kartki są gotowe do wycinania. Początkowo Milo nie chciało się wycinać, więc zadanie spadło na mnie. Sięgnęłyśmy do książki, która jest absolutnym hitem i nieustającą inspiracją, ćwiczy pamięć, uczy nazw zwierząt, pobudza wyobraźnię i rozwija poczucie piękna… co jeszcze? Wzdycham nad nią za każdym razem, gdy mam ją w rękach, a Milo uwielbia ją do tego stopnia, że książka z nami często podróżuje – zabierana jest do sklepu, do przychodni czy do metra. Mowa o niezwykłym, rysunkowym i zarazem malarskim, atlasie zwierząt Narwańcy, uwodziciele, samotnicy. Nie będę więcej o niej pisać – komu bliskie takie klimaty, sami ją odkryjcie :)

dzika-jablon694m

Zabawa polegała na tym, że Milo wskazywała mi zwierzaka do wycięcia, a ja jej pokazywałam co to jest sylweta (pełny kształt w przeciwieństwie do konturu). Na koniec skusiła się jednak na cięcie, wcześniej wykonując pomocniczy rysunek, który znacznie ułatwił sprawę. Zabawa samymi kształtami fantastyczna!

dzika-jablon694h

dzika-jablon694i

dzika-jablon694j

dzika-jablon694k

dzika-jablon694l  dzika-jablon694n-2

3. Naklejanie, rysowanie i opowiadanie historii
Co wycięliśmy, przyklejamy. Kleiłyśmy na kolorowe kartony, a Milo dorysowywała szczegóły (i mówiła co dokładnie ja mam narysować), gdyż w jej głowie na bieżąco rodziły się scenki i historyjki… Znów mała motoryka przeplatała się z wyobraźnią, naklejanki z rysunkiem, a nawet kolażem. Oto nasze ilustracje!

dzika-jablon694oPodwodne spotkanie z mantą. Mała rybka chce uciec, ale nie może. Po lewej chetonik addis zasypia.

dzika-jablon694rZbieracze liści.

dzika-jablon694sMały lis ucieka przed wielką salamandrą chińską, która ma jad w kolcu.

dzika-jablon694t
Na styku pomarańczowej australijskiej ziemi i wody samogłów spotyka się z łabędziem. Ten pierwszy płacze, a drugi zagaduje żyrafkę madagaskarską.

dzika-jablon694uSkunks i kinkażu zbierają z kwitnącego drzewa białe kwiaty.

dzika-jablon694wUchatka na górze lodowej i gwanako to dziewczyny. Patrzą za spadającym liściem.

Wspaniale się bawiłyśmy. Dużo, dużo radości, szczególnie przy wymyślaniu opowieści dziwnej treści :) No i mamy gotowy materiał na książkę.

Solna chmura

dzika-jablon695

Kolejna zabawa dla przedszkolaka, choć już dwulatek z pewnością ją doceni. Doświadczenia sensoryczne, nauka o fakturze, smakowanie w trakcie zabawy i kolor w ciągłej przemianie… Potrzebujemy:

  • chmurę z kartonu
  • klej wikol lub PVA i pędzel
  • sól
  • barwniki spożywcze
  • kroplomierz

Na papier posmarowany klejem sypiemy sól, a nadmiar zdmuchujemy lub strzepujemy. Najlepiej zakraplać kolory, kiedy sól jeszcze do końca nie zastygnie z klejem. A potem – co komu w duszy gra! Gdy w czasie warsztatów z 2-3-latkami sięgam po kroplomierze, dzieciaki wariują z radości! Zakup za około 2 zł, a taka frajda :)

dzika-jablon695a

dzika-jablon695b

dzika-jablon695c

dzika-jablon695e

dzika-jablon695f

dzika-jablon695mSól całkowicie zespolona z klejem i farbami po wyschnięciu tworzy fantastyczną strukturę.

Po drodze nasza zabawa skręciła w nieprzewidzianą ścieżkę. Milo wykorzystała papierowe koło i kroplomierz do zrobienia rysunku akwarelowego. Nie wiedziała jednak, że go tworzy – ona po prostu sprawdzała co jeszcze można zrobić z kroplomierzem :) Efekt jest piękny i lekki. Trochę jak w akwareli.

dzika-jablon695g

dzika-jablon695h

dzika-jablon695i

dzika-jablon695k

Tort ze śmietanką

Kolejna zabawa dla każdego, która daje mnóstwo radości. Kolejny przykład sztuki procesualnej, takiej, która nastawiona jest na proces twórczy i eksplorowanie, a w znacznie mniejszym stopniu na efekt końcowy (jeśli w ogóle). Hitem jest tutaj pianka do golenia. Tematem wiodącym – tort urodzinowy, a poletkiem doświadczalnym – kolory. Sensorycznie!

dzika-jablon695n

dzika-jablon695o

dzika-jablon695p

dzika-jablon695r

dzika-jablon695sTort gotowy, jeszcze tylko świeczki…

dzika-jablon695t… a jednak… zmiana koncepcji! Kolor szary albo brązowy na końcówce jest nieunikniony :)

dzika-jablon695uNiespodzianka! Po zmyciu piany z koła, ukazał się naszym oczom taki obrazek :)

Słomkowa zawieszka

Słomkowa zawieszka to nasz skromny wstęp do większej ruchomej konstrukcji. Myślałam nawet, że popłyniemy trochę bardziej w stronę konstruowania i łączenia, ale zainteresowania córki wystarczyło akurat do momentu nawleczenia słomek na sznureczki. Doprowadziłam więc na szybkiego tylko do takiej formy, która pozwoliła całość umocować i powiesić. Obiecuję, że pewnego dnia będzie więcej, i pojawi się oddzielny wpis o mobile :)

Tymczasem, nasza ruchoma zawieszka to typowa robota DIY, z elementem Montessori – młodsze dzieci i przedszkolaki znajdą w niej coś dla siebie. Wystarczy:

  • paczka kolorowych słomek do picia (te z ikei mają trochę większą średnicę, więc są łatwiejsze do nawlekania)
  • mocna nitka lub cienki sznurek
  • patyczki do szaszłyków
  • patafix lub plastelina
  • opcjonalnie pompony lub kulki z filcu plus igła z nitką
  • opcjonalnie koraliki i guziki

dzika-jablon695r-2

dzika-jablon695s-2Jak recykling to recykling! Wykorzystałyśmy też stare skuwki od mazaków z otworkami do łatwego przewleczenia nitki.

dzika-jablon695t-2

Samo cięcie słomek na kawałki i ich nawlekanie, bawiąc się kolorami i układając z kawałków wielokolorowe węże, jest świetnym ćwiczeniem z małej motoryki i wyobraźni. Potem wiązanie i zaklejanie na patyku, żeby sznurki nam nie pospadały. Reszty konstrukcji już nie zdążyłam rozwinąć, więc patafix przytrzymał nasze dzieło nad drzwiami, a potem przy otwartym oknie. Powiał wieczorny wiatr… :)

dzika-jablon695u-2

dzika-jablon695w

dzika-jablon695x

dzika-jablon695z

Nie zapomnijcie zajrzeć do pozostałych uczestniczek Dziecka na Warsztat po fantastyczne pomysły!

glowne_logo_1

Sponsorzy i partnerzy

DnW-plakat3

Dziecko na warsztat w Dzikiej Jabłoni:

Śpiący rycerze

dzikajablon348

Wiecie kto to jest rodzic nad-kreatywny? To taki rodzic, który chce być bardziej kreatywny niż jego dziecko jest w danej chwili, który pragnie zalać malucha kreatywnością, podczas gdy on umyka, który JESZCZE chce, a dziecko JUŻ nie. Taka zabawa w kotka i myszkę… Trzeba uważać… No kochanie, jeszcze jeden miętowy opłateczek… :) Pamiętacie jak to się skończyło w Monty Pythonie…

Pewnego razu byłam takim rodzicem, z planem i zadaniem. Wiedziałam lepiej, w końcu się przygotowałam. Pomysł fajny, wesoły i kolorowy, wspierający małą motorykę, rozwijający, wieloetapowy i tak dalej. Milo akurat przechodziła fazę zdecydowanie słabego skupiania się na pracach plastycznych i manualnych, bo wyżej postawiła w hierarchii zwinność i ruch. Jej ciało domagało się wspinaczki wysokościowej na drabinkach, kręcenia się na karuzeli do obłędu i huśtania aż do znudzenia (żołądka). Co zrobić, taki czas. Ale ja tak chciałam… kreatywnie… choć troszeczkę. Mój wzrok padł na rysunek rycerza przeobrażającego się w procesie projektowym na potrzeby wrześniowej kartki z kalendarza. Wydrukowałam kilka postaci – pociągnięte grubym konturem idealnie nadawały się do kolorowania! Nie przykładam jakiejś szczególnej wagi do kolorowanek (za wyjątkiem wartości ćwiczenia precyzji pod kątem przyszłego pisania), ale w tej zabawie miał to być tylko etap, jeden z wielu. Było świetnie, a następnie zabrałyśmy się za:

  • wycinanie postaci (tutaj Milo straciła cierpliwość i zainteresowanie z powodu lekko tępych nożyczek i niezadowalającego ją efektu pracy)
  • naklejanie na grubsze podłoże, np. tekturę lub karton (tutaj Milo mazała klejem po papierze chyba z grzeczności…)
  • znów wycinanie (tutaj już wycinałam sama!)
  • dziurkowanie głów rycerzy i cięcie nitek do mocowania (zainteresowanie powróciło, szczególnie w zabawie z czerwonym kordonkiem na podłodze)
  • przewlekanie nitki przez dziurki i wiązanie supełków (sama mama!)
  • przygotowanie konstrukcji do podwieszenia figurek (w mojej dłoni długo balansował jednorazowy talerzyk plastikowy z dziurkami jak na tarczy zegara w zależności ilu rycerzy chcemy powiesić ;-)
  • zamocowanie rycerzy, związanie nitek i wykończenie drutem zagiętym na dwóch końcach w pętelki (Milo już dawno zniknęła z pola widzenia, mąż, widząc mnie mocującą się z rycerzami, popatrzył dziwnie i pokiwał głową w milczeniu… Nie wiem o co mu chodziło!)
  • powieszenie mobila na karniszu (uff!!!)

Zawołałam córkę, żeby się pochwalić efektem naszej wspólnej pracy – prychnęła tylko i wróciła do swojej innej, nowej i lepszej zabawy. A rycerze, mimo że w pełnym rynsztunku, że miecze podniesione, gotowe do boju, dyndają leniwie w upalny dzień, drzemią w cieniu zasłonki w motylki…

dzikajablon346

dzikajablon347

dzikajablon349

dzikajablon350

dzikajablon351

dzikajablon352

dzikajablon353

dzikajablon354

dzikajablon355

dzikajablon356

dzikajablon357

Średnio wprawne oko dojrzy przeważający wkład pracy rodzica nad wkładem i zaangażowaniem dziecka… Czyli – widać od razu komu bardziej zależało :)

Ustrojenie

dzikajablon160

Odzywa się czasem w Milo potrzeba ustrojenia domu dla zabawkowych zwierząt, własnego pokoju, całego naszego mieszkania, a nawet, ba, miasta! To dlatego między innymi lubi, wracając autobusem lub tramwajem z późnej włóczęgi, oglądać wieczorne miasto. Całe w kolorowych światłach, smugach i rozbłyskach. Ustrojone miasto! szepcze z zachwytem, i nosem przyklejonym do szyby. Są też takie dni, kiedy bardzo potrzebuje coś zniszczyć, bez powodu, tak dla hecy, po prostu :)

Ale dziś raczej o konstrukcji, nie destrukcji. Ostatnio przyczepiłyśmy się do kółek, i ten kształt powraca w naszych pomysłach. A kolorowe kółka i kawałek sznurka to już przednia zabawa! Prosty zestaw podręczny: papier z bloku technicznego, papier kolorowy i klej (albo folia samoprzylepna – u nas akurat wala się po domu w dużych ilościach), dziurkacz, mocna kolorowa nitka (lub kordonek albo mulina), coś okrągłego do odrysowania. Wiadomo – zamiennie mogą być farby albo cokolwiek do kolorowania, ale preferuję akurat cięcie kształtów i naklejanie (dobre ćwiczenie na precyzję dla małych rączek). Dziecko może ciąć małe kształty do naklejania na kółko, jak i kółka podstawowe, które stworzą zawieszkę albo girlandę. Dodatkowo – Montessoriańskie ćwiczenie –  dziurkowanie papieru i przewlekanie nitki. Dla zaawansowanych – nawet wiązanie supełków :) Uwaga Rodzice! Kształty mogą być niedoskonałe, nie poprawiać :)

dzikajablon161 dzikajablon162 dzikajablon163 dzikajablon164

Dawno nie widziałam Milo tak skupionej na pracy, właśnie w Montessoriańskim tego słowa znaczeniu. Nawet gadać jej się nie chciało. Od czasu do czasu tylko poprosiła o pomoc przy trudniejszym kształcie. Nie odzywałam się więc, aby nie płoszyć tego wewnętrznego przepływu uwagi. Dopełniałyśmy się w pracy, każda robiła swoje. Aż do zachodu słońca. Wspaniały czas. I tak dokonało się Ustrojenie

dzikajablon165 dzikajablon166 dzikajablon167

Czary mary i kolory

dzikajablon138

Uwielbiam działania w plenerze, kiedy wszystko tak intensywnie się dopełnia: światło, wiatr, ruch, kolor, przestrzeń, człowiek. Tematem dzisiejszych warsztatów było uruchomienie i ożywienie przestrzeni wokół nas za pomocą koloru. Działaliśmy dwuetapowo. Na początek wygrodzenie przestrzeni do pracy i zabawy – zawiesiliśmy chusty (które działały jak ruchomy parawan) i oznaczyliśmy „nasz” teren. Porozmawialiśmy sobie o własnej przestrzeni na co dzień, takiej, w której nikt nas nie nachodzi. Którą się szanuje i której się potrzebuje, choć nie zawsze można ją mieć.

dzikajablon137 dzikajablon141 dzikajablon146 dzikajablon147

Następnie konstruowanie mobile – indywidualnie i grupowo. Mając matową plexi i transparentną folię, dzieci stworzyły przepiękne prace, które przeniosły mnie samą w świat dzieciństwa. Przypomniał mi się stary kalejdoskop od babci, magiczne, nigdy nie powtarzające się wzory z kolorowych szkiełek. Wówczas widok zapierał dech w piersiach… a dziś, po ponad trzydziestu latach poczułam przez chwilę klimat tamtego oczarowania… w słońcu i kolorze właśnie. To był dobry czas – Dzika Jabłoń pod akacją w Fortach Bema :)

dzikajablon135 dzikajablon136 dzikajablon139 dzikajablon140 dzikajablon142 dzikajablon143 dzikajablon144 dzikajablon145 dzikajablon148