Zaparowane rysunki

dzika-jablon758h

Nie wiem, może mamy w domu coś nie tak z wentylacją. Gotujemy zupę pomidorową – wszystkie szyby zaparowane, aż kapie na parapety ;-)

Okazuje się, że to jednak nie kłopot, a inspiracja. Na szybie improwizacja. Spontanicznie powstają palcem malowane sceny ze zwierzętami i roślinami. Pani architekt blok tak zaprojektowała 50 lat temu, że więcej tu okien niż ścian. Ma to swoje wady i zalety. Milo miała za to sporo powierzchni do rysowania! Woda trochę spływała, rysunki nieco ściekały, więc efekty prawie malarskie. Krótka, wesoła akcja. Latarnie z parku podświetliły nam pracę z błyskiem. Nie ma co, okna wciąż nam się bardzo przydają, nie tylko do patrzenia na świat :) Do kolaży. Do teatru. Do liści. Do obwieszania… A u Was? Do czego służą okna niezwyczajnie?

dzika-jablon758a

dzika-jablon758c

dzika-jablon758e

dzika-jablon758f

dzika-jablon758b

dzika-jablon758g

dzika-jablon758i

dzika-jablon758d

Pani Laleczkowa

642v

Dziecko nie zna jeszcze zasklepienia i nieufności właściwej światu dorosłych. Zniechęcenia, zaniechania, lęku czy lenistwa. Reakcje dziecka są proste i szczere. Pewnego dnia poruszyła mnie spontaniczność i otwartość mojej córki, gdy, oglądając ze mną zdjęcia przepięknych figurek na blogu Dollitude, początkowo odkrytych u Marty z Arcydziełka, oświadczyła, że narysuje Pani Laleczkowej swoje figurki i wyśle jej w liście do Bułgarii. Jak powiedziała, tak uczyniła!

Milo w zasadzie nie lubi lalek; nigdy nie fascynowały ją bobasy ani Barbie (jeszcze nie). Wózek dla lalek krótko cieszył się powodzeniem i odszedł na przedwczesną emeryturę do piwnicy. Na widok większości lalek rzuca pod nosem Brzydkie lale! Dziś ma kilka małych laleczek, o których co jakiś czas sobie przypomina. Czeka, aż ze strychu przyniosę jej moje stare lalki (samo wyczekiwanie i wyobrażanie sobie budzi najwięcej emocji). Od czasu do czasu powtarza, że chyba niedługo zainteresują ją Monster High (mam nadzieję, że jednak za szybko ten dzień nie nadejdzie). Uwielbia natomiast figurki i zwierzęta. Myślę, że pełne magii figurki laleczek i zwierzątek autorstwa Pani Laleczkowej (jak nazwała artystkę), zawładnęły jej wyobraźnią. Nie mogła oderwać od nich oczu!

Narysowała inspirowane figurkami z Dollitude postacie-zwierzątka i poprosiła mnie o adres autorki. A ja, zainspirowana entuzjazmem córki, napisałam maila do autorki bloga z zapytaniem czy zechciałaby nam przesłać swój adres zamieszkania, bo chciałybyśmy coś jej podarować. Po jakimś czasie dostałyśmy odpowiedź pełną ciepłych słów. Milo spakowała kopertę i powędrowała na pocztę. Minęło parę dni – Miriana napisała z podziękowaniem, że niezwykła przesyłka dotarła i uczyniła jej dzień pięknym. Córka przyjęła te słowa z zadowoleniem, a ja zamyśliłam się na chwilę… Zwyczajna sytuacja. Zwyczajny list. Świat się zmienił. Już nie piszę listów – uświadomiłam sobie. Brakuje czasem takich starych, dobrych, zwyczajnych gestów :) Dziękuję Miriano. Dziękuję Córeczko :)

2yi6

564ms

563pb

3584_zps8443abea.jpg~original

639c

b1530b8fcf702ce544859263de979b56

pz68

p.txtf

s3c2

p.txt

8840909dc08a0104ff437d1fc7614439

dzika-jablon715a

dzika-jablon715b

dzika-jablon715e

dzika-jablon715f

dzika-jablon715g

dzika-jablon715d

dzika-jablon715c