Dolina Gór Foliowych / Dziecko na warsztat 4

dzika-jablon887a

W styczniu do zabawy inspiruje nas folia. Z okazji dziecka na warsztat wyciągnęłyśmy więc zapasy folii remontowej schowanej na zajęcia plastyczne, dokopałyśmy się też do skrawków folii bąbelkowej, zanurkowałyśmy też w szufladzie szafki kuchennej po folię aluminiową. Aby nie być tak ortodoksyjnym w doborze materiału, do zbioru śliskości i przezroczystości włączyłyśmy też plastik, tiul, koc, futro, tekturę, a nawet figurki Lego i Schleich. Zabawy w mały świat właśnie takimi zasadami się rządzą – nie ograniczać się, dodawać, twórczo przetwarzać. Podążać tam, gdzie wędruje wyobraźnia…

Pudełko sensoryczne z folią

Dla każdego coś dobrego, czyli każda córka miała swoją zabawę dostosowaną do indywidualnych możliwości i etapu rozwoju. Na początek stworzyłyśmy z Milo pudło sensoryczne, ślisko-transparentne, wielozadaniowe. Wanienka pełna szeleszczących dźwięków i faktur do odkrywania bardzo zaangażowała malutką. W środku znalazły się: cienka folia, folia bąbelkowa, karty ze zwierzętami Antarktydy, tuba tekturowa obciągnięta folią spożywczą, kule o różnych rozmiarach w sreberku oraz trzy dinozaury do wydobycia z foliowej osłonki. Wszystkie elementy przyciągnęły uwagę młodszej córeczki, próbowała wszystkiego po trochu, ćwiczyła małą motorykę, poznawała różnorodne kształty, bawiła się. Milo uświetniła tę część foliowym tańcem. Mała, zafascynowana, siedziała w nią wpatrzona. Folia zdała egzamin. Okazało się, że pomimo pozornej zwykłości, folia jest bardzo inspirującym materiałem.

dzika-jablon887s

dzika-jablon887wuw

dzika-jablon887w

dzika-jablon887p

dzika-jablon887tu

dzika-jablon887xy

dzika-jablon887rss

dzika-jablon887rr

dzika-jablon887stt

Dolina Gór Foliowych

Przyszedł czas Milo. Sama wymyśliła swoją zabawę, a ja raczej służyłam pomocą od strony technicznej. Miejscem akcji stało się łóżko, a cienka folia posłużyła za budulec. Milo uformowała pasmo górskie wraz z doliną, w której popłynęła Kryształowa Rzeka. Na wędrowców czyhały tam liczne pułapki i spękane Lodowe Jezioro. Były też groty i skarby. Dodam tylko, że miejsce było złowrogie, a nad pejzażem dominowała czarna wieża wykonana z tektury z pomocą Taty. Pełne grozy iglice zawisły nad doliną wbite w niebo. A wszystko co wydawało się na pierwszy rzut oka ładne i przytulne, też okazywało się efektem czarów. Wędrowcy przeżyli tam swoją niebezpieczną przygodę, a ja tam byłam, z boku się przyglądałam i co ujrzałam, na zdjęciach zdokumentowałam!

dzika-jablon887b

Lodowe Jezioro

dzika-jablon887c dzika-jablon887d dzika-jablon887e dzika-jablon887f

Czary Mary Abrakadabra

dzika-jablon887g dzika-jablon887h dzika-jablon887i

Czarna Wieża, pełna niebezpieczeństw.

dzika-jablon887j dzika-jablon887k dzika-jablon887l

Przeprawa przez góry

dzika-jablon887m

Pasmo górskie

dzika-jablon887n

Taniec foliowy

dzika-jablon887oo dzika-jablon887op

Mściwa wiedźma Ragana ze swą armią… Wyczuwam inspiracje trylogią Tolkiena ;-)

dzika-jablon887r    dzika-jablon887zz

Zapraszam do odwiedzenia pozostałych uczestniczek projektu!

Reklamy

Zagadki Szklanej Krainy / Dziecko na warsztat 4

dzika-jablon877n

Zabawy z córką są czasem jak układanie mandali. Poczytajcie jak to ze szkłem było…

Szkło jako materiał do zabawy to spore wyzwanie. W listopadowym odcinku Dziecka na warsztat podjęłyśmy je z Milo i nie żałowałyśmy ani przez chwilę. Moja kochana entuzjastka budowania małych światów, które mimo upływu lat wcale jej się nie nudzą, tym razem zaproponowała od razu Szklaną Krainę. A ja zaczęłam się rozglądać po domu w poszukiwaniu szklanych obiektów, które będą jednocześnie bezpieczne i odpowiednie do zabawy. Oto migawki z naszego szklanego placu budowy!

dzika-jablon877rs

Konstrukcja? Lustro przede wszystkim. Trochę na wzór Montessoriańskich zabaw z odbiciem, kiedy ustawia się klocki i różne elementy na lustrzanej powierzchni dla dodatkowych efektów przestrzennych. Trochę dlatego, że zabawa z odbiciami i zwielokrotnionym wizerunkiem po prostu wspaniale pobudza wyobraźnię! Lubimy takie efekty specjalne. Latem, w terenie, pod gołym niebiem, bawiłyśmy się kiedyś w układanki na lustrze, a układałyśmy co akurat miałyśmy pod ręką – metalowe części i drewniane kółka. Nie bójmy się więc lustra!

Nazbierałyśmy słoików, podstawek na jajka z grubaśnego szkła z zatopionymi bąbelkami, kubeczków, kokilek, małych szklaneczek. Kieliszki do wina postawione do góry dnem, z nóżkami wycelowanymi w sufit, stworzyły fajną przestrzeń, którą Milo od razu nazwała Szklanym Lasem. Rzeczywiście, można było przechadzać się między pniami… Pojawiło się też łazienkowe lusterko, mała choinka z lampką na baterię, szklane kolorowe kółeczka w metalowych ramkach oraz delikatne guziki z plastiku co prawda, ale nadające lekkości właściwej szklanym wyrobom. Do tego kulki szklane, błyszczące serca, a nawet zwykłe, stare guziki, niekiedy szklane, z moich starych zbiorów odziedziczonych po babci Neli. Cudowny, efektowny budulec!

dzika-jablon877l

Powstała mapa, ścieżki, most, zatrute jezioro, dziwne miejsca i niezrozumiałe budowle. Co więcej, kraina ta kryła swoje tajemnice i zagadki. Ekipa podróżników, która wkroczyła tam na parę dni, miała parę ciężkich zadań do wykonania. Bardzo polubiłam nastrój tej naszej szklanej mapy w trójwymiarze. Światło padało z ukosa, z oddalonego nieco okna, przefiltrowane przez zdobioną fakturę największego kielicha, przebijało się przez barwne serca, kładło na powierzchni lustra, aby powędrować jeszcze głębiej…

Przez tę chwilę wspólnej zabawy czułam się jak w baśni albo we śnie. Cieszę się, że wyrwałam się z objęć codzienności, porzuciłam obowiązki i powinności… Nasza szklana pogoda była bardzo piękna. Lustro się nie stłukło na szczęście. Szkło po skończonej zabawie grzecznie powędrowało do nudnych szafek i zastygło w nich, czekając na jakąś odświętną okazję :)

dzika-jablon877lldzika-jablon877mdzika-jablon877nmn dzika-jablon877nnn dzika-jablon877no dzika-jablon877nop dzika-jablon877o dzika-jablon877p dzika-jablon877pp dzika-jablon877ppp dzika-jablon877r dzika-jablon877st dzika-jablon877tu dzika-jablon877uw dzika-jablon877x

Zapraszam do odwiedzenia pozostałych uczestniczek projektu!

Podróż na pustynię bez granic / Dziecko na warsztat 3

dzika-jablon834m

A oto nasza podróż bez granic w ramach mocno spóźnionego marcowego odcinka Dziecka na warsztat. Wszystko zaczęło się od starych map. To znaczy nie tak bardzo starych, bo niedawno zrobiła je moja córka, ale w zabawie, którą zainicjowała, zwierzęta odkryły bardzo stare mapy i postanowiły wyruszyć w podróż na pustynię…

W klimatach podróżniczych, z planami wypraw w głowie, Milo rysowała mapy, wytyczała szlaki, wymyślała nieistniejące krainy, które przyjdzie przemierzać jej małym bohaterom. Tak powstał mapownik Mapy. Wyłącznie dla dzikich zwierząt :)

dzika-jablon834e

dzika-jablon834f

W tym miesiącu warsztat nie był typowo warsztatowy. Okazał się raczej zabawą otwartą, wijącą się leniwie jak rzeka latem w upalne popołudnie, połyskującą od promieni wciąż zmieniającego się światła. Tak więc u nas zabawa ewoluowała z dnia na dzień, co miało też swoje fajne, dobre strony. Punktem wyjścia były hasła: geografia, podróże, pustynia. Podążając tym tropem, Milo wpadła na pomysł stworzenia wielkiej bezgranicznej pustyni (już się bałam, że chce wysypać piaskiem pół mieszkania) i zorganizowania pasma przygód – przystanków w przeróżnych lokalizacjach. Pustynia na szczęście okazała się szeleszcząco-papierowa, miejscami o spękanej od suszy ziemi…

dzika-jablon834g

dzika-jablon834i

dzika-jablon834j

Przy okazji tak pojemnego tematu jak pustynia zajrzałyśmy do książek i atlasów, przypomnieć sobie bądź poznać garść istotnych faktów. Milo zainteresowała się fauną pustynną. Do zabawy zaprosiła zwierzaki z kolekcji figurek, a ten oto jegomość odgrywał rolę biczogona egipskiego z Afryki Północnej, przewodnika w terenie.

dzika-jablon834a

dzika-jablon834b

Jak pustynia, to oaza. Jak oaza, to fatamorgana. Wydmy, susza, flora i fauna, pogoda. Ludy zamieszkujące pustynię. Trochę przydały nam się znów książki o kontynencie afrykańskim i azjatyckim z bardzo dobrej serii Atlas świata.

dzika-jablon834ll

dzika-jablon834k

Wyprawa dotarła do Fortecy Jaszczurek, w sercu której ukryty był starożytny skarb – Skarabeusz. Były też przygody w Zaklętej Oazie i wyławianie pierścienia, spotkanie z bandą groźnych węży i ucieczka… Wizyta w wiosce Psów oraz wiosce Koni. W końcu wszyscy bezpiecznie dotarli do Wielkiej Świątyni. Zainspirowały nas do jej zbudowania ciągoty recyklingowe na widok pudeł-wypełniaczy paczek, o niespotykanych kształtach… oraz fantastyczna świątynia w opuszczonym w dżungli mieście Angkor w Kambodży!

dzika-jablon834d

dzika-jablon834c

dzika-jablon834n

Rzut z góry na Wielką Świątynię. Mnóstwo zabawy, której towarzyszyły rozmowy na temat religii, funkcji i architektury świątyń. Przekuwane od razu w twórczy czyn – budowy świętego miejsca, do którego ciągną pielgrzymki przez pustynię z całego świata. Z siedmiolatkiem można już ciekawie porozmawiać o religiach, bogach, świętych księgach.

dzika-jablon834o

Wzgórze, a na nim Kamienny Stworek.

dzika-jablon834rr

Rampa trochę przypomina rozwiązania znane ze świątyń-zikkuratów na starożytnym Bliskim Wschodzie. Wszystko to inspirująca tektura z odzysku :)

Ciekawe jak następna kraina geograficzne i środowisko naturalne przyjdzie nam tworzyć.

dzika-jablon834p

dzika-jablon834r

Kamienny Stworek obrał wzgórze za swą siedzibę. Okazał się tak wyrazistym bohaterem, że z czasem doczekał się własnych przygód w serii mini-książeczek DIY Przygody Kamiennego Stworka.

dzika-jablon834s

Co działo się u innych uczestniczek projektu? Zajrzyjcie!

Wokół dzieci Słowo mamy ED Montessori Karolowa mama Kreo Team Kreatywnym Okiem Matkopolkowo Bez nudy 360 przygód Bawimy się my 3 Biesy dwa Duśkowy świat Dzika jabłoń Elena po polsku Co robi Robcio Cały świat Karli Jej cały świat Tymoszko Igranie z Tosią Kawa z cukrem Laurowy świat Kreatywnie w domu Gagtki Trzy Gugusiowo Ciekawe dzieci Świat Tomskiego Ohana blog On ona i dzieciaki Nasza przygoda diy My home and my heart Konfabula Uszywki Zuzninkowej mamy Mama na pełen etat Scwytane chwile Dzwoneczkowy raj mamy Ogarniam wszechświat Kreatywna mama Mama Aga, sztuka i dzieciaki Mamuśka 24 Pomieszane z poplątanym Worldschool explorers Nasza edukacja domowa Pomysłowe smyki Z motylem na dłoni Zakręcony belfer Zabawy z Archimedesem Dziecko na warsztat

Ogród Snów z ciastoliny

dzika-jablon768r

Ostatnio Milo przypomniała sobie pachnący ogród z ziołowej ciastoliny i zabawę z ziarnami z zeszłego roku. Zachciało się jej powtórzyć motyw. Poczyniłam szybkie przygotowania, na stół wjechała taca z kolorową ciastoliną, pudełko skuwek po wyschniętych mazakach i miseczki z ziarnami fasoli. Reszta dodatków przyleciała już w trakcie lepienia, gdy powstawał Ogród Snów.

dzika-jablon768l

Nie tak dawno Milo formowała wyspę z szybkoschnącej masy plastycznej. W zabawie sensorycznej z ciastoliną też króluje ugniatanie. Formowanie przestrzeni ogrodu (pagórki, jeziora, spiętrzenia lądu) to całe spektrum doświadczeń dla rąk. Gdy zaś teren gotowy, dziecko zaprasza wyobraźnię i zaczyna się urządzanie. Uwielbiam obserwować ten etap :)

dzika-jablon768k

dzika-jablon768m

W centrum mini-wszechświata wyrosło opierzone drzewo, ziarna ozdobiły kolorowe warstwy ciastoliny. Przy użyciu filcowych kształtów powstał choinkowy zakątek. Pozostało już tylko zaprosić mieszkańców :)

dzika-jablon768s

dzika-jablon768n

dzika-jablon768p

dzika-jablon768u

dzika-jablon768w

dzika-jablon768t2

Miasto Tajemnic

dzika-jablon766g

Pewnego dnia wyrosło nowe miasto. Miasto Tajemnic. Czarne Miasto. Pełne ciemnych korytarzy, grot, koronkowych dróg, niewyjaśnionych zagadek i skarbów!

dzika-jablon766a

W pobliżu Jaskini Snów znajduje się ściana totemów i końskiej czaszki. Brrr!

dzika-jablon766e

Czarodziejska studnia ze szkłem powiększającym do oglądania kamieni.

dzika-jablon766c

Złote Pole z kulami…

dzika-jablon766b

U wejścia do jaskiń.

dzika-jablon766d

Skarbownik. Pełen skarbów babci Izy :)

dzika-jablon766f

Zaułek z tablicą do pisania i rysowania.

Wymyślamy tajemnice, przygody i zagadki :)

Czerwone pudełko sensoryczne, czyli Las Tulipański

dzika-jablon765a

Jak Milo była młodsza, często bawiłyśmy się w kolory. Słynne zabawy w poszukiwanie wszystkich żółtych albo czerwonych przedmiotów z domu i gromadzenie ich w jednym miejscu, bądź grupowanie rzeczy w zbiory według kolorów, nigdy się nie nudziły.

U nas wciąż na topie są pudełka sensoryczne i zabawy w mały świat. Tak oto zakup płatków sztucznych róż zainspirował mnie do zrobienia pudełka sensorycznego w czerwieni. W środku bogactwo materiałów i faktur – płatki, pompony, szklane serca, drewniane elementy mozaiki w różnych kształtach, plastikowe transparentne szkiełka: kółeczka i guziki! Milo ujrzała w nich materiały budowlane i natychmiast przystąpiła do tworzenia miejsca, które nazwała Lasem Tulipańskim :)

Polowanie na czerwone przedmioty udało się. Przyleciały do nas taśmy, filcowe kształty, pudełka, rolki, wstążki, czerwone klocki lego, nakrętki. Skarby ze szkatułki mamy przydały się do zrobienia Skarbownika. Z nakrętek powstała „wspinaczka” czyli konstrukcja do wspinania.

dzika-jablon765j

Robi się świat… Za chwilę popłynie czerwoną wstążką Tajemniczy Strumień…

dzika-jablon765b

dzika-jablon765c

Ozdobna magiczna tratwa.

dzika-jablon765d

dzika-jablon765e

dzika-jablon765g

To nie więzienie. Zebra po prostu mieszka „pod górką”.

dzika-jablon765h

Sarna brodzi w Jeziorze Serc!

dzika-jablon765f

dzika-jablon765i

dzika-jablon765k

dzika-jablon765l

Ciekawa jestem co będzie dalej. Czerwone miasto już upadło, może powstanie za chwilę kolejne?!

Migawki z Antarktydy / Dziecko na warsztat II

dzika-jablon764o

Antarktydę odwiedzałyśmy już kilka razy w zeszłym roku:

Budowałyśmy kontynent, formowałyśmy góry lodowe na sucho i w prawdziwym lodzie, bawiłyśmy się zwierzętami, a na kartach Montessori z fauną Antarktydy i Arktyki Milo uczyła się pisać i czytać… Dużo wrażeń, wielkich emocji i spora dawka wiedzy. Tym razem – w ramach Dziecka na warsztat – niełatwo było znowu skusić się na zamarznięty ląd. Przez dwa tygodnie robiłam podchody, żeby zanęcić polarnikami, zdobywcami bieguna południowego, wyprawami (liczyłam, że zimą zrobimy wielką wyprawę w terenie, zbudujemy dom lodowy…, lecz jak wiadomo zima nie wypaliła za bardzo w tym roku). Wyglądało to beznadziejnie, już prawie się poddałam jak ze styczniowym warsztatem, który też został zbojkotowany. Bunt i opór, no rewolucja! Propozycje matki nie budzą takiego entuzjazmu jak dawniej ;-)

Gdy już wszystko wydawało się stracone i prawie porzuciłam nadzieję, że cokolwiek zrobimy, w Milo wygrała chęć zbudowania Antarktydy po raz kolejny, czyli Córka wybrała to co zna i lubi. Zabawa w mały świat! Więc bez zbędnej gadaniny zapraszam do obejrzenia migawek z domowej Antarktydy… Na początek zabawa w poszukiwanie i zbieranie wszystkich białych rzeczy, które nam posłużą do stworzenia świata Antarktydy! Miękkie, sztywne, szeleszczące… Tiule, wata, papiery, plastikowe pudełka, folia bąbelkowa, futerka – użyłyśmy wiele różnych materiałów budowlanych dla doświadczenia zróżnicowanych, bogatych efektów dotykowych.

dzika-jablon764l

dzika-jablon764m

Przydały nam się jeszcze lampki choinkowe do stworzenia efektu zorzy polarnej…

dzika-jablon764n

dzika-jablon764p

Góry lodowe, kry, legowiska niedźwiedzi polarnych… (zamieszkują one oczywiście Arktykę, ale Milo nie chce słyszeć o rozdzieleniu zwierząt z rejonów północnych i południowych, uparcie łączy je w zabawie, ignorując fakty ;-)

dzika-jablon764t3

Jest nawet zamarznięty wodospad :)

dzika-jablon764r2

dzika-jablon764t4

dzika-jablon764s

dzika-jablon764t5

dzika-jablon764t

dzika-jablon764t2

dzika-jablon764w

dzika-jablon764u2

Powstało też igloo z miski (znów Arktyka okazała się bardzo inspirująca), a puste lodowe przestworza zapełniły się kolorowymi podróżnikami z dalekich ciepłych krajów :)

dzika-jablon764z

dzika-jablon764w3

Impreza antarktyczna wciąż trwa w najlepsze, a my tymczasem zapraszamy do innych uczestniczek projektu po inspiracje!

logoDnW-2edycja3

Zabawy otwarte, zabawy drewniane

dzika-jablon757h

Dziś w Radiu Bajka wspomniałam o zabawach otwartych i budowaniu małych światów przy okazji zakrętek od butelek, a ten wpis czekał już w kolejce od paru dni… Więc tematycznie mi się połączyło, to puszczam wątek w świat i zachęcam do własnych eksploracji w Waszych domach!

Zabawy drewniane. Nie że drętwe, nie, wręcz przeciwnie: wciągające, otwarte, stale rozwijające się, o zmiennych strukturach i kierunkach. Niczym nieograniczone i pełne wyobraźni. Zależne od iskry inspiracji, ulotnego kontekstu czy aktualnych zainteresowań. Jestem fanką zabaw otwartych, stąd pieję w zachwycie! Uwielbiam też – a raczej moje dziecko – wszelkiej maści „moduły” czyli klocki, bądź inne elementy, z których można tworzyć bez końca.

dzika-jablon757a

Znacie miasta, które wyrastają w kilka godzin, a nie można ich wyburzyć przez wiele dni? Światy, które kiełkują niewinnie gdzieś w kącie pokoju dziecinnego, po czym, niepostrzeżenie (na przykład, gdy wyskoczysz zająć się obiadem albo poskładać stos ubrań), rozrastają się, pochłaniają przestrzeń, anektują sypialnię rodziców albo zyskują niespotykane ekspresowe połączenie z salonem? Przedmieścia i prowincje tych struktur można czasem napotkać w łazience koło pralki? Na pewno to znacie ;-)

dzika-jablon757b

Podstawa to dużo różnorodnych elementów, z których dziecko może budować, a które zyskują przecież coraz to inny status i funkcję. To jest akurat płynne, umowne, elastyczne. Zakrętka może być samotną wyspą czy łódką, kilka zakrętek już całym archipelagiem. Dziecko skacze z pomysłu w pomysł bez skrępowania, tam, gdzie go skojarzenia poniosą…Rodzicowi pozostaje czasem tylko trwać w osłupieniu czy zachwycie, albo po prostu… dołączyć!

dzika-jablon757c

Mamy figurki/kołeczki/ludziki drewniane (około 40 sztuk – wierzcie mi, to wcale nie jest dużo!), o które często pytacie w mailach lub komentarzach. Do kupienia w internecie tutaj. Wciąż jeszcze nie stały się ludzikami-flagami do zabawy w państwa świata (w tym celu je zakupiłam), choć w międzyczasie przeobrażały się niczym aktorzy ukazujący swoje różne twarze. I o to chodzi.

Sześciany kolorowe i w kolorze naturalnym z Kabum. Miały już wiele wcieleń i zastosowań!

dzika-jablon757d

Korki w dużych ilościach. Plus materiały naturalne: patyczki, szyszki, gałązki, plastry drzew i kawałki kory.

dzika-jablon732c

dzika-jablon731c

dzika-jablon757e

dzika-jablon757f

Kostki starego domina też dają radę. Kości do gry, te stare, pożółkłe i te nowe, kolorowe, z Tigera.

dzika-jablon757g

dzika-jablon757ll

Drewniane i metalowe gałki do drzwi. Drewniane prostopadłościany, które znalazłam po latach – pozostałości z projektu. Kolorowe liczmany, kwiatki dziergane na szydełku. Co kto lubi, co kto ma pod ręką, co się kryje w zakamarkach każdego domu. Zwyczajnie. Bez wielkich inwestycji. Wszystko się może przydać. Też tak macie?

dzika-jablon709p

Plastikowe transparentne krążki z Educarium, szkiełka w ramkach z Kabum. Dobre do wody, do mąki, do zabaw na podświetlanym stole. Masa zastosowań!

Kule szklane.

dzika-jablon709o

Mozaika Goki, także z Kabum, na początku była po prostu mozaiką. Po czym, w warsztacie o Ameryce Południowej, posłużyła Milo do wybrukowania placu w Machu Picchu, stworzenia sieci dróg Inków w Andach oraz tarasów uprawnych dla kukurydzy na stokach gór…

dzika-jablon757i

dzika-jablon757k

dzika-jablon757l

Co dzieciaki budują? Labirynty. Systemy ścieżek i dróg, tory przeszkód. Mosty na rzece. Mury miejskie i zagrodzenia. Ku przygodzie!

dzika-jablon757kk

dzika-jablon757kkk

Życzę Waszym dzieciom wielu nowych wspaniałych światów :)

Zapraszam do dzielenia się.

Machu Picchu, kipu i konkwista / Dziecko na warsztat

dzika-jablon755a

– Mama, naucz mnie o wielkich wojnach!

Masz ci los! A tu warsztat czeka, konkretne motywy: Ameryka Południowa, święta… Jak to ogarnąć? Jak podążać za nowymi zainteresowaniami córki, a jednocześnie nie wypisać się z Dziecka na Warsztat ;-) Postanowiłam więc jeszcze nie opuszczać drużyny DnW, choć w tej edycji jakoś wyjątkowo żmudnie pracuje mi się „na temat” z Milo, i trochę zignorować wytyczne. Ameryka Południowa i wielka wojna… Idealnie się składa… to będzie konkwista!

– Córcia, chcesz o podboju Imperium Inków?
– Tak.
– Ok. No to jedziemy!

Nocne niebo nad Machu Picchu

Każdy kto tu zagląda wie, że u nas budowanie małych światów (small world play) cieszy się niegasnącym zainteresowaniem. Swego czasu była i Antarktyda, i zimowe królestwo, kosmosy i obce planety, i wiele innych kreacji. Tym razem hasło brzmiało Machu Picchu! Najpierw sfałdowały się góry Andy i powstał odpowiedni krajobraz, rzeka Urubamba, most i drogi górskie zbudowane z kamieni na podobieństwo sieci dróg stworzonej w królestwie Inków. Byłyśmy już po wstępnych rozmowach i oglądaniu obrazków ukazujących historię podboju, a karty właśnie się robiły… Milo nie zapomniała nawet o uprawach na schodkowych tarasach ;-)

dzika-jablon755c

Przyszedł czas na budowę kamiennego miasta. Przydały się wszystkie sześciany, kostki domina, drewniane figurki, a nawet kolorowe elementy mozaiki z Kabum. Drogi zostały wybrukowane, mury ustawione – tradycyjnie – bez zaprawy, miasto podzielono na część publiczną (plac z choinką), sady (okrągłe kształty) oraz kwatery prywatne, czyli domostwa. Istotnym elementem był dostępny dla wszystkich skład żywności oraz skarbiec, jak na Inków przystało.

dzika-jablon755d

Do miasta Machu Picchu prowadziła wielka brama…

dzika-jablon755b

… przed bramą pięknie brukowany plac…

dzika-jablon755e

Pilnie strzeżony skarbiec pełen złota i drogich kamieni.

dzika-jablon755f

Po opuszczeniu Machu Picchu w niewyjaśnionych okolicznościach, miasto zajęły zwierzęta. Osiedliły się w domach, stworzyły wspólnotę, której szefował wilk. Tutaj wyruszają na wycieczkę w góry…

dzika-jablon755g

dzika-jablon755h

Zapada noc nad Machu Picchu…

Zabawa cieszyła się takim zainteresowaniem Milo, że nie dało się „złożyć” miasta, które zajęło łóżko córki, przez 4 dni. Z radością wskakiwała co noc do łóżka rodziców :)

Jaki mały świat następny? Meksyk? Czy będą kolejne wielkie wojny czy w międzyczasie pojawi się nowy wątek? Zobaczymy. To zawsze jest przygoda z wyobraźnią.

machu-picchu1

Kipu / Opowiadanie historii

Na blejtramie rozpięłyśmy sznurki i kolorowe taśmy, a na nich zawisły w krótkim czasie supełkowe opowieści. W tym roku Milo poznała jeden przykład tajemniczego pisma obrazkowego, nad którym głowią się uczeni… Był to Dysk z Fajstos. Przy okazji wycieczki do Grecji w ramach projektu bajkowego Milo wykonała własny dysk i stworzyła inskrypcję przy użyciu nieznanego pisma. Teraz miała okazję poznać pismo węzełkowe Inków, które służyło do zapisywania informacji o liczebności mieszkańców, ilości jedzenia w składach żywności, wysokości podatków. Nasze kipu składało się nie tylko z supełków – włączyłyśmy w proces tworzenia zapisu różne elementy: fragmenty słomek, skuwki od mazaków, kawałki taśmy kolorowej, kwiatki szydełkowe, filcowe śnieżynki, spinacze, a nawet szyszki. Taki tam podręczny repertuar :)

Każdy taki zwis sznurkowy to odrębna opowieść. Plącząc supły, zmieniłyśmy się bowiem w opowiadaczki historii…

dzika-jablon755i

dzika-jablon755j

Tu zapisana jest opowieść o zimie…

dzika-jablon755k

Karty „Imperium Inków”

Za namową córki zrobiłam zestaw kart o historii państwa Inków i hiszpańskim podboju tej części Ameryki Południowej przez Franciszka Pizarro. Nie są to karty do lekcji trójstopniowej typowe dla metody Montessori, lecz nimi inspirowane. Zmodyfikowałam pomysł w ten sposób, że każdej karcie z obrazkiem i podpisem towarzyszy karta z tekstem, która w kilku zdaniach przedstawia daną postać, miejsce czy zdarzenie. Dziecko zainteresowane tematem pozna więc historię konkwisty, dzieje Imperium Inków i wodza Atahualpy, drogę Pizarra do sławy i bogactw, a także architekturę, rolnictwo, religię Inków, czy hodowane przez nich zwierzęta i uprawiane rośliny. Historia, geografia, sztuka i życie codzienne Inków oraz współczesnych Peruwiańczyków (Indian Ajmara i Keczua). W odpowiednim skrócie oczywiście ;-)

Milo opanowała już nazwy Wyspa Słońca, Machu Picchu, Andy, rzeka Urubamba, nazwisko jednego z najokrutniejszych konkwistadorów z Hiszpanii budzi jej wyraźną antypatię, a historię Inków kwituje współczującym: Biedni Indianie!

Cieszę się, że karty ewoluują u nas naturalnie. Gdy widzę, że Milo coś wyraźnie interesuje, pytam czy chce nowy komplet. Karty bardzo pomagały jej w nauce czytania pojedynczych słów, teraz jest gotowa na dłuższy opis obrazka zamiast dopasowywania podpisu. Sama sięga po wiedzę, która w danym momencie jest jej potrzebna. W zgodzie z potrzebami… Przy okazji sama przypomniałam sobie sporo informacji!

dzika-jablon755l

dzika-jablon755m

dzika-jablon755n

logoDnW-2edycja3

Zapraszam na blogi pozostałych uczestniczek Dziecka na warsztat. Mnóstwo inspiracji!

Dziewczyna Foka / W 7 bajek dookoła świata

dzika-jablon-narrator

Wiosna! Rusza nowy projekt blogowy W siedem bajek dookoła świata – co tydzień poznajemy wybraną bajkę lub baśń z jednego kontynentu. Pomnożona przez ilość uczestniczek projektu, zmienia się w wielką przygodową bajkową podróż dookoła świata :) Do zabawy skusiła autorka bloga Projekt: Człowiek, na co wiele mam odpowiedziało bez wahania (lista blogów jest mapą na końcu wpisu).

logo-bajkiBohaterem dnia jest bajka/baśń powiązana z kontynentem (np. w osobie autora). Wyjątek od tej zasady stanowi Antarktyda, od której dziś zaczynamy cały cykl. Nie ma mieszkańców, a więc autorów bajek, stąd wątek antarktyczny jest luźno powiązany z zabawą. Może być pretekstem do zapowiedzi projektu lub inspiracją do przedstawienia jakiejś zimowej baśni… Zapowiadamy tym wpisem nową zabawę i dzielimy się baśnią o zwierzętach tajemniczo spokrewnionych z ludźmi, piękną i poruszającą baśnią o duszy. Wybór padł na foki – są naszym łącznikiem między Antarktydą a północą, skąd baśń się wywodzi (jej różne wersje obecne są u Szkotów, plemion Indian Ameryki Północnej, na Syberii i w Islandii). Powstała w zimnych krajach Północy, a opowiada się ją wszędzie tam, gdzie jest lodowate, zamarzające morze lub ocean. Przytoczoną wersję zaczerpnęłam z niesamowitej książki Biegnąca z wilkami autorki-opowiadaczki bajek, baśni i opowieści świata, Clarissy Pinkoli Estes.

Oto harmonogram naszej bajkowej zabawy:

16/04 Australia i Oceania
23/04 Azja
30/04 Afryka
7/05 Europa
14/05 Ameryka Północna
21/05 Ameryka Południowa

Zanim zaczęłyśmy zabawę z bajką, zdążyłyśmy się zapoznać z Antarktydą – jej położeniem, charakterem, pogodą, zwierzętami i ptakami. Pojawiły się karty z fauną Arktyki i Antarktydy oraz zimowo-lodowe zabawy sensoryczne. Solidnie przygotowane, uznałyśmy, że czas na baśń :) Czytając ją i rozmawiając o niej, przedstawiałyśmy jednocześnie wspomniane wydarzenia w stworzonej przez nas małej wielkiej krainie… Milo dowiedziała się czym jest scenografia, aktorzy i rekwizyty. Co więcej, opracowała z moją pomocą cały spektakl w najdrobniejszych szczegółach. Baśń w teatrze, teatr w baśni! Zapraszamy.

dzika-jablon-antarktyda1
Dziewczyna Foka

W zimowej lodowej scenerii rozgrywa się opowieść o podążaniu za instynktem, prawdziwym pochodzeniu i powrocie do siebie, o samotności i tęsknocie, macierzyństwie i miłości. Nie można zapomnieć tego kim się jest.

Samotny, nieszczęśliwy rybak pragnął towarzystwa ludzi. Pewnej nocy wypłynął na polowanie.

dzika-jablon669a

Czasami czuł tak wielki przypływ bólu i samotności, że łzy toczyły mu się po głębokich bruzdach na twarzy.

dzika-jablon669b

Lubił obserwować foki, o których legendy mówią, że kiedyś były ludźmi, a jedynym śladem po tym są ich oczy, mądre i kochające.

dzika-jablon669c

Kiedy księżyc podnosił się na niebie, człowiek podpłynął do wielkiej skały na morzu, a jego oczom wydało się, że coś się na niej porusza z nieskończonym wdziękiem.

dzika-jablon669f

Gdy znalazł się bliżej, na szczycie skały wypatrzył grupkę tańczących dziewcząt. Zatrzymał się i patrzył oczarowany.

dzika-jablon669g

Kobiety lśniły w świetle księżyca, skóra migotała srebrnymi kropelkami, a ich stopy i dłonie były smukłe, długie i piękne.

dzika-jablon669h

Rybak wyskoczył na skałę i zabrał jedną z foczych skór, które tam leżały. Po kąpieli kobiety zakładały na siebie focze skóry i zsuwały się do morza, wołając radośnie. Oprócz jednej. Szukała wszędzie swojej skóry, lecz nigdzie jej nie było…

dzika-jablon669j

Mężczyzna wyszedł zza skały i powiedział: Kobieto… zostań moją żoną. Jestem taki samotny… Początkowo dziewczyna nie chciała się zgodzić, ale, zrozumiawszy, że nie dostanie z powrotem swojej skóry, przystała na tę propozycję – rybak obiecał jej zwrócić skórę po upływie siedmiu lat.

dzika-jablon669k

Urodziło im się dziecko, które nazwali Uruk. Matka opowiadała mu baśnie o podwodnych stworzeniach, a ojciec strugał mu nożem niedźwiadki i wilki.

dzika-jablon669l

Minęło siedem lat, a kobieta nie dostała swojej skóry z powrotem. Usychała z tęsknoty, jej ciało słabło, skóra zaczęła się kruszyć, wzrok się pogarszał. Którejś nocy chłopiec usłyszał wołanie. Zdawało mu się, że to wiatr woła jego imię: Uuuuruk! Wyszedł w rozgwieżdżoną noc i pobiegł na urwisko. Zobaczył pośród fal starą srebrzystą fokę.

dzika-jablon669m

Schodząc po skale, natknął się na tobołek – w środku była ukryta focza skóra jego matki. Przytulił ją, poczuł jej zapach, a dusza matki przeszła przez jego duszę. Przepełniła go miłość do matki.

dzika-jablon669n

Matka nałożyła skórę. Nie chcąc zostawić chłopca, tchnęła oddech w jego płuca, aby mógł oddychać swobodnie pod wodą jak ona.

dzika-jablon669o

Popłynęli przez głębiny na spotkanie ze starą foką. We trójkę dotarli do podwodnej krainy, gdzie odbywała się wielka uczta z tańcami. Stara foka objęła Uruka i nazwała wnukiem.

dzika-jablon669p

Jednak nie nadszedł jeszcze czas, aby chłopiec mógł zostać na zawsze w podwodnym świecie. Musiał wrócić do swojej krainy i dorosnąć. Został poetą i pieśniarzem, a ludzie słuchali jego opowieści. Często widywano go na skalnym urwisku, gdzie rozmawiał z foką, która często go odwiedzała. W jej oczach widać było ludzkie spojrzenie, mądre i kochające…

dzika-jablon-669e

Blogowa wersja baśni jest mocno skrócona. Zaadaptowane fragmenty i cytaty pochodzą z książki Biegnąca z wilkami, Clarissa Pinkola Estes. A Zoe, lisek polarny, była narratorem i Wam tę baśń opowiedziała.

Klikajcie w mapę aby zajrzeć do innych uczestniczek projektu – dowiecie się jak żegnają zimę i co szykują na następne bajkowe spotkania :)

Zwierzęta Antarktydy i Arktyki łączcie się!

dzika-jablon671-1

Wątki arktyczne i antarktyczne goszczą w naszym domu już od dość dawna, a fascynacja krainą lodu, zwierzętami, które ją zamieszkują, pogodą i geografią nie ustaje. Tak naprawdę jesteśmy w niekończącej się podróży na biegunie południowym i północnym – nauka przez zabawę wzbogaca nasze życie. Dzisiejszy wpis łączy obie krainy w dość żartobliwy sposób, bo chociaż Milo dowiedziała się, że w rzeczywistości niektóre zwierzęta nigdy się nie spotkają ze względu na warunki geograficzne (nie ujrzymy lisa polarnego na spacerze z pingwinem z Antarktydy), to w zabawie zorganizowała im wspólną przygodę! Polarne przyjechały w odwiedziny do kolegów z Antarktydy! – oświadczyła i tak nam się połączyły dwa odległe światy. Wszak wyobraźnia nie zna granic!

Nie tak dawno bawiłyśmy się w Antarktydę na mokro, wykorzystując bogactwo sensoryczne lodu, śniegu, galaretki i wody, a i lodu było u nas sporo w zabawach w sezonie zimowym. Pojawił się też śnieg, gdy Milo tworzyła Zamek na Zimowym Wzgórzu. Tym razem odbyła się zabawa na sucho, choć nie mniej atrakcyjna, ze względu na użycie różnorodnych materiałów i figurek zwierząt oraz zastosowanie kart do montessoriańskich lekcji trójstopniowych. To wszystko razem sprawiło, że zabawa rozwijała się wielowątkowo i mogłam dokładać Milo wciąż nowe informacje…

Inspiracją po raz nie wiem który były Mapy Mizielińskich. Spotkały się na macie wyścielonej niebieskim prześcieradłem: geografia, biologia, historia (wyprawy Amundsena i Scotta na biegun południowy), wzbogacone ćwiczeniem w pisaniu zainicjowanym przez Milę (postawiła sobie karty z podpisami przed sobą i przepisywała nazwy zwierząt, czym mnie zupełnie zaskoczyła, bo do liter jakoś się nie garnie!). Pokochała te karty, których produkcję wyłącznie do naszego domowego użytku realizuję po nocach :) To samo dotyczy figurek zwierząt, które nie dość, że otrzymały własne imiona i stały się bohaterami wielu codziennych zdarzeń i zabaw, to atrakcyjnością przebiły nawet petszopy i kucyki, co było dla mnie dość szokujące :)

Do zabawy przydadzą się:

  • mata lub płachta materiału (najlepiej niebieski, bo oznacza wodę)
  • elementy białe (pokryte śniegiem) na ląd – u nas to papierowy kształt Antarktydy z zaznaczonymi obszarami pokrytymi przez lodowiec)
  • wata, pognieciony papier, styropian jako budulec
  • kawałki kry z pianki
  • dodatki „pod ręką” jak kołeczki drewniane, kwiatki zrobione na szydełku, kamyki, diamentowe serca czy szkiełka (cokolwiek co posłuży do wzbogacania i rozbudowywania małego świata)
  • ryby, łódki, statki, stacje badawcze, ludziki czy inne figurki, które dodadzą realizmu zabawie

Rozwijajcie własne tropy. Trzymajcie się ciepło w krainie wiecznych lodów i bawcie się dobrze :)

dzika-jablon671a

dzika-jablon671b

dzika-jablon671c

dzika-jablon671d

dzika-jablon671e  dzika-jablon671i

dzika-jablon671o

dzika-jablon671p   dzika-jablon671f

dzika-jablon671r

dzika-jablon671s

dzika-jablon671t

dzika-jablon671

dzikajablon-antarktyda

Zamek na Zimowym Wzgórzu

dzika-jablon-658

Uwielbiamy małe światy! Nowe i wspaniałe. Do tworzenia i odkrywania. Do zamieszkania. Trochę tęsknimy za śniegiem, więc w zabawie do zimy powracamy. Wielka improwizacja: śnieg (mieszanka soli, mąki i kaszy jęczmiennej), błyszczące serca, śnieżki z waty, płatki kosmetyczne, styropian, gwiazdkowe drzewka, pierwsze z brzegu białe pudełeczka, osłonka z lampy jako góra lodowa, lampki choinkowe, szkiełka i krążki. Trochę plastikowego jedzenia na królewską ucztę…

Wszystko szykujemy, bo zaraz przylecą nowi mieszkańcy! Dodam, że przybyli w wielkim kasku, czyli latającym statku do specjalnych podróży. Nie zapomnijcie o efektownych światłach. Och, bez świecidełek nie byłoby takiej zabawy. Wszystko piękne co się błyszczy, mieni, świeci…  Czysta magia i zimowa podróż. Aż mi się Kaj i Gerda przypomnieli z dawnych lat. Bajkowo mi :)

dzika-jablon-658a

dzika-jablon-658b

dzika-jablon-658c

dzika-jablon-658d  dzika-jablon-658f

dzika-jablon-658e

dzika-jablon-658g

dzika-jablon-658k  dzika-jablon-658h

dzika-jablon-658i

Tęczowe igrzyska

dzika-jablon-653

Ludzie, tęczowe igrzyska z pianki do golenia to jest to! Aplauz, wiwatowanie, doping, piski, wiski, głośny śmiech nieustający, maksymalna ekscytacja… jak na zawody przystało :) Partycypacja i pełne zaangażowanie, bieg po złoto, dekoracja na podium, ech! Tego się nie zapomina :)

Przygotowujemy:

  • wanienkę (lub inny spory pojemnik)
  • 2 pianki do golenia
  • barwniki spożywcze
  • ulubione figurki do zabawy
  • opcjonalnie – hand-madowe sanki, łyżwy, narty czy inne przyrządy do uprawiania zimowego szaleństwa, np. z tektury)

Przygotowanie chmur piany w 6 kolorach trochę zajmuje, ale co tam! Mieszamy piankę z odrobiną barwnika zwyczajnie łyżką w misce, i wykładamy do wanny. Kiedy kolorowa masa już gotowa, dziecko formuje góry i jakie tam chce nieodkryte formy :) Wcześniej przygotowałyśmy proste tekturowe (b. umowne!) saneczki dla zwierzaków, które zdecydowały się wziąć udział w zawodach. Pominęłyśmy część oficjalną z odpaleniem ognia olimpijskiego i przeszłyśmy do konkretów. Zaczęło się…!

dzika-jablon-653a

dzika-jablon-653cSanki dla zawodników.

dzika-jablon-653b

dzika-jablon-653d
Materiał gotowy do formowania.

dzika-jablon-653e  dzika-jablon-653g

dzika-jablon-653h

dzika-jablon-653f

dzika-jablon-653i

dzika-jablon-653j   dzika-jablon-653lPowstało wiele tęczowych pejzaży…

dzika-jablon-653m
Zawodnicy dają z siebie wszystko!
  dzika-jablon-653o

dzika-jablon-653r

dzika-jablon-653s

dzika-jablon-653tObok toru saneczkowego w górach są dwa jeziora o nazwie Perełkowa Woda. Do mycia rąk po piankowej robocie ;-)

dzika-jablon-653nAle zasuwają! Kolory wirują i mienią się w oczach!

dzika-jablon-653u

dzika-jablon-653xz
Ten zawodnik miał kontuzję i odpadł, niestety.

dzika-jablon-653y
Bezcenne doświadczenia sensoryczne i lekcja mieszania kolorów. Radość, radość, radość! Nie zwlekajcie – kupcie dziecku piankę do golenia ;-)

Mała Kraina Lodu

dzikajablon641

Jakby mało nam było lodu ostatnio! Co tam lodowa planeta! Antarktydy, Arktyki i wyprawy na biegun nam się zachciało… Poczyniłyśmy więc stosowne przygotowania kilka dni temu… Oto lista wytycznych:

  • zrobić lód w kostkach i kubeczkach (barwiony na błękitno z dodatkiem brokatu i cekinów) – możemy budować różnorodne formacje lodowych skał, ba, lodowce!
  • zrobić galaretkę (dwie miski żelatyny barwionej na niebiesko/granatowo)
  • przynieść trochę śniegu z podwórka
  • zaprosić grupę zwierząt polarnych
  • sprawdzić na mapie kierunek i położenie lądu (Mapy Mizielińskich)
  • wyciąć kawałki kry z białej pianki lub styropianu
  • zabezpieczyć teren (najgorsza wizja matki: żelatyna i kulki styropianu wędrujące po całym domu!)

Było fantastycznie! Było zimno! Trzeba było robić przerwy i rozgrzewać się herbatą, bo ręce Milo stopniowo zmieniały się w sople lodu :) Ta podróż w nieznane przyniosła dużo, dużo wrażeń. Choć krótka, to wzbudziła pasję i poruszyła wyobraźnię. Zabawa w mały świat i bogate doświadczenia sensoryczne za nami, a przed nami zabawy edukacyjne, drukowanie kart, lodowiec, zima i sanki, zwierzęta i ich nazwy, podróżowanie z mapą, malowanie zimy, lepieni bałwana… Ciąg dalszy z pewnością nastąpi :)

A do stworzenia naszej krainy lodu zainspirował nas blog Crayon Box Chronicles.

dzikajablon641l

dzikajablon641b

dzikajablon641a

dzikajablon641e

dzikajablon641w  dzikajablon641f

dzikajablon641g

dzikajablon641d

dzikajablon641x

dzikajablon641h

dzikajablon641i  dzikajablon641j

dzikajablon641k  dzikajablon641m

dzikajablon641n  dzikajablon641p  dzikajablon641s

dzikajablon641t

dzikajablon641o

dzikajablon641r

dzikajablon641u

Montessori „po swojemu” / Czarodziejskie jezioro

dzikajablon636l

Część druga twórczych podróży. Zadanie, jakie dostała Milo, polegało na wyciskaniu do pojemnika wody z gąbki pobranej uprzednio z innego naczynia. Montessoriańskie ćwiczenie praktyczne usprawniające pracę mięśni rąk i wspierające koordynację wzrokowo-ruchową. Jak wspominałam w poprzednim wpisie o kolorach, nastąpiło małe odstępstwo. Gdy praca z gąbką została zakończona, taca znów zmieniła się w zbiornik wodny, a jego powierzchnia zalśniła migoczącymi cekinami… Robię Czarodziejskie Jezioro!

W mgnieniu oka powstała tratwa, miniaturowe łódeczki w różnych kolorach, most dla ćwiczenia równowagi (ze starej zepsutej różdżki), przystań i park-sad pełen magicznych owoców i kwiatów :) Pojawili się również mili mali mieszkańcy tego efemerycznego świata, którego czarowi uległam i pozwoliłam, aby istniał aż do obiadu… Dziecko przepadło na ponad godzinę, ja zajęłam się sobą, a po demontażu na kuchennym stole zapachniała proza życia – zupa pomidorowa :)

Znów Montessori było „tylko” inspiracją. Piękna zabawa!

dzikajablon636a

dzikajablon636b

dzikajablon636c

dzikajablon636d

dzikajablon636e

dzikajablon636f

dzikajablon636g

dzikajablon636i

dzikajablon636j          dzikajablon636

Świąteczny stragan wyobraźni / Dziecko na warsztat

dzikajablon628-2

Naprawdę? To już mamy połowę grudnia? Zaraz święta? Jakbym mogła, to przespałabym ostatni miesiąc roku w całości – cały czas czuję się szara i senna… Dobrze jednak, że jest Dziecko na warsztat i kilkadziesiąt innych blogujących mam, dzięki którym to przedsięwzięcie jest WSPÓLNE. Czując się więc porządnie zmotywowaną, pionizując się, przyczesując i – jak to się mówi – wychodząc do ludzi, wzięłam się do roboty razem z córką, a nawet Ojciec zakasał rękawy w kilku strategicznych punktach :)

Tak sobie myślę, że być może nie jest to klasyczny warsztat rękodzieła bożonarodzeniowego i ozdób świątecznych, bo przez dłuższy czas kręciłyśmy się z Milo trochę w kółko, goniąc własny ogon. Było kilka podejść, ale blado wypadałyśmy. Temat ozdób wyjątkowo się nie kleił, mimo że w zeszłym roku było sporo pięknej roboty! Próbowałam więc go podkręcać, interpretować, koloryzować, naginać – Milo nie specjalnie miała ochotę na rękodzielcznicze aktywności. W końcu nas olśniło – zrobimy stragan świąteczny pełen dobra wszelakiego, mydło i powidło, do wyboru do koloru, full wypas wyobraźni… I poszło! Uff! Potem się rozkręciłyśmy. Mniej chciało mi się spać. Było dobrze, wesoło i kolorowo. I w tej mało spektakularnej, kameralnej zabawie z Córką, z dala od wielkich głośnych centrów, na peryferiach szału ciał i portfeli, wśród wieczornej ciszy i nowych zapachów, poczułam po raz pierwszy nastrój nadchodzących świąt :)

Zapach piernika

dzikajablon628a

Jak wiemy, Proust ma swoją magdalenkę do podróżowania w czasie, a my mamy pierniczki, które są prawdziwym dorocznym rytuałem inicjującym przedświąteczne przygotowania i trzymającym świat o tej porze roku w ryzach. Unikam szału kuchennego przed rodzinnymi spotkaniami, ale piernikom nie mogę się oprzeć. Milo też :) Zrobiłyśmy miły prosty przepis dla niewymagających i nie podejmujących ryzyka. Oczywiście ładne pudełka okazały się zbędne, bo pierniczki przetrwały nie dłużej niż trzy dni! Milo w tym roku podjęła naukę lukrowania. Ja też!

dzikajablon628b

dzikajablon628c

dzikajablon628d

dzikajablon628e

Lampiony w ciemnościach

dzikajablon628f

Już dawno zachwycałam się lampionami i tylko czekałam na odpowiednią okazję. Zainspirował mnie pomysł z bloga The Imagination Tree, który postanowiłyśmy wypróbować. Do stworzenia magicznych latarenek potrzebne są:

  • słoiki
  • cienka bibułka w kawałkach
  • klej CR (albo każdy inny, który wysychając robi się przezroczysty i radzi sobie ze szkłem; my użyłyśmy akurat kleju PVA z serii Craft Planet)
  • cekiny lub inne błyskotki (np. folia aluminiowa)
  • solidny drut i koraliki (ceramiczne, plastikowe, drewniane) + guziki

Smarujemy słoik klejem i przyklejamy wycięte lub wydzierane płatki cienkiej przezroczystej bibuły. Całą powierzchnię słoika pokrywamy klejem, który stworzy dodatkową warstwę ochronną. Odkładamy do wyschnięcia. Niech wyschnie porządnie, bo inaczej wszystko się maże w rękach, a namoknięta klejem bibuła lubi się rwać :(

Druga część pracy, a zarazem świetne montessoriańskie ćwiczenie dla rąk, to nawlekanie korali na drucik. Na zdjęciach starałam się pokazać dokładnie sposób mocowania „rączki” od latarenki do słoika. Najpierw robimy obręcz z drutu i mocujemy ją wokół słoika, a do niej przyłączamy „rączkę” z korali za pomocą pętli z drutu na obu jego końcach. W środku sprawdza się „żywa” świeczka typu tea-light albo taka sama w wersji na baterię. Rozprasza wszelkie mroki grudnia :)

dzikajablon628g

dzikajablon628i

dzikajablon628h

dzikajablon628j

dzikajablon628k

dzikajablon628l

dzikajablon628m-2

dzikajablon628n

dzikajablon628o

dzikajablon628p

dzikajablon628r

Stragan świąteczny

dzikajablon628s

Wspaniały trening wyobraźni – jak to z tekturą bywa! Czy już wspominałam, że jestem jej fanką? Tektury. Jestem! Pobiegłam do sklepu rowerowego na dole i przyciągnęłam wielkie pudło. Wymyśliłyśmy stragan i bujałyśmy w obłokach przez kilka dni… Dość mam tego gadania! Mama, chodź do roboty! Wobec tak zdecydowanej postawy Milo przeszłam od słów do czynów. Przydały nam się:

  • mocna tektura
  • supermocna taśma Power Tape
  • folia samoprzylepna
  • klej CR
  • ozdoby wszelakie (najlepiej wcześniej wykonane)

Konstrukcja straganu jest prosta (na zagięciach ścianek dodatkowe wzmocnienia z tektury i obciążenie w dolnej partii dla równowagi). Miejsce na towar i na kasę (a ceny przystępne). W środku tekturowe „siedzonko” do przycupnięcia w handlowy dzień. Radość, radość, radość :)

dzikajablon628t

Kilka słów na temat oferty Milo. Miniaturowe drzewka z gałązek od jarzębiny, osadzone w zakrętkach wypełnionych plasteliną, ozdobione koralikami, guzikami i cekinami. Prawdziwe cudo! Kolejna rzecz, która rozświetliła mój grudzień :)

dzikajablon628u

dzikajablon628w

Łańcuch z drucików kreatywnych wykonany bez podpowiedzi i bez pomocy przez Milo. Była z siebie bardzo dumna. Ozdobiła nim stragan centralnie. W ogóle „ustrojenie” było rytuałem samym w sobie, wielką ekscytacją, która spowodowała bezsenność. Tyle emocji w ozdabianiu świata!

dzikajablon628x

Odrobinę rękodzieła w wersji papierowej. Nie namęczyłyśmy się zbytnio, dominował motyw choinek. Kolorowy papier, tektura, filcowe podkładki pod nogi krzeseł, plastelina, cekiny, filcowe śnieżynki, kolorowe nitki… Tak powstała girlanda z choinkami, która na koniec zawisła koło łóżka Milo.

dzikajablon628y

dzikajablon628z-2

dzikajablon628zz

dzikajablon629a

dzikajablon629b

Taki eksperyment. Topione z koralików zawieszki na choinkę. Może trafią na świąteczne drzewko, a może na dłużej pozostaną w ofercie straganu. Ładne, a u Milo kosztują grosze! Acha, koraliki przyleciały z Ikei, wypiekły się w foremkach ułożonych na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. W temperaturze ok. 100-150 stopni, nie za długo. Przyozdobiły się w błyszczące nici – elegancko :)

dzikajablon629c

dzikajablon629d

dzikajablon629e

Tegoroczne kartki świąteczne – także dostępne na straganie Milo. Obok – asystent Lis pomaga. Ale trochę się zapatrzył…

dzikajablon629f

dzikajablon629w2  dzikajablon629w4

dzikajablon629w5

dzikajablon629w8 dzikajablon629j

dzikajablon629h
Kraina Kolorowych Świąt

Bawiłyśmy się ostatnio z piaskiem i masą solną, więc naturalnie powrócił pomysł na urządzenie z pomocą jakiejś masy nowej Krainy dla zwierząt Milo. Tym razem padło na ciastolinę – w barwach Bożego Narodzenia (wg wersji popkulturowej). Z założenia nasz „mały świat” miał być kolorowy, świąteczny i sensoryczny. Jak postanowiłyśmy, tak zrobiłyśmy. Powtórzyłam ten sam przepis co ostatnio, z tą różnicą, że teraz barwiłyśmy ją nie naturalnymi składnikami, a sztucznymi barwnikami używanymi w cukiernictwie. Z trzech kul Milo zbudowała wyspy, dorysowałyśmy ziemię i wodę (jezioro, rzekę i strumień). Ponadto wykorzystałyśmy jeszcze:

  • muszle różnych wielkości
  • torebkę ryżu (przed ugotowaniem)
  • kilogram soli (na śnieg – prawdziwie skrzypiący pod kopytami koni)
  • goździki (do zrobienia ogródka goździkowego pełnego świątecznych zapachów)
  • kulki szklane
  • cekiny
  • folię aluminiową (na zamarzniętą sadzawkę dla łyżwiarzy)
  • chmurę z waty
  • choinkę i prezenty, skarby i niespodzianki
  • girlandę z pomponów na druciku

Właściwie urządzanie Krainy Kolorowych Świąt wciąż trwa. Przybywają coraz to nowe wycieczki zainteresowanych zwierząt, które mają ochotę na zimową przygodę!

dzikajablon629l

dzikajablon629m

dzikajablon629p

dzikajablon629r

dzikajablon629s

dzikajablon629x

dzikajablon629n

dzikajablon629t

dzikajablon629u

dzikajablon629w

dzikajablon629w7

Iluminacja 

Pod tym chwytliwym hasłem kryje się nasz spacer świeżo rozświetlonymi ulicami miasta w kierunku olbrzymiej choinki z prezentami z iluś tam tysięcy migoczących lampek. Dziecko było zachwycone, więc już się nie odzywałam, że przebogata iluminacja atakowała mój mózg, gdy podchodziłam do światła całkiem blisko, i że musiałam odwracać głowę, mrugać oczami i szeptać do taty Milo: To nie na moje nerwy! Za to z przyjemnością wspominam tę wizualną ucztę, przypatrując się JEDYNIE zdjęciu :)

dzikajablon629ww

dzikajablon629y

dzikajablon628
Rytm grudnia w tym roku wyjątkowo – bo po raz pierwszy – wyznaczył nam kalendarz adwentowy z niespodziankami. Wprowadza w moje poranne wybudzanie pewną dyscyplinę: co dzień parę minut po siódmej budzi mnie głos: Mama! Niespodzianka z kalendarza adwentowego!!! Muszę wstać, nie ma rady. Przebijamy się zniecierpliwionymi palcami do kolejnego pudełka z okienkiem. Dodam tylko, że na dzień dzisiejszy, do piętnastki, kalendarz wygląda jakby pogryzły go dzikie zwierzęta! A tak wyglądał jeszcze pierwszego grudnia…

dzikajablon623a

Tak jak z rana wita nas niespodzianka w kalendarzu, tak każdego wieczora – o ile ta regularność nam się udaje – sięgamy po nową Zakamarkową książkę – bożonarodzeniową opowieść z dreszczykiem Wierzcie w Mikołaja, do czytania każdego dnia aż do Wigilii. Działa jak kalendarz – piękny i przygodowy sposób na odliczanie :)

dzikajablon629w3

dzikajablon629w6

Warsztat w styczniu 2014 będzie poświęcony muzyce. Tymczasem zapraszam do odwiedzin na blogach wszystkich uczestniczek Dziecka na Warsztat!

Życzę Wam wszystkim ciepłych, spokojnych i radosnych świąt :)

DZIECKO NA WARSZTAT

Jest moc!

glowne_logo_1

Sponsorzy i partnerzy

plakat_patron3

Zajrzyjcie do poprzednich warsztatów Dzikiej Jabłoni – wrześniowego Ryby mają głos, październikowego Kosmiczny lot i listopadowego Alchemia smaków :)

Mały magiczny morski świat

dzikajablon626

Powracamy do magicznego piasku! Tym razem kolorem rozświetlamy szarości i mroki pierwszej połowy grudnia. Schodzimy na dno oceanu, by uczynić głębinę nieco bardziej swojską i przytulną. Zapraszamy motywy podwodne: muszle, koniki morskie, fluorescencyjne ryby… Dodatkowo pod ręką: wykałaczki, ozdobne i koniecznie kolorowe patyczki do zakąsek, filiżanki z zestawu do herbaty, grabki, korale, słomki, patyczki kreatywne, ławka z tektury, kieliszek do jajka, łańcuszek, zabawkowe sztućce, korki od wina, foremki do ciastek, pióra, zabawkowe lokówki i koraliki do robienia prasowanych obrazków – w tym wypadku niezbędne, aby zwiększyć jeszcze doznania sensoryczne i wizualne po wymieszaniu z piaskiem.

Przepis na piasek w domowym zaciszu, bez spotkania z huraganem Ksawerym, banalny i tani:

  • mąka w dowolnej ilości
  • oliwka dla dzieci w takiej ilości, aż konsystencja masy zacznie przypominać piasek :)
  • brokat lub barwnik spożywczy (dałam różowego, ale trzeba sporo sypnąć, żeby masa nabrała rumieńców)

Same wartości takiej przygody! Dziecko rozwija wyobraźnię (otwarta zabawa typu „mały świat”), małą motorykę (nawet wyciskanie oliwki z butelki jest dobrym ćwiczeniem dla mięśni dłoni), wzbogaca doznania sensoryczne (mieszanie, ugniatanie, robienie babek, budowanie dowolnych konstrukcji) i daje dużo radości. Przyjemnie pachnie… Piasku nie trzeba zakrywać na noc (u nas wanna z piaskiem stoi do około tygodnia w kuchni), a po zdemontowaniu małego świata można masę przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku i wyciągnąć, kiedy przyjdzie ochota :) Jeśli jednak trochę podeschnie, można dodać odrobinę oliwki. Do wielokrotnego użytku. Bardzo polecam takie przyjemności :)

dzikajablon626a

dzikajablon626b

dzikajablon626c-3

dzikajablon626i

dzikajablon626d

dzikajablon626g

dzikajablon626h

dzikajablon626e

dzikajablon626j

dzikajablon626k

dzikajablon626l

Ogród z ziołowej ciastoliny

dzikajablon617

Bogata dokumentacja niepozornej, lecz przebogatej akcji. Pół dnia wspaniałej zabawy – nawet chorowanie tak nie dokucza i odchodzi w niepamięć, gdy wyobraźnia szaleje, a ręce zajęte pracą… Jeśli o mnie chodzi – odpłynęłam i dałam się nieść pomysłom Milo, zauroczona jej precyzyjnymi rozwiązaniami w kwestii formowania krainy, urządzania zakątków magicznego ogrodu i zasiedlania go zwierzyną :)

Zacznijmy od początku. Ciastolina domowej roboty to sensoryczny wstęp. Sprawdzony przepis pożyczyłam od Ewy, kreatywnej mamy dwóch chłopców, delikatnie zmodyfikowany:

  • 1 szklanka soli
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka wody
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • kilka kropli zapachu waniliowego

Marzyły mi się nie tyle kolorowe, co pachnące kulki masy. Nie tylko ziołowe, po prostu barwione naturalnie i wciągające w świat przypraw. Sięgnęłam więc do ulubionej szuflady, aby wydobyć:

  • kurkumę
  • tymianek
  • herbatę rooibos
  • czerwoną paprykę

Nie miałam akurat kakao, ale z jego dodatkiem możemy uzyskać apetyczny, czekoladowy brąz :) Nie muszę dodawać, że dla dziecka już samo wyrabianie ciasta jest wspaniałym ćwiczeniem mięśni rąk (a przy okazji odmierzanie wg miarki określonych produktów), a dotykanie, dodawanie i rozprowadzanie przypraw i ziół w masie funduje dodatkowe sensoryczne atrakcje. Poczujcie delikatny zapach oliwy z oliwek i nutę wanilii… Ech, pełnia doznań… Milo była zachwycona…

dzikajablon617a

dzikajablon617b

Druga część: magiczny ogród. Czyli spontaniczna zabawa typu „small world”. Na podstawkę wędruje pokrywka z pudełka od butów – najlepsza ze względu na mocne boki, które nie pozwolą rozłazić się ciastolinie po domu. Zestaw wyjściowy do konstruowania według inwencji własnej plus podpowiedzi dziecka! Niech także na tym etapie będzie współtwórcą. Po pięciu minutach zgromadziłyśmy:

  • kolorowe plastikowe słomki (pocięte na moduły)
  • patyczki do szaszłyków (pocięte na moduły)
  • plastry korka
  • kolorowe pióra
  • suchy makaron
  • ziarna różnych gatunków fasoli
  • pestki śliwek
  • płatki kosmetyczne
  • waciki do higieny uszu

Ugniatanie. Tworzenie równiny, stepu szerokiego, wyniosłych pagórków, zakrętów rzek, stawu, łagodnych brzegów… Sadzenie drzew. Budowanie mostów łączących dwa brzegi. Kopanie nor dla maleńkich zwierząt. Składowanie zapasów na zimę w ciastolinowych norkach. Tworzenie ścieżki zdrowia do biegania i skakania z pieńka na pieniek. Stawianie ogrodzenia – płotu z makaronowych sztachet. Ozdabianie klombów wokół czarodziejskich pni. Szykowanie paszy ukrytej w woreczkach. Zaproszenie zwierząt do zasiedlenia. Uczta! Przygoda! Zapachy i kolory. Spróbujcie. Koniecznie stwórzcie wasz „mały świat” :)

dzikajablon617c

dzikajablon617e

dzikajablon617f

dzikajablon617dFormowanie ziemi.

dzikajablon617gStaw z kaczkami :)

dzikajablon617h

dzikajablon617i

dzikajablon617l
Zbiory i plony.

dzikajablon617m

dzikajablon617n

dzikajablon617o

dzikajablon617p
Budujemy mosty…