Trzy zabawy z tekturą

dzika-jablon-651

Tektura wymiata! Kto jest fanem tego niezastąpionego, łatwo dostępnego i pobudzającego wyobraźnię materiału, ten z pewnością rozumie moją słabość do tektury. Ten wpis to przypominajka – trzy niezapomniane zabawy z tekturą w pigułce. Z wybory trzy, ale jak poszperacie na blogu o tekturze, znajdziecie masę inspiracji :)

1. Magiczny las

To najtańsza wersja kostki edukacyjnej. Gwarantowany rozwój małej motoryki. Uczta kolorów. Żadnych migoczących światełek. Zero męczących dźwięków, które przestymulują dziecko po 3 minutach. Bateria nie siada. Funkcje się nie kończą. Po prostu tekturowe pudło! Wyobraźnia wita i zaprasza…

Nakłute pudło (np. długopisem) plus słomki do picia, druciki kreatywne, pompony… Po chwili wyrasta las pełen pnączy i tajemniczych przejść, w którym zabawki odbywają podróż życia. Dla maluchów sprawdzą się nawlekanki z makaronów rurek i dużych korali (np. drewnianych) i wciskanie słomek i drucików do środka. Wówczas powstaje prawdziwa puszka Pandory, pudło-niespodzianka, do którego koniecznie trzeba zajrzeć. Nie wydawajcie na cuda, zróbcie sobie sami cudo :)

dzika-jablon-651b

dzika-jablon-651i

dzika-jablon-651d

dzika-jablon-651h

dzika-jablon-651e

2. Magiczna jaskinia

Jeśli nie schowaliście jeszcze zbyt głęboko lampek choinkowych, przydadzą się Wam do stworzenia groty lub jaskini rozświetlonej magicznym światłem. Kiedyś natknęłam się na ten prosty i efektowny pomysł na blogu Play at Home Mom, który pięknie nam rozświetlił niejeden wieczór. Milo uwiła sobie kolorowe, magiczne gniazdko w łazience. Do jego zbudowania potrzeba nam było  jedynie pudła tekturowego i kompletu lampek, które umieszczamy w dziurach nakłutych w tekturze.

dzikajablon597t

dzikajablon597n

dzikajablon597o

dzikajablon597p

3. Tekturowa architektura

Wycięty w pudle kształt domu posłużył za okienko biura, w którym powstawały ważne rysunkowe projekty architektoniczne czy plany dzikiej zieleni miejskiej – porośnięte pokrzywami podwórka. W biurze Milo trzymała psa oraz kota, który pilnował schowka ze słomkami. W biurze niezbędny był komputer, a konkretnie najnowszy model laptopa wykonany z rzadkiego gatunku tektury. Do tego solidne biurko z podpórkami i długi blat – wszystko własnej konstrukcji, oraz trendowy fotel z wiaderka. Swego czasu biuro rozpanoszyło się w dużym pokoju na wiele dni.

Porządny kawał tektury (pudła po rowerach czy meblach) może przydać się do stworzenia jakiejkolwiek architektury. Zaprośmy dzieci :)

dzikajablon624

dzikajablon624i

dzikajablon624b

dzikajablon624b1

Świąteczny stragan wyobraźni / Dziecko na warsztat

dzikajablon628-2

Naprawdę? To już mamy połowę grudnia? Zaraz święta? Jakbym mogła, to przespałabym ostatni miesiąc roku w całości – cały czas czuję się szara i senna… Dobrze jednak, że jest Dziecko na warsztat i kilkadziesiąt innych blogujących mam, dzięki którym to przedsięwzięcie jest WSPÓLNE. Czując się więc porządnie zmotywowaną, pionizując się, przyczesując i – jak to się mówi – wychodząc do ludzi, wzięłam się do roboty razem z córką, a nawet Ojciec zakasał rękawy w kilku strategicznych punktach :)

Tak sobie myślę, że być może nie jest to klasyczny warsztat rękodzieła bożonarodzeniowego i ozdób świątecznych, bo przez dłuższy czas kręciłyśmy się z Milo trochę w kółko, goniąc własny ogon. Było kilka podejść, ale blado wypadałyśmy. Temat ozdób wyjątkowo się nie kleił, mimo że w zeszłym roku było sporo pięknej roboty! Próbowałam więc go podkręcać, interpretować, koloryzować, naginać – Milo nie specjalnie miała ochotę na rękodzielcznicze aktywności. W końcu nas olśniło – zrobimy stragan świąteczny pełen dobra wszelakiego, mydło i powidło, do wyboru do koloru, full wypas wyobraźni… I poszło! Uff! Potem się rozkręciłyśmy. Mniej chciało mi się spać. Było dobrze, wesoło i kolorowo. I w tej mało spektakularnej, kameralnej zabawie z Córką, z dala od wielkich głośnych centrów, na peryferiach szału ciał i portfeli, wśród wieczornej ciszy i nowych zapachów, poczułam po raz pierwszy nastrój nadchodzących świąt :)

Zapach piernika

dzikajablon628a

Jak wiemy, Proust ma swoją magdalenkę do podróżowania w czasie, a my mamy pierniczki, które są prawdziwym dorocznym rytuałem inicjującym przedświąteczne przygotowania i trzymającym świat o tej porze roku w ryzach. Unikam szału kuchennego przed rodzinnymi spotkaniami, ale piernikom nie mogę się oprzeć. Milo też :) Zrobiłyśmy miły prosty przepis dla niewymagających i nie podejmujących ryzyka. Oczywiście ładne pudełka okazały się zbędne, bo pierniczki przetrwały nie dłużej niż trzy dni! Milo w tym roku podjęła naukę lukrowania. Ja też!

dzikajablon628b

dzikajablon628c

dzikajablon628d

dzikajablon628e

Lampiony w ciemnościach

dzikajablon628f

Już dawno zachwycałam się lampionami i tylko czekałam na odpowiednią okazję. Zainspirował mnie pomysł z bloga The Imagination Tree, który postanowiłyśmy wypróbować. Do stworzenia magicznych latarenek potrzebne są:

  • słoiki
  • cienka bibułka w kawałkach
  • klej CR (albo każdy inny, który wysychając robi się przezroczysty i radzi sobie ze szkłem; my użyłyśmy akurat kleju PVA z serii Craft Planet)
  • cekiny lub inne błyskotki (np. folia aluminiowa)
  • solidny drut i koraliki (ceramiczne, plastikowe, drewniane) + guziki

Smarujemy słoik klejem i przyklejamy wycięte lub wydzierane płatki cienkiej przezroczystej bibuły. Całą powierzchnię słoika pokrywamy klejem, który stworzy dodatkową warstwę ochronną. Odkładamy do wyschnięcia. Niech wyschnie porządnie, bo inaczej wszystko się maże w rękach, a namoknięta klejem bibuła lubi się rwać :(

Druga część pracy, a zarazem świetne montessoriańskie ćwiczenie dla rąk, to nawlekanie korali na drucik. Na zdjęciach starałam się pokazać dokładnie sposób mocowania „rączki” od latarenki do słoika. Najpierw robimy obręcz z drutu i mocujemy ją wokół słoika, a do niej przyłączamy „rączkę” z korali za pomocą pętli z drutu na obu jego końcach. W środku sprawdza się „żywa” świeczka typu tea-light albo taka sama w wersji na baterię. Rozprasza wszelkie mroki grudnia :)

dzikajablon628g

dzikajablon628i

dzikajablon628h

dzikajablon628j

dzikajablon628k

dzikajablon628l

dzikajablon628m-2

dzikajablon628n

dzikajablon628o

dzikajablon628p

dzikajablon628r

Stragan świąteczny

dzikajablon628s

Wspaniały trening wyobraźni – jak to z tekturą bywa! Czy już wspominałam, że jestem jej fanką? Tektury. Jestem! Pobiegłam do sklepu rowerowego na dole i przyciągnęłam wielkie pudło. Wymyśliłyśmy stragan i bujałyśmy w obłokach przez kilka dni… Dość mam tego gadania! Mama, chodź do roboty! Wobec tak zdecydowanej postawy Milo przeszłam od słów do czynów. Przydały nam się:

  • mocna tektura
  • supermocna taśma Power Tape
  • folia samoprzylepna
  • klej CR
  • ozdoby wszelakie (najlepiej wcześniej wykonane)

Konstrukcja straganu jest prosta (na zagięciach ścianek dodatkowe wzmocnienia z tektury i obciążenie w dolnej partii dla równowagi). Miejsce na towar i na kasę (a ceny przystępne). W środku tekturowe „siedzonko” do przycupnięcia w handlowy dzień. Radość, radość, radość :)

dzikajablon628t

Kilka słów na temat oferty Milo. Miniaturowe drzewka z gałązek od jarzębiny, osadzone w zakrętkach wypełnionych plasteliną, ozdobione koralikami, guzikami i cekinami. Prawdziwe cudo! Kolejna rzecz, która rozświetliła mój grudzień :)

dzikajablon628u

dzikajablon628w

Łańcuch z drucików kreatywnych wykonany bez podpowiedzi i bez pomocy przez Milo. Była z siebie bardzo dumna. Ozdobiła nim stragan centralnie. W ogóle „ustrojenie” było rytuałem samym w sobie, wielką ekscytacją, która spowodowała bezsenność. Tyle emocji w ozdabianiu świata!

dzikajablon628x

Odrobinę rękodzieła w wersji papierowej. Nie namęczyłyśmy się zbytnio, dominował motyw choinek. Kolorowy papier, tektura, filcowe podkładki pod nogi krzeseł, plastelina, cekiny, filcowe śnieżynki, kolorowe nitki… Tak powstała girlanda z choinkami, która na koniec zawisła koło łóżka Milo.

dzikajablon628y

dzikajablon628z-2

dzikajablon628zz

dzikajablon629a

dzikajablon629b

Taki eksperyment. Topione z koralików zawieszki na choinkę. Może trafią na świąteczne drzewko, a może na dłużej pozostaną w ofercie straganu. Ładne, a u Milo kosztują grosze! Acha, koraliki przyleciały z Ikei, wypiekły się w foremkach ułożonych na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. W temperaturze ok. 100-150 stopni, nie za długo. Przyozdobiły się w błyszczące nici – elegancko :)

dzikajablon629c

dzikajablon629d

dzikajablon629e

Tegoroczne kartki świąteczne – także dostępne na straganie Milo. Obok – asystent Lis pomaga. Ale trochę się zapatrzył…

dzikajablon629f

dzikajablon629w2  dzikajablon629w4

dzikajablon629w5

dzikajablon629w8 dzikajablon629j

dzikajablon629h
Kraina Kolorowych Świąt

Bawiłyśmy się ostatnio z piaskiem i masą solną, więc naturalnie powrócił pomysł na urządzenie z pomocą jakiejś masy nowej Krainy dla zwierząt Milo. Tym razem padło na ciastolinę – w barwach Bożego Narodzenia (wg wersji popkulturowej). Z założenia nasz „mały świat” miał być kolorowy, świąteczny i sensoryczny. Jak postanowiłyśmy, tak zrobiłyśmy. Powtórzyłam ten sam przepis co ostatnio, z tą różnicą, że teraz barwiłyśmy ją nie naturalnymi składnikami, a sztucznymi barwnikami używanymi w cukiernictwie. Z trzech kul Milo zbudowała wyspy, dorysowałyśmy ziemię i wodę (jezioro, rzekę i strumień). Ponadto wykorzystałyśmy jeszcze:

  • muszle różnych wielkości
  • torebkę ryżu (przed ugotowaniem)
  • kilogram soli (na śnieg – prawdziwie skrzypiący pod kopytami koni)
  • goździki (do zrobienia ogródka goździkowego pełnego świątecznych zapachów)
  • kulki szklane
  • cekiny
  • folię aluminiową (na zamarzniętą sadzawkę dla łyżwiarzy)
  • chmurę z waty
  • choinkę i prezenty, skarby i niespodzianki
  • girlandę z pomponów na druciku

Właściwie urządzanie Krainy Kolorowych Świąt wciąż trwa. Przybywają coraz to nowe wycieczki zainteresowanych zwierząt, które mają ochotę na zimową przygodę!

dzikajablon629l

dzikajablon629m

dzikajablon629p

dzikajablon629r

dzikajablon629s

dzikajablon629x

dzikajablon629n

dzikajablon629t

dzikajablon629u

dzikajablon629w

dzikajablon629w7

Iluminacja 

Pod tym chwytliwym hasłem kryje się nasz spacer świeżo rozświetlonymi ulicami miasta w kierunku olbrzymiej choinki z prezentami z iluś tam tysięcy migoczących lampek. Dziecko było zachwycone, więc już się nie odzywałam, że przebogata iluminacja atakowała mój mózg, gdy podchodziłam do światła całkiem blisko, i że musiałam odwracać głowę, mrugać oczami i szeptać do taty Milo: To nie na moje nerwy! Za to z przyjemnością wspominam tę wizualną ucztę, przypatrując się JEDYNIE zdjęciu :)

dzikajablon629ww

dzikajablon629y

dzikajablon628
Rytm grudnia w tym roku wyjątkowo – bo po raz pierwszy – wyznaczył nam kalendarz adwentowy z niespodziankami. Wprowadza w moje poranne wybudzanie pewną dyscyplinę: co dzień parę minut po siódmej budzi mnie głos: Mama! Niespodzianka z kalendarza adwentowego!!! Muszę wstać, nie ma rady. Przebijamy się zniecierpliwionymi palcami do kolejnego pudełka z okienkiem. Dodam tylko, że na dzień dzisiejszy, do piętnastki, kalendarz wygląda jakby pogryzły go dzikie zwierzęta! A tak wyglądał jeszcze pierwszego grudnia…

dzikajablon623a

Tak jak z rana wita nas niespodzianka w kalendarzu, tak każdego wieczora – o ile ta regularność nam się udaje – sięgamy po nową Zakamarkową książkę – bożonarodzeniową opowieść z dreszczykiem Wierzcie w Mikołaja, do czytania każdego dnia aż do Wigilii. Działa jak kalendarz – piękny i przygodowy sposób na odliczanie :)

dzikajablon629w3

dzikajablon629w6

Warsztat w styczniu 2014 będzie poświęcony muzyce. Tymczasem zapraszam do odwiedzin na blogach wszystkich uczestniczek Dziecka na Warsztat!

Życzę Wam wszystkim ciepłych, spokojnych i radosnych świąt :)

DZIECKO NA WARSZTAT

Jest moc!

glowne_logo_1

Sponsorzy i partnerzy

plakat_patron3

Zajrzyjcie do poprzednich warsztatów Dzikiej Jabłoni – wrześniowego Ryby mają głos, październikowego Kosmiczny lot i listopadowego Alchemia smaków :)

Dzień w Biurze

dzikajablon624

Zapraszam do Biura stworzonego z tekturowego pudła ze sklepu rowerowego, Biura, które powstało dwa dni temu dzięki determinacji i śmiałej wizji deweloperki Milo, które rozrosło się i rozpanoszyło, zajmując połowę naszego dorosłego pokoju… Dopóki trwają negocjacje w sprawie przeniesienia Biura w mniej tymczasowe miejsce, na przykład do Pokoju Dziecka, musimy zaakceptować nowy stan rzeczy i nauczyć się żyć w nieco zaskakujących warunkach. Tymczasem, opowiem Wam o potencjale Biura…

Wycięty w pudle kształt domu służy za okienko, z którego spogląda na mnie uśmiechnięta buzia. Gdy Milo w przedszkolu, rozglądam się i podziwiam tak zmyślnie urządzoną przestrzeń i rozpoczęte prace na biurku. W Biurze powstają ważne projekty architektoniczne jak Staruszkowe Miasto i Ulica Starych Domów czy plany dzikiej zieleni miejskiej – porośnięte pokrzywami podwórka. W Biurze można trzymać psa oraz kota, który pilnuje schowka ze słomkami. W Biurze niezbędny jest komputer, a konkretnie najnowszy model laptopa wykonany z rzadkiego gatunku tektury. Nie może zabraknąć całego arsenału kreatywnego: kredek, mazaków, ołówków, dużej ilości papieru, szablonów, pomocy matematycznych. Liczy się też solidne biurko z podpórkami i długi blat – wszystko własnej konstrukcji, oraz trendowy fotel – model wiaderkowy z pierwszej serii. Nastrój w Biurze zapewnią kolorowe lampiony, niebieskie brylanty, przyjaciele-kucyki, lalki z ubrankami. Napoje i przekąski zapewnia firma cateringowa „Mama”. Gdyby w Biurze wyłączono grzanie, a trzeba by dłużej popracować, pod ręką czapka czeka na chłodne wieczory. A jak się nie podoba w Biurze widok z okna pełen smutnych, nagich gałęzi, to można sobie narysować własny widok – tęczowy, który podpiera wesoło najnudniejszą ścianę :)

Mamo, czasem potrzebuję takiej przestrzeni tylko dla siebie…
A za chwilę: Zapraszam Cię do Biura! Porysujemy razem straszne domy z pajęczynami!!!

dzikajablon624b-2

dzikajablon624b1

dzikajablon624c

dzikajablon624e

dzikajablon624f

dzikajablon624i

dzikajablon624k dzikajablon624l-2

dzikajablon624g

dzikajablon624m-2

Projektantki wnętrz

dzikajablon591c

Dzisiaj kolejny pean, pochwała kreatywności, szacun, power dziecka i chapeaux bas! Oczekiwałam mniej, a dostałam więcej. Rzuciłam temat „zadania”, a uczestniczki zajęć w Polu Widzenia – 10-12-letnie dziewczyny – pokazały, że tworzą, a nie realizują odtąd dotąd :) Niby nic nowego, oczywista prawda, że dzieci twórcze są, ale z moich obserwacji wynika, że te podstawówkowe i gimnazjalne często tkwią w schematach (plastycznych / artystycznych) już na dobre. Trudne więc bywają próby przekonania ich, że można coś narysować / wykonać / zakomponować inaczej. Ale i tak próbuję, bo nie potrafię inaczej :)

Uwielbiam być zaskakiwana taką różnorodnością, indywidualnymi rozwiązaniami, których kierunku sama nie przewidywałam. Zadanie zaprojektowania wnętrza przeobraziło się w projekt, który całkowicie pochłonął młode projektantki… Punkt wyjścia: stos pudełek po butach oraz istne materiałowo-koronkowo-filcowe targowisko próżności. W przypadku niektórych pokoików niesamowita wręcz miniaturyzacja obiektów przypomniała mi pewną intrygującą książkę o myszach i ich domku zrobionym w realu przez autorkę, następnie sfotografowanym na potrzeby ilustracji mysiej opowieści :)

Zabawa z powodzeniem nadaje się dla przedszkolaków, ale przyda się asysta rodzica oraz proste, przyjazne rozwiązania i pomysły. Niezawodna (ukochana przeze mnie) tektura, kolorowe papiery, tkaniny. W klejeniu nietypowych powierzchni lepiej się sprawdzi klej wikol niż zwykły biurowy czy szkolny. Na widok zdjęć Milo stwierdziła: Chcę!! Więc albo złapiemy pierwsze z brzegu pudełko albo powrócimy do naszego tekturowego domku, który zdążył się już porządnie zakurzyć. Stan surowy, wykańczanie elewacji, teraz czas na wnętrza :)

dzikajablon591

dzikajablon591b

dzikajablon591e

dzikajablon591r

dzikajablon591f

dzikajablon591j

dzikajablon591g

dzikajablon591k

dzikajablon591h

dzikajablon591d

dzikajablon591i

dzikajablon591l

dzikajablon591m

dzikajablon591o-2

dzikajablon591r-2

dzikajablon591p

dzikajablon591s

Oplatanki

dzikajablon578

Bardzo przyjemna zabawa dla każdego, w każdym wieku. Materiały tanie jak barszcz. Dla najmłodszych – okazja do ćwiczeń na wielu płaszczyznach. Dla dorosłych – prawie medytacja :) Polecam na jesienne deszczowe wieczory. Uwaga, wciąga!

Pomysł wypatrzyłam przypadkiem w przestworzach internetu i dokopałam się do jego źródła na blogu The Crafty Crow. Na kółkach z tektury (mogą być różnej wielkości) robimy nacięcia, np. według wzoru przypominającego układ cyfr na tarczy zegara. Mogą być rzadsze, głębsze lub płytsze – te wszystkie decyzje wpłyną na ostateczny kształt wytkanego „obrazka”. Moja rada jest taka: przyłączcie się do dziecka – świetnie się razem pracuje :) Druga rada: dajcie się ponieść, a ręce same Was poprowadzą…

dzikajablon579

Przydały się muliny i kordonki. Nawet zwykła nitka daje radę. Ale prawdziwym hiciorem był zestaw błyszczących brokatowych nici zdobniczych :)

dzikajablon578b

dzikajablon578c

dzikajablon578d

dzikajablon578f

dzikajablon578e

Najfajniejsze jest to, że po drodze może zdarzyć się wszystko! No, może nie wszystko, ale z pewnością wiele. Milo entuzjastycznie wprowadzała innowacje i modyfikacje, więc znalazło się miejsce na rysowanie, przyklejanie dodatkowych elementów według własnych pomysłów, a nawet układanie kształtów i liter ze szpulek… Każda okazja jest dobra, by małe ręce mogły poćwiczyć precyzyjne ruchy.

dzikajablon578g

dzikajablon578i

dzikajablon579b

dzikajablon579c

dzikajablon579d

dzikajablon579e

dzikajablon579g

dzikajablon580

Na koniec zabawiłyśmy się w projektantki. Oplatanki Matki i Córki ozdobiły pokój dziecięcych zabaw – lampa przeobraziła się z obiektu masowej produkcji w unikatowy egzemplarz. Spróbujcie sami :)

Polowanie na muchy

dzikajablon509

Niech Was nie zwiodą długowłose splątane fryzury. To nie rodzina podstarzałych hipisów. To nie księżniczki szykujące się na bal. To muchy przeznaczone na cele konsumpcyjne.

Lecz w trakcie przygotowań, gdy zyskały więzi rodzinne, ludzkie imiona (tata Jurek, ciocia Jonta, siostra Windy, siostra Natalia), modny fryz, zrobiło się ich szkoda, żeby tak na zatracenie szły. Milo zmieniła decyzję, a tym samym bieg wydarzeń. To będą muchy pomagalskie! Będą pomagać pająkowi tkać pajęczynę! Ambitne te muchy. Po paru chwilach sprawdziłam czy towarzystwo rzeczywiście pracuje, ale chęci się rozeszły po kościach. Muchy leniwie zawisły w sieci, mrużąc oczy od słońca, zajęte plotkowaniem. Duch pracy uleciał do nieba :) Pająk nie nadchodził, lato trwało jeszcze przez chwilę w najprzyjemniejszej postaci nicnierobienia …

Skład: tektura, mazaki, kredki, żabki do bielizny, sieci z włóczki.

dzikajablon509b

dzikajablon509c

dzikajablon509d

dzikajablon509e

dzikajablon510

dzikajablon510b

dzikajablon510c

Loka zaklęta w węża

dzikajablon448
Tektura idzie w parze z wyobraźnią. Są takie dni, kiedy postanawiam posprzątać kartonowe opakowania walające się w domowych przestrzeniach drugiej kategorii i… nagle z pomocą przychodzi dziecko. Zabrania wyrzucać. Rzuca pomysł. Mnóstwo pomysłów. Wymyśla nową postać i opowiada historię… Bierzemy się do pracy. Do zabawy!

Nie pamiętam co było na początku: nazwa czy kształt. Loka. Loka… wąż. Widziałyśmy węża z tektury w zasobach wizualnych Teatru Małego Widza i zachciało nam się zrobić takiego ruchomego, z kilkuczłonowym ciałem, a części jego mocowane na guzikach. Więc tektura poszła w ruch, wycięte prostokąty z zaokrąglonymi rogami wypełniły małe obrazki, w większości abstrakcyjne wzory i mazy. Jeden przedstawiał dziewczynę, być może Lokę właśnie. Kolejny etap to nakłucie tekturek, zszycie po dwie sztuki mocną nitką na brzegach i przymocowanie guzików (poszukiwanie ich w czeluściach ponadstuletniego domu to jeszcze odrębna historia, prawdziwa wyprawa, a piszę to ja – wielka fanka guzików). Pracy z wężem niedużo, ale pole do popisu dla dziecięcej wyobraźni ogromne!

  • Ruchomy gad – wykorzystanie ruchomości struktury
  • Wąż-girlanda – zabawa w ozdabianie ścian (brr!)
  • Ciało węża jako środek transportu – wagony zasiedziały kurczaki, kucyki i wesoła ferajna o wielkich oczach (nie wiem dokąd pojechali!)
  • Wężowa joga i akrobacje pod sufitem – ulubiony set :)

Przeniosłyśmy się z zabawą do ogrodu – historia węża zyskała wówczas bardziej adekwatny kontekst. Zasłuchałam się w baśniowy wątek improwizowany przez Milo na żywo… Loka zaklęta w węża to w rzeczywistości dziewczyna, która została zaczarowana za swą ciekawość. W dzień jest wężem. Noc zaś przywraca dziewczynie jej dawną postać. Smutna to opowieść. Nie dowiedziałam się bowiem jak można zdjąć czar. A mina węża nietęga, nieprzyjazna. Na ostatnim zdjęciu dziewczyna-gad zwija się w kłębek i szykuje do snu… aż do momentu przemiany. Normalnie mam dreszcze :)

dzikajablon445

dzikajablon446

dzikajablon447

dzikajablon447b

dzikajablon449

dzikajablon450

dzikajablon451

dzikajablon452

dzikajablon452b

dzikajablon453

dzikajablon454

Wieści z Tekturowego Domku

dzikajablon96

Obiecałam, że napiszę o Tekturowym Domku. Przygoda z nowym domem dla koni przebiega etapami, skokowo, a jej tempo jest raczej niespieszne, by nie powiedzieć nawet rozlazłe. Ale od początku. Zamarzył się domek zrobiony własnoręcznie z kartonu. Rodzice pomogli z koncepcją i konstrukcją: parter i pierwsze piętro (poddasze) ze skośnym dachem. Materiał wyjściowy: tektura. Ścianki sklejone skoczem – mocno, by przetrwały niejedną zawieruchę w dziecięcym pokoju :) Okna wycięte po obu stronach. W planach schody, meble, wystrój wnętrz – wiadomo.

No i popłynęliśmy w stronę koloru. Skrawki wycięte nożyczkami z ząbkami anektują powierzchnię ścian dzień po dniu. Kumulacja wrażeń wizualnych, feeria barw. Wspólna zaczarowana praca…

dzikajablon91 dzikajablon92 dzikajablon93 dzikajablon95

I wzór na perskie dywany do living roomu :)

dzikajablon94

Tektura przeciw inwazji plastiku

dzikajablon39

Wczoraj wieczorem, po kilku godzinach konstruowania tekturowego piętrowego domu z poddaszem (dla koni), gdy już tylko nos wystawał spod kołdry, usłyszałam: Mamo, jak to dobrze zrobić coś samemu… A nie tylko te domki ze sklepu. Radość – ziarno zostało zasiane… :)
A dla was przekonywanie dziecka, że tektura (czy inne materiały) i własna robota jest super, też bywa czasochłonne?
Walka przeciw globalnej inwazji plastiku trwa!

Sklep lodziarski

dzikajablon20

Pozwoliła! Pozwoliła! Tak Milo powitała otwarcie sezonu na lody, gdy w końcu dostała moją zgodę :) I jej małą główkę natychmiast zaprzątnął dylemat czy wybrać te na patyku, w wafelku czy w pucharku. Ze sklepu czy własnej roboty? A może sorbety. Trudna decyzja…

Tymczasem przypomniała mi się jedna z naszych pierwszych papierowych zabaw – lody ze sklepu lodziarskiego. Najpierw papier i nożyczki, potem kolorowa folia samoprzylepna, a na koniec nanibna konsumpcja. Powyżej dość sfatygowane lody, niestety tknięte zębem czasu :)