Niebiańska plaża

dzikajablon480

Mokro i chłodno. Trochę mniej kolorowo. Pochmurno. Ale nie poddajemy się. Dzisiejsze trzy godziny na plaży utwierdziły nas w przekonaniu, że deszczowy dzień też się nadaje do zabawy i doświadczania zmysłami świata w nieco zmienionej odsłonie. A skoro mamy piątek i o zmysłach mowa, ogłaszamy udział w blogowej zabawie Zmysłowe Piątki zainicjowanej przez autorkę bloga Projekt: Człowiek. Początek w przyszły piątek. A z każdym kolejnym – autorki kilku blogów przedstawią zabawy wspierające rozwój poszczególnych zmysłów według następującego harmonogramu:

30/08 równowaga
6/09 dotyk
13/09 propriocepcja – czucie swojego ciała
20/09 słuch
27/09 węch
4/10 smak
11/10 wzrok

Zapraszamy! Bądźcie z nami nie tylko w piątki :)

zmysly

Tymczasem nad rzeką Milo doświadczała świata na bogato. Oprócz piachu i wody do zabawy przydała się też plastikowa butelka. Oto co może się zdarzyć na mokrej plaży:

  • dyrygowanie falą
  • podziwianie kaczek
  • ganianie kaczek
  • słuchanie szumu wody pod mostem
  • bieganie wzdłuż linii wody
  • chodzenie po wodzie (z wiadomym skutkiem)
  • szukanie skarbów
  • robienie wycieku z rzeki
  • szykowanie obiadu dla krasnoludów
  • zbieranie kamieni do butelki
  • puszczanie łódki z korków na wodę
  • i łapanie jej z powrotem, bo jednak szkoda, żeby popłynęła w siną dal :)

dzikajablon479

dzikajablon481

dzikajablon482

dzikajablon483

dzikajablon484

dzikajablon485

dzikajablon486

Lodowy skarb

dzikajablon415

Skarby to temat-rwąca-niekończąca-się-rzeka lub skrzynia bez dna. Pełne morze, szerokie wody, wiatr w żagle. Piracka, chłopacka, dziewczyńska przygoda. Epoka lodowcowa. Mapy i trasy odległe, pradawne. Wyprawa w nieznane, zagadka, syreni śpiew, kurs po złote runo i wieczna chwała…

Dziś kolejny rozdział naszej wakacyjnej odysei, a w nim opowieść zaczerpnięta z bloga kreatywnik.bloog.pl, o skarbach zamkniętych w bryle lodu. Postanowiłyśmy przygotować dwie „zmarzliny”. Moją inspiracją stała się głównie przyroda za oknem, Milo natomiast postawiła na świat przedmiotów i zapragnęła zamrozić różne znajdki-zguby. Ten tajemniczy zbiór zawierał drewnianą pisankę, pudełko na szpilki, spinki do włosów, cztery plastikowe kurczaki (pamiętające jeszcze moje dzieciństwo), kudłatego kurczaka na druciku, sztuczne kamienie szlachetne i inne popierdułki. Mój zestaw składał się z wiórków herbaty hibiskusa, suchych kłosów ozdobnych, żywych łodyg, gałązek, traw, jabłka. Aby podkręcić doznania sensoryczne, napchałam jeszcze listków mięty i bazylii :) Noc w zamrażarce zaczarowała bohaterów naszej bajki. Zastygli jak mieszkańcy zamku ojca pewnej śpiącej królewny.

Obserwowałam córkę w pełnym słońcu, zajętą zdejmowaniem zaklęcia, z pędzlem jak różdżką. Nie, mama, nie! Przeganiała mnie ze swego terytorium jak natrętną muchę, gdy tylko zbliżałam rękę do bryły lodu. Pozostało mi upajać się bogactwem jej doznań – nie tylko temperaturowych. Nad stołem unosił się zapach mięty i bazylii… Dawno czegoś takiego nie widziałam :) Szybki rachunek sumienia – jeśli zdarzyło mi się ostatnio wspomnieć o braku koncentracji u Milo, to odszczekuję faux pas publicznie!

dzikajablon411

dzikajablon412

dzikajablon416

dzikajablon417

dzikajablon414   dzikajablon418

dzikajablon419

dzikajablon427

dzikajablon421

dzikajablon426

dzikajablon422

dzikajablon423

dzikajablon424

dzikajablon420

dzikajablon425

Post scriptum. Banda kurczaków kontynuowała przygodę, wskakując na łódki i udając się na południe. Niestety Kudłatemu się nie udało :(