Niezwykłość

dzika-jablon736a

Zdeterminowana, niewzruszona przyroda pochłania miasto na marginesach.
Tajemniczy obiekt drzemie w złotych stertach liści.
Biegniemy. Wspinamy się. Trzymamy za ręce.
Niezwykle ciepło jak na październik!
Sycimy się słońcem – na grudzień, na zapas.
Patrzymy na wodę, dając oczom przepastny odpoczynek.
Liczymy wagony przemierzające wiadukt z łoskotem.
Tego dnia światło nad nami, światło w nas!

Wieczorem dziecko mości obok łóżka legowisko dla przyjaciół. Otula ich w chusty i szale. Jak gniazdo z patyków i traw, łoże składa się z tysiąca drobiazgów.
– Chcę zadbać o każde zwierzątko.
– Jesteś niezwykła!
– Mama, a nawet jak ktoś miałby takie same zabawki i zwierzęta, kocyki i książki, to nie zrobi tak samo jak ja, prawda? Każde dziecko wymyśli inaczej, bo jest niezwykłe!

dzika-jablon736e

dzika-jablon736c

dzikajabln607u

dzika-jablon736d

dzika-jablon736h

dzika-jablon736j

dzika-jablon736g

dzika-jablon736i

Reklamy

Sala balowa Pod Płomieniami

dzika-jablon725b

Sala balowa pod gołym niebem? Pod Płomieniami? W blasku zachodzącego słońca lub miękko opadającym mroku. Czemu nie! Iza z bloga Emilowowarsztatowo zachęciła mnie tak skutecznie bajecznym kandelabrem, że nie mogłam przestać myśleć o roztańczonych płomykach świec na tle aksamitnie granatowego nieba i o romantycznym wieczorze z rodziną, tak na pożegnanie lata :)

Nie ma to jak inspirujące graty – mam słabość do przedmiotów, które podobno zakończyły żywot, ale „jeszcze mogą się przydać”. Znacie to? Nie wyrzucać, odłożyć na później… Przydał nam się na wpół zardzewiały żyrandol sprzed kilku dekad i stał się sercem plenerowej sali balowej. Towarzyszyły mu smukłe świeczki, jeszcze starsze od naszej ogrodowej lampy! Na kolację w winogronowej altanie serwowano proste dania – kiełbaski z musztardą, kromki chleba spieczone na patyku, oliwki. Było zimno, rozgrzewaliśmy się więc gorącą herbatą. Smakowaliśmy się tą chwilą. Światłem świec nad naszymi głowami, blaskiem ogniska i gęstniejącym błękitem nieba, który przepuszczał coraz więcej gwiazd.

Widziałam, że dla Milo ten wieczór był wyjątkowy i wiele znaczył. Moja mała dziewczynka całkowicie uległa urokowi chwili i czuła się magicznie :) Długo jeszcze wzdychaliśmy na samo wspomnienie „balu” z płomieniami!

dzika-jablon725c

dzika-jablon725d

dzika-jablon725a

dzika-jablon725e

dzika-jablon725f

dzika-jablon725h

dzika-jablon725i

dzika-jablon725j

dzika-jablon725g

Plastelinowce w letnim ogrodzie

dzika-jablon722b

Ze spaceru nad rzeką przyniosłyśmy szczapy drewna, pozostałości niedawnych prac nad mostkiem z dachem pokrytym gontem. Na malowniczym moście fotograf uwieczniał młodą parę w ślubnych portretach, a Milo postanowiła sportretować różne dziwolągi rozcierane z plasteliny. Niepotrzebne nikomu deseczki stały się doskonałymi podkładkami do stworzenia obrazków i zyskały tym samym drugie życie.

Kolorowe ptaki spotkały się na plotki i zajęły tereny zielone w liściach rachitycznej winorośli. Po chwili zaproponowałam Milo przeniesienie ich do plenerowej galerii pod dachem – okno nadało się do ekspozycji idealnie. Ciekawe jak poczuły się nasze plastelinowce w towarzystwie żubrów powstałych lata temu w technice sgraffito, w pracy inspirowanej podlaską tkaniną dwuosnowową… ;-)

Znacie kogoś kto mógłby do nich dołączyć? Zapraszamy!

dzika-jablon722j

dzika-jablon722h

dzika-jablon722a

dzika-jablon722i

dzika-jablon722f

dzika-jablon722c

dzika-jablon722g

dzika-jablon722d

Pani Laleczkowa

642v

Dziecko nie zna jeszcze zasklepienia i nieufności właściwej światu dorosłych. Zniechęcenia, zaniechania, lęku czy lenistwa. Reakcje dziecka są proste i szczere. Pewnego dnia poruszyła mnie spontaniczność i otwartość mojej córki, gdy, oglądając ze mną zdjęcia przepięknych figurek na blogu Dollitude, początkowo odkrytych u Marty z Arcydziełka, oświadczyła, że narysuje Pani Laleczkowej swoje figurki i wyśle jej w liście do Bułgarii. Jak powiedziała, tak uczyniła!

Milo w zasadzie nie lubi lalek; nigdy nie fascynowały ją bobasy ani Barbie (jeszcze nie). Wózek dla lalek krótko cieszył się powodzeniem i odszedł na przedwczesną emeryturę do piwnicy. Na widok większości lalek rzuca pod nosem Brzydkie lale! Dziś ma kilka małych laleczek, o których co jakiś czas sobie przypomina. Czeka, aż ze strychu przyniosę jej moje stare lalki (samo wyczekiwanie i wyobrażanie sobie budzi najwięcej emocji). Od czasu do czasu powtarza, że chyba niedługo zainteresują ją Monster High (mam nadzieję, że jednak za szybko ten dzień nie nadejdzie). Uwielbia natomiast figurki i zwierzęta. Myślę, że pełne magii figurki laleczek i zwierzątek autorstwa Pani Laleczkowej (jak nazwała artystkę), zawładnęły jej wyobraźnią. Nie mogła oderwać od nich oczu!

Narysowała inspirowane figurkami z Dollitude postacie-zwierzątka i poprosiła mnie o adres autorki. A ja, zainspirowana entuzjazmem córki, napisałam maila do autorki bloga z zapytaniem czy zechciałaby nam przesłać swój adres zamieszkania, bo chciałybyśmy coś jej podarować. Po jakimś czasie dostałyśmy odpowiedź pełną ciepłych słów. Milo spakowała kopertę i powędrowała na pocztę. Minęło parę dni – Miriana napisała z podziękowaniem, że niezwykła przesyłka dotarła i uczyniła jej dzień pięknym. Córka przyjęła te słowa z zadowoleniem, a ja zamyśliłam się na chwilę… Zwyczajna sytuacja. Zwyczajny list. Świat się zmienił. Już nie piszę listów – uświadomiłam sobie. Brakuje czasem takich starych, dobrych, zwyczajnych gestów :) Dziękuję Miriano. Dziękuję Córeczko :)

2yi6

564ms

563pb

3584_zps8443abea.jpg~original

639c

b1530b8fcf702ce544859263de979b56

pz68

p.txtf

s3c2

p.txt

8840909dc08a0104ff437d1fc7614439

dzika-jablon715a

dzika-jablon715b

dzika-jablon715e

dzika-jablon715f

dzika-jablon715g

dzika-jablon715d

dzika-jablon715c