Dom pełen dźwięków / Dziecko na warsztat

dzika-jablon644

Zapraszam w egzotyczną podróż bez wychodzenia z domu, planowania trasy, pakowania plecaków i wydawania pieniędzy. Nasza muzyczna przygoda w najnowszej edycji Dziecka na warsztat to taniec wyobraźni, eksploracja własnych czterech ścian, nasłuchiwanie i eksperyment! To zabawy z rytmem i śpiewanie. To rozmowy o dźwiękach, ciszy i świecie osób niesłyszących. Poszukiwanie dźwięków domu. To feeria kolorów w tworzeniu instrumentów muzycznych inspirowanych tymi z różnych stron świata! To rodzinne koncertowanie, rzępolenie, przygrywanie i operatorka dźwięku domowej roboty. Zero teorii, sama praktyka! To warsztaty dla przedszkolaków, którym od czasu do czasu mogą pomóc rodzice, oraz starszaków. To szczyt domowego recyklingu i groszowe wydatki. To odkrywanie i… zabawa :)

dzika-jablon644a

Milo przyozdobiła nas i wyposażyła w naszyjniki z dzwoneczkami. Każdy dostał po kilka i MUSIAŁ nosić na szyi w ciągu warsztatów. Nie było opcji, żeby mama czy tata nie dzwonili jak na łące ;-)

dzika-jablon644b

Szklana muzyka

Kolorowa gama muzyczna oraz poszukiwania najwyższych i najniższych dźwięków. Sprawdzamy uderzenia patykiem do szaszłyków, drucikiem, łyżeczką, szpikulcem metalowym oraz „granie” palcami (zainspirowane obejrzanym w internecie koncertem szklanej orkiestry wygrywającej utwory za pomocą kieliszków). Milo tak się spodobało dyrygowanie szklankami, że zostawiliśmy nasz tęczowy sprzęt grający jeszcze na drugi dzień, a pałeczki były niemal w ciągłym ruchu…

dzika-jablon644e

dzika-jablon644c

dzika-jablon644d    dzika-jablon644f

dzika-jablon644h

dzika-jablon644i

dzika-jablon644k

dzika-jablon644g

Recyklingowa fabryka instrumentów

Zainspirowane Mapami Mizielińskich, tańcami z różnych stron świata oglądanymi w internecie oraz różnorodnością instrumentów muzycznych, zapragnęłyśmy stworzyć osobistą kolekcję dźwięków zamieszkałych we własnoręcznie wykonanych przedmiotach. Apetyt podsycały wspomnienia wcześniej wykonanych pierwszych grzechotek i letnio-jesiennych zabaw dźwiękowych. A mnie dodatkowo cieszy fakt, że większość instrumentów zbudowanych jest z banalnych składników (rolki po papierze i ręcznikach kuchennych, papier pakowy, sznurek pakowy, taśma izolacyjna do kabli, butelki plastikowe, słomki do picia i różne drobiazgi, które znajdą się w każdym domu). Oto nasze propozycje…

dzika-jablon645n

Marakasy dla prawdziwych dziewczyn

Milo wymyśliła dziewczyński instrument perkusyjny – wypełniony kolorowymi koralikami, wyklejony kawałkami transparentnej folii i bogato zdobiony. Praca nad nim była jak rytuał… Moja córka lubi sprawy z kategorii „tylko dla dziewczyn”.

dzika-jablon644l

dzika-jablon644m

dzika-jablon644n

dzika-jablon644o

dzika-jablon644p

dzika-jablon644r

dzika-jablon644s

dzika-jablon644u

dzika-jablon644w

Strunowiec

Cudownie prosty do wykonania instrument strunowy dla każdego. Wystarczy blaszana pokrywka (lub tekturowe pudełko z otworem, np. po chusteczkach higienicznych) i paczka gumek recepturek, a wyobraźnia nie zazna granic! Można poeksperymentować z grubością strun, żeby uzyskać bardziej zróżnicowane dźwięki.

dzika-jablon645

dzika-jablon645a

dzika-jablon645b

dzika-jablon645c

Fletnia Pani

Nie pana, tylko pani – tak postanowiła moja córka i zrobiła (z moją pomocą) skromny instrument dęty inspirowany starożytną Grecją. Dźwięk specyficzny, plastikowo-słomkowy, napowietrzny :)

dzika-jablon645d

Łyżki terkotki

Potrzebna drewniana łyżka, sznurek, drewniane koraliki, farby i pędzle. W łyżkach wywiercić dziurki. Pomalować akrylami. Warstwę farby można utrwalić lakierem – my na razie zrezygnowałyśmy. Mamy parę terkoczących łyżek i nie wahamy się ich używać!

dzika-jablon645h

dzika-jablon645i

dzika-jablon645j  dzika-jablon645l

dzika-jablon645k

dzika-jablon645m

Bransoletka dla tancerki

Domowe bibeloty i parę chwil z igłą i nitką. Projekt: córka, wykonanie: matka. W czasie, gdy ja dziergałam bransoletkę, Milo zajmowała się nawlekaniem koralików i guzików na sznurek. Oswajała się z igłą (postanowiłam jej jednak nie straszyć igłą wędrującą w stronę serca – też Wam wciskali ten kit w dzieciństwie?) Kwiatki szydełkowe miałam akurat gotowe – wyszperałam tylko z głębin tajemniczej szafy. Obowiązkowo były tańce oraz podpatrywanie hinduskich i tajskich tancerek.

dzika-jablon645o

dzika-jablon645p

dzika-jablon645s

dzika-jablon645r
Kije deszczowe

Jedno z najbardziej fascynujących odkryć tych warsztatów – pałeczki deszczowe czy kije deszczowe (ang. rain sticks), instrument oryginalnie tworzony z kaktusów, pochodzący z Ameryki Środkowej i Południowej. Koniecznie stwórzcie ten dźwięk sami, poszukując właściwego brzmienia.  Naprawdę wciągnęłyśmy się, stąd drugie podejście, bardziej udane. I niezapomniane wrażenia…

Potrzebna jest rolka po ręcznikach papierowych, a najlepiej tuba do przesyłania pocztą rulonów (długa, gruba, większy potencjał). W wersji pierwszej rolka, do której wkładamy zwiniętą w spiralę folię aluminiową, tworząc labirynt dla przesypujących się ziaren. Wsypujemy pół torebki ryżu (sypkiego) i zaklejamy obie końcówki papierem do pieczenia. Milo wykończyła „po swojemu” kolorowymi taśmami za parę złotych z supermarketu. Najpierw używała kija jak grzechotki, ale potem przekonała się, że powolne ruchy dają dźwięk zbliżony do padającego deszczu.

dzika-jablon645u

dzika-jablon645w   dzika-jablon645x

dzika-jablon645y

Przygotowanie kija deszczowego w wersji zaawansowanej, czyli wymagającej większego wkładu rodzica. Tym razem wewnętrzny labirynt powstaje z gwoździ. Nabijamy tubę dokoła w regularnych odstępach lub nie – środek jest cały najeżony :) Zabezpieczamy końcówkę zatyczką lub papierem do pieczenia (co najmniej podwójnie złożonym). Do środka wędrują ziarna – warto zróżnicować zawartość tuby dla wyjątkowych efektów dźwiękowych. U nas trafiły się ziarna fasoli mung, płatki orkiszowe, kasza jęczmienna i duże ziarna fasoli. Pięknie dźwięczą w zetknięciu z metalem!

dzika-jablon646

dzika-jablon646a

dzika-jablon646b

dzika-jablon646c

dzika-jablon646d

Część malarska to przygotowanie ozdoby do owinięcia tuby. Nada się gnieciony papier pakowy pomalowany w dowolne wzory (u nas bardziej wyszło aborygeńsko niż południowo-amerykańsko). Razem malowana medytacja-mantra matki i córki. Po wyschnięciu owijamy tubę, kleimy, dodajemy ozdoby w postaci sznurków, koralików i piórek. Och i ach! Bardzo polecam.

dzika-jablon646e

dzika-jablon646f

dzika-jablon646i

Bim Bom – gra o dźwiękach

Przy okazji wspominam, bo dobre, estetyczne i edukacyjne. Z płyty odtwarzamy dźwięki i dopasowujemy do nich obrazki. Odgłosy miasta, przedszkola, podwórka wiejskiego, koncert. Rozróżnianie podstawowych instrumentów. Duża frajda. Sięgamy. U nas propozycja Granny nie jest grą, która zbiera kurz na półce :)

dzika-jablon645e

dzika-jablon645f

dzika-jablon645g
Bajki samograjki i operatorka dźwięków

Wpadłyśmy jeszcze spontanicznie na taki pomysł. Wykorzystać naszą kolekcję instrumentów do tworzenia podkładów muzycznych, zabawy w oddawanie różnych emocji towarzysząch opowiadaniu historii za pomocą całej gamy dostępnych dźwięków. Hitem stały się improwizowane bajki samograjki, które wymyślamy na poczekaniu przy dźwiękach strunowca, np. opowiadając przygody kota wędrującego przez las i brzdąkając przy tym w różnych tonacjach, ze zróżnicowaną dynamiką i w odpowiednim tempie. Fantastyczne ćwiczenie wyobraźni, koncentracji, słownictwa, słuchu i małej motoryki :)

dzika-jablon645t
Rozwinięciem tej zabawy stało się łączenie fonii i wizji, czyli freestylowe podkładanie warstwy muzycznej do wyświetlanych na ścianie retro-peerelowskich bajek za pomocą projektora Ania. Normalnie matce łza się w oku kręci na sam widok maleńkich pojemników z filmami, córka szaleje z radości, bo moje bajki z dzieciństwa uwielbia, a eksperymenty dźwiękowe jeszcze dodały emocji wspólnie spędzonym chwilom… Takie wspomnienie :) Ilustrowanie obrazu muzyką to niezłe wyzwanie, i dla dziecka i dla dorosłego. A przy tym dużo przyjemności!

dzika-jablon645z

dzika-jablon645zz

Na koniec jeszcze jedna tematyczna retrospekcja – wspomnienie lata…

dzikajablon583g

… i nasza Ściana muzyczna stworzona pewnego popołudnia w pewnym ogrodzie na Podlasiu w ramach projektu Zmysłowe Piątki :) Dzisiejszy wpis Dzikiej Jabłoni oraz innych uczestniczek projektu zorganizowanego przez autorkę bloga Projekt Londyn 2014 powstał w piątej odsłonie Dziecka na warsztat. Oto kilka miejsc w sieci, które były inspiracją i wsparciem w tworzeniu instrumentów:

Zajrzyjcie do pozostałych mam po muzykę, a za miesiąc zapraszamy na warsztat logicznego myślenia :)

Jest moc!

glowne_logo_1

Sponsorzy i partnerzy

plakat_patron3

Dziecko na warsztat w Dzikiej Jabłoni:

Ściana muzyczna

dzikajablon583

Znowu piątek! Kolejna odsłona projektu Zmysłowe Piątki autorki bloga Projekt: Człowiek współtworzonego przez kilkanaście blogujących mam ;) Dziś o tym jak tworzyć warunki, w których zmysł słuchu reaguje na dźwiękowe bogactwo. Można równie dobrze udać się na spacer po mieście, które też rozbrzmiewa całą gamą specyficznych dźwięków.  Jednak w ciszy „peryferii”, przerywanej co godzinę biciem dzwonu, otulonej w ćwierkanie, krakanie, klekot i inne ptasie pieśni, zdecydowaliśmy się na muzykowanie w ogrodzie.

Letnie reminiscencje: napowietrzna orkiestra, plenerowa ściana muzyczna, jam session pod chmurką, wariacja symfoniczna, koncert rodzinny… Albo tak: kociokwik, kakofonia, szczęk, zgrzyt, szept, chrzęst, jęk, szur, gwizd, brum, szelest, rap, stukot, pęd! Sam Witold Lutosławski uśmiechnąłby się ze zrozumieniem, słysząc taki eksperyment :)

Pomysł na ścianę muzyczną chodził za mną od dawna, niezbędne były jednak maksymalnie sprzyjające warunki (blok pełen mieszkań nie jest niestety przyjazną przestrzenią w wypadku poważniejszego muzycznego szaleństwa). Idealny do zbudowania naszego warsztatu okazał się wakacyjny dom z ogrodem. Najpierw odbyło się gromadzenie materiałów (mania grzebania i poszukiwanie inspiracji w zapomnianych rejonach), następnie zaawansowane testy dźwiękowe (jak powierzchnia, struktura, faktura, gabaryty i sposób używania wybranego obiektu generuje różnorodne dźwięki), a po przetworzeniu przez aparat słuchu masy informacji – konstruowanie. Na koniec zaproszenie do współtworzenia zespołu i snucie planów popołudniowego turnee…

dzikajablon583a

dzikajablon583b

dzikajablon583c

dzikajablon583e

dzikajablon583f

dzikajablon583d

dzikajablon583g

dzikajablon583h

dzikajablon583i

dzikajablon583j

dzikajablon583l

dzikajablon583k

dzikajablon583m

Co mnie urzeka w tej zabawie to fascynujące połączenie możliwości obcowania z różnymi – stwarzanymi przez siebie – dźwiękami ze swobodą wyboru narzędzi, a wszystko to dzieje się w warunkach świetnie nadających się do doświadczania. Przez ułamek wakacji przy muzycznej ścianie pojawiali się twórcy w różnym wieku i każdy odnajdował się w przestrzeni eksperymentu na swój sposób i na miarę swoich możliwości. Dzieci płynnie przechodziły z roli kompozytora do roli wykonawcy, dyrygenta czy gwiazdy rockowej. Świadomość sprawczości malująca się na twarzach najmłodszych muzyków gratis :)

dzikajablon583o

 

Działaliśmy sobie na Podlasiu, a okazało się, że w dalekiej Australii też powstają improwizowane warsztaty muzyczne „z niczego”. Koniecznie zajrzyjcie na stronę Let the Children Play po jeszcze więcej odjazdowych pomysłów muzycznych. Genialne inspiracje :)