Spontaniczne sudoku plenerowe

dzika-jablon726a

Sudoku w ogrodzie. Prosta sprawa, wielka improwizacja i fajna zabawa, gdy mamy trochę gratów pod ręką. Trafiły się nam świerkowe szyszki, żabki do prania, stare kółka z karnisza, kamienie, patyczki, trochę desek, zabawki dziecięce z piaskownicy i kafelki. Sudoku czyli układanka rozwijająca logiczne myślenie i koncentrację. Trochę logiki nie zaszkodzi :)

Przedstawiamy dwie wersje – stołową, stacjonarną oraz naziemną, przestrzenną.

Sudoku stołowe

Potrzebujemy:

  • stary stół, którego nie szkoda
  • kredą narysowany diagram
  • grupy przedmiotów po 4 sztuki (Milo narysowała nie tradycyjny schemat z układem pól 5×4)

Kilka chwil kombinowania według zasady, że w każdej kolumnie i każdym rzędzie przedmioty nie mogą się powtarzać. Przy tej grze można elegancko zasiąść przy stole i za dużo się nie ruszać…

Kiedy skończyłyśmy się bawić, spadł deszcz i zmył rysunek :)

dzika-jablon726b

dzika-jablon726d

dzika-jablon726e

Sudoku przestrzenne

Potrzebujemy:

  • trochę miejsca na swobodne spacerowanie wokół naziemnego diagramu
  • układanka z desek (a nawet kijków ze starego namiotu) o 9 polach
  • 3 grupy przedmiotów po 3 sztuki

Logika aktywnie! Dodatkową zaletą jest ruch na świeżym powietrzu, czyli rozwijanie dużej motoryki u aktywnego kilkulatka. Milo przenosiła szyszki, kafelki i łopatki, wędrując po krawędziach desek lub przeskakując z pola na pole. Przy okazji były więc doświadczenia sensoryczne i ćwiczenie równowagi (jak w zeszłym roku na naszym torze). W tle widać tegoroczną drabinę sensoryczną, którą po raz pierwszy stworzyłyśmy w zeszłe wakacje i była prawdziwym hitem!

Ciekawe z jakich gratów możecie stworzyć z dzieciakami Wasze domowe i plenerowe układanki :)

dzika-jablon726i

dzika-jablon726g

dzika-jablon726h

dzika-jablon726j

Reklamy

Robale po raz pierwszy

dzika-jablon727rOstatnio na topie robale! Pięciolatka ma już wiele pytań na ten temat i wciąż chce wiedzieć więcej :)

Podczas jednego ze spacerów naliczyliśmy 16 żuków gnojowych, spotkaliśmy piękną włochatą gąsienicę, żabę, i ważkę. Gdy Milo poznała prawdę o żukach, ich supermocnych przednich odnóżach i syzyfowej pracy jakiej się oddają, ułożyła wierszyk na cześć gnojarzy-pracusiów napotykanych co krok. Wykrzykiwała słowa z radością:

Toczę sobie kulkę z gnoju,
Więc zostawcie mnie w spokoju!

W niewielkim muzeum zaciekawiły ją m.in. gabloty z owadami wiszące na ścianie. Wpatrywała się w zastygłe motyle, rozpoznając bielinka i cytrynka, oraz w chrząszcze o eleganckich, błyszczących pancerzach. Prostoskrzydłe rozpoznała już bez wahania, mając za sobą przygodę z pasikonikiem, a raczej nadrzewkiem. Pojawiło się nowe słowo w owadzim temacie – entomolog. Milo dowiedziała się, że to badacz owadów. Po powrocie do domu zabrała się razem z tatą do lepienia robali z modeliny. Postanowiliśmy wspólnymi siłami zrobić plenerową kolekcję owadów. To nic, że zaplątały się wśród robali: ośmiorniczka, ptasie gniazdo, ślimak, a nawet nietoperz :)

dzika-jablon727b

dzika-jablon727c

dzika-jablon727a

dzika-jablon727s

Ekipa robali gotowa do wypału! Trzymamy wyroby w piekarniku podgrzanym do temperatury 100-110 stopni przez ok. 15 minut. Po ostudzeniu utrwalamy bezbarwnym lakierem do paznokci (robota dla rodzica). Gotowe! Jak Wam się podoba kolorowy atak robali?

dzika-jablon727f

dzika-jablon727h

dzika-jablon727i

dzika-jablon727j

dzika-jablon727k

dzika-jablon727l

dzika-jablon727m

dzika-jablon727o

dzika-jablon727g

dzika-jablon727p

dzika-jablon727n

Sala balowa Pod Płomieniami

dzika-jablon725b

Sala balowa pod gołym niebem? Pod Płomieniami? W blasku zachodzącego słońca lub miękko opadającym mroku. Czemu nie! Iza z bloga Emilowowarsztatowo zachęciła mnie tak skutecznie bajecznym kandelabrem, że nie mogłam przestać myśleć o roztańczonych płomykach świec na tle aksamitnie granatowego nieba i o romantycznym wieczorze z rodziną, tak na pożegnanie lata :)

Nie ma to jak inspirujące graty – mam słabość do przedmiotów, które podobno zakończyły żywot, ale „jeszcze mogą się przydać”. Znacie to? Nie wyrzucać, odłożyć na później… Przydał nam się na wpół zardzewiały żyrandol sprzed kilku dekad i stał się sercem plenerowej sali balowej. Towarzyszyły mu smukłe świeczki, jeszcze starsze od naszej ogrodowej lampy! Na kolację w winogronowej altanie serwowano proste dania – kiełbaski z musztardą, kromki chleba spieczone na patyku, oliwki. Było zimno, rozgrzewaliśmy się więc gorącą herbatą. Smakowaliśmy się tą chwilą. Światłem świec nad naszymi głowami, blaskiem ogniska i gęstniejącym błękitem nieba, który przepuszczał coraz więcej gwiazd.

Widziałam, że dla Milo ten wieczór był wyjątkowy i wiele znaczył. Moja mała dziewczynka całkowicie uległa urokowi chwili i czuła się magicznie :) Długo jeszcze wzdychaliśmy na samo wspomnienie „balu” z płomieniami!

dzika-jablon725c

dzika-jablon725d

dzika-jablon725a

dzika-jablon725e

dzika-jablon725f

dzika-jablon725h

dzika-jablon725i

dzika-jablon725j

dzika-jablon725g

Metalowcy / Układanki na lustrze

dzika-jablon724j

Macie lustro, kawałek pogodnego nieba i garść metalowych gratów? Wystarczy do paru chwil dobrej zabawy. Zapraszamy na układankę z odbiciem lustrzanym w wersji podwórkowej. Kilka dni temu przy pięknej pogodzie Milo wyczarowała metalowe obrazki i scenki na powierzchni lustra. Wyobraźnia i mała motoryka w natarciu!

Mamo, jakbym malowała na niebie!

Rzeczywiście. Odbicie chmur, błękitu nieba, pochylających się nad miejscem pracy drzew sprawiło, że tło do układanek stało się niezwykłe :) Postacie i pejzaże wyglądały czasem jakby przeglądały się w wodzie. Do niesfornych agrafek, kółek, nakrętek i blaszek dołączyły na koniec rośliny w charakterze ozdobnika. Układamy jeszcze do końca wakacji, jeśli uda nam się schwytać słońce, bo… bez wątpienia lato z nami się żegna, przynajmniej tu, na Podlasiu.

dzika-jablon724

dzika-jablon724b

dzika-jablon724e

dzika-jablon724l

dzika-jablon724h

dzika-jablon724i

dzika-jablon724k

dzika-jablon724m

dzika-jablon-metalowcy1„Mama z Córeczką.”

dzika-jablon-metalowcy2„Mąż tuli Żonę.”

dzika-jablon724a

Detektyw w rezerwacie przyrody

dzika-jablon723o

W trakcie spaceru, który miał trwać godzinę, a stał się wielogodzinną wycieczką, Milo przeobraziła się w detektywa-przyrodnika. Droga zawiodła nas do rezerwatu, co stało się świetną okazją do zadania kilku nowych pytań.

  • Co to jest rezerwat przyrody?
  • Po co jest tworzony?
  • Jak zachowywać się w rezerwacie?
  • Jak możemy chronić przyrodę?

Wędrowaliśmy bez planu, czasem jednak wstępując na krótkie ścieżki przyrodnicze. Milo bardzo chciała spotkać sarnę albo chociaż dzika! Po drodze mijaliśmy dziesiątki żuków gnojarzy – przykuwały jej uwagę na dłużej, gdy wędrowały utytłane w odchodach lub, przewrócone na grzbiet, machały bezradnie odnóżami, co Milo interpretowała jako wołanie o pomoc. Stawiała je na nogi i szła dalej.

dzika-jablon723f

Jakie zadania miał detektyw?

1. Tropienie zwierząt i ptaków. Oto co udało się wytropić:

  • wiewiórka
  • żuk gnojowy
  • ropucha
  • bocian (już poza rezerwatem, na terenie przylegającej do niego wsi)
  • jastrząb (albo inny poważny drapieżnik)
  • ważki, kleszcze, motyle
  1. Obserwacja terenu:
  • leśne wzgórza ukształtowane przez lodowiec
  • przepiękne lasy mieszane
  • dolina strumienia i jego źródliska
  1. Tropienie chronionych gatunków roślin.
  2. Podziwianie bogactwa flory Puszczy Knyszyńskiej.
  3. Ćwiczenie równowagi na powalonych pniach.
  4. Zbieranie żołędzi oraz kamieni na pamiątkę.

dzika-jablon723a

Jednym z najbardziej urokliwych miejsc napotkanych na trasie było śródleśne źródlisko, do którego zapraszała lekko zmurszała strzałka i słabo wydeptana ścieżka. Przeczytaliśmy na tablicy opisującej to miejsce, że jest ono wodopojem odwiedzanym przez liczne zwierzęta, stąd łatwo jest tu rano spotkać jelenia, sarnę i dzika. Na te słowa Milo spytała z nadzieją w głosie czy rano jeszcze nie minęło. Była niepocieszona, że nie zetknęliśmy się z nikim większym od wiewiórki. Wpadła na pomysł, żeby w ogrodzie stworzyć mini-rezerwat i zaprosić tam małe zwierzęta w celu „obserwowania życia”. W kolejnym odcinku dam znać co z tego wynikło…

dzika-jablon723d

dzika-jablon723b

dzika-jablon723c

dzika-jablon723r

Przy okazji opowiadaliśmy dziecku o magii Podlasia – krzyżach przydrożnych, zdobionych chatach drewnianych, bocianich gniazdach, kolorowych pasiekach, małych wsiach zagubionych w sercu lasu, mieniących się kolorami łąkach, krętych drogach leśnych pełnych korzeni i kamieni, oddalonych od miejskiego zgiełku… Dla mnie to wycieczka pełna emocji i wspomnień moich dawnych wędrówek po puszczy… Mam to moje Podlasie zapisane w skórze i w zapachach właściwych określonej porze roku. A moje dziecko… widzę, że już je pokochało :)

dzika-jablon723n

dzika-jablon723l

dzika-jablon723eCzarna brama na końcu drogi.

dzika-jablon723g

dzika-jablon723h

dzika-jablon723i

dzika-jablon723m

dzika-jablon723pBiała brama na końcu drogi.

dzika-jablon723k

dzika-jablon723s

Wpis powstał w ramach projektu przyrodniczego Przyroda pod lupą. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej pomysłów na zabawy przyrodnicze, sprawdźcie co słychać u innych uczestniczek projektu.

1

Plastelinowce w letnim ogrodzie

dzika-jablon722b

Ze spaceru nad rzeką przyniosłyśmy szczapy drewna, pozostałości niedawnych prac nad mostkiem z dachem pokrytym gontem. Na malowniczym moście fotograf uwieczniał młodą parę w ślubnych portretach, a Milo postanowiła sportretować różne dziwolągi rozcierane z plasteliny. Niepotrzebne nikomu deseczki stały się doskonałymi podkładkami do stworzenia obrazków i zyskały tym samym drugie życie.

Kolorowe ptaki spotkały się na plotki i zajęły tereny zielone w liściach rachitycznej winorośli. Po chwili zaproponowałam Milo przeniesienie ich do plenerowej galerii pod dachem – okno nadało się do ekspozycji idealnie. Ciekawe jak poczuły się nasze plastelinowce w towarzystwie żubrów powstałych lata temu w technice sgraffito, w pracy inspirowanej podlaską tkaniną dwuosnowową… ;-)

Znacie kogoś kto mógłby do nich dołączyć? Zapraszamy!

dzika-jablon722j

dzika-jablon722h

dzika-jablon722a

dzika-jablon722i

dzika-jablon722f

dzika-jablon722c

dzika-jablon722g

dzika-jablon722d

Przygoda z podlotem / Przyroda pod lupą

dzika-jablon721e

Na początku lata spotkała nas niezwykła, pouczająca przygoda z ptakiem podlotem w roli głównej. Jedno wieczorne spotkanie na terenie osiedla odmieniło nasze spojrzenie na spontaniczne ratowanie rzekomo opuszczonych bądź porzuconych ptaków. Dziś możemy powtórzyć za Fundacją Dzika Klinika: Zostaw podlota w spokoju!

Wychodząc z domu, postanowiliśmy przede wszystkim obserwować. Nie nastawiać się na nic, po prostu otworzyć na przyrodę i przygodę. Bawiliśmy się w rozpoznawanie gatunków drzew, opisywanie napotkanych znalezisk – Milo porównała napotkane krzewy do grupy tancerek, wypatrywanie trudno dostępnych przejawów życia przyrody, np. pajęczyn w trawie, porostów na pniu drzewa czy kolorowej gąsienicy. Taka powtórka materiału z poprzednich spacerów i zabaw.

dzika-jablon721c

Nagle dostrzegliśmy małego ptaszka ukrytego w trawie. Zaniepokoiło nas jego nietypowe, niemrawe zachowanie, tak jakby spowolniona reakcja, obniżona czujność w obliczu obecności człowieka. Nie uciekał! Zastygł w bezruchu. Zgodnie orzekliśmy: chory! Coś mu się stało. Pewnie miał wypadek, może wypadł z gniazda. Wniosek – potrzebuje pomocy! Milo i ja od razu się uruchomiłyśmy, wrażliwość uderzyła nam do serc… Córka spojrzała błagalnie na mnie… bez słów (wiedziałam o co prosi i co przekazuje tym niemal załzawionym, wiercącym spojrzeniem), po chwili ja spojrzałam na męża w ten sam sposób. To było bardzo wymowne spojrzenie, coś w stylu: No musimy się nim zaopiekować! Nie uległ jednak, coś go tknęło, żeby ptaka nie ruszać. Obserwowaliśmy małego w milczeniu… Poruszył się w końcu, porzucając trawy na rzecz pnia. Wspiął się po nim i zanurkował w gałęziach. Cyknęliśmy kilka niewyraźnych fotek.

dzika-jablon721d

dzika-jablon721f

Wróciliśmy do domu. Milo była bardzo zawiedziona, że nie zabieramy ptaszka do domu – tak bardzo chciała się nim zająć! Internet rozjaśnił nam w głowach: podlot to ptak, który opuścił gniazdo rodzinne, lecz nie oddalił się jeszcze, gdyż nie potrafi dobrze latać i nie rozpoczął jeszcze samodzielnego życia. Pozostaje więc w pobliżu gniazda, a dopóki się nie usamodzielni, przez cały czas karmią go rodzice. Ta informacja ostatecznie nas uspokoiła i utwierdziła o słuszności decyzji o pozostawieniu podlota w spokoju.

Przy okazji przypominam wspaniałą stronę Stowarzyszenia Ptaków Polskich, poleconą nam przez pana Pawła Pstrokońskiego, na którego wykładzie mieliśmy przyjemność być jeszcze w maju. Dowiedzieliśmy się wówczas sporo o jeżykach i innych mieszkańcach pobliskiego parku, budkach lęgowych i karmnikach, oraz właściwych sposobach dokarmiania ptaków o każdej porze roku. Na stronie możemy poczytać m.in. o ćwierkającym tramwaju jeżdżącym w Gdańsku przez cały okres wakacji, akcji Jestem na pTAK czy projekcie Bagna są dobre. Można też posłuchać odgłosów ptaków. Warto zajrzeć do zakładki „dla dzieci” i pogrzebać w zasobach z ciekawostkami i propozycjami zabaw.

Milo zaciekawiła się tematem ptasiego jadłospisu, będąc wciąż pod wrażeniem „biednego” podlota karmionego przez rodziców. Przyjrzałyśmy się ptasiemu układowi trawiennemu na przykładzie kaczki podejrzanej na stronach Wikipedii.

dzika-jablon721a

Dodatkową inspiracją okazała się niedawno nabyta (i opisana na blogu) książeczka o jaskółce z serii Domki ptaków. Narysowałyśmy na dużym brystolu ptaki i różne ptasie przekąski, które potem wycięłam. Milo wymyśliła, że będziemy ptactwo dokarmiać. Chyba się przejadły przepysznymi gąsienicami, muchami, dżdżownicami, komarami, biedronkami :)

Dużo śmiechu było i… dużo nauki!

dzika-jablon720h

dzika-jablon721g

dzika-jablon721h

dzika-jablon721i

dzika-jablon7221b

dzika-jablon721j

Wpis powstał w ramach projektu przyrodniczego Przyroda pod lupą. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej pomysłów na zabawy przyrodnicze, sprawdźcie co słychać u innych uczestniczek projektu.

1

 

Polecamy książki o przyrodzie

dzika-jablon712c

Udział w wakacyjnym projekcie blogowym Przyroda pod lupą sprawił, że w dość krótkim czasie nasza biblioteczka powiększyła się o kilka wartych uwagi książek o tematyce przyrodniczej. Co chwila któraś z nich inspiruje nas do nowych zabaw, poszukiwań i pytań. Postanowiłam więc zebrać nasze ostatnie odkrycia w listę i podzielić się nią z Wami. Może się przyda w niejednej przyrodniczej wyprawie :)

1. Rok z Linneą

Nasz faworyt, przynajmniej z kilku względów:

  • fantastyczna, pozytywna, ciekawa świata i twórcza bohaterka!
  • moc inspiracji na zabawy przyrodnicze i plastyczne plus masa ciekawostek (np. przepis na sok z czarnego bzu)
  • przystępne informacje o ptakach, zwierzętach i roślinach
  • podział na 12 części pełnych obserwacji właściwych poszczególnym miesiącom i porom roku
  • piękny pomysł na angażującą książkę i piękna szata graficzna!

Tytuł: Rok z Linneą
Autor: Christina Bjork, Lena Anderson
Wydawnictwo: Zakamarki

dzika-jablon720b

dzika-jablon720a

2. Zwierzaki Wajraka

Kolejny hit, który wpływa nie tylko na sny Milo (wciąż śnią się jej ostatnio zwierzęta), ale i jej wyobraźnię oraz wiedzę o świecie ptaków i zwierząt. Autor wie jak zachęcić młodego czytelnika do poznawania stworzeń, które wszędzie na nas czekają… „Duże, małe, maleńkie, kudłate, gładkie i oślizgłe oraz takie, które aż strach tknąć.”

Opowieści są krótkie, ale konkretne, pełne humoru, wzbogacone o ciekawostki oraz informacje jak łatwo/trudno jest spotkać opisywane zwierzę (znak oka). Raczej dla starszych przedszkolaków i wczesnoszkolniaków, choć młodsze dziecko też może skorzystać, jeśli pomożemy mu trochę uprościć i skrócić materiał :) Ilustracje Anny Klonowskiej przypominają nieco obrazki z encyklopedii i chwała ilustratorce za to, że pozostała bliska rzeczywistości. Zakorzenianie się w realiach jest cenne jeśli chodzi o poznawanie przez dziecko przyrody, bez niepotrzebnych udziwnień, zniekształceń czy infantylizacji.

Rzetelna książka, ale wcale nie na poważnie. Styl autora-gawędziarza, który dzieli się doświadczeniami ze swego życia, jest lekki, a czasem żartobliwy. W ulubionej historyjce Milo Adam Wajrak opowiada o znalezionym pisklaku mewy srebrzystej, którym zaopiekował się, gdyż maluch stracił mamę. Dopiero jak opiekun zrobił sobie żółty dziób z tektury z czerwoną kropką, mała mewa odzyskała apetyt i zaakceptowała przynoszony przez niego pokarm. Dlaczego tak było? Zajrzyjcie z dzieciakami do Zwierzaków! Ponad trzysta stron przygód.

Tytuł: Zwierzaki Wajraka
Autor: Adam Wajrak
Wydawnictwo: Agora S.A.

dzika-jablon720c

dzika-jablon720d

dzika-jablon720e

3. Pytania i odpowiedzi. Świat roślin

U nas pozycja bardzo na czasie. Dla odmiany o roślinach. Podkręca fascynację światem roślinnym, stawiając dziecko wobec 28 intrygujących pytań i tajemnic, lub też ukazując dokładnie te pytania, które słyszymy od naszych dzieci :) Wydawca zaznacza, że książka jest dla starszych dzieci, choć pięcioletnia Milo fajnie z niej korzysta, na tyle na ile obecnie jest w stanie przyjąć niektóre fakty do wiadomości. Niektóre informacje okrajam lub pomijam, bo są dla niej za trudne.

Największą wartością są z pewnością same pytania. Działają na wyobraźnię, ciekawią, zachęcają. Niektóre powodują u Milo spazmy śmiechu, inne pozostawiają ją z otwartą buzią… Kilka tropów z książki:

  • Czy rośliny kradną?
  • Dlaczego mucha boi się rosiczki?
  • Dlaczego „mimoza” to nie komplement?
  • Czy rośliny potrafią biegać?
  • Czy roślina może zabić słonia?
  • Dlaczego skrzyp skrzypi?
  • Po co truskawkom wąsy?
  • Dlaczego rzep się czepia?
  • Gdzie chleb rośnie na drzewach?
  • Dlaczego stare mury zielenieją?
  • Czy drzewa mogą rosnąć do góry nogami?

A więc, młodzi naukowcy, do dzieła! Ta książka może okazać się zaproszeniem do wielu fascynujących zabaw przyrodniczych, być może rozbudzających przyszłe pasje :)

Zaletą książki jest też twarda okładka i niska cena. Z uwagi na fakt, że Milo rozpoczyna zabawę z czytaniem, ważna dla niej jest duża, prosta czcionka, którą zapisane są pytania na każdej stronie książki. Może sobie poćwiczyć czytanie pytania, a ja lecę z opowieścią-odpowiedzią :) Ilustracje raczej nie powalają („wrzucone” jakby ktoś się trochę spieszył) – tutaj wyraźnie postawiono na treść. Nam to jednak wcale nie przeszkadza, bo potem i tak dokładamy swoje obrazkowe trzy grosze :)

Tytuł: Świat roślin. Pytania i odpowiedzi
Autor: Anna Michalak
Wydawnictwo: Publicat S.A.

dzika-jablon720k

dzika-jablon720l

dzika-jablon720m

 4. Domki zwierząt

Urocza seria książeczek o zwierzętach i ich domkach. Udało mi się dostać cztery (na zdjęciach poniżej), a brakuje nam jeszcze „odcinków” o bocianie i bobrze. W składzie taniej książki dostępne za parę złotych za sztukę. Milo od razu je pokochała. Młodsze dzieci też je z pewnością polubią: kształt domku, poręczny format, twarde kartki. W środku czekają na małych czytelników opisy gniazda, mrowiska czy krecich korytarzy. Sporo ciekawostek. Sympatyczne opowieści przybliżają dzień z życia mrówki, jadłospis kreta, hierarchię w mrowisku, cykl życia, budowę gniazda i rodzaje dziupli, etc. Wszystko opowiedziane fascynującym, dostosowanym do dziecka językiem! Obowiązkowa pozycja w biblioteczce małego przyrodnika.

Tytuł serii: Domki zwierząt
Tekst: Kinga Preibisz-Wala
Wydawnictwo: LektorKlett

dzika-jablon720f

dzika-jablon720g

dzika-jablon720h

5. Mak i skrzyp

Na dokładkę książka, którą już długo mamy, a która ostatnio przykuła uwagę ze względu na zainteresowanie Milo ziołami (oglądanie zielnika, przygotowywanie kart Montessori, planowanie wyprawy po zioła). Tekst – wierszowana opowieść o babci Heli zielarce, która pogodziła kwiat maku i skrzyp w ich debacie o pożyteczności (trochę na siłę umoralniający motyw jak dla mnie) napisana w dodatku dość archaicznym i sztucznym momentami językiem (uwaga na rymy i nienaturalny szyk zdań). Plus odjechane, nie zawsze czytelne ilustracje ;-)

Jej zaletą jest na obecną chwilę jest ziołowa tematyka! Milo polubiła szczególnie ostatnie strony z krótkimi zagadkami o ziołach, które dopasowuje do odpowiednich obrazków – czyli suszonych ziół zwisających w bukietach lub zamkniętych w słoikach na półce u babci Heli.

W sumie ta niepozorna książka zainspirowała nas do zbierania i suszenia ziół (także w bukietach), przypominając mi moje zainteresowania zielarskie sprzed dwudziestu lat, kiedy to włóczyłam się po podlaskich łąkach w poszukiwaniu zwykłych, dzikich, nie przykuwających niczyjej uwagi roślin… Dawne czasy :) Pora wygrzebać stare zielniki mojej babci Anieli, której tata, a mój pradziadek Teodor, był prawdziwym zielarzem!!!

Tytuł: Mak i skrzyp
Autor: Magdalena Wierzbowiecka
Wydawnictwo: Zielona Sowa

dzika-jablon720i

dzika-jablon720j

Wpis powstał w ramach projektu przyrodniczego Przyroda pod lupą. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej pomysłów na zabawy przyrodnicze, sprawdźcie co słychać u innych uczestniczek projektu.

1

Zanurzenie w kolorze / Instalacja artystyczna

zanurzenie15

Na ostatnie dwa tygodnie zanurzyliśmy się w kolorze, stąd cisza zapanowała na blogu. Wracamy jednak do sieci, zmęczeni po pracy, ale szczęśliwi z powodu najnowszej realizacji w otoczeniu przyrody. Instalacja Zanurzenie powstała na moście, łączniku dwóch gdańskich dzielnic, Dolnego Miasta i Olszynki. Autorzy to rodzice Milo, którzy najpierw stworzyli projekt kolorowej kładki, następnie wycięli ręcznie 3600 pasków z folii i wysłali je w paczkach do Gdańska, na koniec zaś zmaterializowali swój pomysł we współpracy z Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku. Pracy było bardzo dużo, upały niemal afrykańskie, ale i tak udało nam się – na tyle na ile mogliśmy sobie pozwolić – czasem odpocząć na plaży, wykąpać się w morzu, wyskoczyć na lody!

Czy tego chce czy nie, Milo uczestniczy z nami w naszych projektach. Dzięki dobrym zdolnościom adaptacyjnym do nowych sytuacji i entuzjazmowi dla nietypowych działań, jest w stanie dużo przetrwać. Spędziła z nami wiele dni na moście. Namiot zrobiony z plandeki za 10 zł po prostu uratował nam wszystkim życie! Milo od razu wprowadziła się do domku, miała w nim schronienie przed słońcem czy wiatrem. Deszcze na szczęście nie przeszkodziły nam w pracy. Bardzo się obawiałam jak dziecko przetrwa tę przygodę. Jakoś poradziliśmy sobie. Dzielną córkę rozpieszczaliśmy wieczorami po pracy, godząc się na różne jej zachcianki :) Mamo, mam jeszcze tyle marzeń do spełnienia!

Nasze właśnie się spełniło! Stumetrowej długości most zyskał nowe oblicze, mieszkańcy korzystający z niego na co dzień zanurzyli się w kolorze i nie przestawali nam mówić o tym jak bardzo im się ta zmiana podoba. Każdego dnia to oni właśnie stają się bohaterami instalacji i częścią ruchomego obrazu. Spacerując z dziećmi czy psami, uprawiając jogging czy nordic walking, jeżdżąc na rowerze czy przepływając pod mostem kajakiem, mogą doświadczać koloru na swój własny sposób w zależności od sposobu i prędkości z jaką się poruszają. Każdy kierunek ruchu ma przyporządkowaną gamę kolorystyczną – chłodną i ciepłą. Warunki atmosferyczne i zmieniające się światło słoneczne czynią kolorowy pejzaż jeszcze bardziej zaskakującym.

Uwaga! Dużo zdjęć :)
A kto wybiera się jeszcze nad morze czy w okolice Gdańska, zapraszam do odwiedzenia Dolnego Miasta!

zanurzenie08

zanurzenie12

wencel_chomickiIMG_0659

zanurzenie14

zanurzenie07

dzika-jablon717zzzz

zanurzenie10

zanurzenie09

zanurzenie01

wencel_chomickiIMG_0165

zanurzenie05

zanurzenie11

zanurzenie06

zanurzenie04

zanurzenie03

zanurzenie02

dzika-jablon719zz

wencel_chomickiIMG_0683

wencel_chomickiIMG_0036

wencel_chomickiIMG_0118

wencel_chomickiIMG_0174

wencel_chomickiIMG_0205

wencel_chomickiIMG_0219

wencel_chomickiIMG_0351

wencel_chomickiIMG_0274

wencel_chomickiIMG_0407

wencel_chomickiIMG_0390

zanurzenie13

wencel_chomickiIMG_0411