Różdżka życzeń

dzikajablon634-2

Niech nasze dzieci zawsze będą sobą, a my pamiętajmy, by je w tym wspierać Niech lęku w nas będzie mniej, a więcej otwartości na różne smaki życia
Pomimo trudnych doświadczeń bądźmy jak trawa, która wciąż odrasta ku niebu
Niech nie opuszcza nas uważność w zakamarkach codzienności, która czasem pozwala dotknąć mijającego czasu i poczuć jak rosną nasze dzieci
Kochajmy siebie i swoje życie, bo każdy jest absolutnie wyjątkowy i potrzebny w świecie ze swoim spojrzeniem i pasją
Niech nasze marzenia nie blakną jak stare widokówki w zapomnianym albumie
Niech wieczorami nawiedzają nas obrazy wypełnione wdzięcznością za przeżyty dzień i wyrozumiałością dla samych siebie
Niech topnieją ściany lodu i ustępują napięcia, by zrobić miejsce miłości i radości, nawet jeśli potrwa to dłuższą chwilę, a spotkanie z drugim człowiekiem niech zawsze będzie nam niezbędne jak oddech do życia :)

Szczęśliwego Nowego Roku 2014!

dzikajablon634a  dzikajablon634c

dzikajablon634d

dzikajablon634b

dzikajablon634e

dzikajablon634i

dzikajablon634f

Reklamy

Rzut woreczkiem i inne numery

dzikajablon633

Pamiętacie woreczki i szarfy z czasów dzieciństwa, z dawnych przedszkolnych lat? Dobrze więc, będzie nieco klasycznie i sentymentalnie… Myśl o prezencie pod choinkę, który zaoferuje walory sensoryczne i będzie jednocześnie sympatycznym znakiem własnoręcznej roboty Matki, a pośród gwiazdkowych książek zaszeleści nie papierem, a ziarnem właśnie…, ta myśl z(a)wiodła mnie na manowce wspomnień z przedszkola :) I tam, w tej oddali, otchłani, intensywnie przeżywanego codziennego tu i teraz (tak wpisanego w pamięć, że do dziś pamiętam imiona i nazwiska dzieciaków z naszej bandy, i głos pani Lodzi wołającej nas do domu przez mikrofon z jadalni na parterze, i jeszcze zapach drzew orzecha i kasztanowców obrastających tajemniczo budynek przedszkola schowany w zieleni jak chatka w lesie…), ujrzałam woreczki z naturalnym wypełnieniem, które nosiło się na głowie dla zachowania równowagi lub chwytało palcami stóp, którymi rzucało się do celu, albo które po prostu przyjemnie było dotykać i ściskać w garści. Pamiętacie?

Tak powstał komplet kolorowych woreczków sensorycznych wypełnionych różnymi ziarnami, które akurat w domu były pod ręką: ryż, kasza gryczana, czarna fasola, soczewica i fasola mung. O wymiarach ok. 10cm x 10cm. I świat pokazał nie pierwszy raz, że proste rzeczy mogą być największą inspiracją do niezliczonych przeobrażeń i poszukiwań. Wiele się zadziało!

dzikajablon633b

Milo dostała „szarfy” czyli kolorowe wstążki i taśmy ozdobne zawiązane na supeł. Na początek układała z nich koła-zbiory, do których ćwiczyłyśmy rzut woreczkiem. Na płasko (na podłodze), ale także w przestrzeni (musiałam się tylko pilnować, by zawodniczka nie trafiła mi w zęby). Stopy także sobie pochwytały i porzucały gdzie popadnie :) Potem budowa toru skoków w kształcie koła i skakanie „po kałużach”.

dzikajablon633c

dzikajablon633e

dzikajablon633n

dzikajablon633g

dzikajablon633h-3

dzikajablon633h

Część druga – propozycja Matki. Zbiory z liczbami. Każdy zbiór dostaje cyfrę od 1 do 10. Dziecko spaceruje z papierowymi kółkami z napisanymi liczbami i wrzuca do zbiorów odpowiednie liczby, np. jedynkę do jedynki, dwójkę do dwójki, etc.

dzikajablon633i

dzikajablon633j copy

dzikajablon633j-2

Zbyt banalne i za mało własne. Więc: część trzecia – propozycja Córki! Gra w kolory. Do każdego kółka znosimy z przedmioty z całego domu i grupujemy według kolorów… I tu już, szczerze mówiąc, odpadłam, obserwując migrację gratów i zbierając siły na późniejsze przywracanie porządku :) Nie mam nawet zdjęć z ostatniego etapu o najwyższym stopniu nagromadzenia elementów życia codziennego…

Jestem pewna, że woreczki uda się wykorzystać jeszcze na wiele nieprzewidzianych sposobów!

dzikajablon633k-2

dzikajablon633k-3

dzikajablon633l

dzikajablon633m

dzikajablon633a

Solówka z alfabetem

dzikajablon632f-2

Zapraszam na leniwe zabawy, jeszcze w świątecznych, niespiesznych nastrojach. Solanki i solówki czyli rysowanie liter na tacy pełnej soli. Bardzo lekkie, sensoryczne ćwiczenie spośród wielu „kuchennych” inspiracji Montessoriańskich. Przy okazji, z mojej strony kolejna zachęta dla Milo, by poćwiczyła właściwy kierunek stawiania pierwszych kresek i rysowania literkowych brzuszków, właśnie w zabawie, ale bez utrwalania błędnych nawyków na samym początku. Bo jak na razie to sporo lustrzanych odbić, pierwsze słowa pisane z prawej do lewej, no i wszystko „po swojemu”. Hm. Więc dla córki motywem przewodnim była w tej zabawie sól, a dla mnie, nawet jeśli w sposób nieco zawoalowany – kierunek…

Bardzo przydatne okazały się materiały ze strony 3 Dinosaurs, które można ściągać i drukować. Sięgnęłyśmy po zestaw świąteczny – sporo do kolorowania z liczbami i literami, mikołajami i skarpetami na prezenty w tle. Milo wciągnęła się. Kolorowała, palcem wodziła za strzałkami pokazującymi kierunek pisania litery, pytała o wyrazy napisane po angielsku (bo blog i materiały anglojęzyczne), liczyła świeczki, gałązki, imbirowe ludziki, ćwiczyła rysowanie kształtów. Na to wszystko ja wyskoczyłam z solą. Kolorową motywacją do zabaw literkowych w soli była książka z naszej domowej biblioteczki Mój pierwszy alfabet z przepięknymi ilustracjami Elżbiety Wasiuczyńskiej, z serii Edukacyjny Egmont.

Trochę się pobawiłyśmy, potem Milo poszła własnym tropem – przyniosła zwierzaki i przespacerowała je po soli skrzypiącej jak śnieg. Zachwyciły ją ich różnorodne ślady, a mnie jak zwykle zachwyciła inwencja dziecka. Z jednej strony ja osamotniona z tacką pełną soli i lekkim niedosytem, a z drugiej – córka w białej krainie, w piasku księżycowym w wannie w kuchni przez następny tydzień, w nowych przygodach po pachy… Pełnia szczęścia! Taką solówkę odstawiła :)

dzikajablon632a-2  dzikajablon632c

dzikajablon632b

dzikajablon632d

dzikajablon632g

dzikajablon632i

dzikajablon632edzikajablon632h

dzikajablon632j

dzikajablon632k

Drzewo sensoryczne

dzikajablon630a

Motyw drzewa zdominował większość naszych działań w temacie świąt, nic więc dziwnego, że pomiędzy tworzeniem girland z choinek a ubieraniem Bożonarodzeniowego drzewka trafiło nam się drzewo do doświadczania dotykiem, zasiedlone przez ptaki, kolorowe i głośne jak kłótnia z wiersza Ptasie radio. Pomysł dobry i dla najmłodszych, którzy najwięcej poznają przez dotyk, i dla bardziej świadomych celu tej zabawy przedszkolaków, których można włączyć właściwie we wszystkie etapy realizowania tej pracy. Niech kształt bazowy drzewa będzie duży – maluchy będą mogły swobodnie po drzewie się przemieszczać (jak po macie edukacyjnej), nawet jeśli jeszcze nie w pionie. Przedszkolak natomiast może chcieć na koniec powiesić drzewo na ścianie :)

Potrzebne będą: tektura lub gruby brystol, mazaki, farby lub kredki do pomalowania, nożyczki. Mieszkańcy drzewa – ptaki – wycinamy z możliwie jak najbardziej różnorodnych tkanin i materiałów o ciekawych fakturach oferujących wiele doznań dotykowych. My użyłyśmy tego, co akurat było pod ręką: papier ścierny drobnoziarnisty, fizelina, filc, polar, bawełna, folia samoprzylepna, gruba folia z reklamówki i pianka. Mogłoby być też futerko, plastik, koronka. Do ozdoby cekiny i/lub oczy (ruchome).

Wyszło magicznie! Drzewo sensoryczne przyda się też do zabaw w opowiadanie historii. Milo kładzie na nim rękę, sprawdzając materiał i fakturę, jakby miały za chwilę stać się inspiracją do wymyślenia bajki, np. Państwo Ptaszyńscy albo Ptaszki Dotykalskie

dzikajablon630b

dzikajablon630f

dzikajablon630c

dzikajablon630e  dzikajablon630d   dzikajablon630g

dzikajablon630h

dzikajablon630j

dzikajablon630i

Świąteczny stragan wyobraźni / Dziecko na warsztat

dzikajablon628-2

Naprawdę? To już mamy połowę grudnia? Zaraz święta? Jakbym mogła, to przespałabym ostatni miesiąc roku w całości – cały czas czuję się szara i senna… Dobrze jednak, że jest Dziecko na warsztat i kilkadziesiąt innych blogujących mam, dzięki którym to przedsięwzięcie jest WSPÓLNE. Czując się więc porządnie zmotywowaną, pionizując się, przyczesując i – jak to się mówi – wychodząc do ludzi, wzięłam się do roboty razem z córką, a nawet Ojciec zakasał rękawy w kilku strategicznych punktach :)

Tak sobie myślę, że być może nie jest to klasyczny warsztat rękodzieła bożonarodzeniowego i ozdób świątecznych, bo przez dłuższy czas kręciłyśmy się z Milo trochę w kółko, goniąc własny ogon. Było kilka podejść, ale blado wypadałyśmy. Temat ozdób wyjątkowo się nie kleił, mimo że w zeszłym roku było sporo pięknej roboty! Próbowałam więc go podkręcać, interpretować, koloryzować, naginać – Milo nie specjalnie miała ochotę na rękodzielcznicze aktywności. W końcu nas olśniło – zrobimy stragan świąteczny pełen dobra wszelakiego, mydło i powidło, do wyboru do koloru, full wypas wyobraźni… I poszło! Uff! Potem się rozkręciłyśmy. Mniej chciało mi się spać. Było dobrze, wesoło i kolorowo. I w tej mało spektakularnej, kameralnej zabawie z Córką, z dala od wielkich głośnych centrów, na peryferiach szału ciał i portfeli, wśród wieczornej ciszy i nowych zapachów, poczułam po raz pierwszy nastrój nadchodzących świąt :)

Zapach piernika

dzikajablon628a

Jak wiemy, Proust ma swoją magdalenkę do podróżowania w czasie, a my mamy pierniczki, które są prawdziwym dorocznym rytuałem inicjującym przedświąteczne przygotowania i trzymającym świat o tej porze roku w ryzach. Unikam szału kuchennego przed rodzinnymi spotkaniami, ale piernikom nie mogę się oprzeć. Milo też :) Zrobiłyśmy miły prosty przepis dla niewymagających i nie podejmujących ryzyka. Oczywiście ładne pudełka okazały się zbędne, bo pierniczki przetrwały nie dłużej niż trzy dni! Milo w tym roku podjęła naukę lukrowania. Ja też!

dzikajablon628b

dzikajablon628c

dzikajablon628d

dzikajablon628e

Lampiony w ciemnościach

dzikajablon628f

Już dawno zachwycałam się lampionami i tylko czekałam na odpowiednią okazję. Zainspirował mnie pomysł z bloga The Imagination Tree, który postanowiłyśmy wypróbować. Do stworzenia magicznych latarenek potrzebne są:

  • słoiki
  • cienka bibułka w kawałkach
  • klej CR (albo każdy inny, który wysychając robi się przezroczysty i radzi sobie ze szkłem; my użyłyśmy akurat kleju PVA z serii Craft Planet)
  • cekiny lub inne błyskotki (np. folia aluminiowa)
  • solidny drut i koraliki (ceramiczne, plastikowe, drewniane) + guziki

Smarujemy słoik klejem i przyklejamy wycięte lub wydzierane płatki cienkiej przezroczystej bibuły. Całą powierzchnię słoika pokrywamy klejem, który stworzy dodatkową warstwę ochronną. Odkładamy do wyschnięcia. Niech wyschnie porządnie, bo inaczej wszystko się maże w rękach, a namoknięta klejem bibuła lubi się rwać :(

Druga część pracy, a zarazem świetne montessoriańskie ćwiczenie dla rąk, to nawlekanie korali na drucik. Na zdjęciach starałam się pokazać dokładnie sposób mocowania „rączki” od latarenki do słoika. Najpierw robimy obręcz z drutu i mocujemy ją wokół słoika, a do niej przyłączamy „rączkę” z korali za pomocą pętli z drutu na obu jego końcach. W środku sprawdza się „żywa” świeczka typu tea-light albo taka sama w wersji na baterię. Rozprasza wszelkie mroki grudnia :)

dzikajablon628g

dzikajablon628i

dzikajablon628h

dzikajablon628j

dzikajablon628k

dzikajablon628l

dzikajablon628m-2

dzikajablon628n

dzikajablon628o

dzikajablon628p

dzikajablon628r

Stragan świąteczny

dzikajablon628s

Wspaniały trening wyobraźni – jak to z tekturą bywa! Czy już wspominałam, że jestem jej fanką? Tektury. Jestem! Pobiegłam do sklepu rowerowego na dole i przyciągnęłam wielkie pudło. Wymyśliłyśmy stragan i bujałyśmy w obłokach przez kilka dni… Dość mam tego gadania! Mama, chodź do roboty! Wobec tak zdecydowanej postawy Milo przeszłam od słów do czynów. Przydały nam się:

  • mocna tektura
  • supermocna taśma Power Tape
  • folia samoprzylepna
  • klej CR
  • ozdoby wszelakie (najlepiej wcześniej wykonane)

Konstrukcja straganu jest prosta (na zagięciach ścianek dodatkowe wzmocnienia z tektury i obciążenie w dolnej partii dla równowagi). Miejsce na towar i na kasę (a ceny przystępne). W środku tekturowe „siedzonko” do przycupnięcia w handlowy dzień. Radość, radość, radość :)

dzikajablon628t

Kilka słów na temat oferty Milo. Miniaturowe drzewka z gałązek od jarzębiny, osadzone w zakrętkach wypełnionych plasteliną, ozdobione koralikami, guzikami i cekinami. Prawdziwe cudo! Kolejna rzecz, która rozświetliła mój grudzień :)

dzikajablon628u

dzikajablon628w

Łańcuch z drucików kreatywnych wykonany bez podpowiedzi i bez pomocy przez Milo. Była z siebie bardzo dumna. Ozdobiła nim stragan centralnie. W ogóle „ustrojenie” było rytuałem samym w sobie, wielką ekscytacją, która spowodowała bezsenność. Tyle emocji w ozdabianiu świata!

dzikajablon628x

Odrobinę rękodzieła w wersji papierowej. Nie namęczyłyśmy się zbytnio, dominował motyw choinek. Kolorowy papier, tektura, filcowe podkładki pod nogi krzeseł, plastelina, cekiny, filcowe śnieżynki, kolorowe nitki… Tak powstała girlanda z choinkami, która na koniec zawisła koło łóżka Milo.

dzikajablon628y

dzikajablon628z-2

dzikajablon628zz

dzikajablon629a

dzikajablon629b

Taki eksperyment. Topione z koralików zawieszki na choinkę. Może trafią na świąteczne drzewko, a może na dłużej pozostaną w ofercie straganu. Ładne, a u Milo kosztują grosze! Acha, koraliki przyleciały z Ikei, wypiekły się w foremkach ułożonych na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. W temperaturze ok. 100-150 stopni, nie za długo. Przyozdobiły się w błyszczące nici – elegancko :)

dzikajablon629c

dzikajablon629d

dzikajablon629e

Tegoroczne kartki świąteczne – także dostępne na straganie Milo. Obok – asystent Lis pomaga. Ale trochę się zapatrzył…

dzikajablon629f

dzikajablon629w2  dzikajablon629w4

dzikajablon629w5

dzikajablon629w8 dzikajablon629j

dzikajablon629h
Kraina Kolorowych Świąt

Bawiłyśmy się ostatnio z piaskiem i masą solną, więc naturalnie powrócił pomysł na urządzenie z pomocą jakiejś masy nowej Krainy dla zwierząt Milo. Tym razem padło na ciastolinę – w barwach Bożego Narodzenia (wg wersji popkulturowej). Z założenia nasz „mały świat” miał być kolorowy, świąteczny i sensoryczny. Jak postanowiłyśmy, tak zrobiłyśmy. Powtórzyłam ten sam przepis co ostatnio, z tą różnicą, że teraz barwiłyśmy ją nie naturalnymi składnikami, a sztucznymi barwnikami używanymi w cukiernictwie. Z trzech kul Milo zbudowała wyspy, dorysowałyśmy ziemię i wodę (jezioro, rzekę i strumień). Ponadto wykorzystałyśmy jeszcze:

  • muszle różnych wielkości
  • torebkę ryżu (przed ugotowaniem)
  • kilogram soli (na śnieg – prawdziwie skrzypiący pod kopytami koni)
  • goździki (do zrobienia ogródka goździkowego pełnego świątecznych zapachów)
  • kulki szklane
  • cekiny
  • folię aluminiową (na zamarzniętą sadzawkę dla łyżwiarzy)
  • chmurę z waty
  • choinkę i prezenty, skarby i niespodzianki
  • girlandę z pomponów na druciku

Właściwie urządzanie Krainy Kolorowych Świąt wciąż trwa. Przybywają coraz to nowe wycieczki zainteresowanych zwierząt, które mają ochotę na zimową przygodę!

dzikajablon629l

dzikajablon629m

dzikajablon629p

dzikajablon629r

dzikajablon629s

dzikajablon629x

dzikajablon629n

dzikajablon629t

dzikajablon629u

dzikajablon629w

dzikajablon629w7

Iluminacja 

Pod tym chwytliwym hasłem kryje się nasz spacer świeżo rozświetlonymi ulicami miasta w kierunku olbrzymiej choinki z prezentami z iluś tam tysięcy migoczących lampek. Dziecko było zachwycone, więc już się nie odzywałam, że przebogata iluminacja atakowała mój mózg, gdy podchodziłam do światła całkiem blisko, i że musiałam odwracać głowę, mrugać oczami i szeptać do taty Milo: To nie na moje nerwy! Za to z przyjemnością wspominam tę wizualną ucztę, przypatrując się JEDYNIE zdjęciu :)

dzikajablon629ww

dzikajablon629y

dzikajablon628
Rytm grudnia w tym roku wyjątkowo – bo po raz pierwszy – wyznaczył nam kalendarz adwentowy z niespodziankami. Wprowadza w moje poranne wybudzanie pewną dyscyplinę: co dzień parę minut po siódmej budzi mnie głos: Mama! Niespodzianka z kalendarza adwentowego!!! Muszę wstać, nie ma rady. Przebijamy się zniecierpliwionymi palcami do kolejnego pudełka z okienkiem. Dodam tylko, że na dzień dzisiejszy, do piętnastki, kalendarz wygląda jakby pogryzły go dzikie zwierzęta! A tak wyglądał jeszcze pierwszego grudnia…

dzikajablon623a

Tak jak z rana wita nas niespodzianka w kalendarzu, tak każdego wieczora – o ile ta regularność nam się udaje – sięgamy po nową Zakamarkową książkę – bożonarodzeniową opowieść z dreszczykiem Wierzcie w Mikołaja, do czytania każdego dnia aż do Wigilii. Działa jak kalendarz – piękny i przygodowy sposób na odliczanie :)

dzikajablon629w3

dzikajablon629w6

Warsztat w styczniu 2014 będzie poświęcony muzyce. Tymczasem zapraszam do odwiedzin na blogach wszystkich uczestniczek Dziecka na Warsztat!

Życzę Wam wszystkim ciepłych, spokojnych i radosnych świąt :)

DZIECKO NA WARSZTAT

Jest moc!

glowne_logo_1

Sponsorzy i partnerzy

plakat_patron3

Zajrzyjcie do poprzednich warsztatów Dzikiej Jabłoni – wrześniowego Ryby mają głos, październikowego Kosmiczny lot i listopadowego Alchemia smaków :)

Ciastka krasnoludzkie

dzikajablon627

Mowa o krasnoludach. Nie krasnoludkach, małych, miłych, uśmiechniętych ludkach, co żyją za szafą albo pod kapeluszem łąkowego grzyba, albo występują w bajkach i ładnych książkach dla grzecznych, ułożonych dzieci. Mowa o krasnoludach. Krasnoludy lubią brudy – śpiewa moja córka i ma całkowitą rację, a może trafne przeczucie… Krasnoludy bowiem lubią wszystko na odwrót, na złość, na śmiech… Mierzi ich czystość i porządek, odpycha estetyka i jasność. Ich motto to bałagan, brud i błoto! Cenią odpady, obierki i papierki. Swoim krasnoludzkim stylem życia i nieco przyciężkim poczuciem humoru, grubym głosem i tłustym włosem wprowadzają alternatywny element rzeczywistości, rozbijając idyllę w drobny mak. Motyw z krasnoludami powraca wciąż w różnych opowieściach – spacer w parku albo widok z okna staje się czasem inspiracją dla ulubionego „story telling”… Gdy szalał huragan Ksawery, słychać było pośród śnieżnej zamieci ich złośliwy chichot!

Dziś rano Milo zrobiła ciastka krasnoludzkie według specjalnego, pradawnego przepisu (udało mi się podejrzeć, że jako składniki użyte zostały: mąka, sól, woda i kruszone liście kasztanowca). Po zagnieceniu masy – wałkowanie i lepienie. Im bardziej nieregularny kształt, tym lepiej. Do środka napakować jeszcze więcej suchych (ewentualnie zgniłych) liści, docisnąć na brzegach, na wierzchu przyozdobić pokruszonymi grudkami starej zeschniętej ciastoliny. A na posypkę użyć ziemi prosto z doniczki. Podobno to prawdziwy krasnoludzki przysmak – Milo była dumna ze swojej roboty, jeszcze mnie zaprzęgła do pomocy. Co prawda krasnoludom w gardle stanęłyby „ludzkie” pierniki, ja jednak postawiłam na świąteczną tradycję i, kilka godzin później, rozszedł się w całym domu wspaniały zapach goździków i cynamonu :)

dzikajablon627m

dzikajablon627a

dzikajablon627c

dzikajablon627d

dzikajablon627g

dzikajablon627e

dzikajablon627f

dzikajablon627h

dzikajablon627k

dzikajablon627l

dzikajablon627j

Mały magiczny morski świat

dzikajablon626

Powracamy do magicznego piasku! Tym razem kolorem rozświetlamy szarości i mroki pierwszej połowy grudnia. Schodzimy na dno oceanu, by uczynić głębinę nieco bardziej swojską i przytulną. Zapraszamy motywy podwodne: muszle, koniki morskie, fluorescencyjne ryby… Dodatkowo pod ręką: wykałaczki, ozdobne i koniecznie kolorowe patyczki do zakąsek, filiżanki z zestawu do herbaty, grabki, korale, słomki, patyczki kreatywne, ławka z tektury, kieliszek do jajka, łańcuszek, zabawkowe sztućce, korki od wina, foremki do ciastek, pióra, zabawkowe lokówki i koraliki do robienia prasowanych obrazków – w tym wypadku niezbędne, aby zwiększyć jeszcze doznania sensoryczne i wizualne po wymieszaniu z piaskiem.

Przepis na piasek w domowym zaciszu, bez spotkania z huraganem Ksawerym, banalny i tani:

  • mąka w dowolnej ilości
  • oliwka dla dzieci w takiej ilości, aż konsystencja masy zacznie przypominać piasek :)
  • brokat lub barwnik spożywczy (dałam różowego, ale trzeba sporo sypnąć, żeby masa nabrała rumieńców)

Same wartości takiej przygody! Dziecko rozwija wyobraźnię (otwarta zabawa typu „mały świat”), małą motorykę (nawet wyciskanie oliwki z butelki jest dobrym ćwiczeniem dla mięśni dłoni), wzbogaca doznania sensoryczne (mieszanie, ugniatanie, robienie babek, budowanie dowolnych konstrukcji) i daje dużo radości. Przyjemnie pachnie… Piasku nie trzeba zakrywać na noc (u nas wanna z piaskiem stoi do około tygodnia w kuchni), a po zdemontowaniu małego świata można masę przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku i wyciągnąć, kiedy przyjdzie ochota :) Jeśli jednak trochę podeschnie, można dodać odrobinę oliwki. Do wielokrotnego użytku. Bardzo polecam takie przyjemności :)

dzikajablon626a

dzikajablon626b

dzikajablon626c-3

dzikajablon626i

dzikajablon626d

dzikajablon626g

dzikajablon626h

dzikajablon626e

dzikajablon626j

dzikajablon626k

dzikajablon626l

Błysk światła

plastyka-sensoryka4

Taki błyszczący dzień jeszcze mi się w listopadzie nie trafił! Wyjątkowo dużo światła, odblasków, nasycenia kolorami i swobodnego doświadczania – a wszystko za sprawą prostego zestawu materiałów zapraszających do twórczej zabawy. W roli głównej folia aluminiowa; drugi plan – farby, bibuła, brokat, złote i srebrne nitki, cekiny i confetti. Taki dzień – zaczęłam od dwulatków, a skończyłam na dwunastolatkach :) Poszukajcie własnych inspiracji w srebrze oszronionych poranków!

A późnym wieczorem przytrafiło mi się coś zaskakującego, dobra energia przebiła się przez szarość i sama trafiła do mnie! Jestem wdzięczna za ten błysk światła na koniec dnia :)

dzikajablon625b

dzikajablon625d-2

dzikajablon625c

plastyka-sensoryka6

plastyka-sensoryka5

dzikajablon625j

dzikajablon625e    plastyka-sensoryka7

Dzień w Biurze

dzikajablon624

Zapraszam do Biura stworzonego z tekturowego pudła ze sklepu rowerowego, Biura, które powstało dwa dni temu dzięki determinacji i śmiałej wizji deweloperki Milo, które rozrosło się i rozpanoszyło, zajmując połowę naszego dorosłego pokoju… Dopóki trwają negocjacje w sprawie przeniesienia Biura w mniej tymczasowe miejsce, na przykład do Pokoju Dziecka, musimy zaakceptować nowy stan rzeczy i nauczyć się żyć w nieco zaskakujących warunkach. Tymczasem, opowiem Wam o potencjale Biura…

Wycięty w pudle kształt domu służy za okienko, z którego spogląda na mnie uśmiechnięta buzia. Gdy Milo w przedszkolu, rozglądam się i podziwiam tak zmyślnie urządzoną przestrzeń i rozpoczęte prace na biurku. W Biurze powstają ważne projekty architektoniczne jak Staruszkowe Miasto i Ulica Starych Domów czy plany dzikiej zieleni miejskiej – porośnięte pokrzywami podwórka. W Biurze można trzymać psa oraz kota, który pilnuje schowka ze słomkami. W Biurze niezbędny jest komputer, a konkretnie najnowszy model laptopa wykonany z rzadkiego gatunku tektury. Nie może zabraknąć całego arsenału kreatywnego: kredek, mazaków, ołówków, dużej ilości papieru, szablonów, pomocy matematycznych. Liczy się też solidne biurko z podpórkami i długi blat – wszystko własnej konstrukcji, oraz trendowy fotel – model wiaderkowy z pierwszej serii. Nastrój w Biurze zapewnią kolorowe lampiony, niebieskie brylanty, przyjaciele-kucyki, lalki z ubrankami. Napoje i przekąski zapewnia firma cateringowa „Mama”. Gdyby w Biurze wyłączono grzanie, a trzeba by dłużej popracować, pod ręką czapka czeka na chłodne wieczory. A jak się nie podoba w Biurze widok z okna pełen smutnych, nagich gałęzi, to można sobie narysować własny widok – tęczowy, który podpiera wesoło najnudniejszą ścianę :)

Mamo, czasem potrzebuję takiej przestrzeni tylko dla siebie…
A za chwilę: Zapraszam Cię do Biura! Porysujemy razem straszne domy z pajęczynami!!!

dzikajablon624b-2

dzikajablon624b1

dzikajablon624c

dzikajablon624e

dzikajablon624f

dzikajablon624i

dzikajablon624k dzikajablon624l-2

dzikajablon624g

dzikajablon624m-2

Kalendarz niespodzianek

dzikajablon623a

Pierwszy raz zdarzył nam się kalendarz adwentowy pełen niespodzianek, własnoręcznie wykonany, wspólnymi siłami, na szybkiego, totalnie recyklingowy, inspirowany projektem pierwotnie znalezionym w przepastnym internecie (zgubiłam źródło) i twórczo zinterpretowanym. Cieszy i budzi ciekawość. Nie było innej opcji niż napakowanie go niespodziankami. W okienkach czają się dziewczyńskie skarby (gumki, spinki, figurki, balony, koraliki do nawlekania, brokat sypki, kilka lizaków). Z dzisiejszym porankiem oficjalnie zaczęłyśmy odliczanie do świąt. Jedynka już trafiona :)

Pewnie już macie swoje kalendarze, ale spóźnialskim tylko przypomnę, że ta opcja jest jedną z najtańszych: tektura, rolki po papierze toaletowym, spinacze, cienka bibuła, papier pakowy, klej, piórko (na dym z komina), no i niespodzianki według uznania i możliwości!

dzikajablon623a2

dzikajablon623c2

dzikajablon623e

dzikajablon623d

dzikajablon623f

dzikajablon623g

dzikajablon623k2

dzikajablon623i