Przyroda pod lupą / Podsumowanie projektu

dzika-jablon710c

Lato odeszło. Pora na podsumowanie naszego udziału w wakacyjnym projekcie blogowym Przyroda pod lupą zorganizowanym przez Ilonę z bloga Kreatywnym Okiem, która właśnie ruszyła z drugą – jesienną – edycją. Zbieram więc w jednym miejscu wszystkie przyrodnicze wpisy – może zainspirują innych do poznawania przyrody razem z dzieckiem. Przypomnijmy co się wydarzyło :)

FLORA

  • Zaczęło się latem od kwiatów i ziół na balkonie, gdy postanowiłyśmy z Milo urządzić nasz niewielki kawałek na zielono. Zapachniało bazylią i tymiankiem!
  • Na spacerach w okolicy nasz obserwator przyrody z liściem na głowie poznawał gatunki drzew.
  • Zastanawialiśmy się dlaczego liść jest zielony i poznawaliśmy budowę liścia.
  • Poszliśmy na wyprawę po przyrodnicze znaleziska, z których powstała nasza księga przyrody.
  • Zaciekawił nas chlorofil. Wydobyty z roślin za pomocą moździerza posłużył Milo jako niezwykłe medium w tworzeniu zielonej sztuki.
  • Odwiedziliśmy jeden z podlaskich rezerwatów przyrody i poznaliśmy stare źródlisko oraz budowę lasu.

dzika-jablon712

dzika-jablon716h

dzika-jablon714l

dzika-jablon723b

FAUNA

dzika-jablon721h

dzika-jablon717h

KSIĄŻKI O PRZYRODZIE

W oddzielnym wpisie dzielimy się naszymi odkryciami książkowymi, spośród których Rok z Linneą był zdecydowanie na pierwszym miejscu!

dzika-jablon720b

Dziękujemy Ilonie za zaproszenie do zabawy.

Pozostając w przyrodzie jeszcze przez chwilę… W międzyczasie rozpoczął się u nas pojemny temat robali, o których będziemy donosić w kilku odsłonach. Drzew nigdy dosyć, tak więc pomyślałam, żeby wykorzystać jesień do zgłębienia tematu od strony przyrodniczej i plastycznej. Pod koniec każdego tygodnia w ciągu najbliższych miesięcy jesiennych będziemy publikować nasze zabawy i przygody związane z drzewami pod hasłem Było sobie drzewo. Zaglądajcie do nas po pomysły i dzielcie się swoimi :)

1

Reklamy

Detektyw w rezerwacie przyrody

dzika-jablon723o

W trakcie spaceru, który miał trwać godzinę, a stał się wielogodzinną wycieczką, Milo przeobraziła się w detektywa-przyrodnika. Droga zawiodła nas do rezerwatu, co stało się świetną okazją do zadania kilku nowych pytań.

  • Co to jest rezerwat przyrody?
  • Po co jest tworzony?
  • Jak zachowywać się w rezerwacie?
  • Jak możemy chronić przyrodę?

Wędrowaliśmy bez planu, czasem jednak wstępując na krótkie ścieżki przyrodnicze. Milo bardzo chciała spotkać sarnę albo chociaż dzika! Po drodze mijaliśmy dziesiątki żuków gnojarzy – przykuwały jej uwagę na dłużej, gdy wędrowały utytłane w odchodach lub, przewrócone na grzbiet, machały bezradnie odnóżami, co Milo interpretowała jako wołanie o pomoc. Stawiała je na nogi i szła dalej.

dzika-jablon723f

Jakie zadania miał detektyw?

1. Tropienie zwierząt i ptaków. Oto co udało się wytropić:

  • wiewiórka
  • żuk gnojowy
  • ropucha
  • bocian (już poza rezerwatem, na terenie przylegającej do niego wsi)
  • jastrząb (albo inny poważny drapieżnik)
  • ważki, kleszcze, motyle
  1. Obserwacja terenu:
  • leśne wzgórza ukształtowane przez lodowiec
  • przepiękne lasy mieszane
  • dolina strumienia i jego źródliska
  1. Tropienie chronionych gatunków roślin.
  2. Podziwianie bogactwa flory Puszczy Knyszyńskiej.
  3. Ćwiczenie równowagi na powalonych pniach.
  4. Zbieranie żołędzi oraz kamieni na pamiątkę.

dzika-jablon723a

Jednym z najbardziej urokliwych miejsc napotkanych na trasie było śródleśne źródlisko, do którego zapraszała lekko zmurszała strzałka i słabo wydeptana ścieżka. Przeczytaliśmy na tablicy opisującej to miejsce, że jest ono wodopojem odwiedzanym przez liczne zwierzęta, stąd łatwo jest tu rano spotkać jelenia, sarnę i dzika. Na te słowa Milo spytała z nadzieją w głosie czy rano jeszcze nie minęło. Była niepocieszona, że nie zetknęliśmy się z nikim większym od wiewiórki. Wpadła na pomysł, żeby w ogrodzie stworzyć mini-rezerwat i zaprosić tam małe zwierzęta w celu „obserwowania życia”. W kolejnym odcinku dam znać co z tego wynikło…

dzika-jablon723d

dzika-jablon723b

dzika-jablon723c

dzika-jablon723r

Przy okazji opowiadaliśmy dziecku o magii Podlasia – krzyżach przydrożnych, zdobionych chatach drewnianych, bocianich gniazdach, kolorowych pasiekach, małych wsiach zagubionych w sercu lasu, mieniących się kolorami łąkach, krętych drogach leśnych pełnych korzeni i kamieni, oddalonych od miejskiego zgiełku… Dla mnie to wycieczka pełna emocji i wspomnień moich dawnych wędrówek po puszczy… Mam to moje Podlasie zapisane w skórze i w zapachach właściwych określonej porze roku. A moje dziecko… widzę, że już je pokochało :)

dzika-jablon723n

dzika-jablon723l

dzika-jablon723eCzarna brama na końcu drogi.

dzika-jablon723g

dzika-jablon723h

dzika-jablon723i

dzika-jablon723m

dzika-jablon723pBiała brama na końcu drogi.

dzika-jablon723k

dzika-jablon723s

Wpis powstał w ramach projektu przyrodniczego Przyroda pod lupą. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej pomysłów na zabawy przyrodnicze, sprawdźcie co słychać u innych uczestniczek projektu.

1

Przygoda z podlotem / Przyroda pod lupą

dzika-jablon721e

Na początku lata spotkała nas niezwykła, pouczająca przygoda z ptakiem podlotem w roli głównej. Jedno wieczorne spotkanie na terenie osiedla odmieniło nasze spojrzenie na spontaniczne ratowanie rzekomo opuszczonych bądź porzuconych ptaków. Dziś możemy powtórzyć za Fundacją Dzika Klinika: Zostaw podlota w spokoju!

Wychodząc z domu, postanowiliśmy przede wszystkim obserwować. Nie nastawiać się na nic, po prostu otworzyć na przyrodę i przygodę. Bawiliśmy się w rozpoznawanie gatunków drzew, opisywanie napotkanych znalezisk – Milo porównała napotkane krzewy do grupy tancerek, wypatrywanie trudno dostępnych przejawów życia przyrody, np. pajęczyn w trawie, porostów na pniu drzewa czy kolorowej gąsienicy. Taka powtórka materiału z poprzednich spacerów i zabaw.

dzika-jablon721c

Nagle dostrzegliśmy małego ptaszka ukrytego w trawie. Zaniepokoiło nas jego nietypowe, niemrawe zachowanie, tak jakby spowolniona reakcja, obniżona czujność w obliczu obecności człowieka. Nie uciekał! Zastygł w bezruchu. Zgodnie orzekliśmy: chory! Coś mu się stało. Pewnie miał wypadek, może wypadł z gniazda. Wniosek – potrzebuje pomocy! Milo i ja od razu się uruchomiłyśmy, wrażliwość uderzyła nam do serc… Córka spojrzała błagalnie na mnie… bez słów (wiedziałam o co prosi i co przekazuje tym niemal załzawionym, wiercącym spojrzeniem), po chwili ja spojrzałam na męża w ten sam sposób. To było bardzo wymowne spojrzenie, coś w stylu: No musimy się nim zaopiekować! Nie uległ jednak, coś go tknęło, żeby ptaka nie ruszać. Obserwowaliśmy małego w milczeniu… Poruszył się w końcu, porzucając trawy na rzecz pnia. Wspiął się po nim i zanurkował w gałęziach. Cyknęliśmy kilka niewyraźnych fotek.

dzika-jablon721d

dzika-jablon721f

Wróciliśmy do domu. Milo była bardzo zawiedziona, że nie zabieramy ptaszka do domu – tak bardzo chciała się nim zająć! Internet rozjaśnił nam w głowach: podlot to ptak, który opuścił gniazdo rodzinne, lecz nie oddalił się jeszcze, gdyż nie potrafi dobrze latać i nie rozpoczął jeszcze samodzielnego życia. Pozostaje więc w pobliżu gniazda, a dopóki się nie usamodzielni, przez cały czas karmią go rodzice. Ta informacja ostatecznie nas uspokoiła i utwierdziła o słuszności decyzji o pozostawieniu podlota w spokoju.

Przy okazji przypominam wspaniałą stronę Stowarzyszenia Ptaków Polskich, poleconą nam przez pana Pawła Pstrokońskiego, na którego wykładzie mieliśmy przyjemność być jeszcze w maju. Dowiedzieliśmy się wówczas sporo o jeżykach i innych mieszkańcach pobliskiego parku, budkach lęgowych i karmnikach, oraz właściwych sposobach dokarmiania ptaków o każdej porze roku. Na stronie możemy poczytać m.in. o ćwierkającym tramwaju jeżdżącym w Gdańsku przez cały okres wakacji, akcji Jestem na pTAK czy projekcie Bagna są dobre. Można też posłuchać odgłosów ptaków. Warto zajrzeć do zakładki „dla dzieci” i pogrzebać w zasobach z ciekawostkami i propozycjami zabaw.

Milo zaciekawiła się tematem ptasiego jadłospisu, będąc wciąż pod wrażeniem „biednego” podlota karmionego przez rodziców. Przyjrzałyśmy się ptasiemu układowi trawiennemu na przykładzie kaczki podejrzanej na stronach Wikipedii.

dzika-jablon721a

Dodatkową inspiracją okazała się niedawno nabyta (i opisana na blogu) książeczka o jaskółce z serii Domki ptaków. Narysowałyśmy na dużym brystolu ptaki i różne ptasie przekąski, które potem wycięłam. Milo wymyśliła, że będziemy ptactwo dokarmiać. Chyba się przejadły przepysznymi gąsienicami, muchami, dżdżownicami, komarami, biedronkami :)

Dużo śmiechu było i… dużo nauki!

dzika-jablon720h

dzika-jablon721g

dzika-jablon721h

dzika-jablon721i

dzika-jablon7221b

dzika-jablon721j

Wpis powstał w ramach projektu przyrodniczego Przyroda pod lupą. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej pomysłów na zabawy przyrodnicze, sprawdźcie co słychać u innych uczestniczek projektu.

1

 

Polecamy książki o przyrodzie

dzika-jablon712c

Udział w wakacyjnym projekcie blogowym Przyroda pod lupą sprawił, że w dość krótkim czasie nasza biblioteczka powiększyła się o kilka wartych uwagi książek o tematyce przyrodniczej. Co chwila któraś z nich inspiruje nas do nowych zabaw, poszukiwań i pytań. Postanowiłam więc zebrać nasze ostatnie odkrycia w listę i podzielić się nią z Wami. Może się przyda w niejednej przyrodniczej wyprawie :)

1. Rok z Linneą

Nasz faworyt, przynajmniej z kilku względów:

  • fantastyczna, pozytywna, ciekawa świata i twórcza bohaterka!
  • moc inspiracji na zabawy przyrodnicze i plastyczne plus masa ciekawostek (np. przepis na sok z czarnego bzu)
  • przystępne informacje o ptakach, zwierzętach i roślinach
  • podział na 12 części pełnych obserwacji właściwych poszczególnym miesiącom i porom roku
  • piękny pomysł na angażującą książkę i piękna szata graficzna!

Tytuł: Rok z Linneą
Autor: Christina Bjork, Lena Anderson
Wydawnictwo: Zakamarki

dzika-jablon720b

dzika-jablon720a

2. Zwierzaki Wajraka

Kolejny hit, który wpływa nie tylko na sny Milo (wciąż śnią się jej ostatnio zwierzęta), ale i jej wyobraźnię oraz wiedzę o świecie ptaków i zwierząt. Autor wie jak zachęcić młodego czytelnika do poznawania stworzeń, które wszędzie na nas czekają… „Duże, małe, maleńkie, kudłate, gładkie i oślizgłe oraz takie, które aż strach tknąć.”

Opowieści są krótkie, ale konkretne, pełne humoru, wzbogacone o ciekawostki oraz informacje jak łatwo/trudno jest spotkać opisywane zwierzę (znak oka). Raczej dla starszych przedszkolaków i wczesnoszkolniaków, choć młodsze dziecko też może skorzystać, jeśli pomożemy mu trochę uprościć i skrócić materiał :) Ilustracje Anny Klonowskiej przypominają nieco obrazki z encyklopedii i chwała ilustratorce za to, że pozostała bliska rzeczywistości. Zakorzenianie się w realiach jest cenne jeśli chodzi o poznawanie przez dziecko przyrody, bez niepotrzebnych udziwnień, zniekształceń czy infantylizacji.

Rzetelna książka, ale wcale nie na poważnie. Styl autora-gawędziarza, który dzieli się doświadczeniami ze swego życia, jest lekki, a czasem żartobliwy. W ulubionej historyjce Milo Adam Wajrak opowiada o znalezionym pisklaku mewy srebrzystej, którym zaopiekował się, gdyż maluch stracił mamę. Dopiero jak opiekun zrobił sobie żółty dziób z tektury z czerwoną kropką, mała mewa odzyskała apetyt i zaakceptowała przynoszony przez niego pokarm. Dlaczego tak było? Zajrzyjcie z dzieciakami do Zwierzaków! Ponad trzysta stron przygód.

Tytuł: Zwierzaki Wajraka
Autor: Adam Wajrak
Wydawnictwo: Agora S.A.

dzika-jablon720c

dzika-jablon720d

dzika-jablon720e

3. Pytania i odpowiedzi. Świat roślin

U nas pozycja bardzo na czasie. Dla odmiany o roślinach. Podkręca fascynację światem roślinnym, stawiając dziecko wobec 28 intrygujących pytań i tajemnic, lub też ukazując dokładnie te pytania, które słyszymy od naszych dzieci :) Wydawca zaznacza, że książka jest dla starszych dzieci, choć pięcioletnia Milo fajnie z niej korzysta, na tyle na ile obecnie jest w stanie przyjąć niektóre fakty do wiadomości. Niektóre informacje okrajam lub pomijam, bo są dla niej za trudne.

Największą wartością są z pewnością same pytania. Działają na wyobraźnię, ciekawią, zachęcają. Niektóre powodują u Milo spazmy śmiechu, inne pozostawiają ją z otwartą buzią… Kilka tropów z książki:

  • Czy rośliny kradną?
  • Dlaczego mucha boi się rosiczki?
  • Dlaczego „mimoza” to nie komplement?
  • Czy rośliny potrafią biegać?
  • Czy roślina może zabić słonia?
  • Dlaczego skrzyp skrzypi?
  • Po co truskawkom wąsy?
  • Dlaczego rzep się czepia?
  • Gdzie chleb rośnie na drzewach?
  • Dlaczego stare mury zielenieją?
  • Czy drzewa mogą rosnąć do góry nogami?

A więc, młodzi naukowcy, do dzieła! Ta książka może okazać się zaproszeniem do wielu fascynujących zabaw przyrodniczych, być może rozbudzających przyszłe pasje :)

Zaletą książki jest też twarda okładka i niska cena. Z uwagi na fakt, że Milo rozpoczyna zabawę z czytaniem, ważna dla niej jest duża, prosta czcionka, którą zapisane są pytania na każdej stronie książki. Może sobie poćwiczyć czytanie pytania, a ja lecę z opowieścią-odpowiedzią :) Ilustracje raczej nie powalają („wrzucone” jakby ktoś się trochę spieszył) – tutaj wyraźnie postawiono na treść. Nam to jednak wcale nie przeszkadza, bo potem i tak dokładamy swoje obrazkowe trzy grosze :)

Tytuł: Świat roślin. Pytania i odpowiedzi
Autor: Anna Michalak
Wydawnictwo: Publicat S.A.

dzika-jablon720k

dzika-jablon720l

dzika-jablon720m

 4. Domki zwierząt

Urocza seria książeczek o zwierzętach i ich domkach. Udało mi się dostać cztery (na zdjęciach poniżej), a brakuje nam jeszcze „odcinków” o bocianie i bobrze. W składzie taniej książki dostępne za parę złotych za sztukę. Milo od razu je pokochała. Młodsze dzieci też je z pewnością polubią: kształt domku, poręczny format, twarde kartki. W środku czekają na małych czytelników opisy gniazda, mrowiska czy krecich korytarzy. Sporo ciekawostek. Sympatyczne opowieści przybliżają dzień z życia mrówki, jadłospis kreta, hierarchię w mrowisku, cykl życia, budowę gniazda i rodzaje dziupli, etc. Wszystko opowiedziane fascynującym, dostosowanym do dziecka językiem! Obowiązkowa pozycja w biblioteczce małego przyrodnika.

Tytuł serii: Domki zwierząt
Tekst: Kinga Preibisz-Wala
Wydawnictwo: LektorKlett

dzika-jablon720f

dzika-jablon720g

dzika-jablon720h

5. Mak i skrzyp

Na dokładkę książka, którą już długo mamy, a która ostatnio przykuła uwagę ze względu na zainteresowanie Milo ziołami (oglądanie zielnika, przygotowywanie kart Montessori, planowanie wyprawy po zioła). Tekst – wierszowana opowieść o babci Heli zielarce, która pogodziła kwiat maku i skrzyp w ich debacie o pożyteczności (trochę na siłę umoralniający motyw jak dla mnie) napisana w dodatku dość archaicznym i sztucznym momentami językiem (uwaga na rymy i nienaturalny szyk zdań). Plus odjechane, nie zawsze czytelne ilustracje ;-)

Jej zaletą jest na obecną chwilę jest ziołowa tematyka! Milo polubiła szczególnie ostatnie strony z krótkimi zagadkami o ziołach, które dopasowuje do odpowiednich obrazków – czyli suszonych ziół zwisających w bukietach lub zamkniętych w słoikach na półce u babci Heli.

W sumie ta niepozorna książka zainspirowała nas do zbierania i suszenia ziół (także w bukietach), przypominając mi moje zainteresowania zielarskie sprzed dwudziestu lat, kiedy to włóczyłam się po podlaskich łąkach w poszukiwaniu zwykłych, dzikich, nie przykuwających niczyjej uwagi roślin… Dawne czasy :) Pora wygrzebać stare zielniki mojej babci Anieli, której tata, a mój pradziadek Teodor, był prawdziwym zielarzem!!!

Tytuł: Mak i skrzyp
Autor: Magdalena Wierzbowiecka
Wydawnictwo: Zielona Sowa

dzika-jablon720i

dzika-jablon720j

Wpis powstał w ramach projektu przyrodniczego Przyroda pod lupą. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej pomysłów na zabawy przyrodnicze, sprawdźcie co słychać u innych uczestniczek projektu.

1

Pasikonik pod strzechą / Przyroda pod lupą

dzika-jablon717

Przesadziłam z tą strzechą. Pasikonik spacerował jednak po naszym suficie, to fakt. Zawitał nieproszony, wskoczył z drzewa na balkon, przedostał się do środka, prawie zadomowił. Kusił jaskrawozielonym kolorem, aż zadzierałyśmy głowy. Obserwujemy go, prawda mama? Prawda. Fachowe pytanie to niezłe wyzwanie – córka stała się ostatnio prawdziwą obserwatorką życia przyrody. Idę więc za impulsem!

Bardzo przemawia do mnie taki sposób wykorzystania życia do nauki – spójna i twórcza improwizacja. Przyswajanie wiedzy na przykładzie bieżących zdarzeń, rozwijanie wątków, zataczanie kręgów, podążanie za zainteresowaniem dostrzeżonym w oczach dziecka. Coś czego pozbawiona jest niestety tradycyjna szkoła, z wiedzą podzieloną na  nieprzystające do siebie bloki. Póki co, nasze wspólne domowe doświadczenia bardzo nas wzbogacają i cieszą :)

Tak oto zaprezentował się nam owad z rodziny prostoskrzydłych.

dzika-jablon717a

dzika-jablon717b

1. Karta obserwacji z portretem

Podczas gdy Milo dzieli się wnioskami i obserwacjami, ja organizuję kartę obserwacji pasikonika z polami do wpisania tego, co córka dostrzegła czy policzyła. Np. ile ma nóg, jaki ma kolor, czy posiada skrzydła, jak długie są czułki. Zaobserwowane, zapisane. Z drugiej strony karty Milo sporządza wyklejany portret stwora, a ja poszukuję informacji na temat naszego gościa i próbuję rozstrzygnąć dylemat czy jest to pasikonik zielony czy śpiewający. Przy okazji trafiam na bardzo ciekawą stronę, skarbnicę wiedzy o owadach i galerię niezwykłych fotografii makro. Polecam!

dzika-jablon717c

dzika-jablon717d

Z kart do druku udostępnionych poprzez platformę wymiany materiałów Montessori (rozwijanej dzięki autorce bloga Ponad siebie i pozostałym współtwórczyniom) na szybko montuję książeczkę o budowie konika polnego. To co prawda trochę inny gatunek, ale z naszym pasikonikiem ma wciąż wiele wspólnego.

dzika-jablon717g

dzika-jablon717h

2. Fotografia rodzinna Prostoskrzydłych

Milo tak się podobają portrety koników polnych, świerszczy i pasikoników, że postanawiamy zrobić wielką rodzinną fotę. Rama z tektury, drukowane zdjęcia znalezione w Wikipedii i innych częściach internetu, wycięte otwory. Przy okazji Milo ćwiczy dopasowywanie kształtów zdjęć do otworów i łączy oznaczone numerami pola i wydruki. Tworzy i przykleja swoją kompozycję, która od tej pory towarzyszy jej na każdym kroku, jest nawet zabierana do łóżka albo pokazywana gościom odwiedzającym nas ostatnio. Pasikoniki górą!

dzika-jablon717i

dzika-jablon717j

3. Świerszcz i mrówki

Olśniewa mnie w pewnej chwili, że miałam kiedyś jako dziecko książkę z okienkami o świerszczu i mrówkach. Podążam tym tropem – wątek okazuje się bardzo wciągający… Książki co prawda nie jestem w stanie odnaleźć, ale opowiadam Milo dlaczego w tej historii mrówki kojarzone są z pracowitością i przezornością, a świerszcz-muzykant przedstawiony jest jako niefrasobliwy lekkoduch żyjący chwilą. Lecimy z wierszykiem znalezionym w sieci: bajka Konik polny i mrówka autorstwa La Fontaine’a w przekładzie W. Noskowskiego (przytaczam wszystkie nasze znaleziska, może komuś się przydadzą w tym temacie).

Niepomny jutra, płochy i swawolny,
Przez całe lato śpiewał konik polny.
Lecz przyszła zima, śniegi, zawieruchy —

Gorzko zapłakał biedaczek.
„Gdybyż choć jaki robaczek.
Gdyby choć skrzydełko muchy
Wpadło mi w łapki… miałbym bal nie lada!”
To myśląc, głodny, zbiera sił ostatki,

Idzie do mrówki sąsiadki

I tak powiada:
„Pożycz mi, proszę, kilka ziaren żyta;
Da Bóg doczekać przyszłego zbioru,
Oddam z procentem — słowo honoru!”

Lecz mrówka skąpa i nieużyta

(Jest to najmniejsza jej wada)

Pyta sąsiada:
„Cóżeś porabiał przez lato,
Gdy żebrzesz w zimowej porze?”
„Śpiewałem sobie.” — „Więc za to
Tańcujże teraz, niebożę!”

dzika-jablon717n

Nie spodobało się Milo zachowanie mrówki, sięgnęłyśmy więc do dwóch starych filmików. W animacji z 1911 roku stworzonej przez od dawna interesującego mnie reżysera, Władysława  Starewicza, mrówki też okazały się wredne, natomiast w wersji Disneyowskiej z 1934 roku – mimo wszystko i koniec końców gościnne i serdeczne :)

Pozdrawiamy zielono!

Wpis powstał w ramach projektu przyrodniczego Przyroda pod lupą. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej pomysłów na zabawy przyrodnicze, sprawdźcie co słychać u innych uczestniczek projektu.

1

 

 

 

Wyprawa po znaleziska / Przyroda pod lupą

dzika-jablon716

Przygody i naukę można przeżywać w pobliskim parku, wystarczy trochę zaimprowizować i nieco się zorganizować. Inspiracją do podjęcia wyprawy w celu zdobycia kolekcji znalezisk był wpis na blogu Frajda Przyrodnika. Idea prosta i piękna – idziemy po skarby wyposażeni w torbę oraz instrukcje. Autorka tego niezwykłego bloga sama zachęcała do wypróbowania pomysłów, więc nie zawahałyśmy się i skorzystałyśmy. Milo zebrała dość pokaźną parkową kolekcję, a po powrocie do domu stworzyłyśmy księgę znalezisk.

Torba na skarby zrobiona z koszulki do segregatora i taśmy do szycia. Wygodna. Odpowiednia dla wilgotnych i brudnych skarbów. Lista obiektów do szukania (trawa, liście różnych gatunków drzew, patyki, kamyki) gotowa. Wyruszamy!

dzika-jablon716f

Kiedy się zbieraliśmy, za oknem świeciło słońce. Jak tylko wkroczyliśmy do parku, spadł gruby, rzęsisty deszcz… Nic to, torba powoli się zapełniała :) Kolory po deszczu były bardzo intensywne, kałuże zapraszały do wskakiwania. Tyle ciekawych i wartych uwagi spraw po drodze!

dzika-jablon716n

dzika-jablon716p

dzika-jablon716l

W domu zrobiłyśmy przegląd, a przy okazji eksponaty nam się wysuszyły. Przypominając sobie nazwy napotkanych roślin, rozmawiałyśmy o czym będzie księga przyrody. Milo odrzuciła obiekty trójwymiarowe, tłumacząc, że nie da się ich wkleić do księgi. Zbierałyśmy pomysły na zadania – na prośbę córki przygotowałam jej księgę, którą ona wypełniła treścią.

Przydadzą się: kartki z bloku A4 sklejone paskami papieru w całość. Do przymocowania znalezisk – taśma klejąca. Mazaki i kredki do rysowania. Milo postanowiła też włączyć do książki notatki z obserwacji chlorofilu (ćwiczenia z ekstrakcji naturalnego barwnika) oraz narysowany zielonym sokiem rysunek.

dzika-jablon716h

Przykładowe tematy i zadania:

dzika-jablon716b

dzika-jablon716c

dzika-jablon716e

dzika-jablon716d

dzika-jablon716g

dzika-jablon716a

dzika-jablon716i

dzika-jablon716j

Dziękuję autorce bloga Frajda Przyrodnika. To była prawdziwa frajda :)

dzika-jablon716m

Wpis powstał w ramach projektu przyrodniczego Przyroda pod lupą. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej pomysłów na zabawy przyrodnicze, sprawdźcie co słychać u innych uczestniczek projektu.

1

 

Bio art i badania nad chlorofilem / Przyroda pod lupą

dzika-jablon714a

Przy okazji badań nad chlorofilem zdarzyło się spontaniczne połączenie biologii i sztuki w nurcie „bio art”. Zaproszeniem do zabawy było parę wyskubanych liści z balkonowego ogródka podanych na talerzu oraz mocno zaimprowizowane kuchenne stanowisko młodego botanika-badacza. Milo bezzwłocznie przystąpiła do eksperymentów w duchu poszukiwania odpowiedzi na jedno z podstawowych pytań Dlaczego liść jest zielony? Na początek oglądała przez lupę listki z wierzchu i od spodu, dzieląc się ciekawymi obserwacjami przyrodniczymi w mikrokosmosie (nerwy liścia, włoski na powierzchni, wypukłości, brzeg liścia).

Tłukąc, ucierając, zgniatając i przecierając, Milo poznała metodę ekstrakcji, a wydobyty chlorofil wspaniale zademonstrował swoje właściwości barwiące. Przy okazji rozmawiałyśmy o naturalnych i sztucznych barwnikach, rozcieńczałyśmy ekstrakt i przelewałyśmy do naczynek. A kiedy spadła kropla zieleni na papier, Milo była już tylko o krok od odkrycia, że chlorofilem można pisać i malować.

Przydał się więc patyk bambusowy i kroplomierz do stworzenia malunków z chlorofilowych plam łączących się w tajemnicze kształty. Doświadczenie tak się dziecku spodobało, że po 3 dniach usłyszałam prośbę o powtórkę :) Eko-praca malarska znalazła miejsce we własnoręcznie zrobionej książce o przygodzie w przyrodzie, o której napiszę w następnym odcinku z cyklu Przyroda pod lupą :)

dzika-jablon714b

dzika-jablon714c

dzika-jablon714d

dzika-jablon714f

dzika-jablon714g

dzika-jablon714e

dzika-jablon714h

dzika-jablon714i

dzika-jablon714j

dzika-jablon714k

dzika-jablon714l

dzika-jablon714m

dzika-jablon714o

Wpis powstał w ramach projektu przyrodniczego Przyroda pod lupą. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej pomysłów na zabawy przyrodnicze, sprawdźcie co słychać u innych uczestniczek projektu. Wakacyjnych inspiracji z pewnością nie zabraknie :)

1

Budowa liścia / Przyroda pod lupą

dzika-jablon712

Po ostatnim spacerze znalezione liście zasnęły między stronami grubego albumu, gatunki drzew zostały wstępnie zapoznane, w końcu padły pytania: A co to jest liść? Z czego jest zbudowany? Dlaczego liście są zielone?

Po kolei! Mama szykuje już plan działań, który pozwoli Milo znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Dziś pokazujemy jak się bawiłyśmy w odkrywanie kształtu liścia, jego budowy, unerwienia. Wykorzystałyśmy po części materiały do lekcji Montessoriańskiej (znów wspiera nas tutaj platforma wymiany materiałów Montessori), ale jak zwykle Milo przejęła stery i popłynęła poza granice metody MM, podążając za własnymi impulsami. Tak więc przeszłyśmy płynnie od teorii i poważnych nazw – nasada blaszki liścia, łodyga, nerw główny, etc. – do samodzielnego unerwiania liścia lipy i dębu :)

dzika-jablon712a

dzika-jablon712b

dzika-jablon712c

dzika-jablon712d

dzika-jablon712e

Zwierzęta też uczą się o liściach! Wycięte z tektury i obciągnięte folią aluminiową dwa duże liście posłużyły nam do utrwalenia ważnych informacji w sposób lekki i niezobowiązujący. Mała motoryka plus plastyka.

Ćwiczenie 1

Sprawdzamy jak dziecko zapamiętało budowę liścia, mówiąc nazwę, np. „ogonek”, a młody przyrodnik przyczepia klamerkę do bielizny w odpowiednim miejscu na modelu. Wzmacniają się mięśnie rąk i utrwala świeżo zdobyta wiedza.

dzika-jablon712f

dzika-jablon712g

dzika-jablon712h

Ćwiczenie 2

Mała motoryka plus plastyka. Można użyć różnorodnych drobnych elementów do zrobienia układanki na tle liści, kolorowej mozaiki z wyobraźni. Tworzenie jej przypomina pracę z mandalą. Chwila skupienia, chwila ciszy…

dzika-jablon712i

dzika-jablon712l

dzika-jablon712j

Ćwiczenie 3

Po efemerycznej zabawie w układankę z guzików i cekinów przeszłyśmy do klejonej lekcji o unerwieniu liścia. Na przykładzie kilku liści (obrazek z internetu) pokazałam Milo różne rodzaje unerwienia. Rozmawiałyśmy o tym jaką funkcję spełnia unerwienie w liściu. Milo skojarzyła ten system dróg do przekazywania pokarmu w roślince z pępowiną, wspominając moje opowieści o życiu dziecka w brzuchu mamy, które jest połączone z mamą pępowiną przekazującą mu najbardziej wartościowe jedzenie ;-)

Paski krepiny, nitki muliny, sznurek, taśmy ozdobne, wstążki, kawałki filcu – to wszystko przydało nam się w unerwianiu liści. Na koniec zawisły na ścianie, świecąc jak lustra, w których odbijało się wieczorne światło :)

dzika-jablon712k

Wpis powstał w ramach projektu przyrodniczego Przyroda pod lupą. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej pomysłów na zabawy przyrodnicze, sprawdźcie co słychać u innych uczestniczek projektu. Wakacyjnych inspiracji z pewnością nie zabraknie :)

1

Poszukiwacze gatunków drzew / Przyroda pod lupą

dzika-jablon710h

Człowiek z liściem na głowie wyrusza na poszukiwanie gatunków drzew. Nieważne w jakim kierunku się skręci, ta wyprawa zawsze się udaje, nawet w środku miasta. Wyposażone w przygotowaną naprędce książeczkę z obrazkami najpopularniejszych drzew (plik pochodzi z platformy wymiany materiałów Montessori), udałyśmy się na zielone łowy. Napotkane po drodze drzewa próbowałyśmy odnaleźć w książeczce, rozpoznać gatunki, zapamiętać charakterystyczny kształt drzewa. Na koniec dopasowywanie liści do ilustracji. Wierzba, lipa, klon, kasztanowiec, dąb… Fajnie jest zobaczyć i dotknąć drzewo, które się poznaje, o którym się czyta. Do dzisiaj Milo potrafi nazwać mijane drzewa po tej krótkiej, wesołej „lekcji” :)

Przyniesione do domu znaleziska przygotowałyśmy do zasuszenia w wielkim, ciężkim albumie. Śpią w bieli kartek i czekają na nasze pomysły. Ciąg dalszy nastąpi…

dzika-jablon710c

dzika-jablon710b

dzika-jablon710e

dzika-jablon710a

dzika-jablon710g

dzika-jablon710d

Wpis powstał w ramach projektu przyrodniczego Przyroda pod lupą. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej pomysłów na zabawy przyrodnicze, sprawdźcie co słychać u innych uczestniczek projektu. Mrówki, ślimaki, grzyby, bobry, ryby – jest w czym wybierać. Wakacyjnych inspiracji z pewnością nie zabraknie :)

1

Przyroda pod lupą

dzika-jablon702h

Ledwo się kończy Dziecko na Warsztat, a my płynnie wchodzimy w nowy projekt blogowy – Przyroda pod Lupą. Zabawę zaproponowała mamom autorka bloga Kreatywnym Okiem, a Dzika Jabłoń, nie namyślając się długo, radośnie dołączyła do grona uczestniczek :)

1

Bardzo się cieszę, bo odczuwam szczególną bliskość i więź z przyrodą ze względu na miejsce pochodzenia, małe miasteczko na Podlasiu, położone nad rzeką, pośród lasów. Nasz udział w projekcie zaznaczamy na początek skromnie – założeniem małego ogródka na balkonie. Prosta akcja – począwszy od wspólnej wyprawy na bazarek po kwiaty i sadzonki ziół, przez przesadzanie roślin, wybieranie doniczek spośród skarbów mamy, podlewanie i aranżowanie balkonu – stała się dla Milo zaproszeniem do bliższego spotkania ze światem roślin.

Była bardzo zaaferowana i zaangażowana w każdą czynność jaką przyszło jej wykonać, aby powstał nasz ogród. Przesypywała ziemię, ugniatała, nauczyła się sprawdzać suchość ziemi i decydować kiedy trzeba podlać kwiaty. Milo ma swoją konewkę, pilnuje podlewania; ma nawet poidełko dla ptaków i codziennie obserwuje czy jakiś ptak zawita do nas, aby napić się wody w upalny dzień ;-)

Najprzyjemniej jest skubnąć bazylii lub mięty, kiedy potrzeba w kuchni, do lasagne czy do cytrynowej lemoniady w upał – Milo z dumą przynosi w dłoni kilka listków „z własnego ogródka”… Założenie ogródka jest jedną z najprzyjemniejszych rzeczy jaka nam się ostatnio przydarzyła. Zamierzamy zagłębić się więc w świat przyrody, a udział w projekcie jest nam teraz bardzo na rękę. Zapraszamy na przygodę!!!

dzika-jablon702i

dzika-jablon698i

dzika-jablon698f

dzika-jablon690n

dzika-jablon683

dzika-jablon681o

dzika-jablon-663f