Memo dotykowe

dzika-jablon729c

Memo dotykowe może powstać z niczego, prawda? Młodsze dzieci uwielbiają zabawy z łączeniem w pary obrazków na kartonikach, ćwicząc przy tym spostrzegawczość i koordynację. Dlaczego nie dodać jeszcze doświadczeń sensorycznych i zaproponować tego co znają z otoczenia?

Do zabawy wybrałam przedmioty okrągłe i podłużne. Maluchy mogą więc poznawać nowe pojęcia, wykorzystując zmysł dotyku. Badają też wielkości i faktury, dotykając różnorodnych powierzchni: gładkich, chropowatych, twardych, szorstkich, zimnych, etc. Warto więc postawić na różnorodność i stworzyć interesujący dla dziecka zbiór. W kilku przypadkach zmysłowi dotyku towarzyszył zmysł powonienia (wyraźny zapach jabłek, szyszek czy metalu).

Zapraszamy maluchy! Zamykamy oczy i łączymy w pary… :)

dzika-jablon729a

dzika-jablon729d

dzika-jablon729e

dzika-jablon729f

Zmysłami wspaniale się bawiliśmy rok temu w ramach projektu Zmysłowe Piątki. Zainteresowanych pomysłami na zabawy angażujące wszystkie zmysły odsyłam do zeszłorocznych wpisów i na bloga Projekt: Człowiek, którego autorka zaprosiła wiele mam do wspólnej zabawy. Na blogu Dzikiej Jabłoni poczytacie o rozwijaniu zmysłów:

dzikajablon511

dzikajablon583g

dzikajablon590h

dzikajablon594k

dzikajablon597p

dzikajablon5422

dzikajablon577f

Reklamy

Mała Kraina Lodu

dzikajablon641

Jakby mało nam było lodu ostatnio! Co tam lodowa planeta! Antarktydy, Arktyki i wyprawy na biegun nam się zachciało… Poczyniłyśmy więc stosowne przygotowania kilka dni temu… Oto lista wytycznych:

  • zrobić lód w kostkach i kubeczkach (barwiony na błękitno z dodatkiem brokatu i cekinów) – możemy budować różnorodne formacje lodowych skał, ba, lodowce!
  • zrobić galaretkę (dwie miski żelatyny barwionej na niebiesko/granatowo)
  • przynieść trochę śniegu z podwórka
  • zaprosić grupę zwierząt polarnych
  • sprawdzić na mapie kierunek i położenie lądu (Mapy Mizielińskich)
  • wyciąć kawałki kry z białej pianki lub styropianu
  • zabezpieczyć teren (najgorsza wizja matki: żelatyna i kulki styropianu wędrujące po całym domu!)

Było fantastycznie! Było zimno! Trzeba było robić przerwy i rozgrzewać się herbatą, bo ręce Milo stopniowo zmieniały się w sople lodu :) Ta podróż w nieznane przyniosła dużo, dużo wrażeń. Choć krótka, to wzbudziła pasję i poruszyła wyobraźnię. Zabawa w mały świat i bogate doświadczenia sensoryczne za nami, a przed nami zabawy edukacyjne, drukowanie kart, lodowiec, zima i sanki, zwierzęta i ich nazwy, podróżowanie z mapą, malowanie zimy, lepieni bałwana… Ciąg dalszy z pewnością nastąpi :)

A do stworzenia naszej krainy lodu zainspirował nas blog Crayon Box Chronicles.

dzikajablon641l

dzikajablon641b

dzikajablon641a

dzikajablon641e

dzikajablon641w  dzikajablon641f

dzikajablon641g

dzikajablon641d

dzikajablon641x

dzikajablon641h

dzikajablon641i  dzikajablon641j

dzikajablon641k  dzikajablon641m

dzikajablon641n  dzikajablon641p  dzikajablon641s

dzikajablon641t

dzikajablon641o

dzikajablon641r

dzikajablon641u

Mały magiczny morski świat

dzikajablon626

Powracamy do magicznego piasku! Tym razem kolorem rozświetlamy szarości i mroki pierwszej połowy grudnia. Schodzimy na dno oceanu, by uczynić głębinę nieco bardziej swojską i przytulną. Zapraszamy motywy podwodne: muszle, koniki morskie, fluorescencyjne ryby… Dodatkowo pod ręką: wykałaczki, ozdobne i koniecznie kolorowe patyczki do zakąsek, filiżanki z zestawu do herbaty, grabki, korale, słomki, patyczki kreatywne, ławka z tektury, kieliszek do jajka, łańcuszek, zabawkowe sztućce, korki od wina, foremki do ciastek, pióra, zabawkowe lokówki i koraliki do robienia prasowanych obrazków – w tym wypadku niezbędne, aby zwiększyć jeszcze doznania sensoryczne i wizualne po wymieszaniu z piaskiem.

Przepis na piasek w domowym zaciszu, bez spotkania z huraganem Ksawerym, banalny i tani:

  • mąka w dowolnej ilości
  • oliwka dla dzieci w takiej ilości, aż konsystencja masy zacznie przypominać piasek :)
  • brokat lub barwnik spożywczy (dałam różowego, ale trzeba sporo sypnąć, żeby masa nabrała rumieńców)

Same wartości takiej przygody! Dziecko rozwija wyobraźnię (otwarta zabawa typu „mały świat”), małą motorykę (nawet wyciskanie oliwki z butelki jest dobrym ćwiczeniem dla mięśni dłoni), wzbogaca doznania sensoryczne (mieszanie, ugniatanie, robienie babek, budowanie dowolnych konstrukcji) i daje dużo radości. Przyjemnie pachnie… Piasku nie trzeba zakrywać na noc (u nas wanna z piaskiem stoi do około tygodnia w kuchni), a po zdemontowaniu małego świata można masę przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku i wyciągnąć, kiedy przyjdzie ochota :) Jeśli jednak trochę podeschnie, można dodać odrobinę oliwki. Do wielokrotnego użytku. Bardzo polecam takie przyjemności :)

dzikajablon626a

dzikajablon626b

dzikajablon626c-3

dzikajablon626i

dzikajablon626d

dzikajablon626g

dzikajablon626h

dzikajablon626e

dzikajablon626j

dzikajablon626k

dzikajablon626l

Oczy szeroko otwarte

dzikajablon597r-2

Ostatnie warsztaty w Zmysłowych Piątkach poświęcone są zmysłowi wzroku. Rozmowom o patrzeniu i widzeniu towarzyszyły doświadczenia i zabawy na spostrzegawczość. Tym razem darowałyśmy sobie typowo biologiczny background, akcentując aspekt praktyczny i… magiczny zagadnienia :)

Dom dzienny

Kiedyś, nie tak dawno, Milo ćwiczyła spostrzegawczość, katując książkę Mamoko – urocza, ale i pełna wyzwań formuła śledzenia bohaterów i ich losów wtopionych w rysunkowy świat wypełniony po brzegi szczegółami. Teraz wychodzimy w realną przestrzeń domu i jego zakamarków. Obserwujemy, zapamiętujemy i znajdujemy różnice. Na rozpiętym od mebla do mebla sznurku zawisło (suche) pranie, przy którego rozwieszaniu rączki Milo poćwiczyły z żabkami do bielizny. Wybrałam kilka różnych ubrań o wyrazistych kolorach. Jedna osoba zapamiętuje układ ubrań na sznurku i wychodzi z pokoju. Druga przewiesza dwie rzeczy. Pierwsza wraca i zgaduje, co się w układzie ubrań zmieniło. O dziwo, zabawa bardzo córkę wciągnęła i, zmieniając się rolami, zagrałyśmy kilka razy. Mała motoryka, ćwiczenie pamięci i spostrzegawczości oraz przebieranki w jednym!

dzikajablon597a

dzikajablon597d

dzikajablon597b

dzikajablon597g

dzikajablon597e

dzikajablon597f

dzikajablon597h

dzikajablon597k
Zabawa nr 2 to kolejne zadanie dla domowego detektywa. Tym razem grupujemy kilka-kilkanaście przedmiotów tego samego koloru. Szukający stara się je zapamiętać, po czym opuszcza pokój. Drugi gracz chowa (ale nie nazbyt głęboko) lub rozmieszcza (kontrolujemy stopień trudności) w pokoju przedmioty np. z grupy żółtej. Zadaniem dziecka jest oczywiście odnalezienie obiektów. Fajnie jest wymieszać zabawki, przedmioty codziennego użytku i sprzęt kuchenny lub owoce – dodatkowe walory dotykowe przy zbieraniu ich do koszyka.  Zabawa cieszyła się dużym powodzeniem – niepostrzeżenie zmieniła się w zawody. Kto więcej zbierze czerwonych przedmiotów?

dzikajablon597i

dzikajablon597j  dzikajablon597l

dzikajablon597m

Dom nocny

Druga część warsztatów odbywała się w ciemnościach – ale nie egipskich! Najpierw w ciemnej łazience słuchałyśmy swoich głosów, nie widząc siebie nawzajem. Czy mnie widzisz? Nie. Czy mnie słyszysz? Tak, słyszę cię. Możesz mnie dotknąć? Dotykam twoich rąk, czuję, że jesteś koło mnie. Niesamowite kilka chwil dla nas obu. Dla dziecka szczególnie ciekawe doświadczenie, z jednej strony oswajające lęk przed ciemnością i pokazujące bycie razem poprzez dotyk, a z drugiej – na poziomie fizjologicznym – jak oko przyzwyczaja się do ciemności, która po kilku minutach nie wydaje się już czarna, lecz zbudowana z różnych odcieni szarości… A gdy już minął moment filozoficznej bliskości, zaprosiłyśmy magię :)

Niedawno natknęłam się na wspaniały (prosty i efektowny) pomysł nazwany Jaskinią Gwiazd na blogu Play at Home Mom, który pięknie nam rozświetlił mroki na koniec warsztatu. Milo przez godzinę nie wychodziła z łazienki, bo tam właśnie uwiła sobie kolorowe, magiczne gniazdko. Do zbudowania nowego lokum, które okazuje się wizualną ucztą, potrzeba jedynie pudła tekturowego i kompletu lampek choinkowych, które umieszczamy w dziurach nakłutych w tekturze.

dzikajablon597n

dzikajablon597o

dzikajablon597p

dzikajablon597s

dzikajablon597t

dzikajablon597u

dzikajablon597w

Projekt Zmysłowe Piątki zapoczątkowany przez autorkę bloga Projekt: Człowiek dobiega tym samym końca :) Zapraszam na blogi pozostałych uczestniczek projektu, których spis znajduje się pod wyżej wspomnianym adresem oraz do przeczytania poprzednich wpisów Dzikiej Jabłoni na temat poszczególnych zmysłów:

Ścieżka Równowagi – zmysł równowagi
Drabina sensoryczna – zmysł dotyku
Księżniczka i ziarnko grochu – zmysł propriocepcji
Ściana muzyczna – zmysł słuchu
Festiwal zapachów – zmysł zapachu
Smaczne portrety – zmysł smaku

Smaczne portrety

dzikajablon594

Zainspirował Giuseppe Archimboldo, szesnastowieczny malarz, który stworzył portrety m.in. cesarza Rudolfa II, alegoryczne przedstawienia urodzaju i obfitości. Twarze zbudowane z owoców, warzyw, ryb, kłosów… Portret i martwa natura w jednym. Pooglądałyśmy. Milo baaardzo się śmiała. Zrozumiała o co chodzi… :)

dzikajablon594zz

dzikajablon594zzz

Zaczęłyśmy więc od sztuki. Potem luźna rozmowa ( w stylu po co nam buzia i język – bezbłędne trafienia). Czas na eksperyment! Przy okazji dowiedziałam się, że nie ma 5 smaków jak w cenionej przeze mnie kuchni 5 przemian, ale, prócz słodkiego, słonego, gorzkiego i kwaśnego jest dziwny smak umami! Jak żyję, nie słyszałam o takim, ale podobno został niedawno opisany, więc może coś akurat przeoczyłam jak przewijałam dziecko :) Receptory kwasu glutaminowego czyli rosołowa tłustość na języku. Kostek na zupę, weget i kucharków nie używam, więc nie rzuciło mnie na kolana z powodu tego odkrycia. Ale zawsze to nowa wiedza.

Nasz smakowy eksperyment polegał na próbowaniu 4 smaków, których receptory znajdują się na języku: słodki, kwaśny, gorzki i słony ulokowały się w nakrętkach, a jak się domyślacie, cukier cieszył się największym powodzeniem. Wylizany został do dna, do cna, jeszcze, jeszcze! Smaki rozpoznane, opisane, więc przechodzimy do miłego ćwiczenia. Jednorazowa praca plastyczna – fajny przerywnik :) Z tektury wycięty wielki język ląduje na stole, a w miseczkach kolorowe kółka – każdy z 4 kolorów odpowiada jednemu smakowi. Milo tworzy własną legendę i już wiemy jak kółka odczytać. Podobno ta mapa smaków na języku mocno przestarzała, ale co tam, dobrze się bawimy, umiejscawiając na tekturowym jęzorze kubki smakowe w postaci naklejek z folii samoprzylepnej… Odprężające ćwiczenie, a po nim właściwa zabawa…

dzikajablon594o

dzikajablon594p

dzikajablon594r

dzikajablon594s

dzikajablon594t

dzikajablon594u

dzikajablon594d
Smaczne portrety

Ta część trwała dwa dni. Dzień zdrowy-witaminowy i dzień pełen słodyczy (który wybralibyście?) Odpuściłam już sobie moje prozdrowotne zapędy, a Milo była zachwycona, kiedy na kuchennym stole wylądowały lizaki, czekolada, chrupki, ciastka i paluszki :) Malarz Archimboldo przyświecał naszym działaniom, ale tylko trochę, bez przesady. Układanie portretów. To było wolne, kreatywne i szalone! Co chwila rozlegały się tajemnicze okrzyki: Zjadam czekoladowe ucho! Odgryzam rączkę! Ale pyszna buzia! Totalna eksploracja smaku słodkiego :) Przypomniała mi się pysznie opisywana chatka Baby Jagi z bajki…

Innego dnia powstały obrazy z warzyw i owoców – też słodko, ale inaczej. I wyznania: Zjadłam żabie rękę… i głowę robakowi! Mmm, ale smakowite nóżki! Trochę porozmawiałyśmy o smaku witamin zamieszkałych  w tych kolorowych obrazkach. Poćwiczyłyśmy słownictwo, etc. Nic jednak nie równa się z wybuchami śmiechu i ponadgodzinną zabawą w układankę, opowiadanie historii i taniec zmysłów: dotyku, smaku, węchu i wzroku! A jak już się najadłyśmy, zasiadłyśmy przed ekranem, szukając adekwatnego odcinka kultowego filmu Było sobie życie… Smacznego!

dzikajablon594a

dzikajablon594-3

dzikajablon594e-2

dzikajablon594w

dzikajablon594b

dzikajablon594e  dzikajablon594g

dzikajablon594h

dzikajablon594i

dzikajablon594f

dzikajablon594j

dzikajablon594k

dzikajablon594l

dzikajablon594m

dzikajablon594n

dzikajablon594c

To nasz przedostatni Zmysłowy Piątek. Po ciekawe informacje na temat zmysłu smaku zajrzyjcie na bloga Projekt: Człowiek, gdzie wszystko się zaczęło :) No właśnie, dopiero zaczynałyśmy, a tu już koniec bliski tej przygody… Zapraszam do odwiedzania blogów innych mam biorących udział w projekcie oraz do zapoznania się z relacjami z przygody z innymi smakami na blogu Dzikiej Jabłoni :)

Ścieżka Równowagi – zmysł równowagi
Drabina sensoryczna – zmysł dotyku
Księżniczka i ziarnko grochu – zmysł propriocepcji
Ściana muzyczna – zmysł słuchu
Festiwal zapachów – zmysł zapachu

Festiwal zapachów

dzikajablon590h

Co tak pachnie w całym domu? – pyta córka w progu. Nic, nic, to tylko matka zanęca do zabaw wspierających rozwój zmysłu węchu… – mamroczę pod nosem, bo to już moje trzecie podejście, zaproszenie atrakcyjne, inspiracja zmyślna, podkop, żeby zainteresowanie wzbudzić, zatrzymać na chwilę uwagę córki… Zbuntowała się załoga i nic nie mogę poradzić od kilku dni. Więcej podchodów, mało konkretów. Więc ta relacja poszarpana nieco, w odcinkach, z przerwami w programie, etc. Ale, ale! Spokojnie matko, po kolei…

dzikajablon590f
Na początek gadany wstęp, luźne rozmowy przy kuchennym stole, w łazience przy czesaniu włosów, na spacerze. Że od dawien dawna węch się ludziom przydawał tak bardzo, że właściwie pozwalał im przeżyć w świecie. Zastanawiamy się po co nam nos?

  • nos jest do oddychania
  • nos potrafi wyczuwać zapachy
  • w nosie ogrzewa się zimne powietrze oraz nawilża i oczyszcza
  • przydaje się kiedy wydobywamy z siebie dźwięki

Rozmawiamy po co nam węch?

  • dawniej człowiek „czuł pismo nosem”, czyli dzięki węchowi potrafił wyczuć np. niebezpieczeństwo lub pożywienie w okolicy
  • dzięki informacji zapachowej mama rozpoznaje swoje dziecko, a dziecko mamę
  • każdy człowiek ma swój niepowtarzalny zapach
  • domy też mają indywidualne zapachy
  • dzięki węchowi człowiek dba o czystość i higienę własną
  • można rozpoznać czy jedzenie jest świeże, zatęchłe, spleśniałe – czyli dbać o swoje zdrowie
  • miłe zapachy wprawiają nas w dobry nastrój

Tutaj następuje seria eksperymentów – bo głównie na doświadczanie postawiłyśmy. Idziemy na spacer :)

Zapachy w parku

Podczas spaceru dróżkami i ścieżkami oraz na przełaj, zbliżając nos do drzew, a czasem do ziemi, kolekcjonujemy wrażenia zapachowe, dzieląc się spostrzeżeniami. Wąchamy liście, owoce jesieni, korę, szyszki modrzewia. Przy okazji przekonujemy się, że zapachy można podzielić na:

  • przyjemne
  • nieprzyjemne (szczególnie gdy mijamy osiedlowy śmietnik albo niesprzątnięte psie kupy w trawie)

Wzbogacamy słownictwo: zapach, aromat, woń, odór, smród. Pachnie, cuchnie, śmierdzi. Nie brakuje przykładów :)

dzikajablon590m

dzikajablon590n

dzikajablon590p

dzikajablon590o
Jak pachnie dom?

Kolejna zabawa w obwąchiwanie. Poruszamy się w przestrzeni kuchni, łazienki, pokoi, i analizujemy dostępne zapachy. W łazience odbywają się testy intensywności zapachów na przykładzie kosmetyków mamy i taty. Dowiadujemy się, że zapachy także dzielimy na:

  • słabe, delikatne (mydło zapachowe, szampon)
  • neutralne (mydło bezzapachowe)
  • silne, intensywne (mega miętowy płyn do płukania jamy ustnej, perfumy, peeling)

Jak pachnie rodzina?

Rozwinięciem poprzedniej zabawy jest obwąchiwanie siebie nawzajem, co przysparza nam duużo śmiechu! Część druga to próba zgadywania po zapachu czyje to ubranie. Z zamkniętymi oczami wąchamy trzy noszone bluzki (mamy, taty i córki). Niestety, doświadczenie wcale nie jest takie łatwe jak się wydaje.

Spacerując po domu, zabieramy do kolekcji jeszcze kilka zapachów: orzechów prosto z działki, starej, bardzo starej książki, plasteliny, świeżych owoców, zaschniętej makaty utkanej latem…

dzikajablon590a

dzikajablon590b

dzikajablon590c

dzikajablon590d

dzikajablon590e

Festiwal zapachów

Przystanek kuchnia. Tu zatrzymujemy się na dłużej :) Mając przygotowane wcześniej pudełeczka, w których zamknęłam różne zapachy, zapraszam córkę do zabawy w zapachowe zagadki. Zapachy wcześniej znane i rozpoznawane zapewnią sukces – rozumuję – nie powinno być problemu. Pojemniki skrywają zapachy takich przypraw i produktów jak:

  • mięta
  • tymianek
  • morele suszone
  • świeże śliwki
  • cebula
  • korzeń imbiru
  • cytryna
  • papryka czerwona
  • kredki świecowe
  • cynamon
  • goździki

Milo zgadza się (niechętnie) na zawiązanie oczu, żeby rozpoznawać z wyłączeniem zmysłu wzroku. Niestety wystarcza jej zainteresowania jedynie na kilka pudełek. Oświadcza, że nie chce już niczego zgadywać, a wyrazem jej buntu jest improwizowana rewia mody z użyciem kocyków dziecięcych, letniego kapelusza i masy zaskakujących dodatków… Wszystkie stroje z kolekcji charakteryzują się zasłonięciem twarzy – Milo symbolicznie odcina się od zmysłowych doświadczeń. A mi pozostaje sztachnąć się ukochanym w dzieciństwie zapachem świecówek :)

dzikajablon590g

dzikajablon590k

dzikajablon590j

dzikajablon590l  dzikajablon590r

Zapomniałam dodać, że wspaniały zapach wspomniany na samym początku był zapachem właśnie upieczonego ciasta ze śliwkami :) Może następnym razem zaproszę Milo – po prostu – na warsztaty kulinarne, a zaczniemy od przypraw w pachnącej szufladzie…

Więcej fachowych informacji o węchu znaleźć można na blogu Projekt: Człowiek w ramach Zmysłowych Piątków. Zachęcam do odwiedzenia blogów wszystkich uczestniczek projektu, których zestawienie u autorki projektu.

Poprzednie wpisy z cyklu Zmysłowe Piątki:

Ścieżka Równowagi – zmysł równowagi
Drabina sensoryczna – zmysł dotyku
Księżniczka i ziarnko grochu – zmysł propriocepcji
Ściana muzyczna – zmysł słuchu

Grzechotki

dzikajablon582

Wzięło mnie na wspomnienia z wakacji… Odgrzebałam lekką, łatwą i przyjemną zabawę. Dość eklektyczną. Własnoręcznie wykonane grzechotki łączą w sobie DIY (Do It Yourself), recycling i montessoriańskie ćwiczenia sensoryczne z transferem ziaren przez lejek do butelki. Pomysł banalny – na pewno każdemu  wcześniej czy później przychodzi do głowy :)

Materiały: suche butelki plastikowe i ziarna fasoli czy kaszy. Zróżnicowane wielkości kuleczek wpłyną ostatecznie na różnorodność dźwięków. Grzechotki można ozdobić naklejkami lub narysować na nich własne wzory mazakami permanentnymi… Ten najprostszy zestaw początkującego warto modyfikować pod kątem wieku i możliwości dziecka, a także umożliwiać pracę własną malucha, aby odbywała w taki sposób, na jaki pozwala mu jego wyobraźnia i potrzeba doświadczania w danej chwili. Zachęcam do eksperymentowania!

A tak naprawdę ten wpis jest jedynie nieśmiałym preludium do piątkowego wpisu z cyklu Zmysłowe Piątki – w tym tygodniu poświęconemu zmysłowi słuchu!

dzikajablon582b

dzikajablon582c

dzikajablon582d

dzikajablon582e

dzikajablon582f

Księżniczka i ziarnko grochu

dzikajablon577

Dotyk nasz codzienny… Nieodzowny składnik każdej relacji. Tajemniczo powiązany ze zmysłem propriocepcji i równowagi – oto ściśle współpracująca ze sobą wielka trójca. Propriocepcja? Czucie głębokie (z mięśni i stawów), czucie siebie, świadomość pozycji własnego ciała i jego relacji z przestrzenią, ze światem. Pewność siebie w świecie fizycznym (nawet z wyłączeniem wzroku zmysł pozycji ciała – działa!) i poczucie bezpieczeństwa. Możliwość stopniowania i kontrolowania ruchu. Czucie siebie, po prostu, i AŻ TYLE!

Nasza opowieść o propriocepcji mówi też o uważności we wzajemnej relacji dziecka i rodzica. Czytaniu sygnałów płynących z drugiej strony oraz adekwatnym odpowiadaniu na potrzeby dziecka. Szczególnie w zabawach z naciskaniem, ugniataniem, wcieraniem, kołysaniem… Dzisiejszy zestaw – zdecydowanie poduszkowy – to była Wielka Improwizacja, którą można modyfikować i adaptować do indywidualnych potrzeb :) Taki „dzień z życia”.

Księżniczka i ziarnko grochu

Za siedmioma miastami, a dokładnie w Ósmym Mieście, żyła księżniczka Propriocepcja. Rodzice dali jej takie poważne imię, ale wszyscy wołali na nią zdrobniale Protka. Dziewczynka lubiła bawić się i śmiać. Pewnego razu usłyszała baśń o „Księżniczce na ziarnku grochu”, a że główna bohaterka wcale nie wydała się jej interesująca, zapragnęła zostać tym grochem właśnie. Przykryła się wszystkimi piernatami w domu i – dociążona – poprosiła Królową Matkę o przyciśnięcie. – Jestem ziarnkiem grochu! Jestem malutkim ziarnkiem! – wołała za śmiechem.

Powołała Wojsko Poduszkowe i zarządziła bitwę na poduszki. Na wypadek odniesienia rany na polu bitwy, ćwiczyła padanie na kołdry. Na wypadek oblężenia – kopała tunel ucieczkowy z kołdry, przez który przeciskała się do mamy, ku wolności, bliżej lodówki. Przywdziewała poduszkową zbroję (ciasno owinięte poduszki wokół rąk i sklejone taśmą klejącą). Nakładała też bojową czapkę z poduszki i stawała się Napoleonką!

dzikajablon569

dzikajablon572

dzikajablon572b

dzikajablon570b

dzikajablon571

dzikajablon577f

dzikajablon574

dzikajablon575

Walczenie jest dość męczącym zajęciem – pomyślała księżniczka Protka i postanowiła odpocząć. Królowa Matka pobujała ją w kocu, co było bardzo przyjemne. A po przekąsce przyszedł czas na przejażdżkę. Podjechała karoca z koca, Protka chwyciła zabawki i zwierzęta, cisnęła je na siedzenie, sama się usadowiła wygodnie i kazała rumakom się ciągnąć. Prosto z sypialni, przez Kuchenne Pola, Przełęcz Trzech Nocy, Różowe Źródła, aż na Polanę Gościnności :) Dzień przyniósł jeszcze w prezencie wiele zabaw poduszkowych: nacieranie i głaskanie kołdrą rąk i nóg, zwijanie się w naleśnika i toczenie po łóżku lub podłodze, mocne przytulanie, przewracanie się i upadanie na poduszki oraz przeciskanie się przez tunel.

dzikajablon576b

dzikajablon577b

dzikajablon577g

dzikajablon577h

dzikajablon577c

dzikajablon577d

dzikajablon577e

dzikajablon573

Po całym dniu głębokich odczuć, Protka, leżąc w łóżku, myślała już tylko o tym czy  jej przyjaciel jeż zdążył zakopać się w liściach przez zachodem słońca. Królowa matka zaś dociskała kołdrę dokoła jej małej postaci, żeby żaden podmuch wiatru nie dostał się środka. Księżniczce było dobrze. Zamknęła oczy. Czuła swoje ręce odpoczywające wzdłuż ciała, wyprostowane nogi, przytulone do materaca plecy i pupę. Pełną myśli głowę i każdy rozwibrowany opuszek. Czuła całą siebie!

Akt przyjścia na świat zawiera w sobie wiele z tych doświadczeń. Pierwsza relacja małego ciała ze światem. Najstarszy zapis głębokiego czucia, na całe życie… :) Rzeczowo i przyjaźnie o zmyśle propriocepcji przeczytacie na blogu Projekt: Człowiek, gdzie ta zabawa ma swój początek i więcej pomysłów na rozwijanie tego zmysłu u innych mam blogerek. Zapraszam!

Poprzednie wpisy z cyklu Zmysłowe Piątki:

Ścieżka Równowagi – zmysł równowagi
Drabina sensoryczna – zmysł dotyku

Drabina sensoryczna

dzikajablon542

Najlepsze ćwiczenia na dotyk to od narodzin dłonie mamy i taty. Ulubiona, porządna porcja pieszczot, poranna lub wieczorna, stawiająca na nogi lub wyciszająca do snu. Spacer za rękę w kroplach słońca. I te wszystkie skradzione buziaki, muśnięcia przelotne w ciągu dnia… I jeszcze zabawa w doktora, którego ręce leczą (gdy Milo masuje mi zmęczone plecy, a ja jej nogi czasem pulsujące bólem). Wygłupy. Masowanki, masażyki. Wyciskanki. Nacieranki. Zabawa w człapanie, gdy nie tylko duże i małe stópki, ale oba ciała przylegają do siebie, by powędrować kawałek razem w jednym rytmie… człapu-człap, człapu-człap… Topowe pozycje w naszej karcie dań: szczypki, drapki, gryzki, głaski, pstryczki. Doprawione piskiem, wiskiem i szalonym śmiechem :)

Uwielbiamy zabawy sensoryczne, a szczególnie rozwijamy dłonie. Stopy trochę zaniedbane (choć w wakacje nie brakowało im bosego doświadczania świata), otrzymały pewnego dnia wspaniałą dawkę dotyku i wrażeń…

Zabawiliśmy się w ogrodzie starą metalową drabiną. Rzucona w trawę, podzieliła teren na równe fragmenty. Namówiłam Milo, aby wypełniła każdą „kieszonkę” znaleziskami z ogrodu. Najpierw więc popracowały ręce, by chwilę później abdykować w tej zabawie i oddać przywództwo stopom. Zebrałyśmy i podotykałyśmy gałązki tui, kamyki, jabłka, piasek, liście i patyki. Nogi same wskoczyły do drabiny. A potem… potem to była poezja i widowisko… Cała rodzina się wciągnęła – w końcu każdy chciał dla siebie odrobinę przyjemności :) Sama przeszłam sensoryczny tor doznań kilka razy, a Milo przebiegała drabinę, to znów zastygała, aby doświadczać, dziesiątki razy. Jak w transie!

dzikajablon527

dzikajablon528

dzikajablon529

dzikajablon529b

dzikajablon530

Absolutnie oczarowana i przepełniona wrażeniami, Milo układała wiersze i piosenki. Szczególnie upodobała sobie przymiotniki, którymi starała się opisać całe spektrum doznań i impulsów, które płynęły do niej bezpośrednio z ziemi. Gdy ja już podziwiałam tę scenę z daleka, długo jeszcze dobiegały mnie w kółko te same recytacje: miękkie, twarde, delikatne, mokre (kamyki polewała wodą), suche, trzeszczące, kłujące, wygodne, milutkie, mięciuśkie… Wiem, to było szczęście, niczym niezmącone przeżywanie świata! Tu i teraz.

dzikajablon534b

dzikajablon532

dzikajablon533

dzikajablon533b

dzikajablon540

dzikajablon534

dzikajablon535b

dzikajablon542b

Na koniec coś dla rąk, a jednak :)

Lodowy skarb

dzikajablon427

Pół kilo mąki

dzikajablon187

Zielarka

dzikajablon430

Błotnicy

dzikajablon403

Poranek sensoryczny

dzikajablon278

Literomania

dzikajablon187b

Domek Małej Mamy

dzikajablon216

Konstrukcja w procesie

dzikajablon78

Wpis dotyczący dotyku to druga odsłona projektu Zmysłowe Piątki, o którym można i warto poczytać na blogu Projekt: Człowiek, a także zapoznać się z propozycjami zabaw przedstawionymi przez inne mamy. Zapraszam!

Poprzedni wpis z cyklu Zmysłowe Piątki:

Ścieżka Równowagi – zmysł równowagi

Ścieżka Równowagi

dzikajablon511

Równowaga. Jestem spod znaku wagi. Ważę, odmierzam, szukam balansu, złotego środka… Bywa, że treścią mojego życia staje się dążenie do równowagi w ważnej relacji czy też – paradoksalnie – w codziennych drobnostkach. Utrzymanie się na powierzchni, bez potknięć, bez upadków, balansowanie na krawędzi… Niekiedy zbyt często ważę sądy, opinie i grzechy innych, albo zbyt emocjonalnie mierzę się z ciężarem świata. Moje ramiona znają przeciążenie i przygnębienie, ale też uskrzydlającą lekkość radości z niespodziewanego spotkania i poczucie właściwego bycia w sobie, kiedy uda się oswoić lęk. Są jeszcze te szczególne momenty przywracające odpowiednie proporcje – poznawanie córki :)

Chciałabym móc doświadczać świata jak na początku. Żeby zawsze miał ostry smak jak za pierwszym razem, w dzieciństwie. Kiedy nie ma miejsca na znużenie, nawykowe reakcje i zamknięte oczy. Z wypiekami na twarzy, z sercem na dłoni, z motylami w brzuchu, z płaczem płynnie przechodzącym w śmiech! Dziecięce podążanie za impulsami, intensywne czucie, ekspresyjne wyrażanie, bycie sobą tu i teraz… oto moje podążanie ścieżką równowagi…

Nasza Ścieżka Równowagi powstała w rajskim ogrodzie i w nim przyszło Milo ćwiczyć i bawić się dzień po dniu. Zaczęło się od rozglądania wokół – świat oferował tak wiele! Najpierw drabina. Skakanie na jednej i dwóch nogach. Chodzenie po krawędzi. Poruszanie się po szczeblach lub w pustych przestrzeniach pomiędzy. Po chwili dołączyła druga drabina, wyżej nad ziemią. Tor błyskawicznie się rozrastał…

dzikajablon511b

dzikajablon511c

Dodatkowy element przedsięwzięcia to budowanie według własnego zamysłu i kontakt z materiałem znalezionym :) Szczególnie atrakcyjne okazały się deski. Wytyczyły kolejny etap trasy. Punktem startowym zaś stała się własnej roboty trampolina ze starego sita budowlanego i kamieni.

dzikajablon511d

dzikajablon512

Milo urozmaiciła i nieco skomplikowała ścieżkę, dodając kolorowe skrzynki z plastiku (na tyle jednak wytrzymałe, że uniosły wybryki dokazującej czterolatki). Do skakania, omijania, zeskakiwania. Na mecie czekała stara miednica :) Tor się jednak rozwidlił i gdzieś po drodze odbiła w bok dróżka z kamieni, prowadząca donikąd…

dzikajablon512b

dzikajablon512c

dzikajablon513

dzikajablon513e

Ostatnim wyczynem (taty) i większym wyzwaniem (dla córki) były deski równoważne do balansowania. Tor się nie nudził przez wiele dni, a Milo z radością powracała do zabawy, nawet nie zdając sobie sprawy, że intensywnie ćwiczy zmysł równowagi i poprawia swoją koordynację ruchową.

Więcej o funkcjonowaniu i rozwijaniu tego zmysłu (także w teorii) można poczytać na blogu Projekt: Człowiek w ramach pierwszej odsłony cotygodniowych postów poświęconych zmysłom. Więcej zabaw wspierających rozwijanie równowagi w ramach Zmysłowych Piątków – na blogach uczestniczek projektu. Zapraszam na maraton :)

dzikajablon513f

Niebiańska plaża

dzikajablon480

Mokro i chłodno. Trochę mniej kolorowo. Pochmurno. Ale nie poddajemy się. Dzisiejsze trzy godziny na plaży utwierdziły nas w przekonaniu, że deszczowy dzień też się nadaje do zabawy i doświadczania zmysłami świata w nieco zmienionej odsłonie. A skoro mamy piątek i o zmysłach mowa, ogłaszamy udział w blogowej zabawie Zmysłowe Piątki zainicjowanej przez autorkę bloga Projekt: Człowiek. Początek w przyszły piątek. A z każdym kolejnym – autorki kilku blogów przedstawią zabawy wspierające rozwój poszczególnych zmysłów według następującego harmonogramu:

30/08 równowaga
6/09 dotyk
13/09 propriocepcja – czucie swojego ciała
20/09 słuch
27/09 węch
4/10 smak
11/10 wzrok

Zapraszamy! Bądźcie z nami nie tylko w piątki :)

zmysly

Tymczasem nad rzeką Milo doświadczała świata na bogato. Oprócz piachu i wody do zabawy przydała się też plastikowa butelka. Oto co może się zdarzyć na mokrej plaży:

  • dyrygowanie falą
  • podziwianie kaczek
  • ganianie kaczek
  • słuchanie szumu wody pod mostem
  • bieganie wzdłuż linii wody
  • chodzenie po wodzie (z wiadomym skutkiem)
  • szukanie skarbów
  • robienie wycieku z rzeki
  • szykowanie obiadu dla krasnoludów
  • zbieranie kamieni do butelki
  • puszczanie łódki z korków na wodę
  • i łapanie jej z powrotem, bo jednak szkoda, żeby popłynęła w siną dal :)

dzikajablon479

dzikajablon481

dzikajablon482

dzikajablon483

dzikajablon484

dzikajablon485

dzikajablon486